Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Więcej...

opinie

2011-07-13

Olszewski: Roześmiany frustrat, czyli Vox populi – vox Dei


„Głos ludu głosem Boga – pamiętacie słynne to zdanie sięgające swym rodowodem wczesnego chrześcijaństwa? Miało ono wiele odprysków w dziejach, to władca ułaskawiał jakiegoś złoczyńcę na żądanie tłumów, to król podczas audiencji wsłuchiwał się w prośby poddanych – różnie. W każdej demokracji zebranie określonej ilości pod obywatelskim projektem ustawy zmusza parlament do zajęcia się nim, w Polsce karykaturą tytułowej naszej maksymy są spotkania posłów/senatorów/radnych z mieszkańcami, które zwykle przebiegają według zasady „pożal się i leć do domu”.


Leszek Olszewski


Prawdziwym obrońcą szarych ludzi są za to media, bo non stop ukazują i piętnują niemoc/tumiwisizm rozmaitych decydentów, którzy czasem po nagłośnieniu tematu nagle nabierają chęci do działania. Bez tego – nie ukrywajmy – mają szarego obywatela i jego monity „gdzieś”, żeby nie napisać dosadniej wyręczywszy się nazwą pewnej wstydliwej publicznie części ciała! No to dzisiaj sobie zrobimy „vox populi” w wydaniu iławskim, bo nazbierało się trochę frustracji społecznej, która nieodmiennie odbija się o mur urzędniczej chociażby bezradności. Ja mam tego pecha, że często osiedla wręcz zwracają się do mnie z prośbami o bicie na alarm, zawsze wiem jednak, że są to apele ostateczne, bo wcześniej środowisko owo poniosło sromotną klęskę w walce z aparatem państwowym.

Jakieś listy bez odpowiedzi, monity, pogawędki z dzielnicowym – czas płynie, problem jak doskwierał doskwiera, odzewu – z natłoku spraw zapewne brak. Ale bez ironii. Czytam kolejny raz o gehennie ludzi zamieszkujących okolice klubu „Taboo”, ludzi, którzy nie śpią nocami, pracują zaspani, kierują półprzytomni, a na co dzień są niemymi świadkami bijatyk, awantur gówniarzerii – western mają przed oczami jak staną w oknach, tyle, że nie za bardzo im to imponuje. Ja miałem podobną sytuację kiedyś jak przez chwilę mieszkałem w Olsztynie. Blok, pierwsze piętro, na parterze sklep całodobowy i codzienne popijawy. Wzywana policja przyjeżdżała żółwim tempem po 30 minutach, chodziło się dniami jak lunatyk, sytuacja była patowa ale w Iławie nie pozwolę na to – wiem jaka to hekatomba, nawet psychiczna!

Przede wszystkim powiem mieszkańcom tyle – gdybym to ja był burmistrzem osobiście zająłbym się sprawą – telefon do komendanta policji, kontakt z wami, właściciel lokalu na dywaniku – macie szanowni państwo niezbywalne prawo do spokoju, ciszy nocnej po 22.00, więc działam szybko i ku waszej korzyści. A tu słyszę latają od miesięcy między gabinetami urzędnicze świstki-pisemka: na to odpowiedzi nie ma, bo pani Gienia na urlopie, tu przesłaliśmy do pana Włodka, tam pan Zdzisiu już notatkę dostał i z pewnością niedługo odpowie. Przecież to chucpa, arogancja i zwykła impertynencja władzy wobec skrzywdzonych tym nieszczęsnym sąsiedztwem ludzi! Napoleon – czytałem kiedyś – powiadamiany o podobnej „nie do rozwiązania” sytuacji w pewnym prowincjonalnym miasteczku, wysłał tam swojego komisarza, który z miejsca wywalił mera grodu i jego współpracowników na zbity pysk, po czym rzecz załatwił od ręki.

Napoleon po otrzymaniu odeń raportu spuentował to następująco: „Dlaczego gryzipiórki w merostwach to w większości półgłówki? Nie interesuje mnie ani przypuszczam piszących petycję na jakie biurka ona trafia, każde bezprawie powinno być zduszane natychmiast! Zadowoleni z państwa szarzy obywatele to rdzeń zdrowego układu społecznego”. Polska to niestety nie Francja Napoleona, nawet nie Francja dzisiejsza, jednak miasto powinno tu wziąć przykład z Bonapartego i urwać głowę hydrze, tak dalej bytować to nie może. Ja obiecuję obserwować na bieżąco rozwój sytuacji i jeśli pat będzie się przedłużał zagrzmię ponownie, tyle, że bardziej spektakularnie.

Rzecz druga, też pewno wymagająca miliona podpisów, umów wstępnych, okólników, uzyskania pozwoleń, okresu kwarantanny etc. Otóż mieszkańcy ulic Wyszyńskiego, Grunwaldzkiej, Kościuszki, Niepodległości skarżą się na ciągłe przejazdy TIR-ów ich posesjami, które mimo otwartych obu obwodnic skracają sobie tamtędy drogę przez miasto. Jeden wielki huk, jedno wielkie dudnienie. Na Wyszyńskiego TIR-y często stoją na przejeździe kolejowym, wydzielając chmury spalin, jak mijają przejazd domy drżą w posadach... Dlaczego nie postawić zakazu wjazdu tych pojazdów do centrum miasta, nie oznakować porządnie zjazdów na obwodnice, ile to kosztuje wysiłku? Ja rozumiem panowie urzędnicy, że stajecie przed piekielnie trudną misją – trzeba pewno skontaktować się z zarządcą drogi, może temat przewałkować z pięć razy na sesjach Rady Miasta, poradzić się astrologa ale też polecam szybkie działanie – vox populi vox Dei.

Teraz trzecia zasygnalizowana mi iławska bolączka! Ludzie żalą się na śmieciową przyrodę w granicach grodu. Żadne miasto na Zachodzie nie pozwoli sobie w swoich granicach na porost dziko rosnącej zieleni. Pierwszy przykład znad Jezioraka – okolice Dworca Głównego i dojście do niego od strony szpitala, drugi – tereny wokół Cechu Rzemiosł Różnych, trzeci – trotuar w kierunku dzikiej plaży, kolejnych jest jeszcze kilka, a wszędzie spotkacie śmietniki i siedliska menelni, bo menele – jak każda grupa marginesu – brnie w bezpieczne dla siebie miejsce. Dawniej dziko zarastały i pachniały winem oraz moczem tyły Starego Tartaku – dziś tam szemranego grona nie uświadczysz. Dbanie o zieleńce w mieście to nie tylko sprzątanie zadbanych skwerków czy rond, to także metodyczna likwidacja dzikich, chwaściejących slumsów! Kto chce takowych doświadczyć zapraszam choćby na wodne oczko na tyłach ulicy Biskupskiej koło warsztatów budowlanki.

Plener jak z horroru i tak z roku na rok stoi to wszystko i pęcznieje od kapsli, szkła i psio-ludzkich odchodów. Wokół zaś mieszkają fajni ludzie i znów czują zatrważającą niemoc – zostawiono ich samym sobie z problemem nie do rozwiązania. Żeby pokazać wam bałagan wizualny miasta już dziś zapraszam na to podsumowanie architektury współczesnej Iławy za tydzień, może nawet w formie fotoreportażu, zaręczam, że analiza da wam do myślenia. Teraz zaś miłego dnia i trzymajmy kciuki zwłaszcza za sąsiadów „Taboo”, którzy nawet w spokoju nie mogą zjeść schaboo, a to już świętokradztwo. Panie burmistrzu, niech pan im to umożliwi, wegetarianin prosi!

LESZEK OLSZEWSKI

  2011-07-13  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129661398


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.