Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
INFORMACJE
OPINIE
Zdrowie i uroda
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Szukaj
FORUM

OPINIE
Internetowy dział OPINII tymczasowo zawieszony
Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Sezon na grzyby
Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Pozostały tylko obietnice
Epidemia paradoksu
Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Nic się nie stało. Jedziemy!
Ciemność widzę!
Turystów może to nie irytować?
Śmieci nasze powszednie
Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Ulica księcia Surwabuno
Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Na młode wilki obława…
Serdeczny szwindelek
Więcej...

OPINIE

2017-07-19

Olszewski: Temat odpadów odpada, ale inne nie odpadają!


Zakończymy tematykę śmieci, która – mimo że może uchodzić za nieciekawą – jest ciekawa. Śmieci przestały już wylewać się z iławskich kontenerów, pojemniki do sortowania też nie robią bokami. Sytuacja zdaje się załatwiona i to z dobrej strony mocy. Niemieckie przysłowie mówi: „Porządek to połowa życia”. Czyli, że nie marnujemy połowy życia by zapanować mógł porządek, bo on powinien być z urzędu, wszędzie: obywatelski, w głowach, a także za oknem czy płotem. I tu zaapeluję do was o małe wyjście naprzeciw miastu, bo zdobyłem wiedzę – się stara i to bardzo!

W pobliżu miejsca, gdzie zamieszkuję problem był tego rodzaju, że za sąsiadów mam dobrze ponad sto rodzin i wszyscy wywalaliśmy worki do ledwie jednego kontenera. W tej chwili, błyskawicznie dostawiono drugi i trawniki nie toną w odpadach – krótko i na temat. Napisałem też, iż wielką szkodą jest, że do tej pory w Iławie nie wyrosły jak grzyby po deszczu altanki śmieciowe, zamykane na klucz. Obudowane, gdzie wyłącznie dany blok mógłby wynosić swoje śmietnisko. Tę drogę wskazywałem jako estetyczną i cywilizacyjną przyszłość. Wszędzie wokół notabene praktykowaną, bo jak wygląda turyście niedomknięty blaszak nad którym latają tysiące much, a i szczur może zajrzeć za czymś na ząb? I taki widok w pięknym grodzie nad Jeziorakiem co rusz? Można to przecież szybko i raz na zawsze załatwić – konstatowałem i okazuje się, że faktycznie można!

Co bardziej obrotne wspólnoty czynią to sukcesywnie. Ostatnią bardzo ładną wręcz altankę śmieciową postawili sobie lokatorzy poddanej renowacji rezydencji „Skarbówka”. Stoi sobie z tyłu w zieleni i nawet papierek po lodzie koło niej nie fruwa, czysto jak w Niderlandach! Taka Iława mi się marzy. Pora na kolejne odpadowe mini-domki: na Podleśnym, XXX-lecia, Westerplatte. Urzędnicy ze swojej strony dają zielone światło – stawiajcie, jeśli nie macie gruntu koło bloku, piszcie pisma, udostępnimy je. Koszt jednorazowy, niewielki, bierzcie sprawy w swoje ręce. Postulują wręcz taki kierunek i okazuje się natrafiają na… opór społeczny, którego – przyznam – nie przewidziałem. Odbyło się kilka zebrań i starsi ludzie potrafią argumentować: „Ja nic nie dołożę, bo ile ja pożyję…?” A to grosze, tyle, że nikt nie ma ochoty płacić za pięciu nieobecnych, z jakiej racji?

Taka mentalność jest fatalna, bo miesza interes prywatny z publicznym i wiata może nie powstać przez weto kilku spodziewających się rychłej śmierci dziadków, którzy i na domofon mogą nie dorzucić, remont klatki… Do czego z takim nastawieniem dojdziemy? Patrzeniem przez klapki na oczach: „Ja, mi, mnie!” U mnie nawet te dwa kontenery to jest geograficzny i logiczny archaik. Mam zdolność pozytywnego wpływu na sąsiadów, może ruszymy szybko z indywidualnym programem sortowania śmieci. Powstanie altana, założymy kłódkę i nerwy na 15 innych klatek się skończą. Jesteśmy na swoim, a to w życiu – w różnych jak widzicie konfiguracjach – najważniejsze. Zatem dobywajcie się na niepodległość, z tym (z otwartą przyłbicą) piszcie na Niepodległości 13. Burmistrz i jego podwładni to ludzie o otwartych głowach i mamy w nich pomocników dla naszych inicjatyw, nikogo innego!

A co do małej łyżki dziegciu w tym miodzie, to prosiłbym o włączenie ponad drugiego biegu auta w kwestii koszenia traw i chwastów na całych 21 km kwadratowych grodu. Szczególnie zaś w jego układzie krwionośnym, tj. tam, gdzie nie skoszone łany kolą najmocniej. Peryferie więc odpuśćmy. Na obwodnicach paski zieleni – dramat. Tam trzeba być często – wiosna/lato jest, rośnie to jak Putinowi poparcie w Rosji. Ostatnio jadę ulicą Smolki, pan po pas w trawie wzdłuż kilku bloków, kosi aż rany idą z ziemi. Żeby tak nie od święta się pojawiał, a raz na 2-3 tygodnie byłoby ok. Widzicie, w zachodniej, kontynentalnej Europie z zieleni w miastach zrezygnowano, poza parkami masz tylko płytki chodnikowe i asfalt. Wyszli z założenia jak z wiatami – raz nas to będzie kosztować, a porządek fundujemy na lata.

Iława oczywiście budowana była częściowo w socjalizmie, bieda. Beton przeznaczano na chodniki, resztę obsiewano krzewem i czym popadnie, a tu każde zaniedbanie widać fatalnie. Nie podcięte gałęzie, jakaś rodzina koprowatych dosięgła nieba, bo 150 cm. wzrostu i temu podobne przesilenia. Jeśli tu uda się wdrożyć cykliczność, by trawa prezentowała się jak na stadionie Jezioraka, jesteśmy w domu. Dziką przyrodę i niekontrolowany rozrost zostawmy lasom, nie obwodnicom. Anegdotycznie zakończę. Mistrzami z kolei w utrzymywaniu i pielęgnacji pasów zieleni są Anglicy. Stąd turniej w Wimbledonie, ogrodnicy w każdej posiadłości, w każdym mieście zatrudniony człowiek od pięciogwiazdkowego podejścia do tej trudnej wszak dziedziny. Upojnie to wygląda na zdjęciach i na żywo, ale widać ogrom pracy wkładanej każdego kolejnego tygodnia, nie raz na kwartał jak w Polsce.

No i gdy się kiedyś spytano takiego miejskiego speca z dzielnicy Londynu X. jak to się robi, że takie pocztówkowe widoki, takie kształty żywopłotów, taka równość i piękność, odparł flegmatycznie – przez 200 lat trzeba to pielęgnować niczym noworodka, a teraz już tylko kosmetyka. Zostawiamy więc to poletko, a kosmetykę nie. Na koniec proszę radnego z okolic Małej Stacji, czy grupę radnych o zwizytowanie mostu prowadzącego nad nią i zobaczenie jego zardzewienia, rozkręcenia i licznych wygięć, przez które dziecko śmiało i pewnie nieświadomie może spaść na tory. Skoro do pewnych rzeczy wracamy to i do tego warto. Tydzień temu pisałem, że ulica Jasielska wraca do miasta, ale nawet gdyby się to nie działo – ta jest niewidoczna. To takie uboczne państwo w mieście.

A ów most co przejeżdżam to rzuca się szponami do gardła! Ile to zmienić te kilkadziesiąt kaloryferów, bo lifting niestety nie wchodzi tu w grę – trupiarnię mamy nie OIOM. Cholernie tam niebezpiecznie przede wszystkim, to jakby nadotwarta studzienka kanalizacyjna. Tylko czekać na kogoś o zmroku – w skrócie robota na wczoraj. We Francji na takie (schludne) mosty zawiesza się donice z identycznymi kwiatami. Żeby pięknie zwisały i nie szukajmy konotacji erotycznych. Mi zaś zależy wyłącznie na bazie – szpetocie w układzie krwionośnym grodu mówimy „Nie”, a zaniedbanie tego przęsła to błoto na urzędowym garniturze, stałe, rosnące, nieładne. Zakończmy te imponderabilia i można śmiało w jesień iść, choć nie wypatrujmy jej szczególnie, zdąży dotrzeć jak ten kosynier na ul. Smolki. Wymodlony pewnie zstąpił z nicości ku chwale kosy! Tak trzymać, pozdrawiam ratusz ciepłym słowem!

LESZEK OLSZEWSKI





  2017-07-19  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
93278014


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | INFORMACJE | OPINIE | Zdrowie i uroda | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe
Szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2022 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.