Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie, felietony
Olszewski: Grudzień w kalendarzu i kwestie przyziemne
Gonzalez: Zbigniew Nienacki problemem dla lewicy i prawicy
Olszewski: Nestorzy, absurdy i niewiarygodny dom!
Nowak: Nie ten pomnik, nie ten orzeł
Gonzalez: Czy Kopaczewski zrobi rewolucję społeczną?
Gonzalez: Druga tura. Dawid i Goliat
Gonzalez: Trafnie przewidziałem wyniki. Zaczyna się polityka
Olszewski: Do urny, żeby wybór nie był durny!
Olszewski: Przywilej oddania mądrze uważonego głosu
Gonzalez: Victor D'Hondt zwycięzcą wyborów!
Żyliński: Cała prawda o rzekomo „rosnącym” zadłużeniu miasta
Gonzalez: Fotografią rozkręca Wasiłowski małą galerię
Rochowicz: Kampania buraczana? Też!
Gonzalez: Rowerzyści jeżdżą jak chcą
Gonzalez: Lekkoatletyka leży kontuzjowana
Chaburski: Bolszewika goń, goń, goń!
Gonzalez: Można pozwiedzać Polskę za 80 złotych
Olszewski: Objazd terenu
Olszewski: Co siedzi w głowach śmieciarzy?
Gonzalez: W kampanii wyborczej litości nie będzie
Więcej...

opinie, felietony

2005-09-07

Sztafeta, durnie!


Sadystyczną skłonność do umysłowych objawień wykazuje ostatnio zarówno EDMUND STANDARA, jak i jego duchowy brat i wspólnik w nieudolności – JAROSŁAW MAŚKIEWICZ. Obaj z tego samego powodu. Intelektualna „uczciwość” Standary rzekomo nie pozwala mu na wprowadzanie w błąd czytelników. Maśkiewiczowi nie pozwolił więc zawłaszczyć sukcesu, jakim jest zajęcie 2. miejsca Lubawy w konkursie „Rzeczpospolitej”.

Andrzej Kleina

Intelektualna „uczciwość” z kolei Maśkiewicza rzekomo nie pozwala mu na zawłaszczenie jego „dokonań”, co – zdaniem Jarosława – Standara Edmund uczynił. I komu tu wierzyć, zważywszy, że podobno ani umysłu krytycznego nie posiadam, ani też zdrowego rozsądku. Kto z obu panów mówi prawdę?

Miał rację Thomas Jefferson, mówiąc, że „nie można wierzyć tym, co piszą gazety; nawet prawda, gdy się do nich dostanie, wydaje się podejrzana”. Po raz kolejny w prasie lokalnej wystąpił burmistrz Edmund Standara. Wystąpił i zagrzmiał! Na Jarosława Maśkiewicza z sąsiedniej Iławy. Chociaż chyba przesadzam. Wystąpił Standara z tym, „co mu w duszy gra”.

Dla pełnej jednak jasności. Nie piszę na zamówienie Maśkiewicza. Powiem więcej – Maśkiewicz nie jest moim ulubionym bohaterem. Podobnie jak Standara zresztą. W grudniu 2001 roku w liście otwartym stwierdziłem: „Panie burmistrzu! Szanowni radni! Wasze nazwiska nie są wygrawerowane na tablicach otrzymanych od Boga na szczycie góry. Nadchodzą wybory i można zastąpić was kim innym”. I zastąpiliśmy! W wyniku kryminalnej intrygi gazety lubawskiej Maśkiewicza zastąpiliśmy Standarą. Iławianie zastąpili natomiast Adama Żylińskiego komandosem z Lubawy – Maśkiewiczem. Później Maśkiewicz wydał na ten temat oświadczenie w prasie. Zarzucił mi „plugawe intencje, kłamliwość, brak podstawowej wiedzy” i inne wicie-rozumicie.

Nie byłem, nie jestem i nie będę fanem Maśkiewicza. Podobnie Standary. Mają obaj wiele cech charakterologicznych, które nie są tym, za czym przepadam... Jak bowiem można być miłośnikiem obu „orłów” samorządowych, gdy nawet na chwilę nie potrafią oderwać się od kłamstw i uproszczeń – od manierycznej, banalnej, pospolitej prozy?

Poczytny i cieszący się zasłużonym prestiżem „Kurier” opublikował polemikę burmistrza Standary, ponieważ wcześniej, u źródła, posłuszni Maśkiewiczowi paziowie prasowi nie dali tej szansy Standarze i on, biedak, musiał to zrobić najpierw w zakolegowanej lubawskiej gazetce (przy okazji z publicznej kasy płacąc jej za to jak tirówce), a następnie powtórzył ów manewr za gratis chwilę później w „Kurierze”.

Stwierdził przeto burmistrz Edmund w swym tekście, że „opierając się tylko i wyłącznie na dwóch naukach ścisłych – logice i matematyce, pozostawia ocenie czytelników wypowiedź swego poprzednika Jarosława Maśkiewicza”. Błyskotliwe to sformułowanie zawładnęło moim umysłem całkowicie.

Georg Orwell stwierdził w swoim czasie, iż „przy układaniu budżetu dwa i dwa to zawsze cztery, natomiast polityka to rodzaj świata subatomowego, w którym część może być łatwo większa od całości, a dwa przedmioty mogą jednocześnie znajdować się w tym samym miejscu”.

Idąc tym tropem rozumowania, można zauważyć, iż Jarosław Maśkiewicz definicji orwellowskiej podlega jeśli nie w całości, to przynajmniej w tej części, dotyczącej słynnej podmiany tabliczek z nazwami ulic w Lubawie. Ba, żeby tylko ulic! O zaginionej kasie nie wspominając! Majstersztyk, który Maśkiewicz wówczas zafundował Lubawie i na własny rachunek kasuje, moim zdaniem, nawet cud, który miał miejsce w Kanie Galilejskiej i na zamianie wody w wino polegał (ale się rozmarzyliśmy z całym lubawskim pigalakiem...).

Jakiej logiki i matematyki wyznawcą jest Standara? Zapewne arystotelesowskiej. Co mówią zaś fakty? Fakty mówią, że Standara to Mistrz nad Mistrzami Wiedzy Tajemnej w stosowaniu zwulgaryzowanej logiki paradoksalnej i matematyki niezwykle plastycznej, którą ugniatać można dowolnie, figury nie tylko retoryczne budując przeróżne. Przykład pierwszy z brzegu.

Standara, przybliżając sukces lubawskiego magistratu w rankingu „Rzeczpospolitej”, powiada, iż „kluczowym punktem wyjścia dla dokonania analizy gmin był rok 2001”. Dalej: „Im większa mizeria roku 2001 w danej gminie, tym większe możliwości odbijania się od dna”. Skoro więc Lubawa odniosła dziś taki sukces, to jest to niewątpliwie sukces również Maśkiewicza w negatywnym tego słowa znaczeniu, ponieważ Maśkiewicz pozostawił po sobie ruinę (Standarową stajnię Augiasza), czyli również dlatego łatwiej było następcy uzyskać dobry wynik.

Logika Standary powiada również, że „Maśkiewicz nie podjął próby wytłumaczenia, dlaczego na próżno szukać w pierwszej setce rankingu prowadzonej przez niego już przez 3 lata Iławy. A była to norma w poprzedniej dekadzie dla samorządu iławskiego”. Śledząc rozumowanie Standary, a skomplikowane zbytnio nie jest, nie można nie zauważyć, że brak wyników Maśkiewicza aktualnie oznacza bardzo dobre wyniki poprzednika, czyli Adama Żylińskiego. Inaczej: skoro Maśkiewicz rozłożył Lubawę, to w oparciu o jaką logikę miałby nie zrobić tego samego w Iławie?

Co z tego wszystkiego wynika? Moim zdaniem jeden i drugi dżentelmen (Jarosław i Edmund) nie cofną się przed zdeprecjonowaniem poprzednika dla swoich prymitywnych, prostackich form usprawiedliwienia własnej nieudolności. I obaj też zauważyć nie chcą tej niezwykle prostej prawdy, iż praca samorządowa jest niczym innym jak sztafetą pokoleń. Uczono mnie kiedyś na bieżni, że sztafeta polega na zsynchronizowanym przejęciu pałeczki – po to, żeby pałeczka coraz szybciej zmierzała do mety. Czy widzieliście może kiedyś sprintera, który na drugiej zmianie po przejęciu pałeczki zaczyna się wściekać i demonstracyjnie – na oczach zszokowanej widowni – dewaluować wysiłek poprzednika? (jeśli nawet słabo pobiegnie lub się przewróci).

Najlepszym sposobem na rozpędzenie własnej melancholii jest obcowanie z wypowiedziami burmistrzów Standary i Maśkiewicza. Są one bowiem tak logiczne i matematyczne, że bywają zazwyczaj niezwykle ucieszne... Inna sprawa, że przekuwanie wypowiedzi obu panów w czyn jest niezwykle bolesne dla lokalnych społeczności.

Andrzej Kleina


  2005-09-07  

Komentowanie zostało wyłączone (tymczasowo).
Zapraszamy na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
120520227


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.