Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Więcej...

opinie

2006-12-13

Standara wygrał, bo nie miał rywala


Pora na schłodzoną analizę lubawskiego faktu wyborczego, jakim jest ponowna wygrana Edmunda Standary. Niedawno wyraziłem opinię dlaczego nie wygrał, a raczej dlaczego nie mógł wygrać Marian Licznerski. Była to analiza skoncentrowana jednostronnie, ale świadomie na wątku osobowościowym Licznerskiego. Połączenie jej z poniższą propozycją quasi-analityczną o Standarze stanowi pełniejszy obraz tego, co 12 listopada w Lubawie się stało...


Andrzej Kleina


Poświęciłem wiele tekstów Edmundowi Standarze. Nie jest on moim wrogiem osobistym. Jest on moim przeciwnikiem mentalnym, gdyż reprezentuję diametralnie inną opcję światopoglądową. Poddawałem go krytyce przede wszystkim dlatego, iż jest typem komunistycznego archetypu, który swobodnie odnalazł się w rzeczywistości postkomunistycznej, który to typ działa na mnie w sposób wręcz wymiotny. Poddawałem go też krytyce dlatego, iż w mojej ocenie Lubawa pod jego samodzierżawiem stała się łupem wąskiej grupy osób, ze szkodą dla Lubawy i jej wizerunku... Swoboda tego odnalezienia się w nowej rzeczywistości (łącznie z praktyką religijną) nie jest wynikiem ponadnormatywnej inteligencji Standary, a jedynie samospełniania się rzeczywistości postkomunistycznej, rozumianej jako totalne zaniechanie.

Standara do wyborów przystąpił jako aktualnie urzędujący burmistrz, co skutkowało określonymi, definicyjnymi wręcz profitami promocyjnymi. Na szalę oceny wyborczej zaprzyjaźnione z nim służby położyły zbiorowy wysiłek wielu ludzi, sukces natomiast przypisano Standarze, co jest naturalne i oczywiste.

W ocenie czysto instrumentalnej ekipa Standary ma kilka niezaprzeczalnych osiągnięć. Pobudowała stadion (i nic to, że za pieniądze w większości kredytowe), dokończyła budowę hali (i nic to na przykład, iż gmina wiejska pobudowała halę w Rożentalu, gdzie projekt hali kosztował 26 tysięcy zł, natomiast samo przeprojektowanie starego projektu kosztowało magistrat kwotę całe 110 tysięcy zł). Potrafiła wykorzystać pieniądze unijne na kontynuację budowy tzw. dzielnicy przemysłowej (i nic to, że nie można było tego spiepszyć...).

Dokonania te, jak i szereg drobniejszych, były przedstawiane w sposób urągający jakiejkolwiek normie dziennikarskiej przez lokalną, zaprzyjaźnioną prasę.

Mutacyjny Głos Lubawski, jak i ta druga – Gazeta Lubawska – zdecydowanie gorsza od słabej pierwszej, kupiona stanowiskiem dyrektorskim (w MOK-u) dla jej cichego właściciela, są pismami skierowanymi przede wszystkim do mas niewykształconych i kuchennych, i zgodnie z intuicyjnie znanymi zasadami sztuki indoktrynacyjnej stosują środki skuteczne w przekonywaniu niewykształconych i nieskorych do głębszej refleksji mieszkańców. Ich priorytetem było i jest urabianie umysłów poprzez porażanie szarych komórek i utrzymywanie w letargu posowieckim starszego pokolenia (im jest już wszystko jedno, a na wybory chodzą z przyzwyczajenia i wpojonego im treningu w minionej epoce) i wychowywanie kolejnego pokolenia homo sovieticusa-debilusa.

Aktywność lubawskiej prasy, sterowanej przez ośrodek dowodzenia zlokalizowany w magistracie, pozwoliła na bezprecedensową w historii grodu manipulację, rozumianą za Fabrice d’Alemida jako „wszelkie oszustwa, kłamstwa i patologiczne uwarunkowania, czyniące z człowieka (wyborcy w tym przypadku) ofiarę tych, którzy uzurpują sobie nad nim władzę”. Działania te, szeroko pojęte, a więc pomijanie informacji niekorzystnych, podawanie nieprawdziwych oraz prawdziwych jako będących odpowiednikiem zdobycia Mount Everestu zimą, oscylowały pomiędzy prawem a bezprawiem, nie przekraczając jednak tej granicy, ażeby można je nazwać przestępstwem. Co więcej, działania te stają się, generalnie rzecz ujmując, zjawiskami trwale obecnymi w społeczeństwie polskim.

Tak więc posiadał Standara podstawowe narzędzie w ręku, jakim była wierno poddańcza prasa. Nie można, co oczywiste, nie wspomnieć o kreowaniu przez wasali prasowych niezwykle skutecznie negatywnego wizerunku jednego z kandydatów, Mariana Licznerskiego, jakoby współtwórcy fatalnych wyników gminy wiejskiej Lubawa, co było niezwykłym sprzeniewierzeniem się podstawowemu imperatywowi wolnej prasy: szukania i mówienia PRAWDY.

Wykazywał też Standara niezwykłą pracowitość i aktywność od wielu miesięcy. Chodził na spotkania, rozmawiał z ludźmi, poklepywał, łasił się, życzył zdrowia. Wielu młodszych mogłoby mu tej aktywności i determinacji pozazdrościć. Do obrazu tych spotkań dodać należy bezwzględnie kulminację propagandy sukcesu w postaci kolejno oddawanych obiektów użyteczności publicznej, które, o dziwo, wysyp niezwykły miały 3 miesiące i bliżej przed wyborami. Wysyp w tonie bałwochwalczym przez prasę przymilną przedstawiany.

Należy też mieć świadomość, iż grupa ludzi z najbliższego otoczenia Standary to grupa wspólnego interesu, niezwykle zdeterminowana, ażeby zachować panujący status quo. Normalne to i arcyludzkie. Każdy z tych ludzi był w sposób naturalny agitatorem w jedynie słusznej sprawie: POZOSTANIA. Niezwykle potężne i skuteczne było to narzędzie. Przegranie Standary tożsame byłoby dla większości z nich, teoretycznie przynajmniej, relegowaniem z pracy czy też z pełnionej funkcji.

Kolejną niemałą ilość głosów dostarczyli pracownicy LSK, firmy w sposób coraz bardziej czytelny powiązanej więzami biznesowymi i towarzyskimi z magistratem.

Nie będzie chyba, jak sądzę, błędem stwierdzenie, iż kolejny worek głosów dostarczyły Standarze osoby związane z lubawskim sportem, wszak Standara wybudował stadion i nic to, że ze względów politycznych, a nie społecznych...

Z obserwacji lokali wyborczych płynął też dość ponury wniosek, iż niewielka niestety grupa młodych wzięła w nich udział, a był to, tak sądzę, elektorat, który choćby z racji pokoleniowej głosowałby zapewne na rywali Standary, a nie na niego...

Stosunkowo ważnym (choć nie przeceniałbym go) elementem kampanii Standary był niezamierzony sukces, jaki odniósł odpierając w sądzie elementy kampanii negatywnej – fatalnie, w sposób wręcz dyskwalifikujący, przeprowadzonej przez rywali.

Wracając więc do pytania na początku postawionego, dlaczego Standara wygrał? Wygrał, bo był lepszy. Nie, nie jako człowiek, menadżer, wizjoner. Bo był lepiej przygotowany. Bo kampania Standary trwała 4 lata. Bo Standara posiadał całkowicie podległą mu prasę łańcuchową, zatruwającą mózgi ludzi. Bo zbyt wielu ludzi związało z nim swój los. Bo wreszcie z tymi konkurentami przegrać... nie mógł.

Com napisał, napisałem...

Andrzej Kleina

  2006-12-13  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129641738


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.