Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Więcej...

opinie

2005-12-07

Odnowa skompromitowanych


Są ludzie, którzy dojrzewają do głupoty w sposób tak naturalny, jak pomidory do czerwieni... No ale ba, żeby to tylko! Wymiar moralny wywiadu PRZEMYSŁAWA KAPERZYŃSKIEGO z burmistrzem miasta Iławy JAROSŁAWEM MAŚKIEWICZEM (i vice versa), a także jego intelektualny kaliber, są dla mnie upokorzeniem.


Andrzej Kleina


Burmistrz Iławy osiągnął podczas tej rozmowy stan tak osobliwej blokady, iż nie potrafił rozpoznać, że bredzi. Stwierdził bowiem, że Jarosław Synowiec „bardzo tęskni za starymi, dobrymi czasami”. To znaczy jakimi?

Czy to, co było dobre dla Jarosława Maśkiewicza, a więc mężczyzny ponad 55-letniego aktualnie, szesnaście czy też więcej lat temu było dobre dla Synowca? Czy rzeczywistość „państwa demokracji ludowej”, a więc naturalnego środowiska Maśkiewicza, mogła być naturalnym środowiskiem Synowca? Przecież w owych czasach, Synowiec był młodzieniaszkiem. O jakich więc czasach gaworzy Maśkiewicz?

Nie domagam się nadmiernej erudycji od Maśkiewicza, ale chwyt mechaniczny i nietrafny który zastosował, dowodem wprost jest bezwzględnie niezbyt pogłębionej formacji intelektualnej.

Kolejna fraza, siłowa i wręcz prostacka, z trudem niezwykłym sklecona, powiada: „To wprost zatrważające, by dziennikarze czy właściciele lokalnej gazety szantażowali kogokolwiek. Cieszę się, że pan Kolasiński nie ukrywał tego i miał odwagę oznajmić to publicznie”. Dowcipem miesiąca nazwać można to sformułowanie.

Bredzić przeto, czy nie bredzić? – zdaje się pytać Maśkiewicz. Zdecydował bredzić, bo kontynuuje: „Kolasiński dostał ultimatum: płacisz, albo zniszczymy cię w gazecie. Odmówił. I stało się”.

I stało się rzeczywiście, i stawać się będzie jeszcze w niniejszym tekście kilkakrotnie. Maśkiewicz z powodu tego, że ma myśli śmiałe, wypowiada – w magla konwencji – niezborne intelektualnie domysły i spekulacje. Czy ma do tego prawo? Jasne, że ma! Sam Artur Schopenhauer twierdził, iż „ludzie mają prawo być głupimi”. Dlaczego nie miałby więc z przywileju tego Maśkiewicz też skorzystać?

Przemysław Kaperzyński powiada, iż z jego śledztwa wynika, że wydawcy Kuriera szantażowali wielu przedsiębiorców, urzędników i samorządowców. Nie wiem czy śledztwo to nie z podłoża przypadkiem zacięcia paranormalnego wynika, czy też z ekonomicznego łańcuszka szczęścia raczej, który Kaperzyński na użytek własnego biznesu medialnego skonstruował.

Wydaje się – Kaperzyńskiemu i spółce bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowo, coraz za to bardziej jawnej w swych zamiarach i intencjach – iż do toczącego się procesu przeciwko wydawcom Kuriera, dorzucić można wiele ton frustracji typków przeróżnych, którzy w relacjach z Kurierem porażek doznali. Konsekwencją tej frustracji jest wściekła agresja, którą aktualnie odreagowują, bo wydaje się im, że czas nastał dla nich przedni.

Zapomnieli wszak o jednej elementarnej zaiste zasadzie. W sądzie nie cuda są istotne, a fakty. Jakim jest faktem myślenie życzeniowe Maśkiewicza, który powiada: „Moim zdaniem to afera na skalę województwa, a nawet i kraju. Jestem przekonany, że tej aferze dokładnie przyjrzy się prokurator”.

Jakim jest faktem stwierdzenie Maśkiewicza: „Też miałem propozycje. Jak zapłacisz, to odpuścimy ci w gazecie”. A co może innego twierdzić facecik od trzech lat piętnowany w Kurierze?

Nasuwają się kolejne pytania. Kiedy otrzymał Maśkiewicz te propozycje rzekomo nie do odrzucenia? Przed wyborami 2002? Rok temu? Wczoraj? Jeśli tak, to dlaczego złamał prawo i prokuratury od razu nie poinformował? Dlaczego uczestniczył i uczestniczy w hipotetycznym „przestępstwie”, polegającym na jego ukrywaniu?

Rozbrajające jest sformułowanie Maśkiewicza, który powiada, iż „wielokrotnie Jarosław S. dawał mi do zrozumienia, że gazeta zacznie mnie lubić, kiedy z kasy ratusza i miejskich spółek będą szły ogłoszenia”. Czyż z frazy tej wynika szantaż? Czy raczej problemy z samym sobą? Różne rzeczy słyszałem o Synowcu, ale na pewno nie to, że lubi chłopców.

Pora na wyznanie prywatne. Nie ukrywam, iż kiedy startowała nowa gazeta, obawiałem się reakcji ostrej Jarka Synowca. Bo w mediach – moim zadaniem – o władzę nad rzędem dusz chodzi. I miesiące upływały, a Kurier gazetki burmistrza jak nie zauważał, tak nie zauważał.

I stało się! Kaperzyński, po wygranej PiS-u, poszedł na całość. Czemu akurat teraz? Wielomiesięczna frustracja, funkcjonowanie gazetki na krańcu zapaści finansowej (ale przecież nie tylko) spowodowały, iż poszukał sobie celu odreagowania w osobach wydawców Kuriera. I zaczął docierać do osób, o których wiedzę posiadał, że sympatią, z im wiadomych powodów, Kuriera nie darzą, bo nie raz wpadli pod ostrze ujawnienia niejednego skandalu.

I dotarł do takiego np. Jerzego Humięckiego, który „przyznaje, że czuł się zagrożony ze strony ze strony S.”. Taki rekin biznesu czuł się zagrożony? Niebywałe!

Jego subiektywne poczucie zagrożenia wyraża w podobnie infantylny sposób burmistrz Jan Sadowski z Susza. A najbardziej zirytowany był Sadowski tym, że przestali w Kurierze o nim pisać, „a jak napisali, to króciutko” i „swojego zdjęcia też w gazecie tej” nie zobaczył. A on tak bardzo chciał zobaczyć...

A może by ci wszyscy chłopcy umówili się z naszą panią psycholog Katarzyną Echt? Wyrażam przekonanie, że im pomoże! Tym bardziej, że w sądzie niezwykłą odpornością na stres wykazać się będą musieli. I o faktach też mówić, bo z „poczuciem zagrożenia” zgłosić się raczej należy do psychoterapeuty...

Andrzej Kleina


  2005-12-07  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129641704


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.