Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Olszewski: Bookcrossing, co to? Stymulator głowy!
Kurpiecki: Uwaga – natura!
Olszewski: Kontrola, rzecz święta, wyjmuj dokumenta!
Kurpiecki: Niepoprawne myśli z kraju kiszonego śledzia
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Olszewski: Słynny pan Macyra i inni w branży
Rochowicz: Zwyczaje swawolne
Olszewski: Gorzkie żale odjeżdżajcie!
Rochowicz: Sport i wartości w życiu Karola Wojtyły
Gonzalez: Dawid Bobasek
Olszewski: Tysiąc kilometrów via Pendolino w dobę!
Gonzalez: Radni za handlem, ale przeciwko. Koniec Manhattanu
Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?
Więcej...

opinie

2005-11-16

Parada testosteronu


Niejaki Tomasz Więcek w paradzie testosteronu własnego uczestniczy. Ba, żeby to tylko! Testosteronem zamienił łamy szturmówki, w której trzy po trzy plecie, na turniej macho. Wykreował się nam chłopak (do tej pory nie skarcony) na ikonę agresywności, a i intelektu też niezwykłą... Ale wiadomo, prawdziwa swoboda lingwistyczna, którą na temat Kuriera uruchomił, tylko wielkie umysły cechuje...


Andrzej Kleina


„Mimika twarzy Jarosława S. wskazywała na optymizm i zadowolenie z życia” – stwierdził autorytatywnie Tomasz Więcek, niczym absolwent psychologii z Harvardu, w doniesieniu prasowym z sali rozpraw.

Niewykluczone, że oczekiwał Więcek od Jarosława Synowca nieobecnego spojrzenia pytona, który pożarł konia i trawi teraz jego kopyta. Jeśli Więcek oczekiwał od Synowca głupawego wyrazu twarzy pół-Downa pół-wilka, to klapa. Nie mógł przecież optymista nieustający, jakim jest Synowiec, reprezentować otępiałości i zasmucającego ubóstwa ekspresji.

Próbuje dobierać się młody Więcek do Kuriera Synowca w dziwny niezrozumiale sposób, jakby chciał w sandałkach rozdeptać nosorożca, co nie porażkę mu wróży, a kompletną klęskę. Czy można opisać rzeczywistość zewnętrzną przy pomocy siatki pojęciowej składającej się z raptem 1000 słów? Jasne, że można. Tyle tylko, że tego typu opis jest zarówno niezwykle płaski, jak monochromatyczny.

Będąc rozkosznie pewnym swojej wygranej, Więcek utracił wszelkie hamulce. Zarówno moralne, o ile je posiada, a także to coś, co instynktem samozachowawczym chyba można nazwać. Nie fakty i dowody są istotne dla Więcka. Nic tam zasada obiektywizmu dziennikarskiego i wierności faktom. On wie po prostu, że Synowiec i Artur Fota to „bandyci i szantażyści”.

Absolutnie podobnie jest w lubawskim Głosie Magistrackim. „Lubawa znowu jest the best” – doniósł w Głosie wierny paź magistratu, Błażej Urbański. I dołączył fotkę burmistrza Edmunda Standary z wyeksponowanym, a jakże, sygnetem – być może rodowym, który w minionej epoce status cinkciarza pod Pewexem podkreślał (proszę dziadków o wytłumaczenie tej frazy wnukom). Spojrzenie Standary, głębokie jak płaski ekran komputera, nicość niezwykłą reprezentuje.

Od trzech lat w sposób wyjątkowo sprostytuowany donosi Urbański o rzekomych sukcesach Standary i jego egzotycznej ekipy. A skoro tak, to maleńkie słowo „znowu” jest tutaj absolutnie nie na miejscu. Stanowi bowiem niejako dowód w sprawie, że sukcesów ostatnio jednak nie było. Ale czy stać Urbańskiego na tak precyzyjny opis rzeczywistości?

Powiada też Standara w tekście Urbańskiego: „(...) To bardzo miłe uczucie, gdy po wielu miesiącach prac całego sztabu ludzi, Lubawa otrzymuje takie wyróżnienie (...) to dopiero pewien etap, ale tym, którzy przyczynili się do tej nagrody już dziś należą się słowa podziękowania (...)”.

Czyli komu pan dziękuje, panie Standara? Przecież aktualna inwestycja prapoczątki bierze w minionej epoce samorządowej i dotyczy poprzedniej ekipy! Nie stać pana na elegancję i staropolskie słowo „dziękuję” im wyrażone?

Dlaczego pan kłamie, panie Standara? Tak się pan zapędził, że inaczej pan już nie umie? Dlaczego, panie Standara, w doniesieniu o sukcesach lubawskich kickboxerów (w Kurierze) trener Waldemar Goliszewski powiada, że nie mają lubawscy zawodnicy żadnej, ale to żadnej pomocy finansowej od pana? W pańskiej natomiast gazecie, kawałka tego nie ma kompletnie. O czym to świadczy, panie Standara? Panie Standara, pan chyba nie lubi Lubawy?

Niech pan nie przeoczy, kiedy niezgodnie z prawem prasowym i zwykłą ludzką przyzwoitością odpowiadać mi pan będzie (w swoim Głosie, a nie Kurierze), że klub ten w swej nazwie „miejsko-wiejski” wyznacznik nosi.

Dopowiem do końca czytelnikom, żeby sytuacja była jasna. Pan odpowiada mi czasami w Głosie właśnie, nie Kurierze, po to, ażeby pański paź Urbański nie puścił mojej kontry... I nie puszcza. I ludziska w Lubawie czytają, jaki z tego Kleiny „skurwiel”: i ze śmieciami mąci, i Lubawy nie lubi, i ze stadionem kłamie, i pewno też to jaki niecny mason, a przynajmniej flejtuch i pijak... I pewnie szantażysta bandycki jaki też...

I jeszcze innym językiem panu powiem, bo wykształcony z pana przecież człowiek... (a jak pan nie zrozumie, to sekretarz Maciej Radtke panu podpowie).

Od pewnego już czasu zainicjowana została, poprzez fakt publikacji prasowych dotyczących mojej osoby, w Głosie Magistrackim specyficzna „debata publiczna”, gdzie w kategoriach zdań wartościujących została poddana ocenie moja osoba. I nic przeciwko temu nie mam. Wszak reklamy nigdy za dużo, o czym doskonale pan wie. Problem na tym jednak polega, że posiadając niezbywalne prawo do ochrony i obrony dóbr osobistych, które – moim zdaniem – są jaskrawo naruszane, jestem neutralizowany poprzez niepuszczanie mojej polemiki. Coś niezwykle plugawego...

Nie tak dawno w Głosie (a jakże!) ukazał się krótki tekst sygnowany podpisem Błażeja Urbańskiego, który – w mojej ocenie – dziełem jest sekretarza Macieja Radtke (a bo to pierwszy?). W sposób dla siebie właściwy, czyli nieelegancki i bezczelny, Radtke pięciu odczepionych i niepokornych radnych publicznie obraził, którzy nie wyrazili zgody na podwyżkę kasy dla burmistrza. Żadna z tych osób nie zareagowała.

No to sekretarz poużywał dobie dalej: „Bycie radnym to zajęcie społeczne” – Radtke powiada. I rzecz niezwykłą dodaje: „To, co powiedzą mieszkańcy o podwyżce burmistrza, to jego zmartwienie, a nie radnego”.

Wstyd to doprawdy, panowie radni – wstyd, że nie reagujecie na takie słowa wyrobnika, którego winniście nadzorować i rozliczać z wyników, a nie stawać przed nim na baczność! Wstyd podwójny, a nawet do sześcianu!

Andrzej Kleina


  2005-11-16  

Wróć   Góra strony
125341992


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.