Logo Kurier Iławski

Pierwsza strona
INFORMACJE
Opinie
Kurier Zdrowia i Urody
Papierosy
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Stopka
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie
Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Sezon na grzyby
Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Pozostały tylko obietnice
Epidemia paradoksu
Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Nic się nie stało. Jedziemy!
Ciemność widzę!
Turystów może to nie irytować?
Śmieci nasze powszednie
Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Ulica księcia Surwabuno
Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Na młode wilki obława…
Serdeczny szwindelek
Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie

2013-04-03

Olszewski: Ezoteryka babci i etyka prawdziwych chrześcijan


Moja babka – Panie świeć nad jej tuszą – powiedziała mi kiedyś, że „za jej czasów” (za „swoje czasy” uznała lata 60-te, mimo że pożyła jeszcze dwie i pół dekady) do Pana Boga generalnie oprócz wojen nie można było mieć większych pretensji: ludzie byli bardziej zżyci, bawili się, była bieda, ale nie narzekali, pili wódkę, chodzili na odpusty, śmiali się często, martwili rzadko... I najważniejsze: wtedy lato to było lato, wiosna to wiosna, a zima to zima. W styczniu ludzie nie wiedzieli, którędy biegną linie kolejowe – tak wszystko było zasypane, na majówce zaś tak grzało słońce, że zażywano pierwszych kąpieli!


Babka twierdziła przy tym, że koniec jakichś czasów zwiastują dwa odrębne wydarzenia – za okupacji w Warszawie wróżyła połowie stolicy, więc nie poddawałem jej słów w wątpliwość. W 1970 r. – mówiła z zapamiętaniem – świat runął, wydarzeniami zaś to pieczętującymi było pojawienie się na coraz większą skalę telewizji w Polsce oraz... rozpad Beatlesów trochę dalej na północny-zachód!

Przeżywany aktualnie czas jest szokujący. Może wyśmiane przez nas proroctwo Majów dało mu początek, a drugi element to kłopoty bogactwa – abdykacja papieża i piorun uderzający tego dnia w Bazylikę św. Piotra, opad meteorów o sile kilkunastu bomb jądrowych w Czelabińsku i Wielkanoc w grudniowym śniegu. Odczytywanie znaków – że zakończę temat babki – było zawsze najważniejszym zadaniem dnia codziennego. Zwiastują one mniejsze i większe zmiany, na złe i dobre – grunt, to je w porę zauważyć i odczytać.

Możecie mi nie wierzyć, ale babka była osobą – dla odmiany – normalną, a karty stawiały u niej nawet żony iławskich lekarzy. Kiedyś jednej powiedziała: „Masz daleką podróż w najbliższym czasie i nie wyjeżdżaj, coś ci się stanie”. Kobieta miała ślub w rodzinie, pojechała i uczestniczyła w bardzo poważnym wypadku samochodowym, z którego cudem uszła z życiem – pałętała się po szpitalach ładnych kilka miesięcy, zarzekając się potem, że będzie babki rad na przyszłość słuchać literalnie! No więc coś się moim zdaniem szykuje, nawet tak w Wielki Piątek spoglądając w okno wieczorem wyobraziłem sobie ogromną pomarańczową kulę nagle uderzającą w Iławę, rozmiar jej to bowiem średnica z 300 metrów. Dziwnie stanęło mi to na chwilę przed oczami, na szczęście za proroka Izajasza się nie uważam, chociaż może zdolności po babce odziedziczyłem, tylko nie zdaję sobie z tego sprawy – same zagadki...

Jak tu nie popaść w podobnie dekadenckie klimaty, jak zmienia się wiosną, a w środku zimy czas, by ukotwiczył się ten nazywany „letnim”? Wariują organizmy, corocznie wyścielone powtarzalnością przedwiośnia i jesieni, przyleciały ptaki, nie mają co jeść – zakładam niemały pomór, nie zdziwcie się widząc jakiś egzemplarz na trawniku, chodniku czy asfalcie – słabsze jednostki zabierze Matka Natura.

Ośrodki hamujące zanikają dzikim zwierzętom. Wieczorami dochodzą pod ludzkie siedliska szukając resztek – ostatnio jak biegłem, w przeciwną stronę ulicy szedł lis i myślicie, że się usunął na mój widok? Symbolicznie stanął, spojrzał, minęliśmy się grzecznie i poszedł dalej. Więcej pewno czasu spędza w mieście niż niektórzy ludzie ze wsi w życiu! Sarny, taka fajna rodzinka, koczują wieczorami na polu między kaplicą na nowym cmentarzu, a blokami na Ostródzkiej, 10 metrów od chodnika i też można przechodzić, a te patrzą i stoją. Chciałem zaapelować o zostawienie im przy okazji jakiejś sarniej strawy. Sam dam przykład. Co jedzą sarny? Wszystko co zdrowe: kukurydza, warzywa, owoce, zboża... Może ktoś ma jakieś stare jabłka, ziemniaki – niech podrzuci w imię nauczania nowego papieża, którego tak wychwalaliśmy sobie tu zeszłej środy.

Rzeczony Franciszek właśnie przed świętami osiągnął zenit w osłupianiu, wydał bowiem komunikat tej treści, rozpowszechniony błyskawicznie przez światowe media: „Papież wzywa ludzi do powstrzymania się od jedzenia jagniąt i kóz niemowląt na Wielkanoc i o wybranie zamiast tego dań wegetariańskich. To okrutne, co dzieje się ze zwierzętami, umiera bowiem ponad 250.000 dzieci zwierząt każdego dnia. Wiele z nich nie jest starszych niż 30-40 dni. Zostają one zabrane matce i zabite. Człowiek powinien szanować stworzenia i mówić, że zabijanie i zjadanie baranków nie ma nic wspólnego z Wielkanocą ani religią chrześcijańską. Baranek na ramionach pasterza symbolizuje uratowaną duszę Chrystusa! Taki brutalny akt nie ma nic wspólnego z obchodami święta Zmartwychwstania".

Czy ja mam w rodzinie Bergogliów, że mówimy tym samym językiem? Lenistwo tylko powoduje, że nie podrążę tematu! Ruszyła generalnie Argentyna, Włochy, nawet Bułgaria – wszędzie na portalach społecznościowych idą akcję: „kup bochenek chleba więcej i daj biednemu”, „nasze pieniądze potrzebującym – tak chce papież”, „czy wszyscy wokół ciebie są syci?”. Pomaganie sobie winno też mieć wymiar instytucjojnalny i to daleko wykraczający poza struktury i kompetencje MOPS-ów, które swoje robią, ale likwidatorami biedy próżno ich określać.

Czytam, że w wielu miastach pokroju Iławy (ostatnio w Żorach) samorząd podjął kolejna spektakularną decyzję (to miasto zlikwidowało wcześniej straż miejską) o darmowej komunikacji miejskiej. Ot, po prostu, by ludziom załatwić darmowe przemieszczanie się w granicach miasta, bez zdzierania z nich srebrników. Iława szczególnie ma taki obowiązek, bo jedną linią nie dojedziesz z Ostródzkiej na Lipowy Dwór – przesiadki, cztery opłaty w sumie w dwie strony, podczas gdy ludzie chodzą po ulicach w „kreacjach” za 8 zł, od butów po kurtki, teraz marznąc przykładowo.

Autobusy miejskie kokosów nie zarabiają. Myślę, że przy mądrej polityce fiskalnej w budżecie na 2014 r. można by projekt wdrożyć do priorytetów miasta, tj. płacić chłopakom pensje i na zużyte paliwo, bo dla Kowalskiego 100 zł miesięcznie więcej w domowym budżecie to ileś tam obiadów dla jego dzieci. Uczulam na to. Inni pokazali, że można.

LESZEK OLSZEWSKI

  2013-04-03  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
102694617



REDAKCJA:
redakcja@kurier-ilawski.pl


Zaproszenia: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl






Pierwsza strona | INFORMACJE | Opinie | Kurier Zdrowia i Urody | Papierosy | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe
Stopka | Wyszukiwarka | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2024 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.