Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie, felietony
Gonzalez: Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie, felietony

2018-01-10

Rochowicz: Symbioza czy debiloza?


Człowiek to jedyna istota, która wytnie drzewo, zrobi z niego papier i napisze na nim: „Ratujcie drzewa”. Ostatnio w Iławie rozgorzała dyskusja na temat miejskiego drzewostanu w sensie tym, że więcej wycinamy, niż dosadzamy. Nie wiem, jaki mamy rachunek pomiędzy nasadami a wycinkami, ale objeżdżając lub obchodząc miasto „per pedes apostolorum”, dosady drzew są znaczne. Jednak miasta mają to do siebie, że nie lubią drzew.

Trzeba sprzątać liście i czasem zagrażają tzw. bezpieczeństwu. Na przylatujących przed 40 laty do Warszawy gościach z Zachodu robiła wrażenie zieleń oglądana z lotu ptaka, kiedy samolot zbliżał się do lotniska. Byli zaskoczeni widokiem stolicy zanurzonej w zieleni, czego nie ujrzysz obecnie. Podobnie jest z Iławą, lecz nasze miasteczko możemy od tego uchronić, pilnując nowych nasad nad Małym i Dużym Jeziorakiem i w wielu innych fragmentach.

Cywilizacja, w której żyjemy, rozpoczęła się w ogrodzie. W tekście Kofty czytamy: „Pamiętajcie o ogrodach. Przecież stamtąd przyszliście”. Lasy, zbiorowisko drzew, były czynnikiem umożliwiającym życie – dawały ukojenie, żywiły i chroniły przed napastnikami. Na przestrzeni wieków las coraz bardziej wiązał się z historią narodów. Nie dziwi zatem fakt, iż przeniknął do literatury i kultury. W religii chrześcijańskiej mamy na przykład do czynienia z drzewem, którego owoc – zerwanie jabłka – symbolizuje grzech.

W polską przyrodę (florę) wpisuje się lipa, która znana jako czarnoleska znalazła się w pieśni Jana Kochanowskiego. Poeta uczłowiecza drzewo, które prosi nas, byśmy w upalne lato pod liśćmi szukali schronienia – „nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie”. Piękne drzewo na przełomie czerwca-lipca daje nam ukojenie zapachem kwiatu i inne dobrodziejstwa, jak miód czy kwiaty na herbatę, a także drwa na rzeźby. Lipa dla nas staje się symbolem dostatku, dla ducha harmonią między człowiekiem a przyrodą. Obsadzone są nimi drogi Warmii i Mazur, tworząc zadziwiający dla turystów z Zachodu nastrój podróży.

Lipa w iławskim obszarze przyrodniczym należy do rzadkich obecnie okazów. Jedynie ostał nam się Lipowy Dwór z aleją lipową od strony ul. Zalewskiej, gdzie nacieszyć możemy się, kiedy kwitną i zaciągnąć głęboko zapachem starych gatunków lip. Reszta wymarła, lecz dosadzono nowe, miedzy innymi w okolicy cmentarza przy obwodnicy Jana Pawła II. Można je znaleźć również w innych miejscach. Należy zastanowić się nad tym, gdzie posadzić więcej lip w Iławie. Proponowałbym na rekreacyjnych terenach nad Iławką, gdzie cisza, a iławianie częściej tam odpoczywają i spacerują.

W polskim obszarze klimatycznym i glebowym zadomowiła się brzoza. Motyw drzewa, między innymi, znajdujemy w „Panu Tadeuszu”. Główny bohater, Tadeusz, nie mogąc znieść wychwalania przyrody zagranicznej przez Hrabiego, strofuje go tak: „Czyż nie piękniejsza nasza poczciwa brzezina, Która jako wieśniaczka, kiedy płacze syna”. Brzoza w naszych ogrodach rzadkim bywa okazem. Kosmopolityzm dostrzegamy aktualnie, kiedy Polacy, niewiele co przekroczywszy granicę zachodnią – podobnie jak Hrabia zachwyceni widokami tamtych ogrodów – wnoszą modę sadzenia drzew i krzewów iglastych, zapominając o polskich odmianach. W iławskiej przestrzeni przyrodniczej widać brzózki, których bardzo dużo rośnie na Piaskowej, gdzie obserwuję nowe, dodatkowe nasady w liczbie co najmniej 30 sztuk, jak również na klombie ostatniego w polu ronda zasadzono jarząb szwedzki.

Osobniczą samotność w słowiańskim krajobrazie symbolizują sosny pospolite, zwane rozdartymi. Tak wyrosły, bo stoją w pojedynkę na miedzach, czasem na gołym polu, niekiedy rosną przy polnych dróżkach. Ich skupiska często znajdujemy na starych polskich cmentarzach. Lecz niestety – czym wzburzony jestem – pod siekierą skończyły żywot zdrowe, nawet 150-letnie o przekroju pnia 130 cm w pewnej polskiej zacnej wsi moich teściów. Sosny rozdarte, liczące przeszło 200 lat, uznane za pomniki przyrody spotkamy w rejonie Ogrodzieńca jako „Aleję Napoleona”. Rozdartą sosnę, ostatkiem sił korzeniami krawędzi skarpy skalnego zawaliska trzymającą się, znamy z powieści „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego. To pod nią rozmyślał nad swoim życiem doktor Judym. Swym rozdarciem symbolizuje ona dramat samotności, poświęcenia dla idei wielu bohaterów tamtych czasów. Wyjątkowych okazów nie widać w iławskiej przestrzeni.

Polskimi drzewami są wierzby. Zasiedlają łąki, stawy, rzeczki, strugi, polne drogi, widzimy je na osiedlach miast, np. na starówce w Iławie. Życie wielu z brzegów Małego Jezioraka i w obrębie skweru Żeromskiego chyli się ku końcowi. Wierzba jest personifikacją bolesnego smutku, np. w piosence partyzanckiej, kiedy słyszymy: „Rozszumiały się wierzby płaczące, rozpłakała się dziewczyna w głos”, czy u Słowackiego w wierszu „O Polsko!”: „na groby nasze, gdzie nas robak toczy, gdzie urny prochów pod wierzby wiosenne, skryły się dumać jak łabędzie senne”. Wierzba znajduje miejsce w polskich zwyczajach wielkanocnych. Wróżono z nich o tym, że panna wyda się za mąż, a kiedy łykać będzie bazie, łatwiej zajdzie w ciążę. Bazie mieszano z ziarnem, wkładano do kurzych grzęd i do uli, by plony były obfitsze.

A w ogóle, czy można wyobrazić sobie Polskę bez wierzby i chopinowskiej muzyki? Wierzby przez wieki sadzono przy traktach podróżnych, także przy tych, które przemierzał Chopin. W całej Polsce, kiedy spacerujemy dawnymi szlakami, widzimy tylko marne zgliszcza dawnych alei wierzbowych. Dziś w dobie autostrad polne i leśne trakty straciły swoje znaczenie. Wraz z topolami są najbardziej lekceważonymi i niszczonymi drzewami przez rodaków. Najczęściej podczas melioracji pól wycina się i pali, jak też giną na skutek obniżania się poziomu wód gruntowych. O wierzby, rosochate i pokręcone polne drzewa, chyba najbardziej charakterystyczne dla polskiego krajobrazu, w zasadzie nikt nie dba.

Orędownikiem szanowania przyrody i jej wagi dla zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka był Bolesław Prus. Nakłaniał społeczność miejską do zachowania czystości w parkach, mobilizował do sadzenia drzew, do czego radził angażować dzieci i młodzież szkolną, by w ten sposób uczyć ich szacunku do przyrody. Piętnował bezmyślne niszczenie przyrody miejskiej, np. deptanie trawników czy zrywanie liści z drzew. „Są ludzie – pisał złośliwie – mający krowie instynkty, którzy gdy przechodzą obok rośliny, nie mogą powstrzymać się od zerwania jej ręką w braku odpowiednio długiego języka”.

Związek człowieka z przyrodą należy do wyjątkowo wrażliwych symbiotycznie zależności. Porównać istotę ludzką do kuli ziemskiej to mniej niż kroplę wody do oceanu, zaś życie nasze to płomyk, który wahnięciem skrzydła motyl zdmuchuje. Oto, ile warte jest i znaczy istnienie ludzkie na planecie Ziemi. Optymalne warunki do kształtowania zdrowia stwarza jedynie pobyt w nieskażonej przyrodzie, w orzeźwiającym kontakcie ze słońcem, czystym powietrzem, kojącą ciszą, w pięknym krajobrazie wśród jezior, pól i lasów. Przyszłość zdrowia widzę w identyfikowaniu się każdego z nas z najbliższym środowiskiem. Drzewo potrzebne jest nam do życia, jak płuca i powinniśmy czuć, że gałęzie jego zanurzone są w nas. Krakowski poeta Tadeusz Śliwiak w wierszu „Poręba” napisał tak: „…słyszę głos siekier, wyrąbują we mnie las”.

Stąd troska, szacunek do ziemi i otaczającej przyrody konieczność, która jest naszym stołem biesiadnym. Przeto należy dbać o ziemię ojczystą, pola uprawne, siedliska jak o skarbnicę środków potrzebnych do życia. A mając na uwadze dobro przyszłych pokoleń, jak o bogactwo narodowe, którego nie należy ani wyprzedawać obcym, ani niszczyć.

FELIKS ROCHOWICZ






Gromoty. Droga wśród łąk
nad rzeką Drwecą






Przy drodze (jeszcze) polnej.
Między Kwirami a Jezierzycami (Gizerkiem).






Miejscowość Dół.
100-letnia grusza stoi w polu...





  2018-01-10  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
131026438


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Wyszukiwarka | FORUM
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.