Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie, felietony
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Olszewski: Słynny pan Macyra i inni w branży
Rochowicz: Zwyczaje swawolne
Olszewski: Gorzkie żale odjeżdżajcie!
Rochowicz: Sport i wartości w życiu Karola Wojtyły
Gonzalez: Dawid Bobasek
Olszewski: Tysiąc kilometrów via Pendolino w dobę!
Gonzalez: Radni za handlem, ale przeciwko. Koniec Manhattanu
Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?
Rochowicz: Stadion miejski w Iławie czeka
Monika Binek: Strajk, a co z jakością nauczania?
Gonzalez: Z morza ruin powstało miasto Iława
Gonzalez: Nauczycielski strajk to... ucieczka od wychowania
Gonzalez: Lalka, która nie wróci nigdy
Rochowicz: Ronda z imionami czy bez?
Olszewski: Weźcie schowajcie te telefony!
Bartosz Gonzalez: Setka burmistrza Kopaczewskiego
Olszewski: Człowiek na właściwym miejscu, Ewa Wiśniewska
Gonzalez: Jakiego muzeum chcemy?
Olszewski: Brawo wy! Rzecz o polszczyźnie kaleczonej
Więcej...

opinie, felietony

2019-06-26

Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy


Karen Edwards gdzieś mi się z okazji „Złotej Tarki” obiła o uszy, ale że nie lubię jazzu, było to jedno z anonimowych, acz nie obcych nazwisk. Tzn. nie lubię jazzu aktualnego, tradycyjny zaś trawię, ale to za mało, by się nim przejmować, w kontekście chociażby iławskiego amfiteatru. Tym razem jednak miałem poznać osobę osobiście, tak się okoliczności złożyły. Poszedłem więc do kina na koncert, po czym za kilka dni usiedliśmy razem na werandzie wynajmowanego przez nią domu w Jerzwałdzie, by spędzić ze sobą „małe” trzy godziny.

Na towarzyskiej pogawędce, przetkanej dziesięcioma minutami, kiedy to akompaniowałem jej na fortepianie pod kilka ballad McCartneya, który – traf chciał – tego dnia (18 czerwca) obchodził urodziny. Karen nie wierzyła, że kończy 77 lat, uśmiechnęła się i ten uśmiech nie schodził jej z twarzy do ostatniej sekundy konwersacji!

Z Kalifornii i Teksasu wprost do nas! W Jerzwałdzie przemieszkała teraz oto dobrze ponad tydzień. Zaprosił ją Mirek Mastalerz z Beatą Łangowską. Mirek z kolei urodziny obchodził 13 czerwca, uhonorowała to prywatnym recitalem, na który pechowo nie dotarłem. W kinie za to dała takie show, że klaszczcie anioły! Opowiadała, dowcipkowała, a warstwa muzyczna – cymes, 11 na 10, pełna wirtuozeria głosu i uległej jej do bólu klawiatury! To absolutny światowy top, poczytajcie w necie. Ja może skupię się na tym, czego w necie nie przeczytacie, bo tajne! Otóż Karen kocha Iławę i okolice z całego serca, z całej duszy, a jest bardzo ekspresyjna – zaraz jęła opowiadać, co ją tu tak urzeka. Dzięki łodzi Mirka pt. „Wiking” kilka razy i to na długo wypłynęła na Jeziorak. Opływała wyspy, Mirek opowiadał – nabyła niezbędnej wiedzy, z rysem historycznym włącznie.

Wie, że to od Niemców po 1945 roku areały, w Jerzwałdzie zresztą przeczytała starą nazwę Gerswalde – wszystko pojęła. Sama pochodzi z Karoliny Północnej, studiowała orkiestrację w Dallas, latami tylko grała – świadomość unikalnego głosu przyszła później. Na festiwalu Budweiserfest w Houston mieszkała w średniej klasy hotelu, który w latach 50. nosił nazwę Holiday Inn, potem podupadł, zmienił właściciela. Mimo milionów na koncie, zakwaterował się tam Stevie Wonder, niewidomy. Ponoć całe hotelowe życie kwateruje w Holiday Innach, bo mają identyczny rozkład i on go zna. Zafascynowała go Karen, zabrał ją ze sobą do Kalifornii, nagrywała z nim, poznała Prince’a, była nominowana do Grammy – dama z Jerzwałdu. W sierpniu ma kręcić u nas teledysk, wraca i będzie wracać, tereny tu i ludzie ją koją, dodają ikry, stabilizują nastrój!

Któregoś dnia Mirek zabrał ją do Susza, by poznała jego mamę, a potem do skansenu „Pomezania” w Kałdunach, do swojego przyjaciela Waldka Wysockiego. Karen na skansen patrzyła jak urzeczona: jakaż oryginalna architektura, usytuowanie nad falującym krajobrazem (dostrzega takie detale). Do tego jest minimuzeum, w którym ciekawiło ją wszystko – mundury, księgi, precjoza wykopane w lesie. Pytała, pytała i jeszcze raz pytała – wyłapała nawet nuty z przełomu XIX i XX wieku, a że czyta je biegle, perorowała, jaki charakter ma utwór – ot, kawałek muzycznego geniuszu. Bo Karen to oprócz kariery scenicznej także wykładowczyni akademicka, uczy studentów w Monachium i Padwie rozpisywania dzieł na orkiestrę (diabelnie to trudne)! Z tym, że Monachium to główna jej katedra, uwielbia jednak Padwę za wszystko, co włoskie… Ma w ogóle dystans do tzw. śmietanki jazzowej, z którą występuje, bardzo trzeźwo stąpa po ziemi.

Kilku gwiazdorów nazwała wręcz „stukniętymi”, to światowe nazwiska, jakie – przemilczę, prosiła! Widziała sceny sikania z okna hotelowego (pięciogwiazdkowego – podkreślała) w centrum Madrytu, inne błazenady. Ona jest taka jak my – normalna, ironiczna, łapiąca się za głowę. Plus abstynentka, niemodne to wśród jej kolegów podobnego kalibru, a to kaliber pancerny. Do tego płonąca ciepłem kobieta, do rany przyłóż. Piszemy do siebie e-maile, czekamy na spotkanie sierpniowe. Gdańska filharmonia ją niedługo ugości, w studiu Polskiego Radia w Warszawie uświetniała setną rocznicę odzyskania niepodległości. Sto anegdot ogólnie powiedziała, z tego jubileuszu jedną z lepszych.

Po koncercie otóż w jednej z najbardziej ekskluzywnych restauracji w stolicy odbył się raut: artyści, ministrowie, biznesmeni, prezesi banków. Nagle Karen zauważyła, że ludzie zaczynają na siebie warczeć, a że nie zna polskiego, dopytała kogoś, o co chodzi? Dowiedziała się, że sprzeczka idzie o politykę – jedni są za rządem, inni trzymają za opozycją – nerwowo jest. W końcu z amerykańskim optymizmem Karen zastukała łyżką w szkło i mówi im: „Słuchajcie, to jest cudowne święto, to jak u nas 4 lipca! Parady winny iść, confetti być rzucane, zabawa, feta, eksplozja pozytywu, w wy tu na kolacji usiedliście i obrażacie się wzajemnie, koniec z tym, gadajmy na luzie…”. Ponoć nie poskutkowało, co poparła tezą usłyszaną od dyrektora teatru z Krakowa, że Polacy jednoczą się wobec wroga, a gdy wroga brak, skaczą sobie do gardeł. Pytała, czy to prawda? Nie szło zaprzeczyć. A kiedy się razem cieszą, świętują – dopytywała? Jak wroga pokonają – odparłem dość teoretycznie, bo nie pamiętam końca Hitlera…

Utyskiwała trochę przy tym wszystkim, że zupełnie nie ma czasu na swoje hobby – ogrodnictwo, chuchanie na kwiaty, warzywa, nawożenie, zbiory. Letnią kuchnię – podkreśliła, macie wyśmienitą, zimowa trochę za ciężka. I prosi – naucz mnie wymawiać zupę, którą wczoraj jadłam, wymienia: kefir, jajka, ziemniaki, ogórek – „Fantastic”! Chłodnik – odpowiadam. Jak? Chłodnik. Dwie spółgłoski po sobie nie wymówi „ch” i „ł”. Zapisuje „June soup” – czerwcowa zupa. Niech i tak będzie! Jaka zaś będzie zupa za 50 dni? Coś tam Mirek z Beatą zaoferują, grzyby w marynacie dali do Monachium oraz najlepsze konfitury z piwnicy. Jak ona ma ich nie kochać oraz nas tu? Padło raz określenie „Masters of kindness” – „Mistrzowie życzliwości”. Podziękowałem, w imieniu swoim i całego lokalnego kościoła świętego. Do sierpnia, Karen, buźka!

LESZEK OLSZEWSKI






Dzień przed koncertem w iławskim kinoteatrze
Karen Edwards uświetniła recitalem urodziny
Mirka Mastalerza w Jerzwałdzie. Tam też zamieszkała.
Miała stamtąd doskonałą bazę wypadową na region.
Była zachwycona okolicami Iławy…






Sterowanie łodzią „Wiking” na Jezioraku
było wielkim wyzwaniem i wielką przyjemnością
dla amerykańskiej divy. Długie godziny dzień po dniu
spędzała, peregrynując rodzimy akwen. Na szczęście
aura nie zawiodła, pozostawała idealnie gościnna!






Wizyta w skansenie „Pomezania” w Kałdunach
zostawiła niezatarty ślad w pamięci pani Edwards.
Karen podziwiała zabudowania, rzeźbę krajobrazu,
była pod niesamowitym wrażeniem gospodarzy
i eksponatów w muzeum: „Ależ tu wszędzie pięknie!”





  2019-06-26  

Na skutek postanowienia sądu
komentowanie zostało wyłączone (tymczasowo).
Zapraszamy na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
124504190


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.