Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie, felietony
Gonzalez: Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie, felietony

2013-12-25

Reich: Kod do rodziny



Człowiek nie może żyć odcięty od środowiska, w którym żyje. Możemy próbować odcinać się od otoczenia, ale prędzej czy później przekonamy się, że być może z ludźmi trudno się żyje, ale bez nich funkcjonować się nie da.


Bracia powinni się ze sobą dogadać. Zawsze. Nic nie powinno dzielić rodziny. W przypadku Nowaków było inaczej. Taki ludzki wyjątek, który potwierdza regułę, że z rodziną najlepiej na zdjęciu i to w dodatku w środku, bo jeśli ktoś stoi po bokach, to mogą go wyciąć z fotografii. Mieszkańcy Zalewa dobrze znali obu braci i dobrze zapamiętali moment, w którym obaj przestali ze sobą gadać. Wszyscy wiedzą, kiedy to się stało, ale nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego. Owszem, były domysły, plotki, ale nikt nie znał prawdziwej przyczyny milczenia braci.

Szymon nie zamienił z bratem nawet słowa od przynajmniej dwudziestu lat. Widywali się codziennie na ganku. Adam palił na schodach papierosy i spoglądał na brata z obojętną miną. Ludzie w miasteczku mówili, że góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze. Szczególnie bracia powinni się ze sobą umieć dogadać. Każdy może mieć inne poglądy, spojrzenie na różne sprawy, ale w rodzinie nie powinno być kłótni. Przecież kto będzie oparciem?

Szymon był starszym bratem. Ożenił się zaraz po technikum, a potem urodziły się dzieci. Dokładnie trójka: Marysia, Kasia i najmłodszy Antek, prawdziwe oczko w głowie tatusia. Niestety, od pewnego czasu chłopiec chorował i tylko wtajemniczeni wiedzieli, że zmaga się z jedną z najtrudniejszych odmian białaczki. Choroba postępowała bardzo szybko i lekarze rozpaczliwie poszukiwali dawcy szpiku do przeszczepu, który w przypadku małego Antosia był jedynym sposobem na wyleczenie.

Młodszy Adam był przeciwieństwem brata. Ożenił się dopiero po 30. Wcześniej był w wojsku, a potem przez 10 lat pracował na morzu jako marynarz. Wyjechał ponoć z Zalewa, bo unikał kontaktu z bratem. Po kilkunastu latach powrócił i zamieszkał w części domu, który odziedziczył w połowie po śmierci rodziców. Jego żona pochodziła z Gdańska, oboje doczekali się dwójki chłopców: Piotrusia i Pawła. Dzieci z obu stron miały zakaz kontaktu ze swoimi krewnymi. Chłopcy nie próbowali nawet się bawić z potomstwem wuja Szymona, które widywali codziennie na podwórku. Lucyna, żona Adama, nie próbowała również zaprzyjaźniać się z bratem męża ani z jego rodziną.

Szymon zaś od dłuższego czasu więcej czasu spędzał poza Zalewem, bo choroba Antka wymagała od niego i żony częstych wyjazdów do Olsztyna.

Była połowa grudnia, kiedy Antek poczuł się znacznie gorzej niż dotychczas. Chemia była wyniszczająca dla jego wątłego i wyniszczonego przez chorobę organizmu. Nowak przyjechał z maluchem tym razem do szpitala sam. Jakby spodziewał się, że rozmowa z lekarzem może okazać się dość trudna. Nie mylił się. Lekarz powiedział mu, że chłopca może uratować tylko przeszczep.

– Może ktoś z rodziny może być dawcą?

– Przecież wszystkich już chyba badaliście?

– Chce mi pan powiedzieć, że nie ma pan rodzeństwa? Najbliższa rodzina to nie znaczy zawsze ojciec i matka, rodzeństwo chorego. To może być również pana rodzeństwo.

– To nie ma takiej możliwości. Miałem brata, ale on... To niemożliwe – wycofał się podłamanym głosem Szymon.

– Z moich informacji wynika, że ma młodszego o rok od siebie brata. Jego warto przebadać, bo on albo ktoś z jego rodziny może być dawcą szpiku. Nie mamy czasu, Antkowi naprawdę zostało niewiele czasu.

– Wiem, wszystko rozumiem, tylko, co mam zrobić. Może gdyby nie wiedział, że chodzi o mojego syna, to pewnie zgodziłby się. A tak to niemożliwe.

– Proszę pana, tu wszystko jest możliwe, nie możemy za długo czekać na dawcę anonimowego, bo ten może się znaleźć lub w ogóle go nie odnajdziemy. Rodzina daje duże prawdopodobieństwo.

– To mnie pan zaskoczył, co mam zrobić?

– Proszę iść do brata, poprosić go o zgodę na badania. Inaczej pan straci dziecko.

Szymon wiedział, że to nie są żarty. Tylko co z tego, skoro ze swoim bratem nie miał kontaktu od ponad 20 lat. Co ma zrobić? Po tylu latach po prostu pójść do niego i tak po prostu z nim rozmawiać? Co z jego dumą, czy on w ogóle zgodziłby się? Wiedział jednak, że to jedyna droga do tego, żeby uratować życie synka.

Po powrocie do domu opowiedział o wszystkim żonie. Nowakowa stwierdziła, że siła wyższa. Obcych się o pomoc prosi, to i w tym wypadku brat powinien się zgodzić. Kłopot był tylko w tym, kto powinien iść i powiedzieć o tym, że Antek potrzebuje pomocy od wujka. Żona Ewa powiedziała, że jeśli on nie chce gadać z bratem, to może iść sama, bo jej zależy na ratowaniu dziecka. Szymon miał świadomość, że to jego obowiązek, bo przecież chodziło o życie jego syna. Nic dziwnego, że mężczyzna poderwał się z krzesła i wyszedł z domu. Gdzie poszedł? Nowakowa szczegółów tej rozmowy nie pamięta, ale do dziś wszyscy w okolicy wspominają, jak Nowak wybiegł na podwórko i zaczął krzyczeć do brata o ratunek. Ten ponoć wybiegł przed dom i podbiegł do przerażonego brata, żeby go uścisnąć. Jakby przez uścisk chciał potwierdzić, że jest gotowy do tego, żeby mu pomóc. Nagle obaj bracia po prostu zaczęli po latach ze sobą gadać. To musiało być wielkim szokiem dla wszystkich. Szczególnie, że tylko wtajemniczeni wiedzieli, że obaj przestali rozmawiać ze sobą przez dziewczynę.

– Adam, myślałem przez te wszystkie lata, że mi nie wybaczyłeś.

– Co ty gadasz, przecież nikt miłości nie wybiera. Uczucia po prostu są silniejsze. To miłość za nas wybiera, czyniąc z nas niewolników. Widzisz, ty nawet nie wiesz, co się z nią stało.

– Nie wiem, bo zaraz po tym wszystkim wyjechała gdzieś i nigdy nie wróciła. Straciłem kontakt z nią i z tobą.

Rok później Antek poszedł do szkoły. Przeżył dzięki pomocy wujka, który miał identyczny kod. To on uratował chłopcu życie. Szymon był wdzięczny losowi, bo oprócz syna po latach odzyskał rodzinę. Obaj bracia wybaczyli sobie błędy młodości i zrozumieli, że najważniejszym w życiu dobrem jest rodzina. Jedyna prawdziwa wartość, którą należy chronić i szanować nade wszystko.

TOMASZ REICH

  2013-12-25  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
131026386


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Wyszukiwarka | FORUM
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.