Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Więcej...

Forum

2367. 
Do Ani, Synka i Nowego.

Z nóg zwaliły mnie wasze kolejne teksty. O lekkości myśli, o finezjo! Poległem pod ich wpływem. Zrozumiałem wreszcie, gdzie jest moje miejsce w szyku. Finezja tych tekstów wcisnęła mnie w glebę dokumentnie. Rzeczywiście, ja jestem gorszy! Proszę tylko o jedno. O rezygnację z eskalacji swych piorunujących wywodów logicznych. Jestem po prostu bezradny. Te przykłady z „białymi murzynami”, czy „głupim piszącym i 3 trójkami”, to po prostu dla mnie zrozumienie poprzez olśnienie. I dziękuję też za wyrozumienie. Że 2x2 rzeczywiście jest 4. Nie wiedziałem jednak, że to „błąd logiczny w gazecie”. Po prostu nie wiedziałem. Przepraszam! Ileż pracy przede mną – ten tylko się dowie, kto cię stracił. Cholera, znowu błąd, znowu jakieś bzdurne znaczenie nadałem. Przepraszam! Przestaję nadawać!

Chociaż może tym razem inaczej. Tak już na bardziej poważnie. I proszę nie zarzucać mi bełkotu, bo to żaden argument polemiczny, a raczej stan ducha pewien rozmówcy, uzewnętrzniony w takowej wypowiedzi.

Logiczna teoria języka, czyli logika formalna, której fanem jestem od 40 lat, odpowiada na pytanie: Jaka wiedza jest wystarczająca i niezbędna do tego, aby z pełną świadomością można było podjąć czynność zakomunikowania danego faktu, np. „Lubawa leży nad Sandelą”. Otóż jest rzeczą jasną, że na to, by świadomie zakomunikować dany fakt, czy rozpoznać fakt zakomunikowany, trzeba po pierwsze znać reguły składniowe języka, a ponadto trzeba wiedzieć, jakie fakty odpowiadają poszczególnym zdaniom oznajmującym.

Możemy na przykład wiedzieć, że wyrażenie: „Nie mam prawa wypowiadać opinii, na podstawie jednostkowego zdarzenia o autorze listu, że jest głupi” jest zdaniem oznajmującym języka polskiego, nie będącym jego kontrtezą, jednakże wiedza ta nie wystarcza do rozpoznania komunikowanego przez to zdanie faktu, jeżeli obok reguł składniowych języka nie występują reguły odniesienia przedmiotowego poszczególnych wyrażeń języka.

I tutaj widać niestety „klops” w oranżerii magistrackiej, mimo, iż przez cały rok, studenci filologii polskiej z logiką do czynienia mają. Chociaż nie wiem do końca, czy nie przypadkiem z logiką paradoksalną...

Tylko dlatego, że wiele pytań mi zadałeś, mam ja i do ciebie takie nieśmiałe, a nawet dwa. Co sądzisz o formule: „A i nie A wykluczają się nawzajem jako predykaty X”. Czy prawdziwe jest, a jeśli tak, to dlaczego: „To, co jest jedno, jest jedno. To, co jest niejedno, jest również jedno”. Spróbuj chłopcze! Odrzuć kompulsywne myśli o trzech trójkach, białych murzynach, a i o radnych na sesji też. Odrzuć algorytm swego myślenia i jego cechę wyróżniającą: monokonkretność.

Spróbuj wejść na inny poziom kodu orientacji. Spróbuj, chłopcze. Kiedy, za kilka miesięcy będziesz powoził karawanem – bardzo ci się ta nowa umiejętność przydać może.

Pozdrawiam cię Maćku, sądząc, że też na moment zamilkniesz, zważywszy, że duży wywiad mój ze Standarą przed tobą do opracowania... Jeżeli redakcja Kuriera nie otrzyma go na czas, będzie to dowód wprost na to, że zbyt dużo czasu poświęciłeś na internet.

I pamiętaj, że następny wywiad Kurier już dzisiaj zamawia. Wywiad z tobą „synku”. Wszak osobą publiczną też jesteś... Niewielkiego jeszcze formatu samorządowego, ale wszak wszystko przed tobą. Śpiesz się więc chłopcze, bo czasu – jako osobie publicznej – zostało ci niewiele...

 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Sobota 22-04-2006

2365. 
[...] Krótki cytat [redaktora naczelnego]: "NA FORUM KURIERA ANONIMY NIE MAJĄ PRAWA WYPOWIADAĆ SIĘ WARTOŚCIUJĄCO IN MINUS NA TEMAT INNYCH OSÓB (z wyjątkiem, jeśli zastrzegą swoje personalia do wiadomości redakcji)". Dla mnie bomba!
Mam propozycję, żeby prawo głosu mieli: redaktor naczelny, Andrzej Kleina, Zygmunt Wyszyński, no i kolega Leszek Olszewski.
Po co ta cała reszta w ogóle klepie po klawiaturach, jak to i tak same głupki, bojaźliwie skryci pod pseudonimami, którzy na dodatek nie mają pojęcia co się dzieje wokół nich. Przecież prawda jest tylko jedna - kurierowa. Szkoda gadać.
Mam tylko jedną radę - zamiast tak zawzięcie dochodzić personaliów, skupcie się może nad poruszanymi problemami (nie tylko tymi z forum). Wy, KURIERZY, nie jesteście nieomylni i tak wspaniale wszystkowiedzący, jak to się wam wydaje.
 głupi tchórz
 Sobota 22-04-2006
Odp. 
Będę się powtarzał. Forum jest dla wszystkich. Jednakże z faktu, że autorzy są w większości anonimowi, nie może wynikać prawo do bezkarności – w tym do wartościowania ujemnego innych osób, a więc pomawiania (padają konkretne personalia). W takiej sytuacji wypowiedzi anonimowe są bezwartościowe. Ba, gdy zachodzi obawa naruszenia dóbr osobistych, redakcja ma pełne prawo je cenzurować, gdyż ponosi odpowiedzialność karną i cywilną.

„Głupi tchórzu”, zamiast kpin i wrzucania pustych rad, zaproponuj od siebie konkretny problem i weź pełną odpowiedzialność za swoje twierdzenia – niech twoje prawdziwe imię i nazwisko będzie gwarantem wolności i uczciwości słowa.

No, chyba że jesteś kolejną osobą, która nie lubi siebie...

 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Sobota 22-04-2006

2364. 
Do red.naczelnego [odp. 2358].
Dziękuję za radę, chętnie z niej skorzystam, bo ta odpowiedź utwierdziła mnie, że – redaktorze – grzebierz już w fekaliach.
Nie obchodzi mnie, czy to ocenzorujesz.
Ważne jest dla mnie, że to przeczytasz.
Prawda jest taka, że masz "psa", który odszczekuje się wszystkim, a ty to zamieszczasz bezkrytycznie. [...]
 dawny iławianin [...]
 W-wa, Sobota 22-04-2006
Odp. 
Twoja odpowiedź jest najlepszym komentarzem, właściwie nic już nie trzeba uzupełniać. Dziękuję i do widzenia.
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Sobota 22-04-2006

2363. 
ZAPROSZENIE NA GIMNASTYKĘ. Może zobaczylibyście jak zawodniczki na [iławskiej] Hali Widowiskowej ćwiczą gimnastykę artystyczną w ramach mistrzostw Polski. [...]
 trenerro
 Sobota 22-04-2006

2361. 
Uwaga: Lisek! Nareszczie w mediach dał SŁUSZNY głos, kogo można posłuchać, z kim możemy jak człowiek z człowiekiem porozmawiać. SŁUSZNY, zamartwiając się nad losem Iławy, prosi obecnego burmistrza, aby nie podejmował wyzwania w nadchodzących wyborach.
Ojcowska troska może przynieść nam, mieszkańcom, oczekiwany efekt. Samowolne odejście obecnego włodarza wyważy furtkę do burmistrzowskiego fotela nowemu kandydatowi. Opór aktualnego władcy mógłby poważnie utrudnić zmiany w iławskim ratuszu.
 umyślny
 Sobota 22-04-2006

2360. 
[...][Ocenzurowano. Uprasza się o spluwanie do spluwaczek.]
 Ten wstrętny prawnooczek :)
 Sobota 22-04-2006

2359. 
[...][Ocenzurowano. Uprasza się o spluwanie do spluwaczek.]
 kęs
 Piątek 21-04-2006

2358. 
Do red. naczelnego [odp. 2346].
Proponuje mi Pan rolę lekarza... Do chwili, gdy już nie będzie sytuacji, że otwieram lodówkę - Kleina, otwieram piwnicę - Kleina, otwieram drzwi kościoła - Maśkiewicz, wjeżdżam do Lubawy - Kleina, to tego forum nic nie jest w stanie wyleczyć.
Ceniłem to forum, ale teraz, moim skromnym zdaniem, patrząc z perspektywy, niestety to chore. Przepraszam, ale wygląda to tak, jak na podwórzu gospodarza: pies przy budzie szczeka na wszystkich, którzy przechodzą.
Pozdrawiam.
 dawny iławianin
 W-wa, Piątek 21-04-2006
Odp. 
Pozwoliłem sobie wcześniej na uwagę (2346), iż w „gąszczu” linijek i znaków twojej „błyskotliwej” i pouczającej wypowiedzi jakoś nie znalazłem twej, autorskiej, propozycji innego tematu (poza manierą iście narodową: „wszystko jest chore”).

Zaproponowałem ci więc rolę lekarza – inicjatora i kreatora. Stchórzyłeś i odpowiedziałeś postawieniem... „sytuacyjnych warunków” (np. „ ...do chwili, gdy już nie będzie sytuacji, że...” Kleina to czy tamto).

Tak więc nie dość, że nie masz nic konkretnego do powiedzenia (poza „wszystko jest chore”), nie posiadasz także nazwiska. I jako „bohaterski” anonim ślesz... pozdrowienia (zapewne jak podajesz komuś dłoń na przywitanie, to także prosisz go, żeby zamknął oczy).

Nie „pies”, nie „przy budzie”, nie „szczeka” i nie „na wszystkich, którzy przechodzą”. Dlatego odejdź w pokoju
i nie wracaj więcej.

 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Sobota 22-04-2006

2357. 
Do pani EWY (2321).

Wypowiedziała pani formułę SPP: „Sprawdziłam, przeczytałam, podtrzymałam”.

Zdaniem pani, co jest potwierdzeniem zastanej już opinii, teksty moje są „zajadłe i pełne nienawiści”. Szanuję pani zdanie, błąd jednak polega na tym, jak sądzę, że do percepcji moich tekstów nielicznych, przystąpiła pani z negatywnym nastawieniem, co przeczy formule obiektywizmu. Nie chcę tego wywodu ciągnąć dalej, wszak pani jako dziennikarz, winna wiedzieć o tym doskonale. Wyrazić też chciałbym niezbite przekonanie, iż reprezentujemy podobną szkołę rozumienia „nienawiści”. Boleję też nad tym, że żadnych wartości dodatnich, w tekstach moich pani nie zauważyła...

Dziękuję za wyrażenie żalu (rozumiem, że został potraktowany jako współczucie). Znane jest pani zapewne prawo Jamesa/Langego: „Nie dlatego płaczemy, że jesteśmy smutni, jeno smutni jesteśmy bo płaczemy”. Sądzę jednak, że na pani „żal” jednak, jako urodzony grubianin, po prostu nie zasługuję, przeto odmawiam przyjęcia emocji tej, którą zechciała mnie pani łaskawie namaścić. Proszę ją zostawić dla godniejszych.

Próbowałem o przyrodzie pisać wielokrotnie, ale mi nie wychodzi. Po prostu! Jestem pod przemożnym opisem piękna zawartym w lekturze szkolnej, bez mała sprzed 50 lat: „Nad Niemnem”, która opisami przyrody mnie poraziła i aparat wykonawczy usztywniła...

Kiedy czytam po raz kolejny pani opinię, iż moje teksty sa „zajadłe i pełne nienawiści”, zastanawiam się nad tym boleśnie. Nie jest mi łatwo, nie ukrywam.

Próbuję specjalizować się w felietonistyce. Specyficzna to bardzo działka. Ciągle stawiam sobie trywialne pytanie, jak napisać felieton. Ba, dobry flieton. Oto bez mała hamletowskie pytanie. Czy wystarczy tylko nie nudzić? Czy też trzeba czegoś więcej? Czy czytelnik czytając tekst ma zgrzytać zębami, czy też ma się czuć zrelaksowany?

A może felietonista ma pisać prawdę i tylko prawdę, to znaczy opisywać problemy przecietnego Polaka szaraka, czy problemy własne? A może problemy sąsiada z naprzeciwka? Tylko, że jak opiszę problemy sąsiada, to jestem pewien, że się na mnie wkurzy. Nie dlatego, że o jego problemach piszę, tylko, że mu je w jego mniemaniu zmniejszyłem. A on, chciał mieć je duże – jak Lew Rywin, a przynajmniej Jarosław Maśkiewicz...

Serdecznie pozdrawiam.

 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Piątek 21-04-2006

2353. 
[do odpowiedzi naczelnego z 2337]
Dla kogo forum? I co z tego, że autorzy są anonimowi? W internecie to REGUŁA. Forum nie jest gazetą i prawo prasowe go nie obowiązuje. Forum Kuriera to scena dla jednego aktora, Kleina może pisać co mu się żywnie podoba o wszystkim i o wszystkich. Odpowiadającym moderator knebluje usta. Wątpię, by ten wpis przeszedł przez cenzurę. Mimo, że nie ma tu "sądów wartościujących" ani ku-piiiiiiii.
O ileż byłoby ciekawiej, gdyby zamiast pustych numerków były ukryte pod nimi wpisy.
 Dante
 Piątek 21-04-2006
Odp. 
Forum jest dla wszystkich! Nawet tych, którzy odreagowują swoje problemy, ale odreagowują zachowując kulturę słowa.

Z faktu, że autorzy są anonimowi, nie może wynikać prawo do bezkarności. W świecie ludzi dorosłych obowiązują określone reguły. Forum Kuriera nie dopuszcza chamstwa i obelg. Na forum Kuriera obowiązują reguły cywilizacyjne i obyczajowe.

Nie jest prawdą, że forum Kuriera jest teatrem Andrzeja Kleiny. Prawda jest wręcz banalna. W przyrodzie funkcjonuje związek przyczynowo-skutkowy. To Kleina jest atakowany na forum. I to jest przyczyna (bodziec). Skutkiem (reakcją) jest jego odpowiedź. Czasem nawet mocna, ale z klasą.

Nie jest też prawdą, że w internecie nie obowiązuje prawo prasowe. Obowiązuje! (nawet pomimo tego, że gdy ustawa powstawała w roku 1984, nikt nie przewidział takiego rozwoju „netu”). Być może wielu chciałoby posługiwać się Prawem Dżungli („Kali zajebać, Kali wszamać”), ale tych uciech tutaj nie zabezpieczamy. Powiem więcej – wszędzie („nawet w sraczu”) obowiązuje Kodeks Karny i Kodeks Cywilny.

Rzeczywiście byłoby ciekawiej, gdyby szły inwektywy. Gawiedź żądna jest przecież krwi... Cudzej krwi!

 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Piątek 21-04-2006

2352. 
[...][Ocenzurowano. Wpis narusza dobra osobiste. Uprasza się o spluwanie do spluwaczek.]
 Mike
 Piątek 21-04-2006

2351. 
Czego chce Kleina? Jego zacietrzewienie jest tak duże, ze nawet POZYTYWNE reakcje dla niego są złe, a przynajmniej złych cech w nich szuka. Oto przykład.
W artykule Kleiny czytamy: „Na forum internetowym Kuriera czytelnik poskarżył się, że Urząd Miejski w Lubawie nie podaje informacji o umorzeniach podatkowych”.
I dalej jest ciekawe.
„Szkopuł w tym, że... redakcja nie interweniowała wprost w magistracie! Nie zdążyła. Informacja istotna dla internauty, a niewykluczone, że również dla wielu mieszkańców Lubawy, błyskawicznie ukazała się w związku z przepływem informacji poprzez forum internetowe Kuriera, co przez stosowną komórkę magistratu zostało błyskawicznie zauważone”.
Człowieku, może i racja, że tej informacji zabrakło, ale tylko „mały”, złośliwy człowieczek może się czepiać tego, że reakcja była błyskawiczna.
BRAWO [dla urzędu] za szybką interwencję.
 Nowy
 Piątek 21-04-2006
Odp. 
Gdyby jeszcze zechciał pan łaskawie zauważyć różnicę pomiędzy zacietrzewieniem a KONSEKWENCJĄ, to byłbym wielce zobowiązanym.
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Piątek 21-04-2006

2350. 
Tylko Kleina i Maśkiewicz! W Iławie pogłupieli, to prawda. Może to walka dobra ze złem. Uwaga trzecia siła!!! W[chodzi] Lisek koło ratusza. Tylko gdzie dobro, a gdzie zło, niech mi ktoś powie.
 umyślny
 Piątek 21-04-2006

2348. 
Dokładnie o to chodzi. Czy tego nie widzisz?
 zibi
 Piątek 21-04-2006

2347. 
Dlaczego moderator obcina wypowiedzi w taki sposób, aby nikt ich nie zrozumiał. Chodzi o wpis 2344.
Wpis Kleiny 2332 jest tak długi, że nikt się nie połapie po co była ta odpowiedź. A może o to chodzi?
 Kowal
 Piątek 21-04-2006

2346. 
Czy wyście już poszaleli w tej Iławie? Całe forum tylko Kleina i Kleina. Nie macie innych problemów? Ludzie zastanówcie sie nad sobą. Jak nie Maśkiewicz, to Kleina. Toż to choroba gorsza od szalonych krów.
 dawny iławianin
 W-wa, Czwartek 20-04-2006
Odp. 
Trzy razy przeczytałem twoją „błyskotliwą” wypowiedź i jakoś – w „gąszczu” linijek i znaków – nie znalazłem tam własnej propozycji twej innego tematu. Poza manierą iście narodową: wszystko jest chore... Prośba więc: zagraj rolę lekarza. Zainicjuj problem. Bądź kreatorem. Zaintryguj.
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Piątek 21-04-2006

2345. 
[...][Ocenzurowano. Wpis narusza dobra osobiste. Redakcja ponosi odpowiedzialność prawną za treść anonimów.]
 doda elektroda
 Czwartek 20-04-2006

2344. 
[...] Panie Kleina [2332].
[...] Jest to PRAWDA, tyle że nie do końca. Pierwsza porażka, jak Pan to nazwał, owszem. Pozostałe dwie, to nie PEWNIK, jak się Panu wydaje, tylko teoria. W teorii Darwina współcześni naukowcy znaleźli wiele luk, których jego zwolennicy nie potrafią wyjaśnić i nie chodzi tu o słynne „brakujące ogniwo”, ale niech Pan o tym sobie doczyta. Jeśli chodzi o Freuda, to jego teorie są przez świat nauki uznawane w takim samym stopniu, jak odrzucane i negowane. Trudno zatem mówić o porażce ludzkości. To kolejny przykład nadinterpretacji Pana Kleiny. Ale do tego trzeba troszkę więcej poczytać różnych książek (poza Freudem), nie wystarczy księga przysłów i cytatów.
 Kowal
 Czwartek 20-04-2006

2342. 
[...][Ocenzurowano. Wpis narusza dobra osobiste. Redakcja ponosi odpowiedzialność prawną za treść anonimów.]
 ziutek
 Czwartek 20-04-2006

2339. 
Interlokutor, nie oznacza "oponenta", a rozmówcę, który "umiejetnie wmiesza się w rozmowę". Rzecz w tym, iż większość rozmówców występuje w roli durnych oponetów.
 umyślny
 Czwartek 20-04-2006

2337. 
Do moderatora. Dlaczego puszcza się stwierdzenie [Pana Andrzeja] Kleiny o mnie: "Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że reprezentuje pan intelekt niedożywionego wróbla", a nie puszcza mojego o [Panu] Kleinie: "[...]"?
To nie jest moderacja, tylko cenzura. Domagam się umieszczenia mojego wpisu, ponieważ nie zawiera żadnych obraźliwych sformułowań.
 Prawnuczek Freuda
 Czwartek 20-04-2006
Odp. 
Pan Andrzej Kleina występuje jako realny i podpisany z nazwiska Człowiek. Jest skonkretyzowany. Ty natomiast figurujesz jako „bohaterski” anonim.
Daruj sobie wykłady na temat moderacji czy cenzury. Każdy redaktor dyżurny, który odpowiada za moderację, otrzymał moje podstawowe zalecenie: NA FORUM KURIERA ANONIMY NIE MAJĄ PRAWA WYPOWIADAĆ SIĘ WARTOŚCIUJĄCO IN MINUS NA TEMAT INNYCH OSÓB (z wyjątkiem, jeśli zastrzegą swoje personalia do wiadomości redakcji).
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Czwartek 20-04-2006

2334. 
Szkoda czasu i sił... Ktoś pytał Pana Andrzeja Kleinę, żeby przestawił bliżej swoim przeciwnikom rys życiowych osiągnięć, np. zawodowych, kulturowych, naukowych i innych. Jetem bardzo ciekaw, dlaczego Pan Andrzej, mając specjalizację psychologa klinicznego, musiał kołatać się po Lubawie, wykonując szereg czynności nie związanych z wyuczonym zawodem. Psychologia, jako wzięty w dzisiejszej dobie zawód, mogła by dać Panu wiele satysfakcji, a szkoda. Pańska nietuzinkowa wiedza w tym zakresie winna być wykorzystana z pożytkiem dla ludzi jej potrzebujących, tymczasem całą esensję swej duszy trwoni Pan na konwersacje z durnymi interlokutorami [oponentami].
 umyślny
 Czwartek 20-04-2006

2332. 
DO PRAWNUCZKA FREUDA (3618)

Uwaga! Ostrzega się przed czytaniem! Poniżej poleci tradycyjnie „pseudointelektualny bełkot”.

Mimo użytej przeze mnie „groźby”, iż na plugawe ataki będę odpowiadał takim samym językiem – pański atak – mimo wszystko nieprzekraczający pewnej subtelnej granicy, potraktuję w swej odpowiedzi tak, jak wszystkie do tej pory. Jako niezborny intelektualnie i mało konsekwentny (starożytni powiadali: strzała pozbawiona impetu). Odpowiem tradycyjnie, czyli dość pragmatycznie i bez emocji, bo zauważam, że nic tak nie wyprowadza „rozmówcę” z równowagi, jak spokój i opanowanie. Taki ze mnie sadysta!

Wstępując w szranki polemiczne winien pan zakładać sukces, pańska argumentacja zaś, a właściwie jej brak, skazuje pana na porażkę, co rodzi frustrację, ta najczęściej agresję – i tak wkoło Macieju... Proszę popracować nad sobą, ażeby algorytm porażek polemicznych ze mną, zredukować do minimum. Dla dobra pańskiego, niezbyt mocnego, zdrowia psychicznego... Ba, pan nie wie jak? Proszę się ze mną skontaktować – pomogę!

Gdyby nie użył pan nazwiska Freuda, proszę mi wierzyć, na pewno nie odpowiedziałbym. I nie frasował bym się pańskim zdrowiem psychicznym. Jako wydawcaaaa, jest pan zapewne ubezpieczony. Reprezentuje pan, moim zdaniem, czyli zdaniem subiektywnym, określony, sobie właściwy poziom, zarówno jeśli chodzi o intelekt, jak i wiedzę i klasę. Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że reprezentuje pan intelekt niedożywionego wróbla. I fakt ten, przy użyciu logicznych reguł odniesienia przedmiotowego – dokumentuję. Poniżej! W odróżnieniu od pana, gdzie pański „dowód”, tak się panu wydaje, zawiera się w inwektywach.

Nie jest istotne, czy odróżniam psychologię od psychoanalizy (chociaż nad wyraz to absurdalny zarzut, wręcz groteskowy), czy jestem psychologiem takim, czy siakim (podpowiem panu po starej znajomości, że jestem z wykształcenia (podkreślam: wykształcenia) psychologiem klinicznym, nie psychoanalitykiem – psychoanaliza to moje hobby, a nawet rodzaj światopoglądu). To wszystko w tej chwili nie ma znaczenia. Znaczenie ma przymiotnik „wyświechtany”, który umieścił pan przy nazwisku Zygmunta Freuda, a także stwierdzenie, iż jest on tym „kim Arystoteles dla współczesnej inżynierii”.

Freud zauważył kiedyś, że pierwszy człowiek, który pod adresem wroga użył obelgi, zamiast rzucić weń dzidą, podłożył podwaliny pod kulturę. Podobnie jest z panem. Jest pan twórcą kultury... Dzięki „wyświechtanemu Freudowi” właśnie. I mnie – przedmiotowi, bo nie podmiotowi pańskiej agresji.

Nie wiem kim byłby Arystoteles dla „współczesnej inżynierii”. Po prostu: nie wiem. Wiem natomiast, że Arystoteles oprócz wielu innych zalet ducha i umysłu, był genialnym znawcą praktycznym retoryki, czyli teorii i sztuki przemawiania (a stąd krok już tylko do sztuki dyskutowania). Stanowi dla mnie Arystoteles model wzorcowy. Dla pana – nie! Bo pan chciałby, żeby... mosty budował. Ale to widać i na forum, i w pańskiej gazetce...

Człowiek w wędrówce przez wieki poniósł 3 ogromne porażki. Mikołaj Kopernik dowiódł, że Ziemia nie jest środkiem wszechświata i zdegradował ją z uprzywilejowanego stanowiska we wszechświecie.

Karol Darwin zmusił ludzi, by uznali, że łączy ich pokrewieństwo ze zwierzętami i pochodzą z tej samej linii ewolucyjnej.

Zygmunt Freud ukazał, że człowiek nie jest nawet w swej świadomości panem samego siebie, ponieważ świadomość jego jest zmistyfikowaną postacią jego rzeczywistego istnienia.

Ja wiem, że z różnych powodów nie jest pan w stanie tego zrozumieć, ale proszę mieć litość dla siebie i nie obnosić się z nieuctwem.

W maju 1936 roku wielki pisarz Tomasz Mann (nie kojarzyć z Materną) powiedział podczas uroczystości 80-lecia urodzin Freuda, iż wielki myśliciel zapowiada „przyszły humanizm”, który powstanie dzięki temu, iż ludzie staną się wolni od neurotycznych lęków i związanych z nimi nienawiści, ponieważ zdobędą wyzwalającą wiedzę o mrocznych siłach własnej podświadomości. Pan jest niewątpliwie wielką pomyłką Freuda.

Nie ukrywam, czuję się podle broniąc Freuda przed panem, człowiekiem tak niedouczonym i prostackim, który – być może, ale i to nie jest pewne – Freuda kojarzy tylko z „seksem”...

Pisma Freuda do dzisiaj zachowały intelektualny urok, a lektura ich jest ciągle inspirująca. Teoria Freuda, pod urokiem której jestem od 40 lat, przekroczyła specjalistyczne granice psychologii klinicznej i stała się ogólną koncepcją czlowieka i jego cywilizacji.

Czuję się podle pisząc to wszystko, bo mam bezwzględną świadomość, że rozmawiać o tym z panem, to jak „rzucać perły przed wieprze”.

Prosi mnie pan o poradę „jak w zdrowiu psychicznym i tak świetnym samopoczuciem znosić życiowe porażki”. Gdzież konsekwencja? Najpierw pan mówi o moim pseudointelektualnym bełkocie i nie odróżnianiu psychologii od psychoanalizy, a teraz prosi pan w podtekście o pomoc dla siebie? I to jeszcze na moim przykładzie... Zapraszam na sesję do Lubawy. Potraktuję pana ulgowo, daję słowo! Proszę tylko przedstawić się jako „prawnuczek Freuda”. Żeby tańszą fakturę panu wystawić!

Nazwał mnie też pan „wiejskim psychologiem”. Odpowiem. Gdyby nie fakt, że posiłkowanie się słowem „wiejski” nabiera wyjątkowo pejoratywnego znaczenia w pańskich ustach (obraża pan społeczność wiejską), ten pański wtręt został by pominięty milczeniem...

Tadeusz Tatarkiewicz powiadał: „Poczucie szczęścia jest objawem zdrowia psychicznego naturalnym, choć nie zawsze możliwym. A zdrowie jest warunkiem szczęścia istotnym, choć nie jedynym”. Proszę się skoncentrować, na pewno pan zrozumie!

La Rochefoucault zauważył: „Szczęście nie leży w rzeczach, ale w smaku: człowiek jest szczęśliwy przez to, że ma to co lubi, a nie to, co wydaje się lube innym”. Wierzę, że po trzeciej próbie pan załapie...

Dlaczego wypowiada pan słowo „przeszłość” w sposób nietypowy? Proszę to skonkretyzować! W taki sposób jednak, ażeby właściciel witryny mógł to puścić bez obawy, że nie wytoczę mu procesu o zniesławienie. Najlepiej zaś, kiedy wykaże się pan odwagą cywilną i podpisze się pan pod swoim tekstem pełnym imieniem i nazwiskiem. Biorąc odpowiedzialność za to, co się mówi. Jak prawdziwy mężczyzna! Ale do tego potrzeba klasy i wiem, że oczekuję niemożliwego.

Ponadto, powiada pan, że pouczam innych. Bzdura! Ja nikogo nie pouczam. Wypowiadam tylko swoje subiektywne sądy, a skoro subiektywne, to nie przedstawiam ich jako aksjomaty. Z mocą dozgonną! Pan nie musi się z nimi zgadzać, ale skoro wchodzi pan w zwarcie ze mną, to należałoby rozmawiać na argumenty, emocje traktując jako sól i pieprz własnej wypowiedzi, nie zaś główne danie.

Moją szczęśliwą liczbą w tym tygodniu jest trójka. No, to trzeci cytat: „Nieprzerwane powodzenie nie wytrzyma żadnego ciosu. Lecz kto nieustannie zmaga się ze swoją niedolą, ten cierpieniom zawdzięcza hart, i nie ustąpi przed żadnym złem, a nawet jeśli upadnie, będzie walczył jeszcze na klęczkach”. Podpowiem, że to Seneka. Jak pan zapewne zauważył, Freuda nie zacytowałem!

I to by było na tyle!

 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Czwartek 20-04-2006

2326. 
[...][Ocenzurowano. Wpis narusza dobra osobiste. Redakcja ponosi odpowiedzialność prawną za treść anonimów.]
 zibi
 Czwartek 20-04-2006

2325. 
Cytat (A. Kleina):
„Dla pani, jak sądzę (i nic w tym odkrywczego) 2x2=4. Dla mnie też, ale czy błędem logicznym jest przedstawienie wyniku w postaci 3 trójek? Że, pani nie rozumie? Proszę mnie swoją ułomnością nie obarczać. Och, bo byłbym zapomniał: 2x2=3 i 3/3, czyli = 4. Jak by na to nie spozierać”.
Tak, jest to błąd LOGICZNY jeśli chodzi o teksty w gazecie. Pana matematyczny wywód można przyjąć, gdyby pod uwagę brać tyko wynik. Ale w tekstach tak nie jest. Nie wolno dowolnie fałszować rzeczywistości, dobierać swobodnie dane tak, aby dopasować wynik.
Oto przykład, niech będzie magistracki, to Pana ulubiony temat. Na sesji 2 radnych poparło innych 2 radnych i w ten sposób uzyskali 4 głosy za przyjęciem uchwały.
Ale w Pana wypowiedzi będzie to mniej więcej tak. Na sesji 2 radnych poparło innych 2 radnych co dało im 3 głosy ponieważ 3 innych podzieliło się głosami z jeszcze 3 innymi co dało w sumie 1 głos. W ten sposób uzyskano 4 głosy za przyjęciem uchwały. Totalny nonsens, ale takie właśnie są Pana wypowiedzi. Niby wynik podaje Pan prawdziwy. PRAWDA, 4 głosy za uchwałą, ale reszta to brednie.
 Ania
 Czwartek 20-04-2006

2324. 
Słowo do tych dwóch osób, które w opluwaniu Pana Andrzeja Kleiny namiętnie tworzą tutaj mnogość bytów. Opamiętajcie się. Widzę was jak na kartce białego papieru. Żałosne.
 admin

nki@nki.pl
 Czwartek 20-04-2006

2323. 
Zagadka.
Załóżmy taki teoretyczny przypadek.
Pewien Pan napisał w gazecie: „Każdy murzyn jest biały”. Ktoś inny to przeczytał i odpisał mu: „Panie przecież murzyni są czarni”. Wtedy autor tej nonsensownej wypowiedzi tak oto argumentuje swoją wypowiedź: „Wprawdzie murzyni są czarni, ale ja przez to sformułowanie (Każdy murzyn jest biały) chciałem powiedzieć, że dla mnie każdy murzyn jest biały, czyli równy białym. Chciałem wyrazić swoją niechęć do rasizmu. Jeżeli nie jesteście w stanie tego zrozumieć to idźcie kopać rowy, bo na tym się znacie”.
Jest to czysta teoria, ale czy czegoś wam nie przypomina?
 Nowy
 Środa 19-04-2006

2322. 
Do wpisu 2316.
Panie Andrzeju, ręce i nogi się uginają. Nie chcę już czytać Pana wypowiedzi, ale jednego niech Pan nie robi. Niech Pan nie zmienia wypowiedzi i nie nadaje im innych znaczeń.
Aby Pan zrozumiał to, co teraz napisałem podpowiadam, że będzie to Pana zdanie. Cytat: „Nie mam prawa wypowiadać opinii, na podstawie jednostkowego zdarzenia o autorze listu, że jest głupi”. List nigdy sam w sobie nie będzie głupi. Głupi może byś tylko autor listu lub co najwyżej treść listu jako wyraz przemyśleń autora, sam list – NIGDY.
Jeżeli Pan tego nie rozumie proszę wrócić do podstawówki, albo niech Pan „nie gra głupa” jak ktoś znalazł błąd w Pana wypowiedzi.
 synek
 Środa 19-04-2006

2321. 
Panie Kleina! Mam na imię Ewa, jestem z Iławy. Z reguły nie czytuję pana artykułów - opinia o nich jest taka, że są zajadłe i pełne nienawiści. Sprawdziłam, przeczytałam i tą opinię podtzymuję. Żal mi pana. Idzie wiosna, może by pan tak o przyrodzie zaczął pisać?
 EwaMat
 Iława, Środa 19-04-2006

2320. 
Do Andrzeja Kleiny.
Twoje życie, Andrzeju, to jedna burzliwa fala, która Tobą miota od skał do skał. Wyciszenie śmiercią ci jest - nie umieraj zatem. Kapuję z Twoich bazgroł do "bola-tw".
A propos. Czyż nie o Tobie, kolego, Mickiewicz tak pisał:
"Patrz. jak nad jej wody trupie
Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;
Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
To samoluby!"
 owidiusz
 Środa 19-04-2006

2319. 
[...][Ocenzurowano. Wpis narusza dobra osobiste. Redakcja ponosi odpowiedzialność prawną za treść anonimów.]
 Przyjaciel Stach
 Środa 19-04-2006

2318. 
Jestem młodą osobą, tuż po studiach. Znalazłem nawet dobrze płatną pracę (jak na pierwszy raz)... Mam narzeczoną...
I co z tego?
Wzięlibyśmy ślub, ale nadal mieszkamy z rodzicami, bo nie stać nas na własne mieszkanie, a wprowadzenie się do rodziców nie wchodzi w rachubę. Myśleliśmy o zaciągnięciu kredytu na własne 4 kąty, ale niestety jego koszty mnie przerażają - spłata 800 zł co miesiąc przez 30 lat. Przecież ja niewiele więcej zarabiam, a co tu mówić o wyposażeniu takiego mieszkania, lub o dzieciach, które chciałbym żeby się pojawiły :( .
Słyszałem o możliwości starania się o mieszkanie w TBS-ach. Niestety nic konkretnego nie wiem. W internecie raczej nie można się dużo dowiedzieć!
Może Kurier Iławski się czegoś dowie? Taki artykuł może bardzo pomóc takim młodym ludziom jak ja. PROSZĘ!
Czekam z niecierpliwością!
 mieszkający z rodzicami :(, lat 42
 Iława, Środa 19-04-2006

2317. 
DO ANONIMOWYCH FRUSTRATÓW...

...których, obelżywe, plugawe teksty na forum internetowym Kuriera się nie ukazały i nie ukażą. A teraz proszę o niezwykłą koncentrację, czy wręcz determinację intelektualną.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 28.09.2000r (V KKN 171/98) „(...) listy do redakcji stanowią materiał prasowy w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt. 4 ustawy Prawo prasowe pod warunkiem, że przesłane zostały do redakcji w celu ich opublikowania. Za publikację materiałów prasowych odpowiedzialność ponosi redaktor naczelny... „.

I dalej wyrok ten powiada: „(...) zamieszczenie listu do redakcji nie stanowi cytowania cudzej wypowiedzi, a co za tym idzie, nie zwalnia redaktora naczelnego od odpowiedzialności”.

Mówiąc po „polsku” redaktor naczelny jest odpowiedzialny za plugawy list, który naraża czyjąś cześć...

J. Barta i R. Markiewicz w artykule zamieszczonym w Rzeczpospolitej stwierdzili: „O ile dyskusyjne może być zaliczenie Internetu do prasy, o tyle łatwiej zgodzić się, że informacje podawane za jego pośrednictwem są – w rozumieniu prawa – informacjami podawanymi do publicznej wiadomości”.

W oczekiwaniu na stosowne regulacje prawne – red. nacz. Jarosław Synowiec – póki co, nie chce mieć do czynienia z takim „oszołomem” jak ja (ale przecież nie tylko, to taka auto kokieteria), który nie tylko zrobi mu sprawę sądową, ale i w cuglach ją wygra, że nadstawił karku dla jakiegoś dewianta, który nazywa mnie „złamasem kutanym” (ba, żeby to tylko). No, to nie puszcza tekstów, obraźliwych, poniżej jakiejkolwiek normy etycznej, czy obyczajowej i dostaje mu się kolejny stek epitetów, że „komuna wróciła, że urząd cenzorski, że towarzysz Kleina pod specjalnym nadzorem, etc.”.

Kumacie? – chłopcy magistraccy/ratuszowi (i nie tylko). No, to weźcie się do pracy i pogadajmy jak ludzie. Na argumenty! Nie na kalumnie! I najlepiej przedstawicie się. Każdy wasz tekst, będzie wówczas puszczony! Słowo harcerza!

 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Środa 19-04-2006

2316. 
1. DO SYNKA (2262)
Wyłuskał pan z mojego starego jakiegoś tekstu, sformułowanie tej treści: „Kilka tygodni temu ukazał się w Głosie anonimowy list – prymitywny, prostacki i głupi”. Pańskim zdaniem, raczej autorowi listu należy przypisać te cechy, a nie listowi. Być może tak, ale ja jestem ostrożny w wypowiadaniu zdań wartościujących. Nie mam prawa wypowiadać opinii, na podstawie jednostkowego zdarzenia o autorze listu, że jest głupi. Mam prawo powiedzieć, jak sądzę, iż moim zdaniem „list ten jest głupi”. I to, i tylko to – powiedziałem! Został on napisany podczas pewnego stanu umysłu (zaćmienie?), który w mej ocenie odbiegał w tym momencie od tego co nazywa się umownie normą i powstało „dzieło” głupie, prymitywne i prostackie.
Sądzę, iż wystarczy panu to wyjaśnienie. Mam również pewną drobną nadzieję, iż moja „filozofia” którą tym „wywodem” przedstawiłem, jest w miarę adekwatnym przedstawieniem kawałka mojej „duszy”. Przede wszystkim nie uogólniaj. Przedwcześnie! Ponieważ formuła ta niezgodna jest często z kategorią: „Przede wszystkim nie szkodzić”. Będącą nie tylko lekarską formułą! Czuje pan bazę? Po trzech takich listach, zaryzykowałbym jednak stwierdzenie, że ich autor jest człowiekiem głupim, prymitywnym i prostackim...
Na marginesie! Podziwiam upór (bo nie konsekwencję) całej czeladki próbującej mnie złapać na jakimś „faux pas” językowym. Próbujcie chłopcy nadal... Ma to dla was podwójne znaczenie. Jakie? Może kiedyś to powiem. Tylko musicie mi przypomnieć, bo wiecie – miażdżyca...

2. DO BOLA TW (2261)
Mimo, iż nie doczekałem się pańskich przeprosin, a nawet dokonał pan pewnej podpowiedzi, że najlepszym rozwiązaniem osobniczym jest – w języku biologii mimikra, bądź socjologii – konformizm, a nawet oportunizm, postanowiłem zareagować, mimo, iż bodźce zeń zastosowane charakter podprogowy posiadają (są bardzo słabe).
Postawiłbym pożyczone dolary przeciwko orzechom, że my się znamy. Ty, rzeczywiście „potrafisz nabazgrać”. Spróbuj napisać jednak „coś od serca”. Samym sobą napisz! Malkontenctwo, krytykanctwo, obskurantyzm nawet – zostaw mnie. Mam za sobą wiele godzin treningu. Wychodzi mi to zdecydowanie lepiej.
I jeszcze jedno, Wiesiu drogi! Chciałbyś poznać kawałek mojego życia. Tą tęsknotą wyjawiłeś tęsknotę wielu. Nie trzeba mieć własnego życia, wystarczy spoglądać przez płot na życie innych i już człowiekowi jest łatwiej... Taki walor bez mała psychoterapeutyczny. Spotkamy się kiedyś w redakcji, to pogadamy. Ja naprawdę jestem jeszcze „lepszy” niż ty sądzisz.
A tak w ogóle, prywatna sfera życia – w rozumieniu art. 16 ust. 6 prawa prasowego – to nic innego jak zdarzenia i okoliczności z dziedziny życia osobistego i rodzinnego. I sfera ta jest pod ochroną... Jak orzeł, którym cię kiedyś nazwałem. Złośliwie – nizinnym. Ale to była tylko obrona przed twoim atakiem. Nemo me impune lacessit, nikt nie zadziera ze mną bezkarnie...
Przeczytaj też uważnie mój wpis powyższy. Nie mam prawa żadnego ci doradzać, natomiast wyrażam swój podziw dla ciebie, gdzie twoje jednostkowe doświadczenie dotyczące „człowieka cichego” próbujesz usankcjonować niejako jak aksjomat, bez mała. Dla mnie spokój – to śmierć. Dlatego najbliżsi, nie życząc mi śmierci, nie życzą mi wyciszenia i spokoju...
Wielu sił ci życzę! Oraz wyciszenia i spokoju! Pozdrowienia dla chłopców!

3. DO PANI ANI (2258)
W odpowiedzi pani poświęconej (zawartej w olbrzymim pliku 2298 pkt. 5 z dnia 17 kwietnia) w zasadzie pani odpowiedziałem. Ponieważ mogła pani przeoczyć moją odpowiedź w gąszczu innych informacji, przeto raz jeszcze. Z szacunku dla rozmówcy.
Stwierdziła pani ostatnio ponad wszelką wątpliwość, iż „(...) czytelnicy to normalni ludzie, którzy rano wstają do pracy, a po południu odpoczywają, wieczorem kładą się spać”. Abstrahując od wątpliwej jakości oceny dotyczącej normy w ogóle, tym samym czytelniczej (bo, cóż - nienormalni są ci co wstają po południu, albo ci co odpoczywają do południa, że o tych, co pracują w nocy - wspominać nie należy), cytuję panią dalej: „(...) chodzi o to... żeby nie musieli (ci „normalni czytelnicy”) skorzystać z kilku podręczników aby to zrozumieć”.
Dlaczego nie zadała pani sobie trudu, ażeby przynajmniej się zastanowić, że może moje teksty nie są dla takich – jak ich pani nazywa - „normalnych czytelników”. Bo, one są przede wszystkim dla takich - którzy elementarną siatkę pojęciową posiadają w głowach własnych i słowniczkami posiłkują się w sytuacjach intelektualnie niezwykle ekstremalnych.
Krótko mówiąc, stwierdzenie: „reakcja semantycznie udrapowana” oznacza po prostu: „odpowiedź”. Że niepotrzebnie komplikuję, zechce pani powiedzieć? Ale, to przecież ani szkodliwe, ani karalne. Dla pani, jak sądzę (i nic w tym odkrywczego) 2x2=4. Dla mnie też, ale czy błędem logicznym jest przedstawienie wyniku w postaci 3 trójek? Że, pani nie rozumie? Proszę mnie swoją ułomnością nie obarczać. Och, bo byłbym zapomniał: 2x2=3 i 3/3, czyli = 4. Jak by na to nie spozierać...
Proszę naprawdę skoncentrować się na tym co najlepiej pani wychodzi. Niewykluczone, że to proste pranie...
 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Środa 19-04-2006

2315. 
Andrzej Kleina do PRAWNUCZKA FREUDA (poniżej).
Jestem na Dardanelach. Po powrocie odpowiem.
 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Środa 19-04-2006

2314. 
Psyhologó!
Skończ Pan, Panie Kleina, z tym pseudintelektualnym bełkotem, bo tego czytać nie idzie.
Pan nie odróżnia psychologii od psychoanalizy, pan rzuca tym wyświechtanym Freudem, który dla współczesnej nauki jest mniej więcej tym, kim Arystoteles dla współczesnej inżynierii. Mostu się na nim nie zbuduje.
Pan jesteś psycholog nieludowy, ale po prostu wsiowy.
Z odkurzoną na potrzebę propagandy pseudo-wiedzą.
Napisz Pan lepiej jak w zdrowiu psychicznym i tak świetnym samopoczuciem znosić życiowe porażki. Gdzie, mimo takiej przeszłości, znaleźć w sobie tyle tupetu, żeby pouczać innych?
 Prawnuczek Freuda
 Środa 19-04-2006

2313. 
DO PRZYJACIELA MISIA!

10 kwietnia został zresetowany twój wpis. Po prostu nie przeszedł cenzury redakcyjnego moderatora. Tylko dzięki memu wstawiennictwu u redaktora naczelnego – puszczam najistotniejsze jego kawałki...

„Czy to prawda, że pan AK to człowiek głęboko sfrustrowany. Najpierw w młodości wielkie sukcesy sportowe, otarł się o sam szczyt (mistrzostwo polski młodzików), ale nic ostatecznie z tego nie wyszło, potem wielki biznes, przedsiębiorca jak się patrzy i WIELKA klapa. A do tego podobno obecny burmistrz podatku mu nie umorzył, więc mści się biedaczyna... Pan Kleina, znany grafoman, na pewno nie zawiedzie...”.

Po raz ostatni – zaczepiony w taki sposób – odpowiem w konwencji dotychczasowej. Ponieważ po raz kolejny są poruszone pewne pojęcia psychologiczne – odpowiem przede wszystkim w konwencji edukacyjnej. Niech wszak psychologia – pod strzechy wędruje. Czyli nie odpowiadam dlatego, żem grafoman, ani też tylko dlatego, że mnie dotyczy...

No to lecimy wspak. Czym jest grafomania? Przede wszystkim jest manią (taką formą przymusu i przepraszam użytkowników słowniczków przeróżnych, że mało precyzyjnie) pisania w ogóle u osób pozbawionych talentu. Czy w takim razie jestem grafomanem? Na pewno nie!

Wszak bezwzględnie jestem facetem utalentowanym! Proszę nie wydawać jeszcze przedwcześnie też sądu, żem megaloman, kabotyn i narcyz. Talent – postrzegam podobnie jak Edison: jako 99% potu i 1% polotu. Czyli w tym ujęciu – tak sądzę, jestem niezwykle utalentowany, bo jestem niezwykle pracowity. Tak sobie to wymyśliłem...

Przyjaciel misia postrzega frustrację – wynika to z jego intelektualnego i emocjonalnego zaangażowania, że o tonie wypowiedzi nie wspomnę – jako coś niezwykle nagannego, a jednocześnie groźnego. Tak groźnego, że otarcie się o mnie „rzekomego frustrata” grozić może zapewne epidemią. Frustracji jakiej pandemicznej!

Czym więc jest tak naprawdę frustracja? Kolejne określenie, którym szermuje się z lewa do prawa. Najogólniej i nie specjalnie koncentrując się na precyzji – frustracja posiada dwa znaczenia. Z jednej strony jako zdarzenie, z drugiej zaś jako stan. Bardzo różne, dość odległe znaczenia. Frustracja jako zdarzenie, to nic innego jak niepomyślne okoliczności, które hamują lub zakłócają aktywność ukierunkowaną na ten cel. A więc kontuzje dla zawodnika, upicie się męża już przed wyjściem na Sylwestra, oceny niedostateczne dla ucznia w trakcie semestru etc.

W znaczeniu: „stan” – stan emocjonalny (zmieszanie, przykrość, gniew itd.) powstały na skutek przeszkód, zawodu, czy wręcz porażki.

To teraz konkretnie! Odpowiadając na pytanie, czy jestem „człowiekiem głęboko sfrustrowanym”, odpowiadam:

Jestem człowiekiem (odkąd pamiętam) permanentnie frustrowanym i sfrustrowanym. Zarówno w pierwszym znaczeniu, kiedy nie osiągam celu, jak i w znaczeniu drugim, kiedy jestem po prostu zły. Kiedy spalił mi się kurnik i straciłem 500 tysięcy złotych przeżyłem ogromny stres i jeszcze większą fustrację. W obu znaczeniach. W tym samym dniu – pojechałem do Brodnicy na basen. Nie tylko w ten sposób odreagować. Również dlatego, a może przede wszystkim dlatego, że wynikało to z mojego tygodniowego algorytmu. I w tym dniu właśnie był basen. Krótko mówiąc – doskonale radzę sobie z nieuniknioną frustracją i stresem. Tą siostrą i bratem współczesnego człowieka. Dlatego też człowiekiem „głęboko sfrustrowanym” nie jestem. Po prostu. Ten typ tak ma!

Rzeczywiście, burmistrz mi nie umorzył podatku gruntowego 4 lata temu. Bo stwierdził, że spalenie kurnika to za mało... Za małe wydarzenie gospodarcze! Ale o tym, to ja sam mówiłem, więc wtręt przyjaciela misia, „że podobno” – jest niewłaściwy. Podobno!

Proszę to przyłożyć choćby do umorzenia takiego samego podatku - jednej parafii lubawskiej. Bo, ołtarz renowacji poddała. Nie jest prawdą, że się mszczę z tego powodu „biedaczyna” niebogi. Burmistrza po raz pierwszy napiętnowałem publicznie 10 lat temu. Nigdy nie odważyłbym się na taki skrót myślowy, że to on się mści aktualnie – za to sprzed 10 lat... Argumentacja taka, jest świadectwem pewnym, wypowiadającego te słowa. Tym razem – przyjaciela misia...

I to naprawdę byłoby na tyle. Koniec edukacji, koniec zabawy w „klasę”, koniec sawoir vivru. Każdy kolejny „atak” – będzie potraktowany tak – jak na to zasługuje! Jeśli będzie kulturalny – w ten sam sposób odpowiem. Jeśli będzie na poziomie rynsztoka, odpowiem z wdziękiem woźnicy. Pijanego wożnicy! Dedykuję to wszystkim przyjaciołom zwierzątek, nie tylko przyjacielowi misia...

A znam język rynsztoka równie doskonale, jak język Mickiewicza.

 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Środa 19-04-2006

2311. 
Do wpisu 2284.
W podanej informacji jest mowa o pewnej gminie i radnym Romanie K.
Sprawa ta nie powinna być tak sobie pozostawiona.
Jako czytelnik Kuriera mam prawo wiedzieć o jakiego radnego chodzi! A może ten radny nadal zajmuje się wychowywaniem naszych dzieci? List matki do instytucji publicznej powinien zainteresować organa ścigania, a także redakcję Kuriera. W interesie publicznym fakty takie powinny ujrzeć światło dzienne.
Czy to jest radny z gminy Iława czy Lubawa? Redakcja powinna pojechać na miejsce i zbadać sprawę. Przecież taki radny powinien być wymieniony i potępiony z imienia i nazwiska - dla dobra naszych dzieci i wnuków.
Moim zdaniem organa państwowe, odpowiedzialne za takie sprawy, zbyt póżno reagują. A jeśli w tej rodzinie, o której jest wzmianka, coś się wydarzy?
 mieszkaniec gminy
 Środa 19-04-2006

2310. 
Panie Lisek, pośle z bożej łaski!
Proszę powiedzieć: kto, zdaniem pana, powinien być w Iławie burmistrzem (oprócz Maśkiewicza), no kto? Rygielski ten [...] lub Ptasznik [...], a może inny [...].
A w ogóle proszę powiedzieć nam: co uprawniało Pana do kandydowania na posła w naszym okręgu?
Proszę pana! Maśkiewiczowi nie dorośliście nawet do podeszwy.
 bolo-tw
 Środa 19-04-2006

2309. 
Szanowni Państwo. Obserwuję forum, obserwuję stronę Kuriera. Jest to jedyne źródło informacji o tym, co się dzieje w regionie z którego pochodzę.
Poziom niektórych wpisów pozostawia wiele do życzenia. Gorzej, zaczyna przypominać bełkot z mównicy sejmowej. Każdy ma z pewnością swoją rację, ale nawet przy wnikliwym moderowaniu tych uwag, wypowidanych incognito, redkacja nie jest z pewnością w stanie ogarnąć całego chaosu.
I jeszcze jedno. Jeśli ktoś kogoś atakuje, niech podaje swoje imię i nazwisko; tym bardziej, że - jak widzę - osoby wystawione na przekąsy nie pozostają anonimowe.
 Tomasz Reich
 http://swiatwedlugreicha.blog.onet.pl
 Warszawa, Środa 19-04-2006

2306. 
--------------- NA WOKANDZIE
--------------- Sądu Rejonowego w Iławie

* BARBARA ESTKOWSKA (masarnia BEST) przeciwko Arturowi Fota & Jarosławowi Synowiec, wydawcom tygodnika „Kurier Iławski”.
Czwartek 20 kwietnia, godz. 10:30.

* PROKURATURA REJONOWA W IŁAWIE z oskarżenia publicznego przeciwko Jarosławowi Maśkiewicz, burmistrzowi Lubawy (1998-2002), aktualnie burmistrzowi Iławy.
Czwartek 20 kwietnia, godz. 11:15.

* JAROSŁAW SYNOWIEC & ARTUR FOTA, wydawcy tygodnika „Kurier Iławski” – z oskarżenia prywatnego przeciwko następującym funkcjonariuszom i osobom:
1. burmistrz Iławy Jarosław Maśkiewicz,
2. burmistrz Susza Jan Sadowski,
3. Przemysław Kaperzyński („Iławski-Tydzień”),
4. Rafał Jarnutowski („Iławski-Tydzień”),
5. Tomasz Więcek („Iławski-Tydzień”),
6. Arkadiusz Dzierżawski („Radio Iława”),
7. Jerzy Kalisz („Radio Iława”),
którzy „(...) wspólnie i w porozumieniu, będąc rozmówcami oraz autorami treści, rozpowszechniając w lokalnej prasie i lokalnym radiu – pomówili Jarosława Synowiec i Artura Fota o takie postępowanie, które mogło poniżyć ich w oczach opinii publicznej i narazić na utratę zaufania publicznego, potrzebnego do prowadzenia działalności wydawniczej na lokalnym rynku; poprzez stwierdzenia, że są „medialnymi szantażystami” oraz „kryminalistami”, a także iż wydają „kurier bandytów” – to jest o czyny z art. 212 Kodeksu Karnego (...)” (fragment aktu oskarżenia z dnia 15-12-2005).
Kolejna rozprawa: środa 10 maja, godz. 13:45.

 redakcja

nki@nki.pl
 Wtorek 18-04-2006

2303. 
Nie mam pojęcia kto (władze powiatowe, może gminne) zajmuje się śmieciami, jakie zalegają skwery przy drogach np. powiatowych. Dlatego polecam, aby ten kto czuły jest na czyste środowisko, jego ochronę; może nawet w powiecie lub gminie odpowiada, co gorzej dla niego, aby czym prędzej skierował się w kierunku Kałdun. Udając się od Nowej Wsi, kiedy zjedzie z "16" w kierunku Gramot, na lewo niech spojrzy do lasku, a ujrzy niezliczony i wyjątkowo ohydny widok śmieci. Kto winien zająć się sprzątnięciem tych śmieci, władze powiatowe czy gminne? Jeśli natomiast nie mają na takie usługi środków, to niech trefny skrawek lasu sprzedadzą pod usługi turystyczne. Będzie pan, będzie odpowiedzialność.
 umyślny
 Wtorek 18-04-2006

2302. 
Nie muszę stawać w obronie atakowanego anonimowo Andrzeja Kleiny. Mój głos niech będzie raczej wyrazem niekłamanego podziwu dla umiejętności intelektualnych, jakie w swoich tekstach przejawia. A przy tym jaki logiczny, rzeczowy i dociekliwy jest do bólu. Niejeden z atakujących powinien się od Andrzeja Kleiny uczyć - póki pisze i... że jeszcze pisze. Dobre pióro. Wymagający przeciwnik w debacie.
O czym Kleina od dłuższego już czasu pisze? Dlaczego jego pisanie wywołuje takie reakcje? Odpowiedź jest prosta. Prosta jak jego teksty. Andrzej Kleina swoim pisaniem demaskuje machanizm funkcjonowania lokalnej władzy. Pokazuje na czym to rządzenie polega. Pokazuje jak niekompetencja i amatorszczyzna biorą górę, kiedy nie funkcjonują publiczne instytucje, kiedy lokalna społeczność nie czuje się odpowiedzialną wspólnotą, kiedy mechanizmy medialnej krytyki zawodzą, kiedy mamy do czynienia ze skundleniem lokalnych mediów (i nie o lubawskie pisemko magistrackie tu tylko idzie).
Jest może i ostanim, który rolę Intelektualisty bierze poważnie i do pisania przywiązuje wielką wagę; który wierzy - może naiwnie (do czego ma prawo) w moc Prawdy. Wierzy we wspónotę, która funkcjonuje opierając swoje wybory o racjonalne argumenty. Kleina te argumenty przedstawia.
Może też jest ostanim, który wierzy, że rządzenie ma sens, że może być skuteczne – o ile jednak opiera się na wartościach i z określonych wartości wypływa.
Pisanie Kleiny to lekacja pokory. Pokory wobec Wiedzy. To także lekcja życiowej mądrości i doświadczenia, przed którymi atakujący Kleinę powinni chylić głowę.
Można nie lubić stylu w jakim pisze swoje teksty. Można narzekać, że może czasem jest nazbyt gadatliwy. Ale to jego pisanie ma SENS. Bez tego pisania niejedno draństwo lokalnej władzy zostałoby zapomiane.
Panie Andrzeju, racja jest po Pańskiej stronie. Tak pisać.
 Janusz Ostrowski
 Poniedziałek 17-04-2006

2301. 
Z doświadczenia wiem, że kiedy człek cichy, to lżej mu w życiu, czego szanownemu Panu Andrzejowi bardzo życzę.
Nie musi Pan być lizidupą, jednak zawsze kogoś należy połechtać, czyż nie mam racji, szanowny panie?
Łechtać nie znaczy wcale włazić w... To takie cudowne.
Nawet „służenie sprawie” niekórzy uważają za łechtanie.
 BOLO-TW
 Poniedziałek 17-04-2006

2300. 
Nie potafię jak Pan pisać elaboratów, ponieważ zwykły jestem chłopek. O wspomaganu psychiki ma Pan rację. Piłakarzykowi nieszkolonemu lub leniowi żaden psycholog mu nie pomoże.
I w tej materii pana wspieram.
 trenerro
 Poniedziałek 17-04-2006

2299. 
LUDOWA PSYCHOLOGIA

Mimo biadań nad upadkiem sztuki epistolarnej, ludzie teksty piszą. Dwu-, bądź trzyzdaniowe... Bo, dłuższe to problem! Szczególnie dla tych, którzy czytanie własne, do napisów na etykietach ograniczają. Tak więc, ludzie teksty piszą. Najczęściej otwarte. Prezentując je w internecie – anonimowo rzecz jasna...

Ostatnio, stałem się niewybrednym celem ataków internetowych psychologów ludowych. Zbliżonych do kół związanych z lubawskim magistratem (ale nie tylko, bo iławskie porno-misie z okolic kryminalnego ratusza też nie dają za wygraną). Ale wżdy to dość naturalne.

Początkowe diagnozy były alarmujące dla mojej najbliższej rodziny. A to, żem schizofrenik twierdzono, albo żem paranoik też, po pewnym zaś czasie i to wreszcie mówić zaczęto, że przeze mnie kultura i sztuka – niszczeją. Powtarzał się zarzut aberracji wręcz umysłowej, uzewnętrzniający się rzekomym brakiem logiki w moich wypowiedziach.

Zachowując niezwykłą kulturę słowa, a więc starając się nie zniżyć do poziomu wypowiedzi oponentów (kilku ledwie), jednym słowem zachowując klasę, cokolwiek miałoby to oznaczać, nie dałem się psychologom ludowym z równowagi wyprowadzić.

Większość opinii diagnozujących, śmiercią naturalną umarła, wszak nie da się obronić hipotezy, żem chory psychicznie. Zważywszy jednak fakt, iż przyroda ożywiona próżni nie znosi, zaczęto mnie niedawno określać mianem człowieka zakompleksionego. Mimo, iż reprezentuję orientację ortodoksyjnie psychoanalityczną, nie znajdując u siebie kompleksu Edypa (Elektry i kastracji nie poszukując definicyjnie), zacząłem szukać dalej. Przypomniała mi się mniej stara, jakże nie freudowska definicja kompleksu i spróbowałem ją do siebie przyłożyć. Definicja ta powiada, iż kompleks (complex), to nic innego jak postawa z towarzyszącą jej nadmiernie emocją, często powodująca reakcje nerwicowe.

Być może zechce mi w miejscu tym internetowy Nowy zarzucić, iż wyjaśnianie moje ma charakter „ignotum per ignotum” (nieznane przez nieznane). Zważywszy, iż nie ja jestem twórcą tej definicji, bronić potencjalnego zarzutu ochoty najmniejszej nie mam. Zdaniem Nowego, okraszanie (nie tak znowu częste) swoich tekstów cytatami, skądinąd pożądane, jest dowodem wprost na to, że kompleksy swoje redukuję, podpierając się cudzymi autorytetami.

To wszystko nic jednak, ale „biorąc pod uwagę jego (czyli moją) osobowość (czyli co?) i zdolność rozumienia znaczeń poszczególnych wyrazów, wychodzą z tego śmieszne rzeczy, niedorzeczne sformułowania i błędy logiczne”. Szanuję twierdzenia internetowego Nowego (i jemu podobnych), którymi animuszu sobie dodawać próbuje, powiem nawet więcej, jeśli miałoby mu to pomóc w jego problemach niemałych, gotów jestem pójść do Iławy na czworakach, poszczekując co chwilę...

Cieszę się więc, nie ukrywam tego wcale, iż dla lokalnych psychologów ludowych, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego, stałem się obiektem, na którym dokonują „odreagowania” (abreaction). Czyli odbywa się na mnie proces redukowania napięcia emocjonalnego. Ot, takie groteskowe „katharsis”. No, to cieszę, że uczestniczę w procesie stricte psychoterapeutycznym, ludziom pomagam i nie jest w stanie zmartwić mnie fakt, że gratis to niestety czynię...

Tak więc, Nowy bierze moją osobowość pod lupę, tworzy hipotezy, które jako tezy przedstawia, a ja nieborak, nie wiem nadal o czym on mówi. Czym jest osobowość w ogóle dla niego? Czy to struktura Ja-Świat, czy tylko indywidualność? Czy ma na myśli syndrom osobowości autorytarnej, o którym twierdzi się, że występuje powszechnie u osób o postawach typowych dla zwolenników „silnej ręki”, niedemokratycznych. Syndrom ten charakteryzuje wysoce konwencjonalne zachowanie, nadmierne zainteresowanie sprawami seksualnymi, przesadność, destruktywizm i cynizm (Ludwik Dorn?).

A może miał na myśli syndrom osobowości kompulsywnej (który ja na przykład u niego zaocznie postrzegam), charakteryzujący się zamiłowaniem do czystości, dbałością o porządek oraz uporem? A nawet intryg mnożeniem. Jakie znaczenie denotacyjne (connotative meaning) ma dla niego pojęcie „osobowość”? Jaką szkołę psychologiczną reprezentuje? Tylko ludową?

Zwrócę jeszcze Nowemu uwagę na rzecz następującą. Próbowałem przekonać oponentów, iż mają prawo nazywać moje wypowiedzi bełkotem. Próbować winni to jednak w kategoriach związków choćby przyczynowo-skutkowych udowodnić. Bo samo nazwanie, że ktoś jest głupi, że bełkoce, że nie rozumie sam tego co pisze, to chyba jednak za mało.

To z kolei, że kilka osób twierdzi, że nie rozumieją tego co piszę, nie jest dowodem wprost na to, iż mój język „bełkot” skutecznie przypomina, ile po prostu to, że nadają i rozumieją inne li tylko fale. A już nadawanie temu twierdzeniu, mocy dużego kwantyfikatora – „wszyscy” – jest ogromnym nadużyciem. Chociaż... i hipoteza ta jest bardzo prawdopodobna, iż oponenci moi projekcję też uruchamiają, czyli elementarny mechanizm obronny, za pomocą którego broniąc się przed uświadomieniem sobie własnych niepożądanych cech, przypisują te cechy po prostu mnie...

Każde słowo, symbol lub znak słowny posiada 2 znaczenia: denotacyjne i konotacyjne. I tak np. dwa słowa „nagi” i „goły” w języku potocznym oznaczają to samo. W znaczeniu denotacyjnym, czyli podstawowym znaczeniu - oznaczają kogoś po prostu nie ubranego. W znaczeniu konotacyjnym, emocjonalnym, wykraczają poza znaczenie denotacyjne. Proszę sobie przypomnieć frazę choćby: „Król jest nagi”. I zapewniam, ze oznacza to coś więcej, jak nie ubrany. Powyższą frazę - internautom z kół magistrackich poświęcam...

A tak na marginesie. Skąd tylu psychologów ludowych w narodzie?...

 Andrzej Kleina (psycholog nieludowy)

nki@nki.pl
 Poniedziałek 17-04-2006

2298. 
1.
DO ŚNIĄCEGO! (dla innych – na własne ryzyko!).
Odpowiem ci oryginałem!
„A Kubuś Puchatek przez cały czas próbował wyjąć głowę z garnka. I im bardziej nią obracał, tym bardziej wpychał ją do środka. Wreszcie podniósł w górę łebek razem z garnkiem i wydał z siebie głośny, rozdzierajacy jęk Smutku i Rozpaczy... I nagle – trrrraaaach!!! – łeb Słonia huknął o korzeń, garnek rozprysnął się i pod rozbitego garnka wyjrzał na świat boży łebek Kubusia Puchatka”.
Twój problem, z którego nie zdajesz sobie sprawy, polega i na tym między innymi, że rozwój twojej osobowości zatrzymał się na fazie analnej, gdzie źródłem zadowolenia jest wydalanie i zatrzymywanie kału. Nie powinieneś mieć problemu z identyfikacją wieku rozwojowego dziecka, dla którego zgodnie z teorią rozwoju psychoseksualnego stanowi to normę.
Przepraszam innych internautów za „bełkot” tej wypowiedzi, ale jej adresatem jest tylko jedna osoba.

2.
DO „MAJI”, „KAROLINY” etc.
Została przekroczona pewna masa krytyczna. Chłystek z magistratu dokonał w mojej ocenie rzeczy strasznej. Zbrukał wspomnienia. Nie, nie mnie dotyczące, bo mnie obrazić nie można. I dlatego jego pech z ostatnich miesięcy zostanie zdwojony. Z dożywotnią gwarancją!

3.
DO CHŁOPCÓW Z MAGISTRATU!
Z tego co widzę, zwieracze wam puściły, stąd tyle plugawego jadu i nienawiści w internecie. O zapachu nie wspominając! W jednej z waszych wypowiedzi, pan Marian Licznerski został nazwany moim pupilkiem. To nieprawda! Pan Marian Licznerski nie jest też moim kolegą! Pan Marian Licznerski posiada tyle pozytywnych cech, że chciałbym, żeby był moim przyjacielem. Tyle, że przyjaźni zawiera się nie w tym wieku. Mam natomiast wobec pana Mariana Licznerskiego niezwykły szacunek. I tyle!

4.
JESTEM ZWIERZĘ
Niestety, medykamentu żadnego na błyskotliwość w aptece żadnej nie kupi. Mimo, bardzo ciekawego, że tak powiem, innego asortymentu. I na stawy kolanowe działa i na starość jest dobry, tylko, kto staremu przed użyciem przeczyta ulotkę?
Radzę (po starszeństwie mi to wychodzi, że mogę), oglądać Błażejowi Urbańskiemu fajny program w TVN Turbo. Mógłby kilka niezłych tekstów tam podłapać. Bardzo by urozmaicił swojego smętnego wstępniaka w „Głosie Magistrackim”. Bo, niestety, mikstury na błyskotliwość żadnej w aptece nie kupi. Powiem szczerze, jestem zwierzę, jako zwierzę w nic nie wierzę. Nie uwierzę przeto wcale, że może Urbański przy Macieju Radtke, wybić się na błyskotliwość.
Pozdrowienia dla całej ekipy magistrackiej.

5.
DO ANI, CZYLI MAĆKA!
Z pewnym takim zakłopotaniem zapoznałem się z twoją wypowiedzią. Zakłopotaniem takim, ponieważ z twojej „twórczości” zaczyna wyłaniać się obraz człowieka, o specyficznym typie inteligencji. I to mnie rozczarowuje. Niestety! Twierdzisz, iż moja odpowiedź jest mętna. Jasne, że tak! Nic odkrywczego. Ale tylko dla osobników funkcjonujących na poziomie monokonkretnym (w olbrzymim skrócie i nie do końca adekwatnie: inteligencja na poziomie biologii). Ażeby zrozumieć zwrot: „reakcja semantycznie udrapowana”, trzeba posiadać niemałą wiedzę (to wynikało z mojej na ten temat wcześniejszej już wypowiedzi) i odpowiednie instrumentarium intelektualne, ażeby połączyć to w spójną intelektualnie całość. Nie poradziłaś (eś) sobie z tym specyficznym „testem inteligencji”, który ci podchwytliwie zaordynowałem, a i z „testu projekcyjnego” również określone wnioski do mnie płyną. Krótko mówiąc, kontrowersyjny, a w zasadzie niezbyt zrozumiały zwrot dla ciebie. Oznacza ni mniej, ni więcej (a raczej więcej): „Z odpowiedzi L. Ch. wynika...”. I tylko tyle! W kontekście zaś twoich wypowiedzi na ten temat – aż tyle!
Aha! Z „testu projekcyjnego” coraz bardziej wyziera obraz osoby zawistnej. Widzę to coraz bardziej, gdzie przez „zawiść” (envy) rozumiem emocjonalną i motywacyjną konsekwencję twojej rywalizacji ze mną. U podłoża której leży twoje pragnienie posiadanie tej cechy, bądź cech, których sam nie posiadasz. Dla mnie starego „szpiega z gazowni” nad wyraz jest to czytelne...
Rzeczywiście – z racji wieku biologicznego – winienem mieć sklerozę. A przynajmniej jej półmetek. Ty jednak wyciągnęłaś wniosek na tej tylko podstawie, że – rzekomo – nie pamiętam co mówię. Ja, przecież nie negowałem, iż wypowiedź przez ciebie zacytowana nie jest moja. Ona rzeczywiście ukazała się w Kurierze. Ja, po prostu podkreśliłem fakt, iż część tej wypowiedzi nie była moja... I, że ja tę część swobodnie zaanektowałem. Czujesz bazę?
A propos sklerozy. Poza zmianami miażdżycowymi, które określenie to denotuje, istnieje inne też jej rozumienie. Z etymologicznego punktu widzenia, „skleros” (gr.) oznacza suchy, twardy. Jestem przekonany więc, iż mówienie o mojej erystyce (sztuka prowadzenia sporów): „sklerotyczna” – oddaje jej ducha i sens. Jest po prostu „twarda”! Moja „walka polemiczna” jest LOGICZNA, TWARDA i KONSEKWENTNA! Do bólu!!! Kulturalna też jest! Czego o was, czyli przestraszonej coraz bardziej czeladce magistrackiej - powiedzieć nie można... Ale wy, jak te żaby z bajki – walczycie o życie...
Nie zauważyłem w twoim tekście negacji. W znaczeniu zaprzeczenia, żeby nie było niedomówień. Że ty Aniu, to nie Maciek. A może była, tyle, że ja to już zapomniałem. Wszak skleroza, nie wybiera...
Bądź silny! Będziesz musiał dużooo jeszcze wytrzymać! Sądzę, że zadanie dla burmistrza w postaci kolejne baterii pytań już odrabiasz. Po świętach „wywiad” opublikujemy. Już dzisiaj się cieszę...
Nie ukrywam też, że trywialną ciekawość posiadam, czy cytaty moje sprzed roku albo nawet i starsze wpisujesz do zeszytu jakiego swego złotego, czy całe felietony moje przechowujesz? Balsam to przecież dla duszy mojej miażdżycą nadwątlonej... To jeden z dowodów wprost, niemalże koronnych, zawiść twoją do mnie ukazujący.

6.
DO PANA RADKA NIE-RADKA (2273)
Dzięki za pozdrowienia! Jest pan nad wyraz łaskawy dla jakości „Gazety Romana”, koncentrując się na jej treści tylko. Jaka może być jednak ta gazeta?
Wyraziłem w swoim czasie opinię, na pewnym poziomie ogólności, zadając pytanie. Co to jest gazeta? I mnożąc kolejne pytania, próbowałem odpowiedzieć. Czy to krój czcionki tylko, sposób łamania, gatunek papieru? W powiązaniu z typem i rodzajem odbiorcy? To też, ale przede wszystkim są to ludzie, którzy w niej piszą. Ich horyzonty, wiedza, wyobraźnia, smak i milion innych rzeczy...
W „Gazecie Romana” piszą w większości anonimy. Wyobraża pan sobie duszę anonima, ambiwalencją targaną? Z jednej strony brak możliwości, a i odwagi cywilnej przede wszystkim, ażeby dodać blasku swemu nazwisku, z drugiej zaś... ale to temat na wręcz esej jaki psychologiczny. Wyobraża pan sobie smak i horyzonty anonimowego „twórcy”? Nawet jak recenzuje książki tylko, cudzym światłem z internetu je oświetlając... Tak więc, gazeta to przede wszystkim ludzie. Widać to nie tylko u pana Romka. Widać to też, a może przede wszystkim doskonale w „IT” („E.T.”) . Widać ich wiedzę i wyobraźnię, smak i kulturę osobistą... I milion innych rzeczy.
Co do trzymania kursu, będę się starał go trzymać. Zważywszy, iż jako doświadczony żeglarz życiowy sądzę, iż limit swoich płycizn życiowych wyczerpałem. W tej chwili żegluję po wodach mniej jak ongiś ambitnych, nie zapominając „o stopie wody pod kilem” (to takie stare życzenie żeglarskie). Której to świadomości nasz ulubiony pan Romek nie posiada.
I jeszcze jedno, jeśli pańska diagnoza, iż Radosław Dias to Roman Krauze (mówię to kokieteryjnie, bo ja też o tym wiem), to i Macieja Radtke w wspomnianym przez pana tekście widzę. Przecież pan Romek umiejętności przemieszczania się rowerem nie posiada żadnych. A poza tym jaki współczesny rower zniósłby trudy dźwigania zawodnika sumo?

7.
DO SYNKA (2262).
Moje „kosmiczne zmieszanie” nie pochodzi z „Gwiezdnych wojen”. Jestem m.in. fanem Pink Floyd (chłopcy w moim wieku) i od nich zaczerpnąłem ten zwrot. Jest taka genialna scena: Pink (rzecz dotyczy oczywiście obrazu „The Wall”) stoi na mównicy i przemawia do swoich fanów, mówiąc między innymi: „I ogarnęło mnie kosmiczne zmieszanie”. Scena była niezwykła, więc zapamiętałem. Myślę, że gdyby się pan też przyłożył, to te dwa słowa by pan też zapamiętał. Reasumując. Proszę mi nie zabierać prawa do fajnej starości. Osiemnaście lat, ma się tylko raz w życiu... Aktualny lider Pink Floyd – David Gilmour kilka tygodni temu wydał nową płytę... A propos fajnej starości. Jadę w czerwcu na koncert Rolling Stones na warszawskie Bemowo. Czy sądzi pan, że stutysięczny tłum 60-latków, będzie zbiorem infantylnych osobników? Budzącym rechot 20-latków?
Chce pan dowieść (odnoszę się do mego 2-go cytatu, który zechciał pan przypomnieć), że ma pan rację. Nie pomogę panu. Tego typu dowód, który pan przedstawia, w sądzie byłby bez znaczenia. Proszę to udowodnić samemu. Kategoria „wydawało mi się” to nie dowód. Proszę spróbować raz jeszcze... Wtedy być może się ustosunkuję. Ja wiem, że ciężko jest napisać więcej jak 5 zdań. Ale, proszę robić przerwy odpoczynkowe, może się panu uda... Wierzę w pana!

8.
DO LUBAWIANKI (2256).
Mam podstawowe do pani pytanie, a nawet kilka. Zostałem określony mianem „pożal się Boże intelektualisty”. Kim jest dla pani intelektualista? Czy człowieka inteligentnego można nazwać intelektualistą? Czy intelektualista to inteligent? Jakim warunkom należy sprostać, ażeby można kogoś nazwać intelektualistą? Czy konieczne są studia wyższe, czy raczej należy być twórcą? Czy felietonista jest twórcą, czy tylko odtwórcą? Czym się różni intelektualista od inteligenta? Co stanowi warunek niezbędny i konieczny, ażeby zostać namaszczonym pojęciem „intelektualista”? Przez panią!
Dlaczego ja, pani zdaniem, pozuję na intelektualistę? Z jakich póz to wynika? A jeśli nawet, to dlaczego zabiera mi pani prawo do swobodnej kreacji swego narcyzmu. Mam nadzieję, że jeszcze pani kontroluje mój wywód. No, to jedziemy dalej! Czy intelektualistą się bywa, czy intelektualistą się jest? A jeśli tak, to czy można zostać intelektualistą w pierwszym pokoleniu, czy potrzebne są korzenie intelektualne? Pani na pewno jest bardzo inteligentna (no, ajkiu co najmniej 120 pkt. w skali starego Wechslera), tak pani się wydaje, ale czy pani jest intelektualistką, i przy pomocy jakiego urządzenia to pani zdiagnozowala? I, czy umiała je pani obsłużyć?
Określiła mnie pani też mianem „indywiduum”. Określenie to jest dla mnie w pani ustach bardzo czytelne. Jest ono kwintesencją negatywnych cech osobowych. Ma pani prawo do takiego określenia.
Na czym polega obrażanie i upokażanie uczciwych ludzi, konkretnie zaś burmistrza Lubawy przeze mnie? Co oznacza formuła „przekroczenie dobrego smaku, obyczaju i dziennikarskiego rzemiosła”. Na czym to przekroczenie polega? Dlaczego pani smak ma być moim smakiem? Czym jest dziennikarskie rzemiosło? Czym jest dla pani „nienawiść, inwektywy i osobiste emocje” (czy mogą być nie osobiste emocje, abstrahując od cudzych?). Dlaczego uważa pani, iż „moimi bezkarnymi wyczynami powinna zająć się odpowiednia instytucja”? Jaka instytucja? Prokuratura? Musi ktoś zgłosić doniesienie o podejrzeniu popełnienia „przestępstwa”. A jeśli tak, to jakiego? Dlaczego pani tego nie uczyni?
Dlaczego burmistrz nie skorzystał z elementarnej instytucji jakim jest prawo do sprostowania, odpowiedzi, czy polemiki. Dlaczego burmistrz nie skorzystał z obyczajowego prawa do złożenia na mnie skargi w redakcji „Kuriera”. Dlaczego, dlaczego, dlaczego...
Czym jest „format człowieka”, a konkretnie mój, bo przecież o mnie wypowiada pani zdania z samego centrum aksjologii? Czy można mówić o formacie człowieka na podstawie jednej cechy, np. podłości, którą mi pani przypisuje? Czy podłość jest cechą ogólną, czy dotyczy konkretnych reakcji i zachowań? Na czym polega podłość wyzierająca z moich felietonów i czym ona w ogóle jest? Wypowiada pani zdania twierdzące. Ba, są to zdania zarówno twierdzące, jak i wartościujące. Jakie posiada pani „szkiełko i oko” do zmierzenia wartości moich wypowiedzi dotyczących burmistrza?
Dlaczego pani wolno mnie oceniać, a mnie burmistrza nie wolno? Ocena nasza tym między innymi się różni, iż ja swoją uzasadniam, pani zaś nie. Czyli moja jest racjonalna, pani zaś - emocjonalna. Używa pani formuły: „Dorobek życiowy AK jest również powszechnie znany (jest pani absolutnie pewna?). Dlatego jego moralitety i osądy wypadają wyjątkowo żałośnie”. Dlaczego wypadają żałośnie? Śmiało! Dlaczego moje poglądy nazywa pani moralitetami i osądami? Mój ostatni „wywiad” ze Standarą jest żałosny? Kłamliwy? Obraźliwy? Przecież wywiad ten, mówi wszystko!
Jestem facetem niezwykle świadomym swoich czynów. Kiedy rozpoczynałem pisać „cykl felietonów”, jak pani powiada, na temat burmistrza Standary, miałem świadomość, tego co czynię. Z pełną odpowiedzialnością za to, co czynię. Nie robię tego dla taniego poklasku, nie robię tego dlatego, że burmistrz nie umorzył mi podatku, bo i tak jeden idiota napisał. Nie robię tego dlatego, że szukam zatrudnienia, bo i takie głosy zostały podniesione. Dlaczego więc piętnuję aktualną ekipę? Bo tak złej, z takim nagromadzeniem złych cech osobowych i niekompetencji, w moim przekonaniu, nie było jeszcze nigdy. Ba, żeby to tylko. Tak aroganckiej, mającej w pogardzie wyborców, też nigdy nie było.
Pisanie moje było i jest – na temat działalności Standary – próbą wszczęcia debaty. Bezskutecznie! Pokazywałem skundlone mechanizmy działania lubawskiej prasy, będącej na usługach ekipy magistrackiej. Dlaczego nie napisała pani do „Kuriera” rok temu, pół roku temu, że Kleina się czepia, a nawet, że Kleina to indywiduum, a nawet niemoralny łobuz?
Dlaczego nie napisała pani, że Standara zamknął stołówkę dla uczniów i zasypał basen? Dlaczego nie napisała pani o dziurawych jezdniach, brudnych Łazienkach? Dlaczego nie zainteresowało pani monstrualne, ciągle wzrastające zadłużenie miasta? Dlaczego zaakceptowała pani i nie wyraziła swego zdziwienia patologicznie nakręcajacą się medialnie spiralą sukcesu? Ma pani natomiast czelność „moje dokonania” oceniać...
W mojej ocenie - ta ekipa już przegrała. Pani razem z nią! Przegrała, bo nie docenia inteligencji wyborców, ich zdrowego rozsądku. Przegrała, bo czas Standary się skończył. Wy, o tym jeszcze nie wiecie. I dlatego – w walce o pieniądze i wpływy – będziecie walić na lewo i prawo. Ale macie pecha. Ja jestem na waszej drodze. I wisi mi, jak stąd do Paryża, co będziecie na mój temat mówili. Czy pani rozumie? WISI!
Jestem w określonym już niestety wieku. W wyścigu szczurów już nie uczestniczę. Ja nawet pisać nie muszę. Ja nic już nie muszę. Niezwykła to zaleta dla żurnalisty. Nie można mnie kupić, ani zastraszyć. Pani wypowiedź na Forum jest dowodem wprost na to, że walka chłopców magistrackich o byt, skutkować będzie brutalną walką. Wszak Macieja Radtke, mistrza w tej dyscyplinie posiadają. Jestem tego świadomy nie od dzisiaj i nie ukrywam, że jako człowiek walki, bardzo się z tego cieszę...
I jeszcze jedno! Droga lubawianko. Tworzycie na Forum różne byty, czyli fikcję. Jednym z tych bytów jest Maciej Radtke, występujący po różnymi syninimami. Nie chce mi się z „wami” gadać.

9.
DO BOLA-TW (2242).
Znam, co naturalne, przysłowie które pan zacytował. Przyznam jednak nieśmiało, że nie zrozumiałem pańskiej intencji. Intencji owego przysłowia dotyczącej. Ja, nie chcę być w stanie larwalnym, utajonym, więc nie muszę, czy nawet nie chcę być cicho Ja też, już nigdzie nie idę, w znaczeniu celu strategicznego, długofalowego. Ja, już nic nie muszę! Ja, po prostu chcę! I tyle! A to jest ogromna różnica. Czuje pan bazę?
Znam inne przysłowie: „Nieważne czy mówią dobrze, nieważne czy mówią źle. Ważne, żeby mówili. I nie przekręcali nazwiska”. Pan przekręcił moje nazwisko. Czekam na przeprosiny. Potem rozważę, czy zechcę panu odpowiedzieć (znając siebie, pewno tak). Mam 59 lat, czy mam opowiedzieć panu cały życiorys?
I proszę się nie śpieszyć. Proszę też powiedzieć, o ile to nie tajemnica, jakie posiada pan wykształcenie, żebym dobrał stosowny kod komunikacji. Nie chcę już słuchać wypowiedzi, żem matoł... Bo, ktoś nie zrozumiał! Mówi pan co prawda w innym wpisie o sobie „prostaczek”. Czy mogę dać temu wiarę? A dziennikarzem rzeczywiście nie jestem. Żadna to tajemnica! Wiele razy to sam mówiłem.

10.
DO GUCIA (2231)
Ty mnie chłopcze z kimś pomyliłeś! Mnie w telewizji już pokazywali. I pokazują! I to jest dla mnie normalka! Gdybyś ty zechciał w telewizji wystąpić, to mogę ci pomóc. Najsampierw musiałbyś wpaść do mnie. Na przeszkolenie. Jeżeli je zaliczysz na ocenę co najmniej dobrą, zabiorę cię z sobą na wyścig na 1/4 mili na Bemowo warszawskie (1 Maja). Wszak od kilku lat już na wyścigi nie jeździsz. I poproszę swego przyjaciela Macieja Wisławskiego, żeby chłopcy z telewizji w kadr cię chwycili, jak szybę w wyścigówce na glanc mi pucujesz. Albo koła na czas mi zmieniasz! Trening już od zaraz rozpocząć możesz, choćby na szybie jakiej w domu własnym. Ważne jest, żeby mieć krótkie paznokcie. Domyślasz się dlaczego? Żeby szyby nie porysować! I pomyśl, żeby kilka kilogramów zgubić. Łatwiej będzie się krzątać przy moim samochodzie...
Pamiętaj, trening mistrza czyni! I jeszcze jedno! Skąd u ciebie tyle chrześcijańskiej bez mała troski o moją rzekomą niespełnioną „realizację zawodową”? Zbytek łaski - młody człowieku... Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to ty jesteś na najlepszej drodze, ażeby swoją najbliższą gonitwę w wyścigu przegrać. W wyścigu szczurów – przegrać... Przy mojej też pomocy! Wydatnej!

11.
DO „TRENERRO” (2230).
Rzeczywiście uprawiałem lekką atletykę. Posiadam życiówkę 10.5 sek na 100m. Wcześniej był rekord Polski i kilka tytułów. Myślę, że na sporcie znam się odrobinę i też dlatego, że oprócz studiów na Wydziale Filozoficzno-Historycznym UAM w Poznaniu, gdzie skończyłem psychologię, wcześniej skończyłem Studium Nauczycielskie o profilu W-F. Jestem też instruktorem la.
Podziwiam pańską troskę o ukochany przez pana Jeziorak. Nie wiem, czy chłopcy potrzebują psychologa. Trzeba by szybciutko, być może, na początek zbadać u chłopców występowanie, bądź nie – motywu osiągnięć. Jest to nic innego jak motyw (emocja + kierunek działania) skłaniający do osiągania doskonałości w tym, co się robi. Bez tego motywu ani rusz!
Żaden psycholog jednak nie pomoże, jeżeli podstawowe 4 cechy motoryczne będą w zaniku. A to jest rola trenera... Jak wykrzesać z chłopców wolę walki, ambicję, determinację, kiedy kondycji jest na przykład na 15 minut? Kiedy szybkość jest zbyt niska? Że o sprawach stricte związanych z techniką piłkarza nie wspomnę. Czy można grać w hokeja, nie umiejąc doskonale jeździć na łyżwach? Czy można grać w piłkę, nie umiejąc poprawnie biegać? To co mówię ma charakter ogólny. Nie mówię tego o Jezioraku, bo drużyny nie znam!
Życzę wielu pozytywnych emocji i wzruszeń, a także cierpliwości i wytrwałości psychicznej (nie tylko panu!), kiedy z ukochaną drużyną jest źle. Pozdrawiam serdecznie.

12.
DROGA KAROLINO! (2201)
Nie zgodnie ze sztuką, odpowiem ci w sposób analny, czyli od tyłu. Psychologia generalnie doprowadziła mnie do zdobycia sporej wiedzy: psychologicznej, humanistycznej, filozoficznej, antropologicznej i wielu innych. Jestem wierny całe życie psychologii... Dzięki niej, jestem taki jaki jestem, piszę tak jak piszę, a zwróć uwagę, że trudno mnie z równowagi wyprowadzić niezwykle. Mimo, iż temperament dość wybuchowy posiadam. Iście sprinterski! Nieźle na ogół sobie radzę z wszędobylskim stresem, a i frustracje szeroko rozumiane (coraz częściej moi oponenci nazywają mnie też ostatnio frustratem) nie stanowią dla mnie zbyt uciążliwego problemu.
Aporia, czyli bezradność w twoim rozumowaniu – kliniczna jest nad wyraz. Twierdzisz Macieju, wróć: Karolinko, że mylę pojęcia, że jestem zakompleksiony, że granice śmieszności dawno też przekroczyłem. Własnej! Ale powolutku!
Nie stwierdziłem, jak powiadasz, nigdzie i nigdy, że „funkcje kierownicze mogą pełnić tylko osoby posiadające kierunkowe wykształcenie”. Zgadzam się z twoją oceną, że to „absurd”. Powiedziałem natomiast, co następuje: „(...) pan Licznerski po wygraniu wyborów, będzie stosował inne procedury naboru jak aktualny burmistrz. Na pewno sekretarzem nie zostanie polonista, człowiekiem od kultury – niedouczony wiejski nauczyciel, specjalistą zaś od sportu – całkowicie przypadkowy, zagubiony, niekompetentny człowiek”. Dlaczego wkładasz mi w usta słowa, których nie wypowiedziałem?
Jesteś kolejną osobą, mówiącą na Forum o moich „kompleksach”. Co masz na myśli, używając pojęcia „kompleks”? Jaką szkołę psychologiczną reprezentujesz? Twój internetowy poprzednik, stwierdził rozpromieniony, iż moje „kompleksy” są udowodnione z tego prostego powodu, iż w swych wypowiedziach podpieram się cytatami, co jest dowodem wprost na to, że ogrzewam się cudzym ciepłem autorytetu. Groteskowość tej wypowiedzi zwalnia mnie z odpowiedzi. Ty zaś powiadasz, że swoje kompleksy udowadniam poprzez fakt „atakowania drugiego człowieka”. Groteskowość twojej wypowiedzi jest zdecydowanie większa.
Lubię definicję „kompleksu” w rozumieniu C.G. Junga, dla którego kompleks to uformowany zlepek treści psychicznych, mało dostępny świadomości. Treść kompleksu wynika z doznanych frustracji i urazów psychicznych lub zablokowanych tendencji rozwojowych. Jaki kompleks, chłopcze, wróć Karolino mi przypisujesz? Kompleks niższośći, wyższośći, winy, kary, mniejszej wartości? Musisz też wiedzieć, że rozpoznanie kompleksu poprzez jego uświadomienie poszerza możliwości energetyczne psychiki. A winnaś zauważyć przecież, że te dość „poszerzone” posiadam...
Cały wasz klub magistracki zarzuca mi mylenie pojęć, „bełkot”, niezrozumienie etc. W psychologii (nie ludowej, którą reprezentujecie), podobnie jak w kinematografii, funkcjonuje pojęcie „projekcji”. Jest to mechanizm obronny, za pomocą którego człowiek broni się przed uświadomieniem sobie własnych niepożądanych cech, przypisując te cechy innym. Bo mu łatwiej wtedy na duszy. Niezwykle kunsztownie i kolorowo macie projekcję rozwiniętą... I ja to wiem. Psycholog! Nie ludowy!
Czy ty nie posiadasz kompleksu małego członka? Między innymi! Wcale nie przypadkiem! Własnego? Nie musisz odpowiadać...
 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Poniedziałek 17-04-2006

2296. 
Czytelniczka: „(...) Tylko mnie jedno dziwi, że nie ma w „NIETRZEŹWI KIEROWCY” (kronika kryminalna) opisanego iławiaka, który jadąc samochodem został zatrzymany przez policję w stanie nietrzeźwym na ulicy Ostródzkiej. Czyżby policja „zapomniała” wam to podać? A może ten pan ma jakieś znajomości, żeby tego nie opublikować?”.

Redakcja: „Droga Czytelniczko. Czasem zdarza się, że przy przekazywaniu informacji „niektóre” są przez policjantów niestety skrywane. Bardzo nie lubimy takich brzydkich zachowań (manipulacji) z ich strony. Dlatego proszę o podanie (priv) nie tylko ulicy, ale przed wszystkim daty i choćby zbliżonej godziny – może personaliów delikwenta? Sprawdzimy to”.

Czytelniczka (persononalia wyłącznie do wiadomości redakcji): „Dziękuję, że moja wiadomość Was zainteresowała. Te zdarzenie wydarzyło się we wtorek 14 marca tego roku pomiędzy godzinami 13:00 a 14:00 na ulicy Ostródzkiej w Iławie, a dokładnie za blokiem 46C, a tym kierowcą nietrzeźwym (pijanym) był pan Andrzej M.[...] – właściciel sklepu”.

Redakcja: A oto co podała nam – niestety z niemal miesięcznym opóźnieniem i dopiero po naszej stanowczej interwencji – iławska policja: „14 marca około godz. 13:40 na ul. Ostródzkiej został zatrzymany 39-letni Andrzeja M. z Iławy, który kierował pojazdem renault laguna mając 1,72 promila alkoholu. Zatrzymano jego prawo jazdy”. Policja nie odpowiedziała nam, czemu ta notatka została pominięta przy przekazywaniu informacji.

 redakcja

nki@nki.pl
 Poniedziałek 17-04-2006

2295. 
Ze wzajemnością. Zdrowia i optymizmu z okazji mijających Świąt Wielkanocnych życzy rozmówca.
 umyślny
 Poniedziałek 17-04-2006

2294. 
Wszystkim czytelnikom „Kuriera”, ze szczególnym uwzględnieniem swoich aktualnych i przyszłych wrogów – Wesołego Alleluja!
 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Poniedziałek 17-04-2006

2293. 
Do odpowiedzi red. nacz. na wpis 2274.
Ma pan rację, 12 kwietnia miała się odbyć tzw. sprawa lubawska. Moje niedopatrzenie.
Ale mam pytanie, a właściwie dwa. Czemu jak ktoś pisze na tym forum w miarę pochlebnie o burmistrzu, to od razu musi być jego rodziną? Czemu pan i pana redaktorzy mogę pisać wszystko o osobach publicznych i niepublicznych?
W pana gazecie wolno pomawiać, oczerniać, poniżać w oczach opinii publicznej i narażać na utratę zaufania publicznego, zaś gdy ktoś, podobnie jak pan, twierdzi coś w stosunku do pana, to wtedy należy taką osobę od razu napiętnować zanim jeszcze zapadnie wyrok - miejmy nadzieję - niezawisłego sądu.
WESOŁYCH ŚWIĄT.
 iławianin
 Niedziela 16-04-2006
Odp. 
Słowo „rodziną” napisałem w cudzysłowie, więc nie bierz tego tak dosłownie. Twierdzę jednak, że trafiłem w krewnego lub członka UKŁADU ratuszowego.
Reszty komentował nie będę, bo na głupie pytania trudno wyszukać mądrych odpowiedzi – zwłaszcza, że autor jest anonimem. Anonimem, który – jako byt nieistniejący – jeszcze składa mi życzenia. Oto więc przykład do czego doprowadza bezmyślna swawola w internecie...
Czujesz się napiętnowany? Jakże to? Przecież ciebie nie ma...
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Poniedziałek 17-04-2006

2292. 
Szanowna pani Aniu! (2290).
Właśnie wszystko, co w temacie Kleiny należy powiedzieć: mów Pan prosto, do ludzi i po ludzku, językiem czystym, ze źródła mowy polskiej, nie wyszukanym. Może dobry, ale na seminarium habilitacyjne u profesra Bralczyka.
 umyślny
 Sobota 15-04-2006

2291. 
Kleina im starszy, tym lepszy – jak wino.
 Radek Maciejewski
 Sobota 15-04-2006

2290. 
Do wpisu 2286. Kali być silny.
Semantyka – dyscyplina językoznawcza zajmująca się analizą treści wyrażeń językowych w celu określenia charakteru między treścią i formą wyrażenia; w językoznawstwie tradycyjnym: nauka o znaczeniu wyrazów.
Udrapować – forma dokonana czasownika drapować, układać materiał dekoracyjne fałdy.
Reakcja – działanie będące odpowiedzią na coś.
Mamy trzy wyrazy. Proszę teraz, Panie Kleina, aby wytłumaczył Pan, jeśli Pan potrafi, prostym, zrozumiałym dla wszystkich językiem, co Pan przez to rozumie. Podkreślam: PROSTYM, ZROZUMIAŁYM DLA WSZYSTKICH JĘZYKIEM. Czytelnicy to normalni ludzie, którzy rano wstają do pracy, a po południu odpoczywają, wieczorem kładą się spać. Chodzi o to, aby Pan to tak wytłumaczył, aby nie musieli skorzystać z kilku podręczników, aby to zrozumieć. I niech Pan da spokój temu Radtke. To nie on.
 Ania
 Sobota 15-04-2006

2289. 
DO WPISU 2287.
Fakt, Kurier pisze o współczesnym niewolnictwie, wyciąga
brudy i chwała mu za to. Jeśli chodzi o teren Prabut, wcześniej było to niemożliwe. Regionalna prasa kwidzyńska też pisze, ale w stylu wszystko jest cacy, dlatego na terenie Prabut potrzebny był Kurier, gazeta bez układów i powiązań.
W tym wszystkim jest tylko jeden ciekawy element: STRACH. Zainteresowani panicznie boją się mówić. Boją się ci, ktorzy mają jakiekolwiek powody, by się obawiać oraz ci, ktorzy ich nie mają. W większości przypadków nie jest to obawa, a podejście na zasadzie "ja się nie wychylam, inni sprawy załatwią za mnie", albo "nareszcie KTOŚ za to się zabrał". "KTOŚ, nie ja. Ja czekam na wyniki". Odwaga spadła w cenie.
Wszystkim pracownikom redakcji życzę spokojnych, słonecznych i rodzinnych Świąt.
 żartowniś
 Sobota 15-04-2006

2288. 
Poczytałoby się Kleinę... Panie Andrzeju, do dzieła!
 lubawiak-rencista
 Sobota 15-04-2006

2287. 
Piszecie o Estkowskiej, to napiszcie też o Amex Bączek.
Tam też jest Obóz Pracy.
 pracownik
 Sobota 15-04-2006

2286. 
Ania (jednak Maciek Radtke??!!!), a może raczysz jednak nie odbiegać od tematu, bo coś mi się zdaje, że Pan Kleina właśnie złapał Cię na strasznym nieuctwie (odpowiedź do 2272).
Wstyd, wstyd!
 Kali
 Lubawa, Sobota 15-04-2006

2285. 
Do odpowiedzi na wpis 2272.
Odpowiedź jak zwykle mętna i na dodatek już skleroza Pana Andrzeja dopadła. To jest cytat z Pana artykułu, Panie Andrzeju. Zostało to wydrukowane w Kurierze Iławskim, więc zapieranie się nie ma sensu.
 Ania
 Piątek 14-04-2006

2284. 
Z listów do Urzędu Gminy:
"Zgłaszam sprawę z Panem radnym Romanem K.[...]. Ja po śmierci męża wychowuję w sumie 4 dzieci. A ten Pan radny nie daje nam spokoju, jeździ nocami pijany. Puka w drzwi, budzi moje dzieci. Nigdy nie był wpuszczony, ponieważ nie toleruję alkoholu. Próbowałam zgłaszać to do jego żony, do szkoły w [...]. Nie było żadnego skutku. Wreszcie poszłam do sołtysa [...]. To, co [...] jest prawdą na moją prośbę”.
 [...][...][person. do wiad. red.]
 Piątek 14-04-2006

2283. 
Ponownie nasza kochana drużynka [piłkarska] KS Jeziorak Bi-es zainkasowała [w plecy 2-1]. Jednak ś.p. Józef Łobocki mówił: "Nie ma strachu w naszym fachu", co należy odebrać, że chłopaki po Świętach Wielkanocnych wyjdą z dołka. Wszakże oni "nie wielkanocne baranki, bo do gierki i do szklanki", a czas spędzony pomiędzy "swojemi" powinien dobrze przysłużyć. Mimo wszystko niech ZARZĄD rozejrzy się za profesjonalnym psychologiem - najlepiej, nie sięgając daleko, polecam Pana Andrzeja Kleinę.
 umyślny
 Piątek 14-04-2006

2279. 
Panie redaktorze Synowiec. Podobno stacja wody w Targowisku ta sama, co przed rokiem wygrała w Iławie w gali biznesu, to jedna wielka lipa. Miała dawać wodę do Tuszewa i nie daje. Sanepid ciągle ma jakieś zastrzeżenia.
Ciekawe co na to inżynier-projektant, niejaki Jerzy Kujawski, oddany przyjaciel burmistrza Jarosława Maśkiewicza z Iławy.
Może trzeba im nagrodę zabrać...?
 tuszewiak
 Piątek 14-04-2006

2278. 
Wójtom z gminy Lubawa tematów do chwalenia wystarczyło tylko na jedną stronę gazety. Czytam dzisiaj i nic więcej nie ma. A może rozwiną tematy z przed tygodnia? Najbardziej mi się podobało, że się chwalili, że za piniądze z Sapardu wybudowali asfaltowe ulice dla bogaczy z osiedla nowych domków w Fijewie. Chodniki po wsiach krzywe i dziurawe, ale wójt pomaga milionerom, którzy postawili sobie wille w Fijewie.
 Sobiepanek
 Gmina Lubawa, Piątek 14-04-2006

2277. 
WIELKANOCNA ZBRODNIA znanego trenera. Kiedy ujrzałem tytuł, aż mną wtrząsnęło jakiego to znany iławski trener tak haniebnego mordu, w Wielkim Tygodniu, dokonał. Znany iławski trener... Jaki to z niego trener... A może ktoś jeszcze powie: wychowawca młodzieży. Na Boga, bez przesady, domorosły paker.
 trenerro
 Piątek 14-04-2006

2275. 
Szanowni Państwo. Nie mogę zrobić tego osobiście, ale z okazji... Życzę wszystkim dużo wiosny i jasnych barw w codziennym życiu w tym trudnym, ale jakże intrygującym kraju. Życzę wszystkim tylko dobrych wiadomości, a Kurierowi – samych udanych JEDYNEK.
Swoją drogą - to miłe, że nie będąc w Lubawie, której niestety oficjalnie przestanę być mieszkańcem, wciąż przewijają się te same nazwiska.
Wyczytałem, że w Iławie nie ma już Nenufaru? Jarku, będę wdzięczny za każdą nawet krótką notkę na temat nowych inwestycji w regionie. Polityka mnie nie ciekawi... Państwo wybaczą. Nie mój kurnik... Ale inwestycje i to, co się dzieje w regionie, ciekawią mnie bardzo.
Do zobaczenia.
 Tomasz Reich
 http://swiatwedlugreicha.blog.onet.pl
 Warszawa, Piątek 14-04-2006

2274. 
Do odpowiedzi wpisu 2266.
Panie Synowiec, 12 kwietnia miała się odbyć, ale się nie odbyła sprawa, w której pan i pan Fota skarżycie kilka osób. To nie była sprawa lubawska - ta odbędzie się 20 kwietnia. Widzę, że już się panu sprawy mieszają.
 iławianin
 Czwartek 13-04-2006
Odp. 
Zabawnie... Rzecz by można – „po wiejskiemu” jest, kiedy pisze „rodzina” naszego bohatera. Bronić można na wszelkie sposoby – to zrozumiałe, ale czemu jeszcze siejesz zamęt i dezinformację?! Anonimowy chojraku!
W środę 12 kwietnia przed Sądem Rejonowym w Iławie o godzinie 10:00 miała się odbyć kolejna rozprawa z oskarżenia Prokuratury Rejonowej w Iławie przeciwko ówczesnemu burmistrzowi Lubawy – Jarosławowi Maśkiewiczowi („Lubawski Gang Olsena”, „Znikające ulice”). I znów nie odbyła się. Kolejny termin sędzia wyznaczył na czwartek 20 kwietnia o godz. 11:15.
Tego samego dnia, czyli w środę tegoż 12 kwietnia, prawie cztery godziny później (o 13:45) rozpoczęła się zupełnie inna wokanda karna. Jarosław Synowiec & Artur Fota oskarżyli grupkę „przyjaciół”:
1. burmistrza Iławy Jarosława Maśkiewicza,
2. burmistrza Susza Jana Sadowskiego,
3. Przemysława Kaperzyńskiego („Pornolski-Tydzień”),
4. Rafała Jarnutowskiego („Pornolski-Tydzień”),
5. Tomasza Więcka („Pornolski-Tydzień”),
6. Jerzego Kalisza („Radio Ratusz”),
7. Arkadiusza Dzierżawskiego („Radio Ratusz”);
którzy „(...) wspólnie i w porozumieniu, będąc rozmówcami oraz autorami treści, rozpowszechniając w lokalnej prasie i lokalnym radiu – pomówili Jarosława Synowiec i Artura Fota o takie postępowanie, które poniżyło ich w oczach opinii publicznej i naraziło na utratę zaufania publicznego, potrzebnego do prowadzenia działalności wydawniczej na lokalnym rynku; poprzez stwierdzenia, że są „medialnymi szantażystami” oraz „kryminalistami”, a także iż wydają „kurier bandytów” – to jest o czyny z art. 212 Kodeksu Karnego (...)” (fragment aktu oskarżenia z dnia 15-12-2005).
Żarty się skończyły. Jakieś pytania?
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Piątek 14-04-2006

2273. 
Jestem po lekturze GAZETY LUBAWSKIEJ [...]. Niestety treść ciągle taka sama, mierna. „Interesujący” jest artykuł [...] pt. "Wicewójt Chwalipięta", autorstwa Radosława Diasa (czytaj: Romana Krauze - pseudonim zaczerpnięty z lat wczesnej młodości; tak nazywał się kolega z sąsiedztwa Pana Romka). Tradycyjnie atakuje Wicewójta Gminy Lubawa Mariana Licznerskiego.
Pan Krauze, od momentu objęcia stanowiska dyrektora MOK-u, znakomicie sprawdza się w roli tuby propagandowej urzędującego burmistrza Edmunda Standary. No cóż, musi się wykazać, aby po wyborach nie powrócić do organizacji wiejskich festynów, oby nie w Lubawie...
PS. Do wpisu 2256. Droga „lubawianko”, jeżeli chce Pani zobaczyć, kto przekracza granice smaku, to proszę sięgnąć do artykułów Pana Romana. A tak wogóle, skoro rażą Panią teksty Kleiny, to proszę ich nie czytać :)
Pozdrowienia dla Pana Andrzeja Kleiny – TAK TRZYMAĆ.
 Radosław nie-Dias
 Lubawa, Czwartek 13-04-2006

2272. 
Do wpisu 2238. Cytuję:
"Jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu jest to, ażeby nauczyć się, które mosty przekraczać, a które palić za sobą. Z reakcji Leszka Chaburskiego, semantycznie udrapowanej wynika, iż most kontaktów koleżeńskich, które nas dość luźno łączyły – spaliłem".
Nie czepiam się, ale co to znaczy: "reakcji semantycznie udrapowanej"? To już chyba poezja? No, no, no, Panie Andrzeju.
 Ania
 Czwartek 13-04-2006
Odp. 
Fraza ta, jako całość, jest – w mojej ocenie – przepiękna, ale tylko z tego powodu, iż ta jej część, o mostach mówiąca, jest nie moja!
Proszę zapytać męża (wróć: żony – Maćku drogi), czy znane jest mu (jej) pojęcie „drapowania firan”. Podpowiadam: oznacza układanie, ale kontekście falowania.
Reakcja z kolei oznacza odpowiedź na bodziec. Semantyka dla polonisty winna być zrozumiała i bez mojej pomocy, bądź też słownika. Zostaje przeto dokonanie syntezy.
Proszę samodzielnie spróbować rozwiązać ów problem. Bo to rzeczywiście poezja. Nie! Nie rozwiązywanie problemów mam na myśli (dla umysłów ścisłych – tak), ale „reakcję semantycznie udrapowaną”.
Podpowiem ci jeszcze, iż należy w tym przypadku, zgodnie ze sztuką, skorzystać nie tyle ze znaczenia denotacyjnego, ile konotacyjnego. Podziel się uzyskanym wynikiem.
Trzymam kciuki.
 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Piątek 14-04-2006

2270. 
Do wpisu 2256.
Dobre, po prostu wyborne.
 Andrzej
 Czwartek 13-04-2006

2269. 
Z okazji Świąt Wielkanocnych składam serdeczne życzenia dla całej redakcji Kuriera Iławskiego.
 Maciej
 Lubawa, Czwartek 13-04-2006

2266. 
Mam pytanko (takie małe): czy odbyła się sprawa sądowa "Masy" i jego przekrętu w Lubawie? Proszę o info.
 ~wściekły iławianin, lat 50
 Iława, Środa 12-04-2006
Odp. 
Farsy ciąg dalszy – w środę 12 kwietnia rozprawa sądowa burmistrza Jarosława M. znowu się nie odbyła, nawet już nie liczę który to już raz. Kolejny termin sąd wyznaczył na czwartek 20 kwietnia (godz. 11:15).
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Czwartek 13-04-2006

2265. 
Do lumpka (2239).
Jeśli nasz kochaniutki burmistrz gospodarny szwedzkiemu kapitaliście dorzuci z kieszeni biednego miejscowego podatnika tyle milionów, co wyczytałem w wielkanocnym Kurierze na stronie chyba 37 [środa 12-04-2006], to srał pies taki interes.
 BOLO

bolo333@op.pl
 Środa 12-04-2006

2264. 
I co słychać na kurierskim forum?
Trochę Maśkiewicza, trochę Kleiny jak zwykle grabiącego fale na jeziorze. Ludziska, wiosna za oknami! Endrju od Lepperów wickiem w rządzie bedzie, stopa nam wzrośnie!
Jakoś nikt nie chce komentować faktu, że nasza polska armia pod wodzą kapelanów do Iranu się wybiera. Będziemy walczyć tam o "wolność naszą i ichnią", czyli Jankesów. Po zwycięstwie może nam jakie wyzłomowane czołgi na wyposażenie podrzucą, do remontu oczywiście.
Bez uwagi jakoś tak przeszły informacje prasowe o tym, że Kościół rzymski jest w Polsce największym beneficjentem dopłat rolnych. Jasny gwint, a ja nie wiedziałem, że sutannowi mnie i moją rodzinę żywią. Zawsze sądziłem, że oni mnie "doją" jako podatnika,
a tu patrzcie ludziska, żywią nas. I jak tu nie dać na światynię "opaczności" zwaną...
To się porobiło, do kawy leję mleko udojone przez mojego proboszcza. Taki bidula, oprócz ogromu obowiazków pasterskich, ziemię jeszcze uprawia dla dobra narodu. Obornik rozrzuca, ziarno i nawozy wysiewa. I jak takim pracowitym mróweczkom zazdrościć, że mercedesami jeżdżą? A nich im Bóg zdrowie i maybachy da za ich pracę.
Co innego taki pan M. Ten to ani nie orze, ani nie sieje, na urzędzie siedzi, szmal bierze i wodę poddanym podtruwa. Skubaniutki. Obudżcie się ludziska, wiosna wokół, tematów bez liku, czasy ciekawe.
Miesięcznie z Polski w celu wypoczynku wyjeżdża 10 tysięcy młodych ludzi. Pracy ci u nas full, ludzie spracowani to i do Irysów na wypoczynek jadą. Jak dalej tak pójdzie w tym tempie, to ostaną się jedynie klienci ZUS-u i ich pasterze uprawiający ziemię. Reszta gdzieś nad oceanem będzie leżała.
Zdrówka i humoru wiosennego wszystkim życzę!!!
 żartowniś
 Środa 12-04-2006

2262. 
Do wpisu 2238 Andrzeja Kleiny.
Cytat: "Słysząc odpowiedź, przeżyłem kosmiczne zmieszanie. List mój musiał przejść przez cenzurę olsztyńskiego prawnika, któremu tekst w związku z tym przesłałem faksem". Kosmiczne zmieszanie, brawo. Chyba Pan Kleina jest fanem "Gwiednych Wojen", ale w tym wieku, czy nie za późno?
I jeszce jeden cytat: "Kilka tygodni temu ukazał się w Głosie anonimowy list – prymitywny, prostacki, zły i głupi". Wydawało mi się, że nie list, a autor listu może być prymitywny, prostacki, zły i głupi, ale kto wie?
 synek
 Środa 12-04-2006

2261. 
[Do wpisu 2256]. Szanowna lubawianko!
Żaden z niego dziennikarz, tylko tyle, że wchodzi i wychodzi z redakcji. Nawet ja, zwykły prostaczek, były TW, potrafię nabazgrać, a co dopiero taki magister od psychologii.
 BOLO-TW
 Środa 12-04-2006

2257. 
Redakcjo!
Dlaczego nie podejmujecie tematu związanego z firmą POLMOZBYT! Pan Pochoryłko, który jest członkiem rady nadzorczej spółki miejskiej "Iławskie Wodociągi" jest również właścicielem POLMOZBYTU przy ulicy Ostródzkiej [naprzeciw magaznów MMI], która to firma serwisuje samochody... wodociągów! To jest dramat i nabijanie kasy wykorzystując swoje stanowisko. Mało tego, moi znajomi są przekonani, że w swojej wdzięczności dla burmistrza Maśkiewicza pan Pohoryłko finansuje [jego gazetkę][...], a wcześniej był sponsorem kampanii wyborczej burmistrza. Czemu Kurier nic z tymi tematami nie robi, mimo iż są to sprawy o których mówi się w mieście?
 ciekawski
 Środa 12-04-2006

2256. 
Szanowny Panie Redaktorze Synowiec...
Od kilku lat na łamach Pańskiej gazety ukazuje się cykl felietonów pisanych przez Andrzeja Kleinę. W zdecydowanej większości swój twórczy wysiłek pan Kleina poświęca burmistrzowi Lubawy. Teksty zionące nienawiścią, inwektywami i osobistymi emocjami, charakteryzujące się brakiem wiedzy merytorycznej, samorządowej.
Andrzej Kleina już dawno przekroczył granice dobrego smaku, obyczaju i dziennikarskiego rzemiosła i uważam, że analizą jego bezkarnych wyczynów powinna zająć się odpowiednia instytucja.
W jego felietonach przewija się wyjątkowa podłość pokazująca format tego człowieka. Lubawa jest stosunkowo niewielkim miastem. Tutaj wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko. Znają nawzajem swoje życiorysy, drogi życiowe, zachowania i postawy moralne. Dorobek życiowy Andrzeja Kleiny jest również powszechnie znany. Dlatego jego moralitety i osądy wypadają wyjątkowo żałośnie, wysiłki pozorowania na pożal się Boże intektualistę również.
Panie redaktorze, dziwię się bardzo, że zatrudnia Pan to indywiduum, pozwalając na obrażanie i upokażanie uczciwych ludzi. Przecież to chwały Kurierowi nie przynosi, a nawet spada poczytność.
 lubawianka
 Środa 12-04-2006

2255. 
[do wpisu 2235].
Pułkownik Roman, jak wieść nosi, pływał na łodzi podwodnej. Kiedy w 1990 roku wyszedł na ląd, to tak go rozdymało (taki efekt, jak z głebokomorską rybą, ktorą złowią rybacy), że podjął się budowy basenu, by mógł zanużyć się w głębiny.
 umyślny
 Środa 12-04-2006

2242. 
[do wpisu 2238]
Po rosyjsku: "Cisze budziesz, dalsze zajdziesz".
Pan taki głośny, to proszę opowiedzieć Panie Klejna o swoich dokonaniach życiowych w Lubawie i okolicy, w biznesie i innej działalności, ale prawdę... A więc zamieniamy się w słuch...
 BOLO-TW
 Środa 12-04-2006

2239. 
Wierzycie w Szweda w Iławie?
 lumpek
 Środa 12-04-2006

2238. 
1. Rozbawił mnie jeden gość na Forum i tym między innymi, że ostrzegł mnie lojalnie, że będzie mi zadawał kolejne pytania... Ażeby cokolwiek napisać w Kurierze, autor tych słów, musi szereg finansowych ponosić obciążeń. A bo to i gazetę jaką przeczytać trzeba, a ostatnio też nawet chusteczki higieniczne z metra pakietu przeciwwymiotnego nabyć też. Pytań ciągle nie ma, to i się cieszę, nie ukrywam tego wcale, zużycie chusteczek dynamicznie zmalało. Wzrosła natomiast sympatia 3,5 letniej wnuczki do dziadka, którą z nadwyżek związanych z zmniejszonym zapotrzebowaniem chusteczek, zarzucam cukierkami...

2. W wpisie 2048 z jednej strony padło stwierdzenie, że nie „kumam” tego co sam piszę, z drugiej zaś – został ogłoszony konkurs na „wyszukiwanie dziwnych wyrażeń AK”. Wyrażeń zabrakło, czy „wyszukiwarka” się zacięła? Prawdopodobnie sam twardy dysk, niewielki, się zawiesił...

3. „Czytając, usta zatnij, czoła nie zniżaj. Oto migawka o ostatnim komuchu w ramionach krzyża”. Widziałem nacechowaną pobożnym namaszczeniem twarz burmistrza – do niedawna propagatora laicyzacji i ateizacji. Oczy człowiek przeciera, zatrwożon wielce, i myśli, że to omamy jakie szatańskie, czy inne halucynacje. Co go do kościoła przygnało? Interes wyborczy jaki?

4. Od pewnego czasu szukam – jak na razie bezskutecznie – „Dziejów głupoty w Polsce” Aleksandra Bocheńskiego. Może by sam dyrektor kulturalny się tym zainteresował, wszak kontakty ma szerokie, festynowe... Po jej przeczytaniu, obiecuję, przekażę ją bibliotece. I dyrektor może zechce, w chwilach wolnych, ją przeczytać, a może i sam burmistrz też...

 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Środa 12-04-2006

2237. 
Andrzej Kleina do Owidiusza (2184).

„Dajmy spokój wyborom. Róbmy coś, co będzie wspólnym poszukiwaniem dobra” – stwierdził abp Tadeusz Gocłowski w Programie III Polskiego Radia (cytowane za „Wprost” – to taki tygodnik, gdzie czytuję m.in. felietony Krzysztofa Skiby).

Zdaniem Owidiusza, abp Tadeusz Gocłowski jest mistrzem prostoty i komunikatywności wypowiedzi. Jasne, iż powyższa wypowiedź jest wyrwana z kontekstu. Niemniej, winna również jako autonomiczna fraza, wieść samodzielne życie. Cóż więc abp Gocłowski takiego czytelnego zakomunikował?

Po pierwsze: „róbmy coś” (niebywale to jednak niejednoznaczna propozycja), po drugie zaś, to „coś, będzie wspólnym poszukiwaniem dobra”. Czym jest „dobro wspólne” dla abp Gocłowskiego? Bo nie zdążył powiedzieć. Czy jest nim również brudna, wspólna (czyli niczyja) klatka schodowa w bloku mieszkalnym? Czy jest to raczej doktrynalna wartość aksjologiczna arcybiskupa? To jest mistrzostwo prostoty wypowiedzi niebywałej. Z całym szacunkiem dla abp Gocłowskiego...

Ale wszak sam Szekspir, miewał słabsze miejsca...

I jeszcze trochę! Porównywanie werbalnych wypowiedzi arcybiskupa (czyli mowy mówionej) z mową pisaną autorów których przywołałem w swej wcześniejszej wypowiedzi (wcale nie popadam w zachwyt, bo to nie ta kategoria, a tylko punkty odniesienia), to tak jak przekonanie o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy.

Uzurpuje też sobie Owidiusz przekonanie, w postaci dużego kwantyfikatora (to taka formuła logiczna, która powiada: „dla każdego X”, czyli wszyscy) wyrażone, że „ludzi z Forum” moi ulubieni felietoniści nie interesują. Jestem całkowicie innego zdania. Jestem przekonany bezwzględnie, że na Forum bywają również młodzi, inteligentni i wykształceni ludzie, których nie interesują tylko dość proste równoważniki zdaniowe ( dwa tysiące kliknięć dobowo). Czyli są tacy i tacy...

Pańskie pseudo „Owidiusz”, wbrew temu co pan twierdzi, moim zdaniem winno zobowiązywać. Przede wszystkim do pewnej tolerancji i nie uzurpowania sobie prawa do występowania w imieniu 90% młodzieży. Bo, to nieskromne! Komunikat jaki wynika z pseudonimu pozwala mi oczekiwać na inne reakcje, zachowania i wypowiedzi, niż wypowiedzi tego osobnika, który zwie się np. „bulterier”.

PS. Gdyby abp Gocłowski występował „gdzieś” jako felietonista, proszę dać mi znać... Chętnie zapoznam się z jego językiem! Pisanym!

 Pozdrawiam – Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Środa 12-04-2006

2236. 
[Do 2231].
Jestem patriotą i wolałbym, aby nasz ziomek zajął się iławską drużyną. Zawsze swój niech swoich ciągnie.
 trenerro
 Wtorek 11-04-2006

2235. 
Co się stało w sumie z niemałą kasą, o którą powiększano wpłatę na świadectwo szkolne? Od około 10 lat do opłaty za świadectwo szkolne w podstawówkach czy szkołach średnich dołączano "symboliczną złotówkę" na budowę basenu w Iławie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby basen cieszył nasze oczy, a nie stanąl na etapie makiety, po której również słuch zaginął.
Przy wstępnym oszacowaniu, pomnożeniu złotówki przez liczbę uczniów w szkołach, a następnie przez kolejne roczniki w ostatecznym rozrachunku wychodzi niemała kwota.
Jeśli ktoś zna odpowiedź na pytanie: "Czyj portfel przytył od publicznej kasy" - proszę o szybka odpowiedź :) Dziękuję.
 Linuszka

linuszka@wp.pl
 Iława, Wtorek 11-04-2006
Odp. 
W tej sprawie trzeba zapytać Romana Przybyłę – szefa stowarzyszenia zbiórki kasy na budowę basenu krytego, bliskiego i zaufanego współpracownika burmistrza Jarosława Maśkiewicza, z którego nominacji szefuncio basenowy zasiada w radach nadzorczych miejskich spółek.
 red. nacz. Jarosław Synowiec

jarek@nki.pl
 Środa 12-04-2006

2234. 
Pani Maju. Po pani wypowiedzi odnoszę nieodparte wrażenie, że się znamy i już znam ten styl i błyskotliwość...
Cieszę się, że tak wnikliwie czyta pani słowa napisane przeze mnie. Gdyby jeszcze doczytała pani to, co pomiędzy słowami, to i znaczenie neologizmów stałoby się jasne... W tej kwestii liczę na inteligencję pani Karoliny, wszak to do niej moja wypowiedź jest adresowana, a nie do pani...
Co do rzekomego „tworzenia” przeze mnie faktów w biuletynie, proszę o jeden przykład.
Nie chcę się wdawać w kolejne dyskusje, bo zwyczajnie nie mam na to czasu i być może kompetencji – jak to pani zauważa wspaniałomyślnie... Moją wypowiedź traktuję wyłącznie okazjonalnie. Pozdrawiam.
Jeżeli chce pani ze mną porozmawiać na temat biuletynu, to zapraszam do Urzędu Gminy w Lubawie. Może też być mail.
 Aleksandra Karbowska

alexandra@gminalubawa.pl
 Lubawa, Wtorek 11-04-2006

2233. 
Nie ma takiego słowa jak "merytoryka", Pani Redaktor :)
W "biuletynie" lubawskiej gminy fakty tworzy Pani tak samo jak tutaj neologizmy? Czy to tylko daje o sobie znać kryterium dziwnie pojętej kompetencji, brane pod uwagę przy zatrudnianiu w fijewsko-lubawskim urzędzie?
 Maja
 Wtorek 11-04-2006

2232. 
Do wpisu 2150.
Droga pani Karolino lub też raczej drogi p. Karolu (?).
Tu niejaka „K.”, czyli Aleksandra Karbowska. Odpisuję dopiero teraz, bo byłam zajęta, jak pani to ujęła, pisaniem biuletynu propagandowego.
Przy okazji lekturę najnowszego biuletynu Urzędu Gminy Lubawa serdecznie pani polecam - znajdzie w nim pani wiele „propagandowych” informacji, np. o godzinach mszy świątecznych w poszczególnych parafiach, działalności Ochotniczych Straży Pożarnych, gminnych inwestycjach, działalności Ośrodka Pomocy Społecznej, uzdolnionej młodzieży czy też gminnym sporcie. Do lektury zapraszam już w czwartek (13 kwietnia). [...]
Proszę o wyjaśnienie mi, jaką myśl była pani łaskawa zawrzeć w swoim ostatnim zdaniu, bo przyznam szczerze nie rozumiem jaka merytoryka – bo chyba o takiej ocenie rozmawiamy – tu się skrywa? Łączę pozdrowienia.
 Aleksandra Karbowska

alexandra@gminalubawa.pl
 Lubawa, Wtorek 11-04-2006

2231. 
Ja bym Andrzeja Kleinę przekazał w darze Małyszowi. Po wyczynach Kuttina widać, że Małysz jest dość odporny na rozmaitych kręcących się przy nim partaczy, a pan Kleina wreszcie się zrealizuje zawodowo. I może nawet w telewizji go pokażą, wreszcie byłby sukces.
 Gucio
 Lubawa, Wtorek 11-04-2006

2230. 
Nie wiem, ale cosik mi się zdaje, iż pan Andrzej Kleina, wzięty interlokutor (z łac. rozmówca) lokalnej gazety Kurier Iławski - jest byłym w młodości swej bujnej, doskonałym lekkoatletą Drwęcy Nowe Miasto. Biegał na 100 m w granicach 10.8-10.6 s. I pięknie. Potem bywał rajdowcem... i et cetera (łac. i tak dalej). Psycholog z wykształcenia po szkole poznanskiej, dziś niestrudzony na słowa człowiek walki.
Dlatego ośmielam się zaproponować zarzadowi KS Jeziorak, aby rozpatrzyli Szanownego Pana Adrzeja jako kandydata na stanowisko sportowego psychologa naszej kochanej drużynki piłkarskiej. Doświadczony sportowiec, mgr psychologii przydałby sie drużynie, tym bardziej, że zespół zmierza w kierunku psychicznego dołka. Z sesji psychologa jeszcze nasi nie korzystali, a szkoda. Warto byłoby im zafundować ten niewątpliwy środek wspierający motywację do osiągania sukcesów.
 trenerro
 Wtorek 11-04-2006

2229. 
Ja też chcę więcej Kleiny! On mnie kręci każdym tekstem.
 Brat Mike
 Wtorek 11-04-2006

2228. 
W "Głosie Lubawskim" niejaki Błażej Urbański pisał swego czasu, że gmina wiejska Lubawa nie otrzymała żadnych dotacji z Unii Europejskiej. Jednak w ostatnim numerze czytam i przecieram oczy ze zdziwienia. Artykuł na całą strone z kompletem informacji o pozyskaniu środków unijnych przez gmine wiejską. Padają konkretne kwoty, które gmina otrzymała na konkretne inwestycje. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego niejaki Urbański w poprzednich wydaniach pisał nieprawdę? Jaki miał w tym cel ? O co w tym wszystkim chodzi? Myślę, że dziennikarz powinien pisać prawdę, a nie wprowadzać opinię publiczną w błąd.

 inżynier rolnik
 Fijewo, Wtorek 11-04-2006

2227. 
Panie Kleina. Patologii w życiu publicznym jest wiele. W gminie Lubawa też. Jakie kryteria zastosowali chłopcy z Fijewa, żeby zatrudnić np. dyrektora komunalki w Rożentalu, oprócz tego że facet ma "wyższe" wykształcenie, umie liczyć do trzech i w ogóle zna się na robocie. W ogóle temat naboru pracowników w Urzędzie Gminy Lubawa to wielka kpina. Zdecydowanie promocyjna, jak pan słusznie zauważa. I niech pan nie zapomina o chłopcach z lubawskiego magistratu, bo to też wdzięczny temat.
 obserwator
 Wtorek 11-04-2006

2226. 
Ciekaw jestem kiedy zostanie otwarta ponownie pradnia chirurgiczna w Lubawie? Miała być za miesiąc, dwa, a tu nic. Może władze powiatowe i lokalne czekają do wyborów?
 Błażejewski Urban
 Lubawa, Poniedziałek 10-04-2006

2214. 
Proszę forumowicza, który do mnie dzwonił – o obiecany skan.
 Magda Majewska

magda@nki.pl
 Poniedziałek 10-04-2006

2213. 
Tak trzymać Mike! (2205). Wiecej Andrzeja Kleiny, wiecej szumu.
Nie wiedziałem, że to magister psychologii.
Chooooociaż, po tekstach, hmmm...
 owidiusz
 Poniedziałek 10-04-2006

2206. 
Zamknięcie działalności Przychodni Sportowo-Lekarskiej w Iławie jest dobrym krokiem w kierunku chałtury i lipy w badaniach młodzieży sportowej z naszych szkół. Kolejne wypaczenie w zakresie opieki zdrowotnej młodzieży uprawiajacej sport wyczynowy w sekcjach, startujacej na licznych zawodach rangi krajowej; tej, która stanowi szerokie zaplecze przyszłych kadrowiczów. Niezrozumiały gest, godzący w ochronę zdrowia naszej usportowionej mlodzieży. Pan doktor Robert Zbysław był i jest profesjonałem, który rozumiał istotę sportu i obciążeń fizycznych, jak żaden z naszych lekarzy, gdyż sam uprawiał sport, może nie wyczynowo, ale amatorsko. Rowiązanie działajacej Przychodni jest asumptem do degradacji środowiska sportowego w Ilawie, szczególnie młodzieżowego. Oszczędniej napewno, ale czy lepiej?
 trenerro
 Poniedziałek 10-04-2006

2201. 
Panie Kleina, pan poważnie jest zakompleksiony. Udowadania pan to za każdym razem, kiedy atakuje drugiego człowieka. Przykre to, granice własnej śmieszności przekroczył pan juz dawno.
Panie Kleina, moim zdaniem pan myli pojęcia. Pisze pan, że funkcje kierownicze mogą pełnić tylko osoby posiadające kierunkowe wykształcenie. To absurd. Ale jeżeli tak jest, to w takim razie pana pupilek Licznerski powinien być inżynierem budownictwa, a nie prawnikiem teoretykiem po studiach zaocznych. No i efekty pracy, a raczej ich brak, widać. W pana przypadku uważam, że kierunkowe wykształcenie było niezbędne - albo technika żywienia zwierząt, albo co najmniej ekonomisty. Przynajmniej do dzisiaj miałbyś pan te swoje indycze fermy, a tak... Widzi pan do czego doprowadziła pana magisterka z psychologii...
 Karolina
 Poniedziałek 10-04-2006

2200. 
ZGUBIONO – ZNALEZIONO
Redakcja „Kuriera” doniosła, iż w okolicach ratusza iławskiego znaleziono mały, szary, nieużywany mózg, wyglądający na ludzki (psi jest podobny). Poszukiwany jest, co naturalne, właściciel. Z określenia „mały” może wynikać implikacja, że waży mniej jak 1475 g, co jest standardem wagowym dla mózgu mężczyzny. Niewykluczone więc, iż znaleziono mózg, daremnie przez Karola Darwina poszukiwanego „brakującego ogniwa”.

MIAŁEM SEN...
Sen taki miałem z pogranicza psychoanalizy bez mała. Leży na kozetce magistracki polonista, pochyla się nad nim sam Zygmunt Freud i powiada: „Proszę wstać, jest pan wyleczony. Pan nie ma już kompleksu niższości. Pan już nie ma poczucia mniejszej wartości. Pan, po prostu jest... gorszy. Naprawdę! Trzeba to wreszcie zaakceptować. Mimo, iż od dziecka przekonywano pana, że jest pan genialny. Następny z magistratu proszę, no może tym razem z iławskiego”.

CO Z KASETĄ
„Sprawie przeciwko Jarosławowi S. i Arturowi F. towarzyszą dziwne okoliczności” – martwi się mój młodszy kolega Tomasz Więcek. Panie Tomku! Nie jest tak źle. Przecież zwierzęta jeszcze nie uciekają z Iławy. A one najlepiej wyczuwają dziwy różne. I kataklizmy!
Jestem przekonany, że może dać pan wiarę gdańskiemu prawnikowi Robertowi W., który co prawda nie potwierdził, że Krzysztof M. przywiózł do iławskiego sądu zaginiony corpus delicti, ale potwierdził, że Krzysztof M. wszedł na kilka minut do iławskiego sądu. Gdzie miał przecie zrobić siku? Przed Wysokim Sądem? Kulturalny widać z niego chłop. Wszedł do środka.
28 marca, pański anemiczny, wróć: anonimowy kolega, napisał: „Obaj wydawcy usiłowali szantażem wymusić od przedsiębiorców z branży masarskiej zapłacenie kwoty 10 tysięcy złotych za odstąpienie od publikacji niekorzystnego artykułu”. Pan z kolei, kilka dni temu napisał: „Mieli postawić przedsiębiorcy ultimatum. Albo przedsiębiorca wykupi powierzchnie reklamowe za 10 tysięcy złotych, albo wydawcy opublikują szkalujący firmę artykuł”. Widzi pan różnicę?
Ja, nawet wiem co pan napisze za tydzień. Moja żona pana pozdrawia, i pyta z jakich pan Więcków pochodzi, bo ona z Więcków gnieźnieńskich.

DO MISIA COALA
Rzeczywiście był Jarek Synowiec niedawno za granicą. Rzeczywiście na Wyspach Brytyjskich. Pan też może tam być. Proszę wypełnić tylko kupon konkursowy z nazwą stolicy Anglii. Poprawnie! I wrzucić do skrzynki „Kuriera”, który często spełnia marzenia. I zawsze – własne zamierzenia... Więc na pana miejscu będąc, czułbym się zaniepokojony.
Ze smutkiem konstatuję, że pańskie hormony osłabły jakoś ostatnio. Czyżby tchórz jaki, że pozostanę w ulubionym pańskim kręgu towarzyskim, jajka panu wypił? Niepowetowana byłaby to szkoda.
Rzeczywiście wyjeżdżam nad Cieśninę Dardanelską, gdzie osły podkuwają – przywieźć jaką rasową parkę dla siebie.
Żebym nie zapomniał! Pod naszą szerokością geograficzną, o tej porze roku nie kosi się trawy. Chyba, że pańskie stwierdzenie, iż Jarek Synowiec wyjechał na Wyspy dorabiać przy koszeniu trawy, było przenośnią (w stanie pobudzenia psychoruchowego wypowiedzianą).
I wystarczy też, Kaperzyński, że będziecie się do mnie w przyszłości zwracali per Kleina. Wystarczy! Redaktora, że nie powiem ulubionego, możecie sobie podarować. Ja wiem, że typ mojej urody, mężczyznom wpada w oko. Ja też was zresztą lubię, bo kto by was nie lubił... Wszak do naczelnych należycie i do tego sapiących... I taki apetyczny jesteście, że bym was schrupał... Tylko, że ja, „osioł” waszym zdaniem, a tu „lew” jaki by się przydał.
Z dardanelskim pozdrowieniem:
 Andrzej Kleina

nki@nki.pl
 Poniedziałek 10-04-2006

2199. 
Mój kochany Jeziorak... Ponownie ma w plecy. Jak bowiem inaczej ocenić remis na własnych śmieciach? Jak? Strach ogarnia mnie niepojęty na okoliczność, aby po grób jemu oddani, prezes i najkochańszy dyrektorek, nie ulegli chwili zwątpienia i czasem nie zdymisjonowali się. Bo kto w Iławie taki, aby pociągnąć jedyne szczeście i radość naszą, IKS? Kto?
"Bies" z nimi, może lepiej by poszli sobie do diabła... Sam nie wiem. Co Pastwo na to?
 trenerro
 Niedziela 09-04-2006

2198. 
Zastanawia mnie jedna rzecz. W krótkim czasie odchodzą z iławskiej policji zastępca, a zaraz za nim komendant. Ten pierwszy na emeryturę, drugi do stolicy województwa. Czy to nie osłabi policji iławskiej? Dobrze, że przyszedł komendant z zewnątrz. Nowe pomysły, nowe akcje, ale czy on zna realia Iławy?
 cichy
 Niedziela 09-04-2006


Strona [ poprzednia 1 2 3 ... 170 171 172 ... 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 ... 353 354 355 następna ] z 355



129668174


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.