Logo Kurier Iławski

Pierwsza strona
INFORMACJE
Opinie
Kurier Zdrowia i Urody
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Stopka
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie
Dział OPINIE tymczasowo zawieszony
Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Sezon na grzyby
Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Pozostały tylko obietnice
Epidemia paradoksu
Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Nic się nie stało. Jedziemy!
Ciemność widzę!
Turystów może to nie irytować?
Śmieci nasze powszednie
Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Ulica księcia Surwabuno
Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Na młode wilki obława…
Serdeczny szwindelek
Więcej...

Opinie

2007-12-05

Policja dla ludzi, nie na odwrót!


Jestem dość kompleksowo przeczulony na wszelkie przejawy nadużywania władzy, nawet na hipotetycznej linii pani woźna-statystyczne sprzątaczki. Dzieje się bowiem często, zwłaszcza na realnych szczeblach niższych, np. mundurowych, iż wystarczy, że jakiemuś zakompleksionemu jegomościowi przydzielisz dwóch nawet podwładnych i zaczyna się żenujące przedstawienie pt. „Ja wam tu zaraz k… pokażę miejsce w szeregu!”


Leszek Olszewski


Bardzo podatni – okazuje się – na tego typu kulawą megalomanię są początkujący adepci policji, zwyczajowo wypuszczani w komendach na patrole prewencyjne, bo przecież starszyzna nie będzie nocami tłukła się radiowozami by sprawdzić, czy miasto spokojnie przysypia.

Wyekwipowani więc i uzbrojeni chłopcy, mając uczucie całkowitej bezkarności nierzadko urządzają sobie łowy, by upolować na patrolu to nastolatków wracających po północy z dyskoteki, to tychże siedzących spokojnie na przystanku przy butelce piwa itp.

Słowem każdego kogo uznają za bezbronnego wobec ich „karzącej ręki prawa i porządku.” Szwankować tu muszą kryteria naboru do zawodu, które pozwalają przedostać się do niego osobnikom, którzy swoją misję od początku traktują nie jako służenie społeczeństwu poprzez realne eliminowanie grożących mu zagrożeń, a jako sposobność pokazania zastraszonym młodocianym, że są zawsze nikim w prowokowanym nierzadko starciu z nimi – panami świata na ulicach i chodnikach.

Specjalnie użyłem terminu „przedostać się”, gdyż pisząc o zjawisku mam na myśli jednostkowe, w każdym razie zupełnie mniejszościowe przypadki, które niebywale jednak niekorzystnie rzutują na ogólny odbiór pracy policji. Od Iławy po Kraków i Cieszyn, bo głosy dopływają zewsząd, proszę śledzić na bieżąco choćby serwisy internetowe. Osiądźmy może nad Jeziorakiem.

Latem rozmawiałem przez przypadek na ten temat z szefostwem iławskiej komendy i tam usłyszałem, że tym to też często opadają ręce, gdy dowiadują się rano, że w nocy po akcji prewencji w komendzie polała się krew, a przywieziono chłopaka z parku, bo był lekko pijany, więc go do radiowozu i na przesłuchanie. Niedaleko bowiem leżał przewrócony kosz i rozbita butelka po piwie – przesłanki do zatrzymania były więc więcej niż ewidentne.

Słyszałem też o kompletnej nieznajomości prawa wśród pewnego prewencyjnego duetu, który wręczył ubzdurany mandat zastraszonemu chłopcu, mimo, że ten nie ukończył 17 lat. Mandat okazał się wobec tego nic nie wartym świstkiem papieru i dobrze, bo dzieciak go przyjął chcąc uniknąć awizowanego przez policjantów wezwania… Straży Pożarnej, by ugasić grilla, z którego wraz z kolegami wcinał kiełbasy. Polityka zastraszania więc to potężny oręż bossów z radiowozów wobec każdego, którego po wstępnych oględzinach uznają za potencjalną ofiarę. Nie piszę tu o fajnych chłopakach z prewencji, tylko o ich przynoszących im wstyd kolegach po fachu.

Do poruszenia generalnie tej problematyki na łamach skłoniła mnie przeczytana w ostatnim NKI historia kolejnego widowiska z radiowozem w tle. Tym razem zatrzymany w dość filmowym stylu został młody kierowca, pod adresem którego skierowano fatalny – porównywalny chyba tylko z zabójstwem czy gwałtem – zarzut, że wjechał na skrzyżowanie świetlne, gdy światło zmieniło się z zielonego na pomarańczowe, a potem za moment – czerwone.

Karomierz przy tym przytoczono na tyle kosmiczny, że mandat za owo miał wynieść bodaj 900 zł i 18 punktów karnych! Sytuacja paranoiczna, ale metoda operacyjna patrolu nieobca, jeśli wspomnimy historię ze Strażą Pożarną sygnalizowaną powyżej. Potem doszło do tradycyjnego złagodzenia liczb, mandat zmalał kilkukrotnie, punkty o 2/3. Słowem – ciesz się człowieku szary, przyjmuj i leć z przekazem na pocztę w terminie tygodnia. Argumentowano to jakimś – usankcjonowanym na pewno przez ustawodawcę – „dniem dobroci”(!) – pełen profesjonalizm więc karodawców.

Obyście też trafili – jak np. za późno dacie kierunkowskaz skrętu w lewo na ten amerykański patrol. Trafiła jednak – poważnie mówiąc – kosa na kamień – i za to dla kierowcy gratulacje. Odmówił on przyjęcia mandatu, gdyż czuł się całkowicie „wrobiony” w problem. Nie jechał przy tym sam, więc może liczyć na świadka i zdecydował się oddać rozstrzygnięcie sprawy w ręce niezawisłego sądu, który z pewnością wyda sprawiedliwy wyrok, ufam, że na korzyść zatrzymanego.

Tam już bowiem nie sięgają wpływy i wypływy propagatorów „dni dobroci” i innych tego typu idiotyzmów. Liczę przy tym, że sąd poprosi „patrolantów” o złożenie obszernych zeznań na jakiej podstawie są oni władni samowolnie obniżać mandaty o kilkadziesiąt procent i w ramach jakiej normy jakości pracy policji za przejechanie skrzyżowania nawet w chwilę po zgaśnięciu zieleni straszy się kierowcę tak horrendalnym karomierzem? Białoruska norma ISO czy może kubańska?

Przykład ów powinien być dla nas wszystkich w dwójnasób lekcją świadomości obywatelskiej. Po pierwsze – winniśmy być w każdej sytuacji świadomi swoich praw, bo tak naprawdę policja niewiele jest w stanie nam zaszkodzić jeśli ewidentnie nie złamiemy prawa. Pojął to ów młodzieniec od grilla, który na przyszłość zarzekł się nie przyjmować mandatu gdy nie czuje się winny, nawet jeśli pan z radiowozu zagrozi niezwłocznym wezwaniem posiłków z CIA i osobiście Jamesa Bonda.

Secundo zaś, nie pozwólmy sobie na jakiekolwiek formy fraternizowania się z rozzuchwalonym stróżem prawa, w stylu: „Bierz mandat i masz spokój”. Nawet jak zaparkujemy wszerz asfaltu na ruchliwej ulicy, obowiązkiem policjanta jest traktowanie nas zgodnie z literą prawa, ale bez żadnych osobistych wycieczek, słowem prośba o dokumenty, informacja co przeskrobaliśmy i werdykt dotyczący kary.

I tyle mamy ze sobą wspólnego, pamiętajcie o tym jeżeli ktoś się bał lub boi!

LESZEK OLSZEWSKI
opinie@kurier-ilawski.pl


  2007-12-05  

 TWOJE ZDANIE

Wróć   Góra strony
94316119



REDAKCJA:
redakcja@kurier-ilawski.pl


Zaproszenia: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl






Pierwsza strona | INFORMACJE | Opinie | Kurier Zdrowia i Urody | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Stopka
Wyszukiwarka | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2022 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.