Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2014-05-28

Żyliński: Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie


Do stolicy jeżdżę z dużą częstotliwością. Pociąg relacji Warszawa-Gdynia stał się w ostatnich kilku latach niemalże moim drugim domem. Równie strategicznym miejscem są dla mnie perony iławskiego dworca głównego. Na tych peronach czynię dyskretne obserwacje innych ludzi, tak jak i ja, udręczonych oczekiwaniem na wiecznie spóźniające się pociągi


Najliczniejszą klientelą węzła kolejowego w Iławie pozostaje nasza młodzież, rozjeżdżająca się we wszystkie strony świata. Młodzi iławianie, obładowani plecakami, walizami, torbami i czymkolwiek tam jeszcze, w atmosferze radosnej beztroski, licznie odprowadzani przez rodziców – zapełniają dalekobieżne składy wagonów podążające w kierunku Wybrzeża, Warszawy i Krakowa, Torunia i Poznania, Olsztyna i Białegostoku.

Przyglądając się z sympatią temu gwarnemu zbiorowisku, domyślam się, że zdecydowana większość roześmianych, młodych twarzy to studenci najróżniejszych uczelni rozsianych po całej Polsce. W dzisiejszych czasach studiowanie stało się niezwykle modne, w każdej rodzinie wysoko pożądane, budzące nieodparte przekonanie, że tak tęsknie wyczekiwany dyplom to przepustka do lepszego życia – najskuteczniejsze antidotum na otaczającą nas rzeczywistość.

Kiedy tak patrzę na tę dorodną, iławską latorośl, zastanawiam się, jak wiele trzeba mieć w sobie cywilnej odwagi, niebezpiecznie ocierającej się o przejaw okrucieństwa, by tym młodym ludziom wprost oznajmić, że większość z nich stała się mimowolnymi uczestnikami obłędnego procederu. Zjawiska, które śmiało mogłoby ubiegać się o miano największego zbiorowego złudzenia, jakie my, dorośli Polacy, zafundowaliśmy własnym dzieciom w ostatnim dwudziestoleciu.

Trzydzieści parę lat temu, w okresie mojego entuzjastycznego wchodzenia w wymarzoną dorosłość, swą przygodę na stacjonarnych wyższych uczelniach realizowało (jeśli dobrze pamiętam) około 8,5% całej populacji. Dzisiaj wskaźnik studiującej w Polsce młodzieży sięga 70%. Rokrocznie rosną nam szeregi absolwentów stosunków międzynarodowych, politologii, administracji, socjologii i jeden Pan Bóg w niebie wie, czego tam jeszcze. A krajowe uczelnie, z zadziwiającą konsekwencją, nadal mamią potencjalnych studentów coraz to wymyślniejszymi kierunkami studiów. Dzielnie sekunduje im wiele szkół średnich, w których ostentacyjnie prym wodzi przedmiot-łatwizna, w skrócie WOS-em nazywany.

Trudno policzyć, ile w tym fałszywie pojętym rozbudzaniu aspiracji pośród młodych ludzi jest pogardliwego cynizmu, a ile rozpaczliwej walki o własne przetrwanie. Jedno jest pewne: na naszych oczach niejedna uczelnia i szkolna placówka pieczołowicie wznosi na swą nieśmiertelną chwałę imponujących rozmiarów pomnik w postaci… fabryki bezrobotnych. Tej edukacyjnej logiki nie byłby w stanie udźwignąć żaden najpotężniej rozwinięty gospodarczo kraj na świecie, a cóż dopiero nasza biedna, skołatana ojczyzna…

Najgorsze jest jednak to, że ten przemożny a jakże bezkrytyczny pęd ku wykształceniu najlepsze cechy w młodych ludziach wyniszcza. Szczęśliwych posiadaczy upragnionego dyplomu bardzo szybko zamienia w rozdrażnionych, do utraty tchu zdeterminowanych poszukiwaczy jakiegokolwiek kawałka chleba. Uczy „załatwiactwa”, równie nieocenionej, co haniebnej protekcji. Ich dorosłe życie przeistacza w zastraszającym tempie w koszmar niepewnej tymczasowości, w pasmo nieustannych upokorzeń i rozczarowań. Kilka lat spędzonych w roli desperata błąkającego się po korytarzach „pośredniaka” i bezskuteczne roznoszenie swojego CV po wszystkich dostępnych instytucjach prowadzi do nieodwracalnego stanu apatii, zniechęcenia, utraty wiary w świat sprawiedliwszy, w swoje niezbywalne prawo do własnego szczęścia.

Mam pełną świadomość, jak bardzo przykre, dla wielu czytających, są te spostrzeżenia. Dla mnie osobiście tym bardziej przygnębiające, że kilka razy w miesiącu widzę naszą młodzież lokującą się w przedziałach pociągów odjeżdżających z iławskich peronów. Ilu z nich znajdzie swoje miejsce w życiu, ilu będzie realizować swoje pasje, ilu bezpowrotnie opuści nasze miasto, a ilu tutaj pozostanie bez widoku na lepszą przyszłość?

Bardzo dobrze dziać się będzie, gdy znajdą się pośród nich tacy, którzy będą stąd wyjeżdżać – w pogoni za własnymi zawodowymi aspiracjami, w poszukiwaniu śmiałych wyzwań, ciekawi świata i nowych ludzi. Ten naturalny, migracyjny proces wyfruwania z rodzinnego gniazda najmłodszych pokoleń towarzyszy rodzajowi ludzkiemu od zawsze i nie ma w nim nic zatrważającego. Bardzo źle się dzieje wówczas, gdy taka migracja ma charakter dramatycznego przymusu, staje się odruchem rozpaczy, aktem desperacji, nigdy do końca nieprzemyślanego skoku dokonanego w nieznane...

* * *

Często słyszę, że skoro zdecydowałem się na start w samorządowych wyborach, to na tę okoliczność koniecznie powinienem obiecać swym współziomkom ściągnięcie dużego zakładu pracy do Iławy. To by ustawiło burmistrzowską rywalizację. Miałbym w cuglach wygrane jesienne wybory.

Ja jednak na takie obiecanki-cacanki nie mogę sobie pozwolić. Aż nadto wiele w życiu publicznym doświadczyłem. W czasach mojego burmistrzowania niejeden raz prowadziłem rozmowy z potencjalnym inwestorem – świadomie zawieszającym swe ostateczne decyzje na najcieńszej nitce. Zbyt dobrze zapamiętałem przerażenie, jakie mnie ogarniało, kiedy uświadamiałem sobie, że w kwestii wysoce skomplikowanych negocjacji na temat gospodarczych przedsięwzięć, pod publicznym pręgierzem prowadzonych – ja, moje służby, zrobiliśmy już wszystko, co można było zrobić i już nic więcej od nas nie zależy. Cała reszta to strategiczne przemyślenia a nierzadko zwyczajny kaprys prywatnego inwestora. Nigdy więcej takiej stresującej sytuacji!

Choćbyś dał z siebie wszystko, co w Tobie najlepsze – intelektualną sprawność, łatwość w nawiązywaniu kontaktów, własne oddanie i pracowitość – w żadnym razie nie powinieneś przedwcześnie ogłaszać swojego sukcesu. W przypadku negocjacyjnego niepowodzenia będzie to pierwszy krok do posądzeń o mitomanię. W następnym kroku czekać już na Ciebie będzie słuszne oskarżenie o konfabulację…

* * *

To jak to w końcu wygląda? Czyżby wszędzie wokoło było tylko ciemno, głucho i ponuro, bez choćby promyka nadziei? W co ja się pakuję, jeśli, powtórzę za Gałczyńskim: \"wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie\".

Oto diagnozuję fatalną kondycję kształcenia naszej młodzieży i równocześnie wskazuję ulotność humorzastych zachowań, zewnętrznych inwestorów. I mimo tak wprost odmalowanego błędnego koła ciągle zgłaszam swe aspiracje do burmistrzowskiego stanowiska w Iławie. Niejeden czytelnik Kuriera się zastanowi, skąd we mnie ten wielki nadmiar pychy? Przecież nie znajdę od zaraz recepty na umiejętne przeorientowanie kolejnych iławskich roczników wchodzących w oświatowe meandry. A tym młodym ludziom, którzy już po uszy wpadli w sidła swojego wykształcenia, nie pomogę za pstryknięciem palców z tej pułapki natychmiast się wydostać. Nie będę wyłącznie się koncentrował na zawiśnięciu u pańskiej klamki jakiegoś enigmatycznego inwestora. Nie będę publicznie odprawiał, cieszących ucho i oko wyborcy, widowiskowych egzorcyzmów…

Cóż, w takim razie, mam do zaoferowania naszej Iławie? Niezmiennie odpowiadam, że zawsze to samo. I jest to – z punktu widzenia żyjącego impulsami chwili elektoratu – mało atrakcyjne przesłanie. Ja tylko chcę przywrócić ład w przestrzeni społecznej – napiętnować środowiskową grę pełną pozorów motywowanych ludzkim egoizmem, a nasze lokalne, patologiczne zjawiska po imieniu nazywać. Bo nie można korygować czegoś, co nigdy wprost nie zostało zdefiniowane i oszacowane, najlepiej w jawny sposób, nawet w ogniu prawdziwie prowadzonej żywiołowej dysputy…

Takie publiczne „wypranie” pozwoli nam tu na miejscu stworzyć naszą lokalną odmienność, tylko nam przypisaną specyfikę, np. mądrze przemyślany etos nauki pośród najmłodszych iławian, czy też da szansę na umiejętne zważenie, co własnymi pomysłami i pracą możemy wykreować w iławskiej przemysłowo-wytwórczo-usługowej codzienności.

Tak właśnie myślę, twardo utrzymując, że naszej Iławie nic bardziej na dzisiaj nie jest potrzebne, jak przekonanie, że to miasto – chcąc ufniej patrzeć w swoją przyszłość – na siebie przede wszystkim liczyć musi. To my, iławianie, śmiało uruchamiając swą inwencję, solidaryzując się w chwilach własnej słabości, respektując starą prawdę, że żaden cud pracy organicznej nie zastąpi – to my, tylko my swojemu miastu możemy pomóc…

ADAM ŻYLIŃSKI


Ps. W tym tygodniu miałem oddać do druku tekst dotyczący problematyki, którą na roboczo TURYSTYKĄ USPOŁECZNIONĄ nazwałem. Tak się umawiałem z czytelnikami Kuriera. Stało się inaczej, za co zainteresowanych przepraszam. Chcąc stworzyć odpowiednie tło do moich przemyśleń, nie mogłem jeszcze tym razem bezceremonialnie przejść do konkretów.


  2014-05-28  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129976436


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.