Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Kłosiński: Mała toga a wielka geopolityka
Olszewski: Ogłupiacze, czyli specjalne materace
Olszewski: Żylińskiego nie pożegnam, mimo że się pożegnał
Gonzalez: Twarde lądowanie lotniczej majówki
Gonzalez: Nepotyzm? Czy aby na pewno?
Gonzalez: Nasze i wasze kieszenie
Olszewski: Samochód egzaminem dojrzałości?
Olszewski: Brak tremy jest dobry, ale luz też!
Gonzalez: Fajerwerki i lasery zamiast karmy dla psów
Dąbrowski: Zatkana Iława w oczekiwaniu na obwodnicę
Gonzalez: Samorząd przeżarty rdzą
Orlicz: Moja znajoma Olga Tokarczuk
Olszewski: Cudze chwalicie, swego pierwej nie znacie!
Gonzalez: Iława zagłębiem kultury w... Warszawie
Olszewski: Mój chiński telefon
Olszewski: Odgrzebana notatka, a jaka paleta ludzi!
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Gonzalez: Czy inni nie zasłużył w Iławie na pomnik?
Gonzalez: Wszystkie grzechy Krzysztofa Sadowskiego
Olszewski: Miasto w sosie własnym do przeglądu
Więcej...

opinie

2010-09-08

Basen „na ukończeniu”, czyli w... powijakach


Zaciekawiła mnie sytuacja z basenem, bo jeśli wierzyć słowu pisanemu, nad całością tej inwestycji właśnie zbierają się czarne chmury mimo, że nikt nie czuje się winny sytuacji… Typowo polskie podejście oparte na zasadzie „spychologii”, ale tego akurat nie będziemy drążyć.


Leszek Olszewski


Można bez ryzyka pomyłki stwierdzić, że na żadną z dotychczasowych inwestycji, nawet tych już ukończonych mieszkańcy Iławy nie cieszyli się tak jak na basen. Emeryci zacierali ręce na jesienne ranne kąpiele i wygrzewanie się w saunie, młodsi liczyli zaoszczędzone pieniądze, które dotychczas pochłaniały im wyjazdy na pływalnię do Ostródy – pozytywne podniecenie było i nadal jest wręcz fizycznie odczuwalne. A tu na dzień dzisiejszy nie dość, że oddanie kompleksu do użytku znacznie się opóźni, to jeszcze nie wiadomo czy miasto nie straci przeogromnej dotacji unijnej przeznaczonej na ten cel. Dotację przypomnijmy przyznaną pod warunkiem dotrzymania rygorystycznych terminów ukończenia inwestycji, które zdaje się mijają w październiku.

Basen zaś stoi dziś w powijakach, ponoć aktualnie ukończony jest w… 50%, jeżeli więc podobnie ślimaczy się to przez rok, wykonanie brakującej połowy prac przez półtora miesiąca jest równie prawdopodobne, co przeniesienie siedziby papieża z Watykanu do Wikielca od nowego roku. Ja patrzę na sprawę subiektywnie, ale już od początku coś mi z tym basenem pod kątem tempa robót nie grało. Może gdyby nie miał człowiek skali porównawczej wszystko byłoby ok, ale każdy wie jak błyskawicznie wzniesiono Galerię Jeziorak lub zbudowano nitkę nowej obwodnicy Ostródzka-Dąbrowskiego. To musiało i musi dawać do myślenia nad organizacją pracy niewielkiego miejskiego kompleksu z wodą w tle.

Stare rosyjskie przysłowie mówi, że jak czujesz smród, to gdzieś niedaleko musi znajdować się jego przyczyna i jakoś właśnie z okazji basenu pojawiły się w Kurierze zarzuty zatrudnionych tam pracowników i ich rodzin o niewypłacanie im uczciwie zarobionych pieniędzy. Ludzie pocztą pantoflową przekazywali sobie informacje o wielokrotnych przestojach na budowie – kto widział przestój czy słyszał o robieniu pracowników w balona przez pracodawców w przypadku Galerii Jeziorak czy obwodnicy? Nikt nie słyszał, na nic tam się podczas robót nie skarżono, a żadne szemrane firmy na statusie podwykonawców nie były najmowane. Profesjonalizm zawsze działa na zasadach prawdziwej siły – nie robi hałasu, a się go odczuwa i jak przychodzi termin na oddanie galerii czy drogi, to po prostu zostaje ona oddana.

Normą zresztą jest wyrobienie się z pracami trochę przed planowanym terminem. Jest to praktykowane jako swoisty ukłon wykonawcy strategicznego względem inwestora (np. miasta), by tym szybciej mógł on chociażby wyciągnąć przyznane mu na ten cel pieniądze leżące gdzieś w sejfie. Sejfie z napisem „Dotacje z Unii Europejskiej”! Co zaś się dzieje na linii wykonawca basenu-władze Iławy? Tu wykonawca występuje o… przedłużenie terminu oddania kompleksu w użytkowanie, bo „coś tam” mu nie idzie. Jest to argumentacja trudna jeśli nie niemożliwa do racjonalnego wytłumaczenia – za komuny może nie było ciągłości w dostawie materiałów czy brakowało benzyny na stacjach CPN-u, ale nie teraz, na Boga!

Nie dziwię się, że miasto mówi twarde „Nie”! Gdy straci bowiem pieniądze z Brukseli – cała inwestycja jest niewykonalna dla niego finansowo i to wszystko przez „fachowców”, którzy się nieświadomie porwali z motyką na słońce. Chociaż o brak inteligencji, takiej bazowej, nie śmiem ich posądzać. Wygrywając przetarg widzieli czarno na białym, pod jakimi warunkami i terminami się podpisują, nie spadło to na nich, jak na Polaków „10 kwietnia 2010”... Skandal mamy więc bezprecedensowy, może dojdzie nawet do ciągania się po sądach o odszkodowanie gdy dotację diabli wezmą. Ja bym przynajmniej na miejscu burmistrza nie zawahał się puścić z torbami takich asów, skoro przerastają ich warunki zarobkowania, które inni wzięliby z otwartymi rękoma.

Mnie zawsze biły jak strzałą w serce wieści o wykorzystywaniu pracowników fizycznych w małych firmach, bo to pan Zdzisiu czy Franek myśli, że jest bezkarny, co dzieje się dopóki prasa nie nagłośni tematu. Wtedy wychodzi z problemu rakiem, że miał tylko opóźnienia w wypłacie, które właśnie się skończyły i już, w blasku fleszów reguluje zaległości. Ile w tym perfidii, do tego te zatrudnianie na lewo – polski gnój, przepraszam za szczerość! Nieciekawie więc trąci cała otoczka parku wodnego, który po oddaniu powinien zyskać nazwę „Ślimak 2010” na cześć tempa, w jakim go wznoszono. W XXI wieku, kiedy wielkie stadiony buduje się w dwa lata, półtora zaś roku to wystarczający termin na realizację od A do Z aquaparku, przy którym iławski basenik prezentuje się gabarytowo jak jamnik przy koniu!

Czekajmy więc na rozwój wypadków. Jeśli dotacja przepadnie, przepadną też w wyborach władze Iławy, co do tego nie mam wątpliwości. Dzisiaj naprawdę to sztuka tak spektakularnie coś spieprzyć. Niedawno władze Wrocławia zerwały umowę i pogoniły z placu budowy dotychczasowego wykonawcę też jakiegoś basenu, bo terminy goniły i groziło im to co włodarzom iławskim – słowem dopłacenie do interesu z kieszeni mieszkańców. Zreflektowali się więc i za dwa tygodnie prace ruszyły z kopyta pod innymi, profesjonalnymi barwami i udało się finalnie basen ów odratować. W Iławie włodarzom chyba zabrakło podobnej wizji: niby chodzili na miejsce dramatu, ale zapewniani, że wszystko gra i spokojnie wracali na ciepłe urzędnicze stołki.

Rzecz w tym, że istnieje coś takiego jak audyt – zleca się go firmie zewnętrznej, która w wypadku tak poważnej, dotowanej inwestycji, co miesiąc przesyła burmistrzowi profesjonalne raporty z budowy i jak coś idzie nie tak – bez ogródek go o tym informuje. Słowem: mogą na basenie zapewniać, że dadzą radę, ale jak audyt dwa miesiące pod rząd twierdzi co innego, zrywa się umowę z amatorami i najmuje fachowców prawdziwych. Iława to cholerna amatorka, aż wstyd moi drodzy!

LESZEK OLSZEWSKI

  2010-09-08  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
127076689


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.