Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Olszewski: Brak tremy jest dobry, ale luz też!
Gonzalez: Fajerwerki i lasery zamiast karmy dla psów
Dąbrowski: Zatkana Iława w oczekiwaniu na obwodnicę
Gonzalez: Samorząd przeżarty rdzą
Orlicz: Moja znajoma Olga Tokarczuk
Olszewski: Cudze chwalicie, swego pierwej nie znacie!
Gonzalez: Iława zagłębiem kultury w... Warszawie
Olszewski: Mój chiński telefon
Olszewski: Odgrzebana notatka, a jaka paleta ludzi!
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Gonzalez: Czy inni nie zasłużył w Iławie na pomnik?
Gonzalez: Wszystkie grzechy Krzysztofa Sadowskiego
Olszewski: Miasto w sosie własnym do przeglądu
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Więcej...

opinie

2012-01-04

Reich: Po drugiej stronie siebie


Życie można porównać do wagi. Szale potrafią się przechylać na różne strony. Wszystko zależy od ciężaru tego, co spotyka ludzi. Niektórzy potrafią stawiać czoła wszystkiemu, co ich spotyka. Zdarzają się sytuacje, w których ciężar spraw, które nas dotyczą, może przygnieść. Ważne, żeby coś jednak robić z tym. Walczyć. W przeciwnym razie waga nawet na chwilę się nie podniesie.


Jakub zadzwonił przed godz. 16. Trochę była tym zaskoczona, bo telefon od szefa zawsze wywoływał w niej duży stres. Oboje nie przepadali za sobą, a wiadomość, że chce się z nią spotkać, tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że to nie będzie przyjemne spotkanie. Od kilku dni zresztą w firmie aż huczało, że będą grupowe zwolnienia, bo korporacja zaliczyła straty w roku 2008. Umówili się na spotkanie w firmowej kawiarence.

– Magda, chyba wiesz, po co cię wezwałem?

– Tak. Masz dla mnie jakieś wiadomości? Chcesz mi coś szczególnego powiedzieć, coś, o czym aż huczy cała firma.

– Huczy? Przecież to tajemnica. No, wracając do tematu. Nadchodzi kryzys, to będą ciekawe czasy. Wielu ludzi, będzie musiało umieć odnaleźć się w tej rzeczywistości. Wielu przegra – powiedział Kuba.

– Przegra? Podnieca cię to, że ludziom może być źle? Popieprzyło cię, a może ty czujesz się Bogiem?

– Uważaj, jak do mnie się zwracasz, jestem nadal twoim szefem. Muszę przyznać, że współpraca między nami nie układała się w zasadzie od początku. Dlatego nie mam większych wyrzutów, żeby cię poinformować o tym, że musimy ci podziękować za pracę. Nie możemy przedłużyć z tobą umowy. Przykro mi.

– Przykro? Pracowałam w różnych miejscach, ale nigdy tak źle się nie czułam nigdzie. Nie potrafię zrozumieć, jak to możliwe, bo tu są jacyś toksyczni i chorzy ludzie. Czułam tu się wyjątkowo źle.

– To pewnie się cieszysz, skoro tak źle ci się pracowało? Wreszcie jesteś wolna. Gratuluję.

– Wiesz co? Jesteś dla mnie kompletnym zerem. Dobrze wiesz, jaką mam sytuację i jestem przekonana, że zrobiłeś to z premedytacją.

Magda podniosła się z krzesła i wyszła. Z oczu popłynęły jej łzy. To był koniec koszmaru z jednej strony, bo nienawidziła tego miejsca, ale pomyślała też o tym, że utrata pracy oznacza dla niej problemy, z którymi będzie musiała się zmierzyć. Najbardziej martwiła się o pieniądze, skąd ma je wziąć. Cztery lata wcześniej kupiła mieszkanie na Bielanach po rozwodzie z mężem. Raty kredytu musiała wpłacać co miesiąc, a przecież bez stałej pracy szybko skończą się jej oszczędności. Co wtedy zrobi? Myśli plątały jej się w głowie. Była przygnębiona i przerażona tym, co może ją spotkać w niedalekiej przyszłości. Wróciła do mieszkania i otworzyła butelkę czerwonego wina. Jej jedyny przyjaciel, malutki kot Filip, którego znalazła dwa lata temu na parkingu, wdrapał się zwinnie po jej nogach i rozpłaszczył się na kolanach.

– Ty to masz chłopaku życie. O nic nie musisz się martwić. Co my teraz zrobimy? – powiedziała Magda do kota.

Dopiero teraz zaczęły z niej schodzić nerwy. Miała dość tego, co przeżyła w ostatnich tygodniach w pracy. Bez przerwy tylko się kłóciła z szefem. Najbardziej w pamięci utkwiły jej jego ostatnie słowa o kryzysie.

– Loteria? Czy on uważa, że ludzkie życie to zabawa lub gra. Skąd teraz wezmę pieniądze na spłatę długów? Boże, co ja teraz mam zrobić?

Te pytania zostały bez odpowiedzi. Kowalska nawet nie pamiętała, które wino otworzyła tego wieczoru. Jedno jest pewne, alkohol okazał się jej jedynym lekarstwem, który mógł ją uleczyć i uwolnić od kłopotów. Ile dni nie mogła się otrząsnąć? Tego nie pamięta, ale chyba przez blisko tydzień nie wychodziła z mieszkania. Zapijała się tylko i odizolowała od rzeczywistości. Kokon, w którym się zamknęła, był najbezpieczniejszy. Pewnego dnia zadzwoniła do niej matka.

– Hallo, słucham.

– Dziecko, co się z tobą dzieje? Dlaczego się do mnie nie odzywasz od tygodnia. Stało się coś? Znowu pijesz?

– Mamo, nie mów tyle, bo nie mogę zrozumieć wszystkich słów, które do mnie wypowiadasz. Powoli.

– Czemu milczysz?

– Nie chcę cię martwić, dlatego wolę nic nie mówić. Muszę sobie ze wszystkim sama radzić. Przepraszam.

– Co więc ukrywasz przede mną? Powiedz mi, przecież nie jestem głupia. Prędzej czy później i tak bym się dowiedziała. Mieszkasz tak daleko od nas, że człowiek jest skazany tylko na ruch z twojej strony. Nie możesz mi powiedzieć, co się dzieje?

– Wyrzucili mnie z pracy. Teraz to nazywa się redukcja, kryzys. Straciłam jedyne źródło dochodów i nie wiem, co dalej będzie.

– To dlatego tyle czasu się nie odzywałaś? A co z kredytem? Najgorzej, że masz kredyt. Z resztą możesz sobie poradzić, ale mieszkanie? Co za czasy. Człowiek nie może niczego być pewny. Mówiłam ci tyle razy, żebyś została w Iławie, ale chciało ci się wielkiego miasta. Życie w Warszawie dużo kosztuje, a ty bez pracy. To chyba najgorsza wiadomość, jaką mogłam usłyszeć.

– Mamo, mogę stracić to mieszkanie, to jakiś koszmar, co mam teraz zrobić? Nie mam pomysłu na życie. Nie mam siły, żeby walczyć.

– Chyba znowu coś piłaś. Zawsze się użalasz nad sobą, kiedy wypijesz. Jakoś musisz sobie poradzić. Dasz radę.

– Boję się. Nie mam siły, żeby walczyć. Nie wiem, co dalej ze sobą zrobić. Moje życie to totalna porażka. Jestem do niczego. Chcę umrzeć.

– Dziecko, nie wolno ci nawet tak myśleć, a co dopiero mówić. Nie wolno.

Kolejne tygodnie nie przynosiły żadnych zmian. Magda coraz bardziej zamykała się w sobie, przestała nawet dbać o siebie. Zaczęła się bać dzwonka od domofonu i widoku listonosza. Było jasne, że przez izolowanie się przed otoczeniem wcale nie poprawi swojej sytuacji. Ale nie mogła nic na to poradzić. Bała się. To nie był po prostu jej czas.

Wiadomość o tym, że Magda jest bez pracy, dość szybko się rozniosła wśród jej znajomych. Nikt jednak nie odczuwał potrzeby, żeby choćby zainteresować się tym, jak się czuje, czy może jest coś, w czym można zwyczajnie, po ludzku jej pomóc. Magda miała tego świadomość. W końcu jedna zasada zawsze się sprawdza. Jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie. To były przykre przemyślenia, ale człowiek powinien wiedzieć, gdzie jest jego miejsce w życiu.

Magda więc straciła nie tylko pracę, ale również przyjaciół, a przynajmniej osoby, które za takie uważała. Rozpadło się jej całe życie i nie miała sił, a przede wszystkim odwagi, żeby walczyć z przeciwnościami, które lawinowo zaczęły przed nią się piętrzyć. Raty kredytu to nie wszystkie długi do spłaty. Do zobowiązań, o które prędzej czy później upomni się bank, dochodziły rachunki z kart kredytowych oraz nieopłacany czynsz za mieszkanie. Kowalska jednak już dawno straciła kontakt z rzeczywistością i przestała całkowicie kontrolować rachunki, których nie tylko nie opłacała, ale i nie odbierała ze skrzynki na listy. Ile to wszystko mogło trwać? Tego nie pamięta. Z pewnością kilka, może nawet kilkanaście miesięcy.

Magda nie mogła znaleźć przez kolejne miesiące pracy, bo większość pracodawców bała się zatrudniać kogokolwiek z uwagi na panujący kryzys. Tak przynajmniej powtarzali wszyscy potencjalni pracodawcy, z którymi kontaktowała się w sprawie wolnych wakatów. Wszędzie słyszała te same słowa.

– Ma pani świetne kwalifikacje, jak dla nas to za wysokie nawet. Nie możemy nic pani zaproponować. Niestety, musimy oszczędzać, bo jest kryzys – powiedziała do niej specjalistka do spraw rekrutacji. – Może być pani pewna, że z takimi kwalifikacjami szybko znajdzie pani pracę.

– Wie pani co? Tymi słowami to nie opłacę rachunków. Nie mam już pieniędzy na życie. Niedługo zamkną mnie za długi. Pani mi tu takie dyrdymały przez telefon pieprzy. Jak mam żyć, za co?

– Proszę pani, chyba pani przesadziła. To bardzo nieprofesjonalne podejście. Proszę wybaczyć, ale muszę kończyć rozmowę. Do widzenia.

– Dajcie mi żyć. Ludzie, nie mam pieniędzy, stracę swoje mieszkanie. Co robić?

To pytanie pozostawało bez odpowiedzi. Kowalska miała świadomość, że praktycznie każdy dzień bez pracy przybliża do niej widmo nieodgadnionej katastrofy, która w konsekwencji może przyczynić się do utraty mieszkania. Czuła się upokorzona i naprawdę coraz bardziej nie wiedziała, co ma w ogóle ze sobą zrobić. Pomyślała nawet, że być może jedynym rozwiązaniem jest wystawienie na sprzedaż mieszkania. Może to jakiś znak z góry?

– Może powinnam zacząć wszystko od początku, ale gdzieś indziej – powiedziała pewnego wieczoru, siedząc z kieliszkiem wina w ręku.

Alkohol towarzyszył jej praktycznie co wieczór. Tłumaczyła sobie, że tylko w ten sposób może zasnąć. Trudno się temu dziwić, bo Kowalska siedziała w domu non stop. Nie wychodziła na miasto, nie odwiedzała znajomych, a na rozmowy w sprawie pracy chodziła dość rzadko. Nic dziwnego, że zaczęła nawet nabierać coraz więcej nawyków, które kojarzą się ludziom z dziwactwem i samotnością. Nawet sąsiadów unikała.

– Oni pewnie i tak już wiedzą, że nie płacę czynszu. W tym bloku ludzie wiedzą wszystko o wszystkich. To jakaś plaga – pomyślała.

Faktycznie, dozorca kilka razy bezskutecznie dobijał się do drzwi mieszkania. Próbował doręczyć Magdzie pismo z informacją o tym, że nie płaci czynszu. Ale tego nie wiedziała, bo przecież żadnej korespondencji nie czytała od kilku miesięcy.

Ile trwała bezczynność w życiu Magdy? Dobry rok, a może nawet dłużej. Dopiero wiadomość o chorobie jej ojca sprawiła, że dziewczyna się przebudziła. Musiała walczyć o życie ojca. Załatwiła mu najlepszych lekarzy w Warszawie, a potem zajęła się jego opieką. To pomogło. Dzięki temu Magda nie dość, że zmotywowała się do walki o życie ojca, to miała obowiązki i stopniowo odzyskiwała też chęć do walki o własne sprawy. Dzięki obecności ojca w jej mieszkaniu była bardziej zmotywowana do poszukiwań pracy, a także do porządkowania zaległości w swoim życiu.

– Córeczko, małymi krokami wszystko naprawisz, tylko musisz w to wierzyć – powiedział do niej ojciec.

– Tak tato, czas wrócić. Byłam w dalekiej podróży. Nie było mnie przez dłuższy czas we własnym życiu. Poddałam się, a przecież wszystko ode mnie zależy.

– To skoro to wiesz, to na co czekasz? Musisz działać. Obiecuję ci, że wyzdrowieję. Tak bardzo mi pomagasz. Tylko za siebie się weź. Dobrze?

– Jasne, że się wezmę. Dziś mam spotkanie w sprawie pracy. Jakoś to musi się ułożyć.

Rzeczywiście, w ciągu kilku tygodni Kowalska znalazła nowe zatrudnienie. Odstawiła też alkohol i zdecydowała się nawet pójść do lekarza, żeby walczyć ze swoim złym samopoczuciem. Depresja to była oczywista diagnoza. Powrót do równowagi mogły zapewnić jej tylko leki.

– Zaniedbała się pani. Gdyby przyszła pani do mnie wcześniej, to z pewnością nie byłoby tylu problemów. Ludzie są różni, ale jeśli pozwolimy sobie na bezsilność, to toniemy we własnych problemach, które można rozwiązać. Ale bez pomocy specjalistów, jest to niemożliwe.

– Widzi pan, ja to wszystko wiem. Nie umiem wyjaśnić ani panu, ani sobie. W zasadzie nikomu nie mogę powiedzieć, co się ze mną działo. Gdzie byłam. To są pytania, po których za każdym razem jest tylko cisza. Nie umiem odpowiedzieć samej sobie.

– To nazywa się depresja. Nie wolno nikogo zostawiać w tej sytuacji samego. U pani zabrakło po prostu tej drugiej osoby. To przykre, ale człowiek powinien mieć na kogo liczyć.

Pół roku po wizycie u lekarza życie Magdy bardzo się zmieniło. Dzięki temu, że Kowalska zaopiekowała się chorym ojcem, udało mu się powrócić do zdrowia. Magda szybko się odbiła od dna. Co prawda, wiele długów musiała rozłożyć na raty, ale dzięki nowej pracy zaczęła spłacać. Porządek musiał prędzej czy później nastąpić w jej życiu. Dzięki temu, co się jej przytrafiło, stała się silniejsza. Zrozumiała, że życie wcale nie musi być katastrofą, nawet jeśli coś tracimy. Być może dzięki temu otwartemu spojrzeniu na rzeczywistość w życiu Kowalskiej pojawił się Piotrek. Zaczęli się spotykać dość niespodziewanie.

Miłość w życiu Magdy okazała się nie tylko rewolucją, ale przede wszystkim antidotum na przeszłość, o której nie potrafiła zapomnieć przez długie miesiące. Piotrek kilka miesięcy po pierwszej randce oświadczył się Magdzie. Zamieszkali razem. Kowalska wreszcie poczuła się bezpieczna. Drugi człowiek jest zawsze najlepszym lekarstwem.

TOMASZ REICH

  2012-01-04  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
126498353


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.