Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Więcej...

opinie

2008-02-20

Biznesplan po iławsku


Ponoć w bieżącym roku Iławę czeka rozpoczęcie ponad 40 inwestycji, na co miasto wyda 85 milionów złotych. Połowę z własnej kieszeni, drugą zaś z funduszy unijnych. Lista inwestycji i zamierzeń jest tak bogata, że naturalnie nie miejsce tu ją przedstawiać. Jednakże możemy dzisiaj sobie podywagować nad pewnymi priorytetami, które niekoniecznie być może na pierwszy rzut oczu rzucają się w powyższe oczy!


Leszek Olszewski


Zgoda – obwodnice, drogi, wiadukty, baseny, aleje, itp. to fundament tego, co ma w Iławie powstać bądź ulec epokowej modernizacji. Krzepiące, że czeka miasto prawdopodobnie największy skok cywilizacyjny w dziejach. Większy nawet niż w końcu XIX wieku, kiedy to na skutek wygranej wojny z Francją (1870-71) Prusy obłożyły ją tak gigantyczną kontrybucją (ok. 5 miliardów franków w złocie!), że pieniądze z niej pchnęły całe państwo, a w tym nawet takie miasteczka jak Dt. Eylau, na tory potężnej prosperity.

Potem jednak były dwie wojny światowe, zmiana barw grodu z niemieckich na polskie, socjalizm – to kwitnący, to więdnący do 1989 r., następnie wróciła demokracja – okres, kiedy to wiele się chciało, ale trochę tylko mogło i dopiero teraz, po wejściu do Unii i otwarciu wrót na jej wagony pieniędzy, zaświtała realna szansa, by miasto to zyskało realia odpowiadające jego aspiracjom i wyjątkowości. O tym ostatnim – wiem to z autopsji – większość mieszkańców jest przeświadczona, a to świetnie świadczy o poziomie lokalnego patriotyzmu.

Przeczytałem ostatnio w Kurierze, że pewne zamierzenia powzięto w temacie Starego Miasta, osiedla, które mnie się zawsze kojarzyło z czyimś ukrytym szyderstwem pozostawionym dla przyszłych pokoleń. Bo co z tego, że za króla Ćwieczka I czy Hansa II rzeczywiście stały tam zabytkowe domy, był targ, itd., skoro po 1945 r. zdecydowano się parcel zabudować na modłę modernistyczną? Oczywiście wszystko w proporcjach PRL-u, ale jednak.

Zamiast więc nadać inicjatywie jakąś adekwatną nazwę, np. Osiedle Młodych czy Pod Fontannami, jakiś „mózg” spuentował całość krótko – „Stare Miasto” i poszedł pewno zadowolony odebrać premię za twórczy wkład w iławską rzeczywistość budowlaną swoich lat. Tak zostało do dziś i ta parodia promieniuje wielorako.

Oto najpierw przykład z historii. Mówił mi ktoś, że pewną instytucję tutaj przyjechał kiedyś kontrolować wysoki urzędnik z Warszawy. Po pierwszym dniu pracy spytał pracowników owej instytucji, czy w Iławie znajdzie gdzieś rynek Starego Miasta, bo te hobbystycznie fotografuje. Powiedzieli mu, że rynku jako takiego nie ma, Stare Miasto zaś znajdzie, idąc tu i tu – dostał pełen namiar szlaku, który popołudniem przebył. Refleksje nazajutrz miał takie, że chyba w zbiorowym pijanym widzie erygowano nazwę osiedla, bo jeszcze nigdy nie widział za napisem „Stare Miasto” nowoczesnych (jak na owe czasy) kilkunastu bloków, za którymi nawet szukał kamienic, ale nic naturalnie nie znalazł!

Teraz ktoś wykoncypował – wracamy do roku 2008, że nazwa jest bardzo dobra, trzeba tylko pod nią postarzeć wykończenie i elewację bloków, by finalnie przypominały… stare kamienice z lat dawno minionych. Jakieś gzymsy chce dodać i inne archaiki, by z poustawianych w kwadracie wieloklatkowych pudełek biły stare, osadzone w estetyce początku XX w. widoki. Mamy chyba do czynienia z geniuszem smaku, a poważnie, to większego absurdu dawno nie czytałem. Ratusz można, a nawet trzeba było wymodelować na starą modłę, jego bryła bowiem ocalała i gdy pojawiła się myśl o renowacji – wybrano jedynie sensowne wyjście: „Przywracamy go do świetności w postaci takiej, jaką znamy z przedwojennych fotek”.

W sprawie Starego Miasta jednak wydaje mi się, że lepiej byłoby zostawić nieszczęsną nazwę i ewentualnie postawić tablicę informacyjną, że w tym miejscu do 1945 było centrum grodu, by tłumaczyła ona ten definicyjny idiotyzm. Samo zaś wnętrze SM uczynić godnym XXI wieku, czyli pozbyć się tych dziadowskich już dziś fontann, zmienić trotuary, pomyśleć o nowych ławkach, może o placu zabaw w środku. Tak, by zapachniało jakąś inwencją nie ocierającą się o paranoidalną schizofrenię, na co aktualnie się zanosi.

Drugą palącą, a całkowicie chyba pominiętą sprawą jest park miejski, który z roku na rok popada w coraz większą ruinę, a nawet trąci już stanami obskurnymi. Ten owoc upadku komuny i pierwszych baraków handlowo-usługowych miał kiedyś ten plus, że składał się praktycznie z samych kafejek, których gdzie indziej nie uświadczyłeś. Piło się więc przechodząc po kilka kroków z jednego lokalu do następnego – złote czasy!

Teraz został tam praktycznie jeden porządny punkt konsumpcyjno-alkoholowy, do tego powstały tak kuriozalne placówki jak sklep „wszystko po 2,50” czy pawilon spożywczy stojący vis-a-vis nieczynnej ubikacji miejskiej (kto ją w końcu wysadzi w powietrze?). Jeden zaś barak przypomina wiejską oborę, stoi bowiem od frontu zabity deskami i tyle wiadomo o nim i tajemnicach, które kryje.

Szpecić to będzie szczególnie, gdy na tyłach tego luźnego, podupadającego kolażu powstanie niedługo Galeria Jeziorak. Żabę w fontannie nawet ktoś pomalował na kolor wściekle niebieski i wygląda teraz jak maskotka na odpuście przykościelnym. Parku chyba w kosztorysie inwestycyjnym nie ma, bo i chodniki tam równe i woda żabie z ust jak trzeba wypływa rwącym strumieniem.

Generalnie jednak należałoby pomyśleć – co dalej, bo taka prowizorka, jaka dziś ma tam miejsce, średnio pasuje do prestiżowych okolic centrum grodu. Zresztą upadłość parku widać także po tym, jak obniżyła się tam jakość bytującej tam w weekendy klienteli. Drzewiej chadzało się tamże z rodziną przybyłą z kraju i zagranicy, by zobaczyli, że i tu może być miło. Dziś chyba nikomu by to nie przyszło do głowy, chociażby z tej przyczyny, by wrócić cało i zdrowo do domu. Policja bowiem raz tam zdąży, raz nie z interwencją – tyle pracy!

Leszek Olszewski

  2008-02-20  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129657897


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.