Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Więcej...

opinie

2009-11-25

Żyliński: Wspomnienie o człowieku niepospolitym


Wielu z nas – podświadomie czy w sposób jawny, zamierzony – szuka wokół siebie wzorów do naśladowania. To bardzo naturalny odruch. Poszukując sensu życia w nas samych, uciekamy się do odnajdywania tego sensu u innych. Barwny, wyrazisty życiorys jakiejś niebanalnej postaci staje się dla nas punktem odniesienia, ważną wskazówką, czymś na kształt drogowej mapy.


Tych czytelników, którzy zechcą ten tekst przeczytać, poproszę, by odszukali w zakamarkach pamięci wszystkie piękne postaci, jakie przewinęły się przez ich życie. Podarowali sobie przy tym przywoływanie wpływających na bieg historii gigantów myśli i czynu z zamierzchłych i współczesnych nam czasów. To standardowe, podręcznikowe, oczywiste.

Prawdziwych wzorców na naszą życiową drogę warto poszukać w najbliższym otoczeniu. W trakcie takich poszukiwań przeżyjemy niejedno zaskakujące doświadczenie. Najważniejszym pozostanie przykra świadomość, że tak naprawdę dla kogoś, z kim łączyły nas silne więzy rodzinne, przyjaźń czy nawet tylko znajomość, zawsze brakowało nam czasu, tej ulotnej, właściwej chwili, by zasygnalizować nasze odczucia.

Wszystko się zmienia, gdy tego kogoś nagle zabraknie, gdy swą śmiercią w jednym momencie stworzy trudną do wypełnienia pustkę. Dopiero wówczas robimy wewnętrzny rachunek sumienia. Wyrzucamy sobie, że nieżyjącym już rodzicom nie odpłaciliśmy odpowiednim do ich emocji ładunkiem naszej miłości. Przyjaciołom, którzy odeszli, nie potrafiliśmy odwzajemnić się taką samą, bezwarunkową przyjaźnią. A wielu innym, którzy zmarli, a których mieliśmy zaszczyt poznać i czegoś się od nich nauczyć, nigdy nie daliśmy żadnego sygnału, że ich podziwiamy i pełnymi garściami czerpiemy z ich przyciągającej jak magnes osobowości.

Najbardziej smutnym jest to, że niczego już nie można naprawić. A jedynym pocieszeniem, że ta nasza niedoskonałość i późniejsza refleksja stają się przyczynkiem do powstania w pełni uprawnionej legendy, początkiem budowania najprawdziwszego, zachowanego w pamięci żywych, autorytetu. Autorytetu, którego śladem chcemy podążać – pod własnym, rodzinnym dachem, w swoim środowisku, w lokalnej społeczności…

* * *

W ubiegły piątek Iława pożegnała na przejmującej uroczystości pogrzebowej Romana Żuchowskiego. Wieloletniego pedagoga, nauczyciela historii, w swoim czasie dyrektora iławskiego liceum ogólnokształcącego. Niewiele wiem o Jego pracy w naszej oświacie. Chodziłem do innych szkół i byłem zbyt młody, zbyt mało zainteresowany, by dostrzegać, co podówczas w iławskim życiu społecznym było mniej czy bardziej ważne.

Pana Romana poznałem w zupełnie innych okolicznościach. Już nie był czynnym nauczycielem, a ja dopiero co wskoczyłem w skrojony na publiczną miarę garnitur. Któregoś dnia w moim gabinecie mocno pojaśniało. Naprzeciwko mnie usiadł dojrzały mężczyzna, z przyprószoną szlachetną siwizną, gęstą czupryną. Jego pogodna twarz, wesołe, żywe oczy i błąkający się w kącikach ust łagodny półuśmiech składały się na ujmującą powierzchowność robiącą silne wrażenie. Jednak prawdziwej fascynacji uległem dopiero wówczas, gdy zaczął mówić. Chłonąłem każde zdanie utrzymane w tonacji przepięknej gawędy, wypowiedziane nienaganną polszczyzną. Opowiadał ten niezwykły człowiek o niespotykanej gdzie indziej, otaczającej Iławę przyrodzie, o historii tego regionu, o pociągającym zajęciu, jakim potrafi być uprawianie myślistwa. Nastrój naszego pierwszego spotkania potęgował Jego niski, nieodparcie męski głos.

W późniejszym okresie spotykaliśmy się wielokrotnie, bo Roman Żuchowski na emeryturze nie próżnował. Okazał się autentycznym społecznikiem, pasjonatem iławskich terenów. To On był współorganizatorem jedynej w swoim rodzaju wystawy myśliwskich trofeów w Iławie. To On, jako jeden z pierwszych, zaczął mówić o powołaniu do życia muzeum ziemi iławskiej w ujęciu nie tylko historycznym. W pamięci wielu mieszkańców iławskiego powiatu pozostaną – nadawane w lokalnym radiu – Jego autorskie audycje snujące opowieści o bogactwie tych terenów, przepełnione wspaniałym zmysłem dydaktycznym. Nacechowane, tak znakomicie sprawdzającym się w radiowych warunkach, urzekającym barytonem.

Kiedy do naszego miasta po raz pierwszy ściągnęliśmy poranny program TVP 1 „Kawa czy herbata”, chcieliśmy całej Polsce pokazać wszystko, co na naszych terenach najlepsze. W programie nie mogło zabraknąć Romana Żuchowskiego. W okazałym uniformie myśliwego w pełnym rynsztunku, z dużą swobodą i wrodzoną swadą, gawędził pan Roman o swych myśliwskich, przyrodniczych i regionalnych pasjach. Znajomi z głębi Polski opowiadali mi później, jakie to na nich zrobiło wrażenie…

Po raz ostatni widziałem seniora Żuchowskiego w pociągu wiele miesięcy temu. Jechał wraz z synem Piotrem na hospitalizację do Olsztyna. Nie sposób było nie zauważyć, że trawi go jakaś poważna choroba. Po wymianie pozdrowień usiadłem w innym przedziale. Zabrakło mi odwagi. Czułem, że to dla rodziny Żuchowskich bardzo ważna podróż. Nie chciałem naruszać prywatności ojca i syna.

Kiedy dowiedziałem się o śmierci pana Romana, mocno tamtej decyzji pożałowałem. Bezpowrotnie zmarnowałem jedyną sposobność, by Romanowi Żuchowskiemu powiedzieć, jak wiele kolorytu, ciepła i niepowtarzalności do naszego iławskiego życia wprowadził i jak bogato przyozdobioną czcionką, pamięć o sobie w historię Iławy wpisał…

ADAM ŻYLIŃSKI



śp. Roman Żuchowski (1936-2009)

  2009-11-25  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129663215


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.