Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Olszewski: Brak tremy jest dobry, ale luz też!
Gonzalez: Fajerwerki i lasery zamiast karmy dla psów
Dąbrowski: Zatkana Iława w oczekiwaniu na obwodnicę
Gonzalez: Samorząd przeżarty rdzą
Orlicz: Moja znajoma Olga Tokarczuk
Olszewski: Cudze chwalicie, swego pierwej nie znacie!
Gonzalez: Iława zagłębiem kultury w... Warszawie
Olszewski: Mój chiński telefon
Olszewski: Odgrzebana notatka, a jaka paleta ludzi!
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Gonzalez: Czy inni nie zasłużył w Iławie na pomnik?
Gonzalez: Wszystkie grzechy Krzysztofa Sadowskiego
Olszewski: Miasto w sosie własnym do przeglądu
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Więcej...

opinie

2013-01-09

Grosz: Małomiasteczkowa mentalność


Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być anonimowym, zniknąć w tłumie i być po prostu sobą? Zastanawiam się nad tym bardzo często i zazdroszczę ludziom żyjącym w dużych miastach. Właśnie anonimowość sprawia, że jesteśmy prawdziwi, niczego nie udajemy, żyjemy tak, jak chcemy. Nikt nie mówi nam, co mamy robić ani jak żyć. Jesteśmy po prostu wolnymi ludźmi. I właśnie to jest piękne.


Małe miasta, choćby nasza Iława, mają swój urok. Jest w nich coś pięknego, swojskiego, ale i jednocześnie przerażającego. Każdy każdego zna, wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Nic nie można ukryć. Zawsze pojawi się jakieś wścibskie oko, gotowe przekazać plotkę, nawet najbardziej fałszywą, tylko po to, by mieć używanie na cudzym nieszczęściu.

Sąsiedzi obserwujący zza firanki – takie rzeczy zdarzają się wszędzie. Każdy śmieje się z wiejskich babć wiszących na płotach, ale w mieście wcale nie jest lepiej. Mogłabym rzec, że nawet gorzej. Plotka zasłyszana w sklepie, dodanych parę zmyślonych rzeczy i afera gotowa. A ty, Bogu ducha winna osobo, zaczynasz być obmawiana, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero po fakcie docierają do ciebie strzępy informacji, dowiadujesz się o sobie nowych rzeczy, o których istnienie byś się nawet nie posądzała. Nasze społeczeństwo niestety tak działa. Żywi się nieszczęściem innych ludzi. W małym mieście nic nie ujdzie na sucho, wszystko musi być zauważone, zasłyszane i przekazane dalej, często dalekie od prawdy. Taka nasza małomiasteczkowa mentalność.

Zwiedzając jakiś czas temu jedno z piękniejszych miast Polski, zastanawiałam się, jak można tam żyć. I powiem szczerze, że zazdrościłam. Właśnie tej anonimowości, tego pośpiechu, tego życia w biegu. Wychodzisz do miasta i pędzisz. Nikt cię nie zna, nie ocenia, przede wszystkim nikt nie mówi, jak masz żyć. Mijasz na ulicy ludzi podobnych do siebie. Ludzi wolnych. Nie obchodzi cię, kim są, czym się zajmujesz. Są po prostu sobą, bo... są anonimowi. Żyją tak, jak lubią. Nie martwią się tym, „co ludzie powiedzą”, ich to po prostu nie interesuje. Żyją własnym życiem. Możesz wyjść na ulicę ubrana jak clown na przedstawienie i nikogo nie będzie to obchodzić, mogą sobie jedynie zrobić z tobą pamiątkową fotkę.

Będąc anonimowym, łatwiej jest nam uciec, chronić się przed plotkami, krzywdzącymi pomówieniami. Gdy kogoś poznajemy, zaczynamy się przyzwyczajać do tej osoby. Często bywa tak, że zostajemy zranieni. Wtedy właśnie dobrze jest schować się w tłumie obcych ludzi. Nikt nas nie zaczepia, nie pyta, co się dzieje, nie udaje fałszywej troski. Masz ochotę, idziesz do baru, wygadasz się przypadkowo poznanej osobie, wychodzisz i idziesz w swoją stronę. Czy to jest dobre? Każdy robi tak, jak lubi. Jednym to pasuje, innym niekoniecznie. Ważne, aby to nam było dobrze.

Takie życie jednak nie jest dla wszystkich. Niejeden popuka się w głowę i stwierdzi – jak tak można? W małym mieście czas płynie wolniej, każdy dzień jest do siebie podobny. Do pracy, po dziecko do przedszkola, do domu, jedyny dylemat, to co podać na obiad lub kolację. Nie wszystkim pasuje życie w wielkim mieście. Niektórzy gubią się tam, jak dziecko we mgle. Przeszkadza im ten pośpiech i „dzikość”, jaka tam panuje. Często można odnieść wrażenie, że życie w wielkim mieście jest jak walka o przetrwanie. Nie wykażesz się sprytem, to zostaniesz pożarty przez silniejszego.

Nie każdemu pasuje anonimowość. Są tacy, którzy lubią być w centrum uwagi. Gdy schodzą na drugi plan, zaczyna robić się nudno. Niektórym to odpowiada, brylowanie wśród znajomych, nawijanie makaronu na uszy, niekończące się spotkania. Ktoś taki długo by nie wytrzymał bez poklasku, sztucznej adoracji. Taka osoba musi być zauważona, gdy zostaje odstawiona w kąt, zaczyna marnieć. Komuś takiemu ciężko jest się odnaleźć w innej rzeczywistości. Wysłać kogoś takiego do wielkiego miasta i tragedia gotowa. Takiego „ktosia” można porównać do padliny, a wielkie miasto do sępa. Każdy wie, czym to się kończy. Nie bójmy się odrzucenia, nie panikujmy, gdy pójdziemy w odstawkę, nauczmy się żyć w zgodzie z samym sobą. Zacznijmy się „alienować”. Bądźmy nonkonformistami. Ale nie wpadajmy ze skrajności w skrajność.

Anonimowość jest fajna, tylko czy to nam wystarcza? Dobrze jest zgubić się na jakiś czas, wtopić się w tłum, ale większość po jakimś czasie chciałaby zostać odnaleziona. Czy nie jest tak, że po pewnym czasie zaczyna nas to męczyć? Są jednak tacy, którzy nie chcą być rozpoznawalni, przenoszą się z miejsca na miejsce właśnie po to, żeby pozostać anonimowym. Tylko to już jest chyba ucieczka, strach przed zaangażowaniem, przed porażką. W końcu, gdy za bardzo się odsłonimy, możemy zostać zranieni.

Każdemu z nas na pewno marzyła się ucieczka. Gdy ponosimy porażkę, gdy ktoś nas krzywdzi, mamy ochotę schować głowę w piasek, spakować graty i po prostu uciec. Wsiąść do pociągu byle jakiego... Każdy o tym myślał, nawet ja, jednak ucieczka nie wybawi nas z kłopotów i problemów, a jedynie odwlecze je w czasie. Od pewnych rzeczy nie da się uciec, więc chyba nie warto. Ale czy nie jest tak, że każda porażka jest elementem naszego sukcesu, czyni nas silniejszym, odporniejszym? Podobno co nas nie zabije, to wzmocni.

Ja jednak jestem za tym, żeby być anonimowym, nie obojętnym. Nie mylmy pojęć. Po prostu żyjmy własnym życiem, nie interesujmy się życiem ludzi, których nie znamy, nie karmmy się plotkami i przede wszystkim sami ich nie stwarzajmy. Żyjmy tak, żeby to właśnie nam było dobrze, nie krzywdząc przy tym innych. Czasem jednak warto być egoistą i zawalczyć o własne szczęście. Tak wiele musimy, a tak mało możemy. Bądźmy sobą, po prostu.

KASIA GROSZ

  2013-01-09  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
126499019


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.