Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
REKLAMA
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
kogel-mogel
szukaj
FORUM

opinie, felietony
Gonzalez: Słowa na wiatr. Kto zrobił kasę na wiatrakach
Gonzalez: „Wspólna Iława”, prywatna sprawa
Olszewski: Typy i typki wokół nas...
Gonzalez: Gumowy fitness
Gonzalez: Dla kogo jest noc w mieście?
Gonzalez: Likwidacja targowiska to „samozaoranie”
Gonzalez: Hande hoch!
Gonzalez: Rdza pokryła Złotą Tarkę
Gonzalez: Róbta, co chceta
Gonzalez: Lato nie rozpieszcza, ale nudzą się tylko nudni
Chaburski: Lubawska klęska czy błogosławieństwo urodzaju?
Olszewski: Temat odpadów odpada, ale inne nie odpadają!
Gonzalez: Radna Milczarek pyta o szpital. Odpowie kto?
Olszewski: Problem śmieci ma zniknąć i basta!
Gonzalez: Kury w ratuszu nie znoszą jajek
Olszewski: O, gwaro moja miła!
Gonzalez: Lodowisko misiem
Gonzalez: „Rok 1992”. Wszyscy daliśmy się nabrać
Chaburski: Od Kopernika do dyrektora Muzeum Warmii i Mazur
Gonzalez: Bójki nie będzie
Więcej...

opinie, felietony

2017-09-27

Gonzalez: „Wspólna Iława”, prywatna sprawa


Nie ma co czarować, powiedzmy sobie jak jest. Nieformalna Grupa „WSPÓLNA IŁAWA” zorganizowała na Osiedlu Piastowskim „piknik integracyjny”. To wyraźny, otwarty początek kampanii wyborczej. Był to strzał w dziesiątkę. Przyczółek w elektoracie niezadowolonych został zdobyty. Co dalej?

Nie mam żadnych złudzeń co do intencji organizatorów. Osiedle Piastowskie przy ul. Ostródzkiej stoi w opozycji do Burmistrza Miasta Iławy. Ten elektorat i to niezadowolenie zgarnęła ekipa „Wspólna Iława”, czyli Ewa Jackowska, Dawid Kopaczewski itd. W nadchodzących wyborach lokalnych zapewne pojawi się tutaj (i nie tylko stąd) ich kandydat do rady miasta oraz na fotel burmistrza. „Wspólna”, czyli „Nasza Iława” działa konsekwentnie, budując pod płaszczykiem integracji poparcie polityczne.

Czy to źle? Nie, tak po prostu robi się politykę. Daje się cukierki, a potem prosi o poparcie. Ratusz po kierownictwem Adam Żylińskiego cukierków nie rozdaje, bo uważa, że to obłuda i upadek obyczajów.

Burmistrz mógłby zgasić każde, dosłownie każde niezadowolenie punktowymi inwestycjami. Boisko tu, plac zabaw tam i już ma spokój. Jednak sam Żyliński uważa, że to działanie pod publiczkę. Cóż, ludzie lubią cukierki i nie każdy rozumie, że budżet nie jest z gumy. Jeśli zbudujemy boisko, to nie wystarczy na coś innego, może ważniejszego. Ludzie jednak chcą widzieć pod nosem, że coś się zmienia. Choćby ławka, choćby chodnik.

„Wspólna Iława” ominęła szerokim łukiem Osiedle „Kormoran”, mimo że mają blisko. Szkoda, bo tam też żyją ludzie. Szkoda, bo oni nie mają żadnej infrastruktury rekreacyjnej. Poza dudnieniem z dyskoteki, które lubi radna Ewa Jackowska. Może zresztą dlatego działacze nie pojawili się na tym osiedlu. Przecież jednym z filarów grupy jest „radna Ewunia”.

Mam pomysł. Kolejne osiedla do wyrwania Żylińskiemu czekają na pikniki! Na każdym jest jakiś problem, który może być trampoliną do rady miasta i na najwyższe stanowiska w ratuszu.

Czy coś się zmieni po wyborach? Nic. Jakie znaczenie mają radni, przekonało się kilku obecnych romantyków w radzie. Szli do wyborów, wierząc, że zmienią to i tamto, tymczasem zderzyli się z brutalnymi realiami matematyki budżetu i surowym spojrzeniem skarbnik miasta. Jak dzieci, które proszą o wyjazd do Disneylandu i słyszą, że nie ma pieniędzy, tak radni wołali o to i tamto, usłyszeli, że nie ma pieniędzy.

„Wspólna Iława” z radną Jackowską nie bardzo czują się w formalnym świecie urzędu i chcą robić pewne rzeczy społecznie. Zamalować napis, umyć fontanny na Starym Mieście. Jest to jakby pokazywanie palcem, że ratusz nie działa, więc my to zrobimy. To cenne i ciekawe, ale czy działaczami kierują szczere chęci? Czy chodzi bardziej o zaistnienie? Czyste intencje działaczy kryją się w cieniu polityki i wyborczej kalkulacji.

Gdyby zaznaczyli, że na pewno nie będą startować w wyborach, że ich działania nie są kampanią wyborczą, powietrze wokół nich byłoby lepsze. Również jeśli chcą startować, warto to już dziś powiedzieć. Myślę, że chcą, ale z natury są tchórzami i na razie tylko badają teren, czy warto zaryzykować dotychczasowe etaty i rzucić się na głęboką wodę. Bo samo bycie radnym niczego nie zmieni, a ryzyko jest spore. Jeśli „Wspólna Iława” nie weźmie fotela burmistrza, to nie warto w ogóle się porywać.

To przyszłość. Na razie czeka nas wysyp festynów i różniastych „akcji integrujących”, od dzieci po staruszków, od listonoszy po taksówkarzy. Dla każdego coś miłego. No i dobrze, bo przecież sam festyn jest bardzo dobrym pomysłem.

Warto jednak pamiętać, że burmistrz Żyliński również organizuje festyny. Dał przecież zielone światło dla dyrektor Ewy Wiśniewskiej i jej pomysłu na przełamanie disco-polo i wiele innych koncertów, jak choćby te na plaży. Przecież dyrektor działa w ramach budżetu i horyzontów, które jednak wyznacza burmistrz. Wiemy, że nie przepada za potupajami, ale gdyby burmistrz nie chciał disco-polo, to by go nie było w Iławie. Tak samo z lotniczą majówką. Ewa Wiśniewska czy Wojciech Żmudziński (z centrum sportu) mają sporą swobodę w kształtowaniu imprez kulturalno-sportowych w Iławie, ale nie można zapominać, że ostateczne decyzje podejmuje burmistrz Żyliński. Coraz lepuej to działa, jest progres. Pamiętajmy o tym, zanim zachłyśniemy się strażacką grochówką na festynie integracyjno-politycznym.

Łatwo się mówi, trudniej się robi. Dlatego też z dystansem podchodzę do inicjatyw „Wspólnej Iławy”.

Załóżmy, że wszyscy działacze zostają radnymi. I co to zmienia? Sklonowanie Ewy Jackowskiej zmieni radę i miasto na lepsze? Będzie się działo? Fontanny będą tryskać radośnie, trawa zielenić całe 12 miesięcy? Jakie propozycje polityczne ma to środowisko?

Wiemy już, że blisko im do liberałów, feministek i neo-komunistów. A jaki pogląd mają na problemy miejsc w przedszkolach? Jak widzą problem ryczącej dyskoteki przy „Kormoranie”? Jakie rozwiązanie widzą dla sklepów nocnych w mieście? Co proponują w strukturze komunikacji i dróg? Moment, a może była o tym mowa podczas radosnego festynu? Nie było? O, jaka szkoda...

Porozmawiajmy jednak poważnie. Idealnie by było, gdyby działaczy już dziś zagospodarowano jakoś. Może warto dać im od ręki etat w ratuszu? Niech już działają w ramach formalnych dla dobra mieszkańców i się wykażą wynikami. Ha! Tyle tylko, że ci najaktywniejsi działacze już od lat mają etaty w różnych instytucjach budżetowych i to całkiem dobre. Wnioski są oczywiste.

„Wspólna Iława Ewy Jackowskiej” nie szuka więc pracy. Ich aktywność skoncentrowana jest na osobie Adama Żylińskiego i jego zwolennikach z zaplecza politycznego. Tam, gdzie Żyliński jest słaby, tam natychmiast pojawiają się „aktywiści społeczni”. Tak jest na Starym Mieście i tak jest na Osiedlu Piastowskim przy ul. Ostródzkiej.

I znowu sięgnę po Lecha Żendarskiego, który bez fanfar wykonuje codzienną, żmudną i jakże ogromną pracę dla niepełnosprawnych i starszych mieszkańców miasta i powiatu. Ktoś słyszał ostatnio, czym się zajmuje Żendarski? Nikt nie słyszał, bo on to robi bez fajerwerków (np. na Facebooku). Tymczasem każdy może iść i napić się kawy w ośrodku Promyk przy ul. 1 Maja w Iławie. Piękny ośrodek powstał z potu Żendarskiego i wielu innych anonimowych ludzi, którzy dali wykluczonym wyspę szczęścia. Niepełnosprawni nie muszą siedzieć na ławkach przy „Biedronce” w Galerii Jeziorak, mogą iść do ośrodka „Promyk”.

Żendarski nie działa przeciwko komuś, tylko dla sprawy. Tymczasem mam poczucie, że „Wspólna Iława” jest przeciwko Żylińskiemu. Że ich działania są uszyte politycznymi nićmi. Przekonamy się za rok, a dziś cieszmy się i z Żendarskiego, i z festynów Ewy Jackowskiej. Polityczne ciasto i grochówka też dobrze smakują!

* * *

Tymczasem dworzec PKP w Iławie zaczął się sypać na głowę podróżnym. Kawał grubego tynku odpadł z sufitu przejścia podziemnego na perony. Fuszerka czy żywioł wody? Nie wiem, ale wygląda paskudnie. Dziura odsłoniła zgniłe cegły.

Czy cały sufit tak wygląda pod warstwą tynku i farby? Bardzo możliwe. Woda cieknie z powierzchni i próbuje sobie znaleźć ujście najkrótszą drogą. Jeśli będzie tak dalej, przejście będzie musiało zostać zamknięte. Co wtedy?

Kiedyś można było przejść po torach, dziś to przejście nie istnieje. Czy jeśli okaże się, że podziemne przejście zagraża bezpieczeństwu podróżnych, stacja zostanie zamknięta? Na perony prowadzi to jedno przejście i nie ma innego!

W tym miejscu zawsze był na suficie zaciek, przed remontem i po remoncie. Również kałuża przed dworcem, mimo kolejnych remontów, trzyma się dobrze. Ile to już lat? 20 może 30, a nawet więcej. Woda okazuje się silniejsza do kolejnych burmistrzów, ministrów i kolejarzy. Nie ma mocnych na wodę.

Kiedyś jechałem mocno wysłużonym pociągiem. W toalecie padał śnieg. Nie można było zamknąć okna i przez szczelinę wpadł biały puch, który pokrywał wszystko. Dziś może trochę est lepiej, ale z ciekawością będę śledził rozwój dziury w suficie na dworcu. Czy będzie rosła, czy wchłonie kolejne metry kwadratowe sklepienia? Czy może zostanie obezwładniona cementem i gipsem? Lepsze niż telewizja!

BARTOSZ GONZALEZ





  2017-09-27  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
110638713


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | REKLAMA | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | kogel-mogel
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2017 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.