Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2006-04-05

Słowo do uciekiniera Romana Krauze


Niejaki ROMAN KRAUZE, opasły mężczyzna miejsko-gminny ze wsi Rumienica, z dość poważnie zmąconym poczuciem własnych korzeni, stwierdził: „To, co wyprawia ten pan, trudno nazwać dziennikarstwem”. I kontynuował na długu niemałym tlenowym: „Podstawą dziennikarstwa powinna być troska o rzetelne i prawdziwe informowanie czytelników, a nie publiczne oczernianie i obrzucanie błotem bez sprawdzenia faktów”.


Andrzej Kleina: Wyznanie Koszałka-Opałka


I mówi to człowiek reprezentujący niezwykle nikczemną skalę wartości – uzewnętrznianą na co dzień, między innymi we własnej, sprostytuowanej gazetce, bez mała ściennej. Ale jaka może być skala wartościowania moralnego i wszelkiego u człowieka, zatrudnionego w zakładzie pracy burmistrza dlatego i tylko dlatego, że nie jest taki jaki jest, ani taki jakim chce być, ale jest takim, jakie jest to, co robi, i jest zrobiony z tego, co robi. Kto to przełoży Krauzego na „nasze”?

Nigdy nie próbowałem grać roli dziennikarza. Nawet przed samym sobą. Powtórzę to, co wiele razy wprost, a jeszcze więcej razy pomiędzy wierszami mówiłem. Nie jestem dziennikarzem, nie mam też ambicji Plutarcha. Próbuję jedynie, aby pisanie moje, pisanie subiektywne, pisanie na stronie „Opinie” w Kurierze, było specyficzną dość kroniką Koszałka-Opałka.

Mimo, że nie jestem zawodowcem w branży dziennikarskiej (szkół żadnych tego typu nie kończyłem), od samego początku traktowałem swoje pisanie jako coś bardzo ważnego. Miałem nadzieję i nadal ją mam, że partnerski kontakt nawiązuję z czytelnikiem. Bo wierzyłem i wierzę, że taki rodzaj pisania, który czytelnikowi zaproponowałem, jest (czy on tego chce, czy nie) formą z nim mojego dialogu. Nie monologu! I można się ze mną zgadzać lub nie, ale nie uciekać! – panie od kultury...

Miałem śmiałość i pozorny tupet pisać w pierwszej osobie liczby pojedynczej, ale tylko dlatego, że z niezwykłą autoironią to czynię. Jestem absolutnie przypadkowym człowiekiem w tej branży. Ale cieszę się, że uczę się tego fachu mozolnie – i wierzę, że uczę się skutecznie. I tylko tyle.

I mimo, iż przede wszystkim felietony piszę, które niczym innym nie są, jak moim subiektywnym postrzeganiem świata, to kiedy sporadycznie biorę się za bary z kategorią informacyjną, dokładam niezwykłej rzetelności i staranności, by temu zadaniu też sprostać.

Powiada Roman Krauze, udający dyrektora kulturalnego od kultury w Lubawie, iż publicznie oczerniam i obrzucam błotem bez sprawdzenia faktów. Kogo oczerniam, w jaki sposób oczerniam, i co znaczy „oczerniam” – jeden przykład, proszę...

Próbuje przywdziać Krauze przyłbicę zacnego męża i finalistę cnoty, powiadając, iż jestem ostatnim człowiekiem, który może mieć moralne prawo do oceniania kogokolwiek. Jakie to ja, zdaniem cnotliwego męża, zasady etyczne łamię? Czy ma Roman Krauze imperatyw etyczny Immanuela Kanta na myśli, który powiada: „Niebo gwaździste nade mną, i prawo moralne we mnie”.

Jakie to ja zasady etyki dziennikarskiej łamię? Jakie normy moralne, ja – zdaniem Krauzego – złamałem? Alkoholikiem jestem nieustającym? Gościem okradającym sklepy? Agentem nie byłem, narkomanem takoż! Człowiekiem nieobyczajnie się prowadzącym jestem? Pedofilem, rewizjonistą, syjonistą, sodomistą, cyklistą? Moi najbliżsi cierpią? Występuje w mojej rodzinie zespół maltretowanej żony i maltretowanego dziecka? Przykład więc choćby jeden norm złamania, proszę. Śmiało!

Podjął Roman Krauze pracę w MOK-u z nadania burmistrza Lubawy Edmunda Standary. W mojej ocenie, subiektywnej co naturalne, złamał Krauze normę etyczną, ogromną, iż dziennikarz nie winien podejmować pracy podważającej dziennikarską niezależność. I kiedy o tym mówię, to jest to „publiczne oczernianie i obrzucanie błotem”?

Kiedy próbuję z Krauze rozmawiać i zadaję mu „zaocznie” pytania, to jakie ja fakty niesprawdzone kolportuję i gdzie powinienem je sprawdzić? W maglu, bądź pod kioskiem z piwem? Przecież u źródła próbowałem to uczynić, z samym Krauze chcąc rozmawiać! Miał szanse Krauze dokonać weryfikacji moich pytań, przez stosowne swoich działań uzewnętrznienie. Nie skorzystał z tego obowiązku wręcz wobec siebie i próbuje mnie „prawa moralnego” do oceny (cokolwiek ono w ustach jego znaczy) w całej rozciągłości pozbawić? A tak w ogóle, logika, którą się posługuję, z samej definicji nie ma nic wspólnego z moralnością...

Proponuję Romanowi Krauze na zakończenie kolejnego z nim seansu terapeutycznego, kolejną moją próbkę. Z prośbą o ocenę etyczną, merytoryczną, a nawet humorystycznie dialektyczną:

Roman Krauze na stancji mieszka
Wymięty garnitur ma ten koleżka.
Duka, tłumaczy, na radnych sesji
Ze swoich konwulsji, wizji, obsesji.
A gdy podskoczyć mu ktoś próbuje,
„Gazetę Romana” własną mobilizuje.
Interesuje go też inna, lokalna prasa,
Bo najważniejsza, jak zwykle jest kasa...
Przy jego boku Maciuś Figlarny
Próbuje ugrać swój bonus cmentarny.
Dwóch dyrektorów też obok Standary,
Z jego odejściem, losu stanowiąc ofiary.

Sądzę, że winien zacząć sobie zdawać Roman Krauze sprawę z tego wreszcie, że pech Macieja Radtke, i do niego dotarł. A pech ten, to Andrzej Franciszek Kleina.

Czas więc też najwyższy, ażeby burmistrz Standara zdał sobie sprawę z tego, że obaj panowie, niezwykłego mu pecha przynoszą...

Andrzej Kleina


  2006-04-05  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129995426


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.