Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Więcej...

opinie

2010-09-22

Rochowicz: Nadchodzi czas wyborów – krucjata i namaszczenie!


O pola i jeziora, o rzeki i lasy, o wioski i miasta zetrą się siły: PiS, PO, SLD i ludowcy. Partie zwierają szyki, znaczą rewiry, układają porządek. Zbliża się bowiem – jak mawiał mój w gębie nieokrzesany koleś z lubelskiego – „kampania buraczana”, który tak określa każdą przedwyborczą batalię o miejsce w stadzie na liście, a potem przy „korycie”. Liczą procenty, mierzą dusze parafialne i pozaparafialne, obliczają mohery, ateistów i indyferentnych, czyli obojętnochłonnych politycznie.


Feliks Rochowicz


W Iławie policzono głosy. Ma wygrać PO, reszta – plankton wyborczy. Skąd taki wynik? Tu wspomnę słowa Stalina: „nieważne, kto głosuje, ważne, kto głosy liczy”. Podobno policzyli. Powiedzenie na dziś aktualne to: nieważne, skąd przychodzisz, ważne, z jakiej listy kandydujesz. Idąc tym tropem, mamy odpowiedź, jaki w wyborze ugrupowania obrać kierunek. Kierunek jasny, prowadzący do zwycięstwa, od którego nie ma odwrotu ku dobrobytowi. Swego czasu były poseł, prywatnie i zawodowo specjalista obróbki skrawaniem, pouczał mnie, abym obserwował konstelację na firmamencie partyjnego gwiazdozbioru, czyli jak układają się sondaże. To jest – powiada – właściwy wybór, jakim się kieruj. Czy jednak wystarczy mieć nosa, by przewidzieć, które z ugrupowań wybije się na szczyt? Obserwacja sceny politycznej i załapanie się do właściwego stada może nie wystarczyć bez odpowiedniego namaszczenia.

Namaszczenie w liturgii znane jest jako znak łaski nadprzyrodzonej nadanej przedmiotowi kultu czy nadania godności osobie, na przykład koronowanie królów. My chrześcijanie znamy nasmarowanie olejem świętym jako sakrament ostatniego namaszczenia w obliczu śmierci. Jednak nasz kandydat nie w obliczu śmierci stoi, wręcz przeciwnie – oczekuje wsparcia w życiu samorządowym. Namaszczeniem może być tutaj nasmarowanie, natłuszczenie czegoś, sprawy kogoś, by poszła lżej. W przenośnym znaczeniu z namaszczeniem kojarzyć można nadanie sprawie lub osobie, tu kandydatowi, np. na radnego lub burmistrza – znamienitości i powagi. Możemy bezceremonialnie w języku uwspółcześnionym rzec o lobbowaniu kandydata w wyborach. Najlepszą formą namaszczania jest laudacja, czyli ścielenie drogi kandydata pochwałami jego zasług doczesnych i rozpalanie do jego osoby płomieni miłości.

Namaszczeniem do adekwatnym potrzeb uznać należy list pochwalny do wyborców, czyli laudacja przez osobistość znaną w mieście. Najlepiej posła czy kogoś z wysokiego stanowiska, jak osoba burmistrza czy wójta. Namaścić może przedstawiciel z partii, ale musi nią być już nie osoba, a postać z autorytetem ugrupowania wyborczego. Namaszczać mogą – nie bez skutku zresztą – osoby duchowne, z pozoru niepolityczne, jak kapelani, proboszczowie. Niewykluczone, że mogą nimi być wyżsi hierarchowie kościelni. Wówczas laudacja polega na gloryfikowaniu osób, nie wprost palcem z ambony wskazując, ale w stylu: głosujmy dobrze, tzn. na ludzi uczestniczących w Eucharystii i życiu kościelnym, przy czym z góry wiadomo, o jaką „maść” ugrupowania się rozchodzi. Szkopuł jednak w tym, że większość z frakcji: z prawa, ze środka czy lewa, należy do ludzi wiernych Kościołowi i Bogu, bynajmniej z deklaracji i obnoszenia się.

Namaszczeniem wcale nie musi być laudacja klasyczna, a publiczne ukazywanie się z osobami wyżej wymienionymi. Okazji ku temu jest wiele, nie zawsze jednak każdy ma możliwość bycia przy osobie znanej i wówczas… nie może liczyć na namaszczenie. Przyszły radny jest zmuszonym brać sprawy w swoje ręce. Jeśli należy do osób znanych publicznie z działań ku wspólnemu dobru, nie powinien oczekiwać namaszczenia, choć dobrze byłoby, aby ten „ktoś” mile przypomniał społeczności, że widziałby taką osobę w samorządzie.

Dobrym sposobem samonamaszczenia będzie sposób „na rodzinę”. W odpowiednim przedwyborczym czasie kandydat pokazuje się rodzinnie, czyli z małżonką pod rączkę spacerkiem po okolicy najbliższej pieleszom. Najlepszą porą spaceru będą sobotnio-niedzielne ciepłe popołudnia po obiadku, kiedy naród wychodzi na werandę lub do ogródka na pogawędkę lub by zerwać dojrzałą śliweczkę czy strącić i zebrać upadłe, nadgniłe jabłuszka. W tym dogodnym momencie należy z nostalgią odnieść się do smaku polskich jabłuszek czy śliweczek, wspomniawszy smak węgierki łowickiej – dając wyraz, iż nie wszystko, co z zachodu, jest dobre. Najlepiej zagadać o tym, co wczoraj przydarzyło mi się, stojąc w kolejce na czerwonym świetle. Właśnie – na czerwonym! Boże broń narzekać na remonty dróg, gdyż mogłoby nam zaszkodzić. Lepiej na nieposłuszeństwo obywateli w mieście. I tu wtrącamy: „co zrobiłbym, gdybym miał na to wpływ”, nigdy nie „władzę”.

Podczas wędrówki warto, aby kandydat przyodział się w skromny, nie wyzywający, ale wyrazisty, który nie ujdzie spojrzeń pań, ubiór. Zalecane są nowe buciki, szczególnie nowa jesienna kurteczka z twarzowym nakryciem głowy w wietrzną pogodę, nawet ze starej lady. Zawsze zalecany jest jakiś szczegół, który podkreśli prezencję, przykuwając zainteresowanie naszą osobą. Nie mogą ujść uwadze odpowiednie kropidła, czyli wody kolońskie i inne pachnidła. Niekoniecznie drogie, z dobrej galerii, gdyż nie jesteśmy na bankiecie rozdania nagród w ratuszu ani w Belwederze. Każde pachnidło musi być stosowne do naszej ekspozycji, pasowne do charakteru i osobistego uroku. Zawsze jednak przyciągające zanętą zakamuflowaną ku naszej osobie.

Tyle o warsztatowych zabiegach, nie wspomnę o plakatach i innych reklamach. Czołowi przedstawiciele partii poszukują dusz na listy kandydatów. Ludzie są niechętni czynnemu uczestnictwu w wyborach. Wielu ma dość, inni, wystawiwszy się na listę niepopularnego ugrupowania, boją się „obciachu”. Często można usłyszeć: ty – z nimi! Albo: gdybyś poszedł z PO, to głosuję na ciebie. Dzisiejsze postrzeganie kandydata nie jest optyką na jego wartości, a przeważnie na to, z jakiej partii startuje. A szkoda. Namaszczenie nie zawsze dobrze wychodzi namaszczającemu. Zdarzyło się nieraz, że obaj na jednym wisieli bilbordzie. I co? Namaszczony urwał się ze smyczy swego promotora i poszedł własną drogą. Czasem może to dobre, ale gdzie lojalność? Takie i inne pytania postawmy sobie: namaszczeni i namaszczający.

FELIKS ROCHOWICZ

  2010-09-22  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129634735


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.