Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Olszewski: Bookcrossing, co to? Stymulator głowy!
Kurpiecki: Uwaga – natura!
Olszewski: Kontrola, rzecz święta, wyjmuj dokumenta!
Kurpiecki: Niepoprawne myśli z kraju kiszonego śledzia
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Olszewski: Słynny pan Macyra i inni w branży
Rochowicz: Zwyczaje swawolne
Olszewski: Gorzkie żale odjeżdżajcie!
Rochowicz: Sport i wartości w życiu Karola Wojtyły
Gonzalez: Dawid Bobasek
Olszewski: Tysiąc kilometrów via Pendolino w dobę!
Gonzalez: Radni za handlem, ale przeciwko. Koniec Manhattanu
Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?
Więcej...

opinie

2005-10-05

W oparach politycznej jesieni


Początkowy asumpt do poniższych wywodów dały mi wybory i rząd postaci kandydatów na uliczkę Wiejską w Warszawie. Ludzi o twarzach często bezradnych, bez wyrazu, ale chętnych widać, by zmienić swój los tanim kosztem. Trampolina miała tu często wymiar boski, bo kto dziś nie poprze bogobojnego czciciela Boga miłosiernego...


Leszek Olszewski


Manifestowana od 1989 roku rzekoma religijność i pobożność Polaków, to przedziwna karta w najnowszej historii tego kraju. Nagle nacja z „-nastu” milionów ateistów odmieniła się i gorliwie jęła wyznawać dzieje biblijne – od ludzi ze żłobka prawie po przedziały wiekowe za 65. rokiem, które notabene zawsze stanowiły awangardę mszalnej frekwencji. Zwłaszcza jednostki najpośledniej wykształcone.

Po instytucjach zaczęły się nachalnie pojawiać krzyże – jak nie szpital czy szkoła muzyczna to urząd. Nie ma dnia w wiadomościach TV, by oprócz „z kraju” i „ze świata” nie pojawiła się trzecia część składowa „z Kościoła” – sprawdźcie. Święci się (XXI wiek!) dworce, jadalnie, nowe drogi, karetki pogotowia, dla mnie – przyznam wam – to czyste szaleństwo!

Szaleństwo dlatego, że – najoględniej rzecz ujmując – jakie świństwo w narodzie było, takie jest i tego nie zmienią nawet obowiązkowe worki pokutne, jakie – może ktoś na to wpadnie – niedługo przyjdzie wdziewać w piątki, bo dzień postny. Przez „świństwo” rozumiem afery, permanentne złodziejstwo, ciągotki do pijaństwa i skoków w bok, podkładanie innym kłód pod nogi i bezinteresowną nieżyczliwość, bo tym Polska stała, stoi i stać będzie. Nawet jeśli Chrystus się pojawi i opieprzy za wszystko.

Boga więc na co dzień katolickie społeczeństwo w sercu nie miewa za pół grosza, w ustach zaś i na papierze – jak najbardziej. Wszędzie się go angażuje i wykorzystuje zgodnie z konkretnym interesem. Teraz interes był zaś niemały: „Będę posłem!” (lub senatorem). Pisałem już o gościu z jakiegoś plakatu, co to „przypadkowo” zrobił sobie fotkę z familią obok zdjęcia papieża na ścianie, przy czym co chce zrobić w parlamencie nie nadmienił, preferując nad to dossier, że wierzy w to, co trzeba i jest prawym ojcem i, bodaj, mężem.

Inny odłam personalny stanowił chór wyśpiewujący jedno zdanie: „Jutro idę na mszę, a po nabożeństwie niezwłocznie głosować”. Tak bodaj powiedział Kaczyński tym swoim cienkim głosikiem. Co za kwintesencja Cudownego Człowieka – wie jak zachować się w niedzielę i co robić potem! Nie tak dawno jeszcze tak fantastycznych jednostek nie notowano.

U kogokolwiek z lekką chociaż dozą krytycyzmu wobec tego, co słucha, musi rodzić się pytanie: „A co mnie obchodzi, skąd idziesz chłopaku głosować – z domu, sklepu czy burdelu. Idź po prostu i zagłosuj, szczegóły zostaw sobie”. No tak, ale owo „z kościoła” robi wrażenie, „z burdelu” w gruncie rzeczy też, jednak mniej się jakoś ludzie z podobnymi opcjami obnoszą, instynkt samozachowawczy działa.

Nie jest tajemnicą, że frekwencja w polskich burdelach przewyższa nawet statystki z rozpasanego Zachodu i to jakoś też jest akceptowane w tym zalewie pozorowanej religijności. Pozorowanej, bo tyle jej realnie, co manny z nieba każdego dnia... Rozejrzyjcie się.

Nie mam nic przeciwko religii, każde widzenie Boga bowiem niesie za sobą filozofię Dobra, także jednak zasadzkę przed małością ludzką, która tę filozofię potrafi tak wykorzystać, że sięgnie bruku. Nierzadko splamiona krwią i krzywdą milionów ludzi, w czym chrześcijaństwo niestety dzierży palmę pierwszeństwa i te demony odżywają, gdy widzi się kolejne pokolenia cynicznie wykorzystujących tak intymną sferę wiary do swych ziemskich, doraźnych celów i korzyści.

Czytam właśnie, że we Włoszech księża dostaną podwyżkę, po której będą zarabiać tyle, co pielęgniarki czy kasjerki w supermarkecie. Biskup z Foggii jednak uśmiechnięty konstatuje: „Nie możemy jednak narzekać, mamy przecież mieszkania w parafii za darmo, a poza tym świadomie wybraliśmy życie w ubóstwie”. Środki na podwyżkę duchowni otrzymają dzięki tzw. funduszowi 8 promili.

O przeznaczeniu takiej właśnie części podatków na Kościół decydują ludzie wypełniając zeznania podatkowe. Takiego wyboru dokonuje 80% Włochów. Proszę o odpowiedź na pytanie: który kraj stoi wyżej cywilizacyjnie i można go nazwać normalnym? Polskę z jej rozpasanymi duchownymi za kierownicami BMW, grzejącymi się zimą po Majorkach, czy jednak Italię, gdzie chadecja idzie do wyborów silna programem naprawy kraju, nie zaś zdjęciami z Matką Boską czy Józefem w warsztacie?

Niemniej takie mamy realia, jakie ludzie pozwolą sobie narzucić i tutaj może nie porównujmy intelektualnie i mentalnie Polaków z Włochami, Niemcami, Anglikami czy panami i paniami z Australii. Swoista indoktrynacja ma miejsce w szkołach, gdzie na lekcje religii państwo polskie daje corocznie lekką dłonią 40 mln złotych, bo taki ma kaprys, porównywalny z tymi Abramowicza na Wyspach Brytyjskich.

Dziwnym trafem nie uczy się tam o żadnej innej religii poza katolicką, co jest szczytem idei pluralistycznej i świeckiej szkoły. No, pal licho, niech się uczy. Twain bodaj powiedział, że tak się pechowo składa, że zwykle ten, kto się nie za wiele w życiu nauczył ów... naucza.

Tu mam dobrą ilustrację tezy z zajęć pewnej pani katechetki. Ponoć smutnej i zdołowanej jak palce u stóp. Nasycona wytycznymi swych pryncypałów, podyktowała uczniom zasadę na całe życie, mniej więcej tej treści: „Każdy dobry wierny jedynie słusznej wiary dba o swą parafię, łożąc finansowo na jej rozwój na ręce przewielebnego proboszcza. Proboszcz nie jest zerem, więc wie najlepiej na co wydać pieniądz, a pytanie go o to jest świętokradztwem”.

Pewien chłopak okrasił całość rysunkiem człowieczka z workiem dolarów, całującego uniżenie rękę księdza przed wręczeniem prezentu, na co pani mało nie zemdlała. Stał się on jednocześnie bohaterem dnia w szkole, co kolejny raz potwierdziło, jak wspaniale się tu „katolikuje” na codzień. Krzepiące.

Leszek Olszewski


  2005-10-05  

Wróć   Góra strony
125338925


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.