Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
CZYTAJ
Opinie, felietony
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie, felietony
Gonzalez: Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie, felietony

2005-11-02

Szukam różnic między SLD a PiS


Z Nowym Prezydentem wiążę wielkie nadzieje. Jest człowiekiem nie dość, że niemal tak inteligentnym jak przystojnym, to jeszcze do tego Prawdziwy z niego Polak, który zrobi wreszcie porządek z pornografiami, sodomitami itp. Nadzieje więc zostały wlane w serca Lasze, a zatem od Bożego Narodzenia pora na czyny tak oczekiwane!

Leszek Olszewski

Chociaż na nadziejach można się nieźle przejechać, gdyż podobne odczucia miałem, słowo daję, po wyborze w Iławie nowego burmistrza Jarosława Maśkiewicza w 2002 roku i te, niestety, spełzły na niczym... Tyle miało się w cztery lata zmienić, a tu wielka pustka… Nijak więc zawalczyć o jakikolwiek elektorat przyszłej jesieni... Zdając sobie chyba z tego sprawę nasz bohater stał się do tego stopnia nerwowy, że nawet proste czynności reprezentacyjne jawią mu się jak Mount Everest amatorowi himalaizmu… A to w dwóch prostych zdaniach poplącze kontekst i sens odczytywanego z wypiekami na twarzy tekstu, a to znów stworzy z oryginalnego wyrazu jakiś neologizm, że nikt nie wie co autor miał na myśli itd... Ni ładu w tym, ni porządku – o składzie nie mówiąc.

Nowy prezydent kraju też nie ukrywa, że zna tylko i aż język polski. I koniec. Przesadnie nigdzie nie podróżował w życiu, to po co się obarczać jakąś mową znad Tamizy czy Sekwany, na Wołgę już zupełnie plując. No, ale teraz ruszy tu i tam, to może u szczytu kadencji z pięć zdań na krzyż skleci np. Bushowi po bushowemu, albo pani Merkel po hitlerowsku. Trzymam kciuki, a jak nie, to też dobrze – niech inni się uczą mowy Sarmatów, taka wszak piękna i dźwięczna. Dlaczego znów mamy równać my do świata, a nie on do nas? A kompleksy to wobec Nas – a nie was! Zrozumiano po Brukselach i Paryżach?! No!... Prezydent nie raz jeszcze walnie pewno w stół dyscyplinując zachodnią zgniliznę, bo widać we łbach jej się z bogactwa przewróciło.

Burmistrz tutejszy (w Lubawie katolicki prawicowiec, w Iławie komunistyczny betonowiec – przyp. red) problemy dziś ma mimo wszystko większe, bo już samą polszczyznę kaleczy w niebywałej skali, a do tego zwalił tu się jakiś czas temu ten cholerny festiwal jazzowy „Golden…” coś tam. A jazz – wiadomo – nie z Mazowsza, a z USA, to i nazwy zespołów tchną chińszczyzną. No i weź je wymów teraz wyraz po wyrazie... Imiona jakieś dziwne, i te nazwiska – a ja sam jak ten kołek przed mikrofonem...

Ma facet pecha ciągle wpisanego w urząd: konieczność przemawiania z byle okazji do byle kogo, bo kto np. przywita w sierpniu artystów z pięciu stron świata w amfiteatrze – no przecież nie sprzątaczka z pobliskiej szkoły nr 3 (pozdrawiam miłe Panie!). Chociaż może ona akurat była w Anglii u siostry i zrobiłaby to na poziomie zawstydzającym naszych bohaterów z ratusza w Iławie i tego pałacu w stolicy – kto wie...

Jednak póki co w iławskiej hali widowiskowej planują otwarcie Mistrzostw Polski w karate. I znów dzwonią do burmistrza z błaganiem: „Przemów! O wielki! Przemów!”. A on myśli: „O Jezu, Lucyfer mnie chyba podkusił na tę posadę. Nie idę!”. Ale potem rozsądek zwycięża, sobotni poranek rozświetla horyzont, podąża więc na halę nieszczęsny nieszczęśnik, a tam czerwony ze złości chwyta kartkę.

Jest w formie, bo po kilku zdaniach ludzie na widowni i uczestnicy (w większości nie stąd) mają łzy w oczach, a to ze szczerego ubawienia. Bo mistrzostwa okazują się nie w semi kontakcie, a sime kontakcie, co wywołuje nawet poruszenie, bo kilka osób nie wie jak walczyć. Potem naprędce sędziowie prostują wątpliwości – walki zostają po staremu, a ojciec tego grodu zawsze podobnie przemawia – może dlatego go wybrano, żeby nie było smutno, kto wie...

Prezydenta wybrano dla urody śmiało wpisującej się w lukę, jaką zostawili po sobie Humphrey Bogart i Robert Mitchum, aż wypada postawić lekki zarzut elektoratowi, że tak powierzchownie podszedł do wyborów. Na przyszłość mniej zerkania na powłokę cielesną kandydata, więcej zaś szacunku dla twardej polskiej rzeczywistości. Może wtedy i pan Lepper za jednym zamachem zniknie z piedestału? Na widok dygnitarza państwowego nie musi przecież truchleć co druga babunia – i postawienie na takie kryterium kompromituje w gruncie rzeczy miliony wyborców Lecha Kaczyńskiego.

Tu – jak wspomniałem – jeszcze rok i też przyjdzie zapewne pożegnać lokalnego Demostenesa, który ruszył z motyką na Księżyc, o dziwo wygrał i funduje nam widowiska, gdzie – nawet jak na 5 minut się tu i ówdzie pojawi – jest najdłużej wspominanym bohaterem. O otwarciu bowiem imprezy w karate słyszałem przez weekend do znudzenia, jakby było na niej całe miasto, opustoszałe z tej okazji do nogi ostatniej. A rzeczywistość?...

Chociaż ponoć na nieoficjalnej liście przebojów złożonej z wystąpień szefa grodu – mimo tłoku – niepodzielnie królują stare hity, czyli właśnie przemowy tarkowe, tudzież z Mszy Jazzowej. O medalową pozycję walczą zaś na pewno speeche z zakończenia I oraz II ligi halowej 2005 oraz wyjątki z „wywiadu rzeki”, jakiego ów udzielił lokalnemu radiowęzłowi w okresie największej gorączki procesowo-skazującej. Czyli podenerwowany był zawsze, a ten stan udziela się otoczeniu.

Zerknijmy może na innych tego podzbioru. Ostatni Kurier donosi o przypadku rączego księdza proboszcza gdzieś z okolicznej wioski, który pochówek i opinię o zmarłych i żywych wyjątkowo uzależnia od zasobności ich portfela. Kolejny to przykład szerokiego strumienia rzekomych duchownych, dla których Bogiem jest nie Jezus Chrystus, a Kolega Pieniądz. A że ludzie łożą, to jest „kimś” w ich życiu.

Kilka lat temu rozmawiałem prywatnie z arcybiskupem Piszczem i hierarcha bez ogródek opisał realną sytuację w polskim Kościele, gdzie gros powołań kapłańskich pochodzi z zapadłych wiosek i wiele intelektu nie da się przyszłemu panu księdzu zalać podczas terminowania w seminarium. Piszcz ręce załamywał nad parafiami małomiasteczkowymi bądź wiejskimi, bo tam kierowani są generalnie nie kandydaci wcale prymitywni, stąd nierzadkie konflikty z parafianami, którego i tu chyba doświadczono, bo „ofiary są za skromne”.

Mentalnie ludzie tkwią tu w średniowieczu. Trwa farsa na jawie. Ksiądz, czyli osoba, która rzekomo wyrzeka się dóbr materialnych, mieszka jak udzielny książę, jeździ BMW, a z agencji towarzyskich korzysta najbliżej w promieniu 150 km. Bo jak głupi płaci, to mądry nigdy nie odmawia.

Leszek Olszewski


  2005-11-02  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
130333290


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | CZYTAJ | Opinie, felietony | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.