Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2009-12-23

Żyliński: Nestorom iławskim poświęcone


To był przypadek. Cała nasza rozmowa miała charakter informacyjny, bez wyraźnie nakreślonego celu. Jednak po tym, co usłyszałem, wyrażanie zrozumienia z zatroskaną miną byłoby z mojej strony zabiegiem zdawkowym, nic nie znaczącym. Potrzeba chwili wymagała, by jakoś w tym wszystkim się znaleźć. Decyzję podejmowaliśmy wspólnie – spontanicznie i bez większego zastanowienia. Wiedziałem, że czeka mnie interesujący eksperyment. Nie mogłem jednak przewidzieć, że bez specjalnego planu wkroczyłem w przestrzeń życia, o której wcześniej miałem tak blade pojęcie…


Adam Żyliński


Przed minionymi wakacjami spotkałem się z iławskim zarządem rejonowym Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Kierownictwo tej organizacji – zrzeszającej w rejonie powiatu iławskiego ponad tysiąc członków – rozpaczliwie szukało przejściowego lokum. Dotychczasową siedzibę, skromną, niezbyt funkcjonalną, ale trwałą, na czas remontu biblioteki publicznej, iławscy emeryci zmuszeni byli opuścić.

Spotkanie z Benedyktem Zabłockim, Czesławą Jussel i Zenoną Suwińską okazało się dla mnie brzemienne w skutkach. Od lipca bieżącego roku, przez moje poselskie biuro, rozpoczęły przewijać się dziesiątki osób. Dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i w czwartki – pomieszczenia na zapleczu ulicy Jagiellończyka tętnią prawdziwym życiem. Wokoło pobrzmiewa ludzki gwar i wydawać by się mogło, panuje niemały rozgardiasz. Ale to tylko pozory. Dwie członkinie zarządu – pani Czesia i pani Zenia – korzystając ze swych doświadczeń z wieloletniej pracy w administracji publicznej, zadziwiająco sprawnie obsługują interesantów z emerycką legitymacją. Nad całością czuwa życzliwe całemu światu spojrzenie szefa. Pan Benek to chodzący podręcznik trudnej sztuki uprawiania kompromisu i wielu mogłoby tej umiejętności od niego choć trochę się nauczyć.

Bardzo polubiłem dni, w których w zasięgu mojego wzroku urzęduje zarząd iławskich emerytów. Zajmując się swoimi poselskimi sprawami, mimowolnie obserwuję – niech mi moją niedyskrecję iławscy seniorzy wybaczą – co dzieje się przy sąsiednim stole. A dzieją się tam rzeczy niezwykłe! Wydarzenie goni wydarzenie. Aż huczy od następujących po sobie pomysłów. Wakacyjne przejażdżki statkiem, wyprawa w Tatry, wypad do Chorwacji i za jednym podejściem promem przez Adriatyk krótka wizyta we Włoszech. W jesienno-zimowe wieczory zabawa andrzejkowa, bal sylwestrowy i zaraz potem karnawałowe tańce. A w planie wizyta w Europejskim Parlamencie.

Trudno jest uwierzyć, że ludzie w jesieni swojego życia potrafią funkcjonować tak intensywnie. Tak, jakby pragnęli w jednej chwili nadrobić to wszystko, na co do tej pory nie mieli czasu, żywego zainteresowania, pieniędzy. Tych pieniędzy nadal nie mają zbyt wiele i łatwo sobie wyobrazić, ile potrzebują samozaparcia, by zaoszczędzić na atrakcyjny wyjazd czy szaloną zabawę, na które za każdym razem brakuje miejsc. Trzeba się spieszyć, by trafić choć na rezerwową listę. Zawsze można, chcąc nieco osłodzić nieudane podejście, z dużym wyprzedzeniem zapisać się na kolejną imprezę...

Przyglądam się temu ze zdumieniem i jest to dla mnie jedna z najbardziej pasjonujących lekcji, jaką w publicznym działaniu otrzymuję. Nigdy wcześniej nie byłem tak blisko środowiska najdojrzalszych iławskich mieszkańców.

A przecież to nie jedyna tego rodzaju organizacja w Iławie. W myśl zasady: dla każdego coś dobrego, równolegle, można by powiedzieć, na sąsiedniej ulicy działa Uniwersytet III Wieku. Dowodzą nim niestrudzone Elżbieta Lewandowska, Urszula Ziemińska, Helena Jasko – wcześniej, w okresie zawodowej aktywności, ważne uczestniczki iławskiego życia gospodarczego.

Uniwersytecką działalność wypełnia, najzupełniej serio, akademicka atmosfera. W każdy kolejny miesiąc odbywają się wykłady z interesującymi, mającymi coś do powiedzenia ludźmi ze świata polityki, administracji publicznej i wielu innych dziedzin naszego życia. Dodatkowo, wzorem prawdziwych wyższych uczelni, studencką przygodę uzupełniają lektoraty języka obcego i najróżniejsze dodatkowe zajęcia w formie ćwiczeń, seminariów. Byłem, widziałem, podziwiałem.

Przesłanie, jakie chciałbym uruchomić w dzisiejszym felietonie, nie pozwala mi wskazać dorobku innych organizacji zrzeszających najstarszych iławian – „Pokolenia”, kombatantów II wojny światowej, sybiraków, poszkodowanych przez III Rzeszę. To temat na oddzielny artykuł, bo takie nazwiska iławskich liderów poszczególnych środowisk – od lewa do prawa – jak Stefan Opaliński, Karol Jacuński, Halina Krajewska, Barbara Budlewska wymagają oddzielnego omówienia w zupełnie odmiennym klimacie.

Ten tekst poświęcam emeryckiej, iławskiej codzienności, która, jak się okazuje, wcale nie musi symbolizować zatrzaśniętych z przygnębiającym łoskotem topornie ciężkich drzwi. Kiedy z uwagą przyglądam się żywiołowym działaczom – emerytom w moim poselskim biurze i gdy odwiedzają mnie pełne nowych inspiracji szefowe iławskiego Uniwersytetu III Wieku, staram się uruchomić wyobraźnię i z grubsza policzyć, jaką część populacji miasta i okolic stanowią ludzie, którzy już przestali być czynni zawodowo. Jest ich tysiące. Tysiące charakterów mających przeróżne oczekiwania – osobowości o rozciągającej się do gigantycznych rozmiarów skali temperamentów, doświadczeń życiowych, różnorodności zawodowego dorobku.

Jedni chcą odbywać podróże życia, inni iść na udaną potańcówkę, jeszcze inni nadrobić zaległe lektury. Nie brakuje i tych, co noszą w sobie niezniszczalną duszę społecznika i nigdy nie zrażeni, ciągle chcą coś dobrego zrobić dla najbliższego otoczenia. Zdecydowana większość, korzystając z emeryckiej swobody, całym sercem angażuje się w życie rodzinne, niosąc ofiarną pomoc swym zmagającym się z twardymi realiami dorosłym dzieciom, obdarzając mądrą podpowiedzią dorastające wnuki...

Dla nikogo nie powinno być niespodzianką, że człowiek, który znalazł się na emeryturze, chce pozostać zajmujący i opiniotwórczy. Niezależnie od okoliczności – rodzinnych, społecznikowskich, publicznych – gotowy jest uczestniczyć w dyskusji na każdy ważny temat. Domaga się dla siebie szacunku, bo wie doskonale, że najsilniejszym atutem, w każdym działaniu, pozostanie jego nie do przecenienia doświadczenie.

I niezależnie od osobistych, subtelnych oczekiwań i wymyślnych zainteresowań – pobierających emerytalne świadczenia – łączy jedno kluczowe pragnienie. Myślę, że nie ma tu szczególnych wyjątków. Wszyscy, jak jeden mąż, nie chcą w ostatniej fazie swojego życia odchodzić w zapomnienie, nosząc w sobie poczucie odrzucenia…

ADAM ŻYLIŃSKI

  2009-12-23  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129982041


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.