Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Olszewski: Bookcrossing, co to? Stymulator głowy!
Kurpiecki: Uwaga – natura!
Olszewski: Kontrola, rzecz święta, wyjmuj dokumenta!
Kurpiecki: Niepoprawne myśli z kraju kiszonego śledzia
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Olszewski: Słynny pan Macyra i inni w branży
Rochowicz: Zwyczaje swawolne
Olszewski: Gorzkie żale odjeżdżajcie!
Rochowicz: Sport i wartości w życiu Karola Wojtyły
Gonzalez: Dawid Bobasek
Olszewski: Tysiąc kilometrów via Pendolino w dobę!
Gonzalez: Radni za handlem, ale przeciwko. Koniec Manhattanu
Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?
Więcej...

opinie

2019-03-27

Gonzalez: Lalka, która nie wróci nigdy


Dla wielu ludzi życie zaczęło się wczoraj. Nie ma przeszłości. Na szacunek zasługuje tylko jutro. Ci bez konta na Facebooku się nie liczą. Nie mamy czasu słuchać. Żyjemy bardzo intensywnie i szybko, bez refleksji… Powiem wam historię jak z gruzów Warszawy poskładano nowe życie na Pojezierzu Iławskim.

Ta historia zaczęła się w 1939 roku.

Jakie ciekawe wpisy by dziś się ukazały na Facebooku z tamtego września! Zdjęcie na tle płonącej kamienicy w Warszawie, fotka na tle zbombardowanej ulicy. Dużo „polubień”, dużo „udostępnień”. Internetowy fejm (popularność, szacuneczek) by się zgadzał.

Można by nawet zrobić sondę: czy to dobrze, że Niemcy napadli na Polskę? Tak lub nie. Wyniki i komentarze pod spodem niejednego przyprawiłby o palpitację serca.

W 1939 roku życie Polaków zostało przecięte stalowym pancerzem niemieckich czołgów, kul, bomb i ostrzem bagnetów. I cóż byli winni młodzi mieszkańcy Warszawy, którzy mieli za chwilę iść do szkoły, a spadły na nich bomby...? Niewinne ofiary w szkolnych mundurkach, nie w wojskowych. Ślepe bomby Hergestellt in Deutschland nie rozróżniały żołnierzy od uczniów. Z tą samą siłą spadały na bezbronne dzieci i na żołnierzy w bunkrach.

Tylko do końca września 1939 roku w Warszawie zginęło 10.000, a rannych zostało 50.000 mieszkańców! Z bronią w ręku zginęło ponad 2.000 żołnierzy. W niecały miesiąc!

Może ktoś widział poważny wypadek samochodowy? Krew, otwarte złamania, itp. Pomnóżmy to razy 50 tysięcy. Odłamki bomb wpadały do mieszkań, przecinały ciała tych, którzy schowani pod łóżkiem, liczyli na szczęście. W płonących kamienicach palili się ludzie, pod zawalonymi budynkami ostatni oddech łapali mieszkańcy. Wyobraźmy sobie, że w ciągu miesiąca dochodzi do 50 tysięcy wypadków samochodowych. To 1.600 wypadków dziennie! Do tego doliczmy 300 wypadków śmiertelnych każdego dnia. Przepełnione szpitale, brak lekarzy i pielęgniarek, lekarstw, prądu.

Jak wspomina warszawianka Halina Regulska, na szpitalach wywieszono flagi z czerwonym krzyżem, a jednak piloci niemieckiego Luftwaffe specjalnie ostrzeliwali właśnie te budynki. Zniżali się samolotami tak nisko, by strzelać do pojedynczych przechodniów.

Dramat, rozpacz. Polska została sama w kleszczach niemieckiego i rosyjskiego imadła. Rząd uciekł, stolicy bronił prezydent Stefan Starzyński. Flagi z czerwonym krzyżem szybko zdjęto, wróg nie dotrzymywał żadnych zasadach, a wręcz demonstracyjnie je łamał. Eksterminacja. Tu nie chodziło o zdobycie terenu i przesuwanie się do przodu. To była wojna z narodem i na wyniszczenie Polaków.

Tak wyglądał wrzesień 1939 roku w Warszawie. Tak wyglądała tamta wojna.

Miasto upadło. Anglia i Francja nie przyszły na pomoc. W ciągu kilku dni życiorysy milionów Polek i Polaków uległy zaplataniu. Ktoś może powiedzieć, że nie interesuje się polityką i historią. Niestety historia i polityka nikogo o zdanie nie pytają. Wdzierają się do domów i życiorysów tak jak niemieckie bomby 1 września 1939 roku wdarły się do polskich losów.

Rodzice Joanny Pietraszek mieli udane życie. Mieszkali na Bielanach, na których co niedziela kręciła się karuzela jak w piosence Marii Koterbskiej. Stanisław Rogalski, ojciec pani Joanny, był pedagogiem. Pracował w sierocińcu „Nasz Dom” im. Maryny Falskiej na Bielanach. Ten sierociniec założył w 1928 r. Janusz Korczak, z którym ojciec pani Joanny współpracował. Według relacji ośrodek był prowadzony niezwykle nowocześnie. W sierocińcu funkcjonował sejm, sąd, gazeta, kluby sportowe i kasa pożyczkowa. Dzieci uczyły się odpowiedzialności i planowania.

Wiele lat później Stanisław Rogalski uroczyście odsłoni w Iławie tablicę na szkole przy ulicy Kościuszki. Na tablicy napis: „Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. Janusza Korczaka w Iławie”.

Plany i nadzieje państwa Rogalskich przerywa świst niemieckich bomb.

Na Bielanach życie płynęło jakby wolniej. Dzieci cieszą się słońcem… ale do czasu. Żyjąc w cieniu wojny, każda chwila jest cenna, bo może być ostatnia. Pewnego dnia Stanisława zabiera z domu na Bielanach gestapo. Bez sądu, bez prawnika, bez zarzutu. Jedyną winą jest polskość.

Wybucha powstanie warszawskie...

Joanna Pietraszek, brat Tomasz i mama Izabela siedzą w piwnicy domu, schowani przed spadającymi bombami. Joanna uspokaja mamę, że przecież nad nimi jest podłoga cioci Zosi, a potem jeszcze jedna i dach, więc na pewno żadna bomba im nic nie zrobi. W piwnicznych ciemnościach spędzają kolejne długie dni i noce. Na urodziny jest tort z fasoli. Tylko tyle i aż tyle.

Dookoła ginie świat, który znali, płonie miasto i nigdy już go nie będzie. Przez małe okienko piwniczne Joanna widzi charakterystyczne buty gestapowców biegnących ulicą. Potem, po wojnie, unika piwnic, a na dźwięk syreny reaguje paniką. Koszmarne wspomnienia. Jedni pamiętają z dzieciństwa wakacje nad morzem, inni lęk i wyjące syreny zwiastujące kolejną śmierć.

Miasto umiera...

Izabela Rogalska idzie pieszo do Pruszkowa. Joanna jest za mała na to, by iść. Mama ją niesie. Tomasz idzie sam, trzymając mamę za rękę. Na szyjach mają zdjęcia z imieniem i nazwiskiem. W razie gdyby coś się stało… Zostali wypędzeni z domu, nie ma komu ich bronić.

Stanisław Rogalski jest w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Polskie wojsko nie istnieje, Polski też już nie ma. Joanna myśli o ukochanej lalce, którą zostawiła w domu. Nie mogła nic zabrać, nawet lalki. Schowała ją do rynny i powiedziała mamie, że jak wrócą, to znowu będzie się nią bawić.

Idą do Durchgangslager 121 Pruszków. Razem z półmilionową ludnością Warszawy. Kto mógł iść, ten miał szansę przeżyć. Kto upadł, ten umierał. Droga krzyżowa warszawskich dzieci.

Z Bielan do Pruszkowa jest około 20 km. Z dzieckiem na ręku, z drugim obok – nauczycielka Izabela Rogalska nie może przestać iść. Jeśli upadnie, zginie od niemieckich kul. Musi przeżyć dla siebie i dla dzieci.

Wiele lat później Izabela Rogalska będzie szanowaną nauczycielką języka polskiego w Iławie. Jeszcze Polska nie zginęła! Bohaterstwo matki, która z płonącej Warszawy uratowała swoje dzieci, bohaterstwo tysięcy matek, którego nikt nie chce pamiętać i o którym nikt nie chce słuchać.

Dziś już nie mamy czasu na takie sentymenty... A przecież te kobiety uratowały całe pokolenie, uratowały Polskę!

Izabela idzie na końcu konwoju, jest ciężko. Niemiecki żołnierz idący obok widzi kobietę z dzieckiem na ręku. Niedostrzegalnie daje jej znak głową. Pokazuje jej na rów obok ulicy. Kobieta niemal rzuca się do niego i czeka na strzał. Jednak nic się nie dzieje. Mijają długie minuty. Podnosi głowę i ucieka jak najdalej.

Trafiają do przypadkowego domu. Rodzina Bochenków przygarnia Izabelę z dziećmi. Wojna jeszcze nie rozstrzygnięta. Niemcy wykrwawiają Warszawę, przy biernej asyście Rosji z drugiej strony Wisły. Za przechowywanie Izabeli wszyscy mogli być rozstrzelani.

Uciekają dalej. Pod Poznań, do rodziny Izabeli. Nadchodzi „wyzwolenie”. Chcą wierzyć, że prawdziwe wyzwolenie. Chcą wierzyć, że był to tylko chwilowy zły sen.

Znajduje się ojciec. Pisze listy z obozu. Martwi się o żonę i dzieci. Nie mógł nic zrobić. Nikt nie mógł. Stanisław wraca do kraju z Niemiec.

Ale Warszawy już nie ma. Ich Warszawa zniknęła. Nie ma pięknej ulicy Brackiej, na której w 1937 roku zrobili sobie zdjęcie. Nie ma domu z lalką ukrytą w rynnie. Nie ma Janusza Korczaka…

Rogalscy szukają przyszłości na tzw. ziemiach odzyskanych. Tak nazywano Warmię i Mazury oraz Pojezierze Iławskie. Izabela zostaje nauczycielką w Suszu. Ciężko pracuje. Joanna rozpoczyna pracę w aptece przy poczcie głównej w Iławie. W niewielkim, parterowym budynku przy ul. Kościuszki funkcjonuje jedyna apteka w mieście.

Izabela nigdy nie wraca do wspomnień z Warszawy. Może to straszny ból po stracie nie czegoś i kogoś, ale całego życia nie pozwala jej wspominać...? Bo przecież w gruzach legło wszystko. Z tych gruzów jednak potrafiła się podnieść i zbudować nowe życie.

Joanna z niesionej do Pruszkowa dziewczynki, uratowanej z wojennej pożogi przez matkę, układa życie jak puzzle. Kiedy inni wspominają szum morza, ona pamięta wycie syren i lalkę, która ciągle żyje tylko w jej wspomnieniach...

Podobno czas leczy rany... Joanna mówi, że im więcej czasu mija od tamtych koszmarnych wydarzeń, tym coraz bardziej i bardziej pamięta wojnę.

Dwie strony lustra Joanny Pietraszek... Po jednej stronie życie w Iławie. Praca w aptece, rodzina. Po drugiej wspomnienie lalki w nieistniejącym mieście...

BARTOSZ GONZALEZ






Styczeń 1945 roku. Stanisław szuka rodziny.
Jedno z setek ogłoszeń…






Tę tablicę odsłonił ojciec Joanny Pietraszek –
Stanisław Rogalski, który pracował przed wojną
z Januszem Korczakiem.





Izabela Rogalska.
Wojna zabrała jej
dotychczasowe życie.
O czym myślała,
kiedy patrzyła na
płonącą Warszawę?
Po wojnie uczyła
języka polskiego w Iławie.
Na gruzach wojny
zbudowała nowe życie.






Rok 1937. Warszawa, ulica Bracka.
Izabela i Stanisław Rogalscy cieszą się szczęściem.
Za dwa lata ich życie zostanie brutalnie przecięte
niemieckimi bombami, zdeptane butami Wehrmachtu.
Nigdy już nie będzie tamtej „ulicy Brackiej”.





  2019-03-27  

Wróć   Góra strony
125373778


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.