Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Więcej...

opinie

2010-08-18

Terror bezhołowia na bezradnej większości


Nie, nie – tematem dzisiejszego felietonu nie będą „obrońcy krzyża” z Krakowskiego Przedmieścia. Politykę na razie sobie odstawiliśmy i myślę, nikt z tego powodu włosów sobie skądkolwiek wyrywać nie będzie. Zajmiemy się dziś najniższym gatunkiem ludzkim, jaki istnieje – pospolitymi prostakami. Prostacy są wszędzie: na wsiach i w metropoliach, robią kariery lub też nie, są wśród nauczycieli, robotników, ludzi biznesu, w polityce, etc. Poznać ich najłatwiej po czynach, najczęściej takich, które wydają im się bezkarne.


Leszek Olszewski


I teraz mały quiz pod roboczym tytułem „Stereotypy”. Z czym wam się kojarzy Albania? Pewnie z Matką Teresą i zacofaniem ogólnym. Szwecja to IKEA, ABBA, dobrobyt. Rosja – zamordyzm, prymitywne społeczeństwo, mafia, bezprawie. Rumunia – bieda, żebractwo – takie są stereotypy, które i inni mają o Polsce. Są one zazwyczaj zabójczo proste, krzywdzące, ale i trudno im odmówić trafności, bo czy w Szwecji nie ma dobrobytu, a w Rosji mafii? O szwedzkiej mafii i rosyjskim dobrobycie jakby ciszej. Wstrzyknę teraz ślepym patriotom trochę boleści, analizując pokrótce, jak są postrzegani na świecie Polacy. Przyszły zamachowiec na Hitlera Claus von Stauffenberg określił mieszkańców polskich wsi jako „niesłychany motłoch”. Do dziś wielu Niemców uważa Polskę za kraj złodziei, oazę zacofania i światowe centrum spożywania kartofli i kapusty trzy razy dziennie przez okrągły rok.

Francuzi mają przysłowie „pijany jak Polak”. Zdarza się, że Portugalczyk pyta, czy w Polsce są jakieś lotniska, ¾ nowojorczyków pewnie Polski nie kojarzy nawet przez pryzmat Wałęsy czy papieża. Dla nich Polska to jak dla nas Birma. Nie bójmy się prawdy i wyśmiejmy ostatecznie mit, że jesteśmy Mesjaszem, Winkelriedem czy Jimim Hendrixem narodów. Natknąłem się niedawno na tekst, który uznał, że stereotyp nr 1 na temat Polski i Polaków jest identyczny jak ten o Włochach, mianowicie w Europie zarówno Polaków, jak i Włochów uważa się za śmieciarzy i brudasów. Gdzie bowiem się nie zapuścić, tam czekają na ciebie, turysto, góry niesprzątanych odpadków.

Fakt, w wielu krajach świata nikomu (dosłownie) do głowy nie przyjdzie wyrzucenie czegokolwiek gdzie indziej, niż do śmietnika, nawet jak jesteś na leśnym spacerze. W Polsce zaś jakby gros populacji celowało w trend odmienny – jak już coś wyrzuca, to do śmietnika w ostateczności. Ciekawy tej tezy ruszyłem rowerem z aparatem w plecaku po okolicach Iławy i dosłownie przeraziłem się zastanym widokiem. Włosi chyba mogą być spokojni – śmieciarze i abnegaci nr 1 w Europie to z pewnością potomkowie Jagiełły! Prestiżowa konkurencja na wywalczenie mistrzostwa Starego Kontynentu! Zdaję sobie oczywiście sprawę, że dzieła zasyfiania (przepraszam za kolokwializm) nabrzeży tutejszych jezior i lasów dokonuje minimalny procent „tutejszych”, motłoch właśnie lokalny, ale zaśmiecenie to świadczy niestety o każdym z nas. Niemiec bowiem u siebie takich widoków nie widuje, opinia więc idzie po powrocie o Polsce i polskich „atrakcjach” widokowych.

Na pewnej ukrytej w lasach plaży nad malowniczym jeziorkiem walają się stale ostre kapsle, puste butelki, opakowania po papierosach, kartoniki po napojach, itp. Pewna starsza pani nie wytrzymuje: „Jak chyba każdy normalny człowiek nic po sobie nie zostawiam na plaży. Wszystkie odpadki pakuję do reklamówki i wyrzucam w Iławie do kosza. Tak czyni tu wielu, motłoch jednak triumfuje, kto ich wychowywał, jak tak można?” „Motłoch” się nam non stop przewija, chociaż zauważcie, że Stauffenberg bardziej stwierdzał fakt, niż coś miał przeciwko komukolwiek. Dalej bowiem argumentował, że tylu w Polsce na wsiach pijaków, a pod chałupami chwasty często sięgają okien, przy czym do wychodka chadza się za stodołę. Trudno – przyznajcie – takich ludzi określić mianem arystokracji, podobnie zresztą jak i dzisiejszych naszych „bohaterów”.

Z tego, co zobaczyłem i co wy macie okazję zobaczyć, bije przede wszystkim odmóżdżenie i jaskiniowy wręcz prymitywizm tych, którzy dopuszczają się podobnych czynów, bo jak inaczej nazwać zostawienie w lesie opasłego wora swoich śmieci, w tym artykułów higieny intymnej? Albo zużytej opony tudzież dziesiątek plastikowych butelek? Czy las to właściwe ich zdaniem miejsce do zwiezienia podobnego wysypiska? Zdaję sobie sprawę, że winowajcy tego tekstu raczej nie przeczytają, że zwracam się tu do cywilizowanego, niewinnego odbiorcy, stąd nie zaapeluję o zaprzestanie procederu, bo to jak apel do Al-Kaidy wygłoszony w kościele w Karasiu. Niemniej zerknijcie na zdjęcia i zestawcie sobie państwo smutny obraz realiów, jakie leśna iławska kraina, dzięki garstce uwstecznionych idiotów z okolicy, oferuje wizytującym na co dzień.

Jak zatem walczyć z procederem, bo zdrowe myślenie nakazuje spisanie dzisiejszych sprawców na straty. Głupota już zdobyła trwale ich percepcję. Pracę otóż należy skoncentrować nad kolejnym, nieskażonym pokoleniem! „Złotym środkiem” wydaje się fakt nieodległej inauguracji nowego roku szkolnego. Myślę tu o cyklicznych wyprawach klasowych miłośników przyrody w celu odśmiecenia terenów podmiejskich, w wypadku Iławy – leśnych. Bierzemy kilka dużych worków na śmieci i stopniowo zdejmujemy z łona natury odium przechowalni odpadów. Gros śmieci to papierki, puszki, butelki, można to donieść do miasta i wyrzucić. Żadna spółka sprzątająca gród poza jego rogatki się nie zapuszcza, więc jeśli nie dokona się tu jakaś samoorganizacja obywatelska, to lasy z roku na rok będą coraz bardziej obskurne, coraz bardziej nie nasze.

Wielki kapitał dany tej ziemi przez naturę zostanie przez pasożyta nr 1 planety, człowieka, sprowadzony do rangi przestrzeni składowania rzeczy mu zbędnych. Moje największe znaleziska w lesie to pordzewiałe puszki po konserwach sprzed na pewno kilkunastu lat oraz taki sam butwiejący szpadel na miękkim trzonku o pordzewiałej nasadce, co to po wojnie wznosiła może Warszawę z ruin. Znam mnóstwo ludzi zakochanych w tutejszych cudach przyrody, fanatyków istnych i wszyscy oni chodzą poranieni widokami, na jakie permanentnie się natykają. Klną na sprawców, ale to droga donikąd, mówiłem i mówię to im za każdym razem.

Ten fotoreportaż miał być w moim zamyśle swoistą prezentacją skali problemu i zaczynem do podjęcia przez wszystkich nas pracy organicznej. Nie bądźmy obojętni, nawet jak ktoś rzuca papierek na chodnik! Nawyki, skoro ich nie ma – wyrabiajmy, szkody niwelujmy, dzieci – edukujmy. Naturę kochajmy, nie szpećmy, a stereotypy miejmy gdzieś, jeśli taki pakiet uzdrawiający uda się wcielić w życie. Zresztą wtedy z czasem same znikną, teraz zaś żyją sobie w najlepsze. Dziwicie się?

LESZEK OLSZEWSKI



Okolice leśnej drogi w okolicach Smolnik. Jakiś idiota zdecydował się chyba zostać „śmieciarzem roku” – asortyment od butelek po piwie, przez dziecięce podpaski, po czterolitrowy baniak po oleju samochodowym. WSTYD!




Fatygować się do lasu z wiązanką sztucznych kwiatów, starą oponą i kartonem po monitorze do komputera? Czemu nie, ludzka głupota, podobnie jak wszechświat, nie zna granic!




Zmora okolicznych terenów leśnych – piwosze-prostacy, tu z lekkim skrzywieniem nabiałowym, widoczny karton po mleku + rękawice foliowe jako bonus. Kolejny ślad troglodyty!




„Szczyt kultury” – wszystkie swoje śmieci starannie zapakować do reklamówki, a potem... zostawić w lesie! „Gratulacje”!




Jeden z wyjazdów leśnych tuż przed Iławą. Kolejny prymityw przyjechał i pozbył się problemu, gdy w promieniu 500 metrów egzystuje kilka miejskich kontenerów na odpady, także plastikowe!

  2010-08-18  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129633286


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.