Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Olszewski: Brak tremy jest dobry, ale luz też!
Gonzalez: Fajerwerki i lasery zamiast karmy dla psów
Dąbrowski: Zatkana Iława w oczekiwaniu na obwodnicę
Gonzalez: Samorząd przeżarty rdzą
Orlicz: Moja znajoma Olga Tokarczuk
Olszewski: Cudze chwalicie, swego pierwej nie znacie!
Gonzalez: Iława zagłębiem kultury w... Warszawie
Olszewski: Mój chiński telefon
Olszewski: Odgrzebana notatka, a jaka paleta ludzi!
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Gonzalez: Czy inni nie zasłużył w Iławie na pomnik?
Gonzalez: Wszystkie grzechy Krzysztofa Sadowskiego
Olszewski: Miasto w sosie własnym do przeglądu
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Więcej...

opinie

2010-05-26

Panu Bogu w okno, a wandalom veto!


Ta Iława to ma cholera szczęście. Cały kraj pod wodą, a my nad i nic tu się nie zmieni, nawet gdyby lało przez miesiąc – to się nazywa genius loci. Tak myślę: kwiecień – Smoleńsk, maj – powódź, co zatem w czerwcu? Stawiam, że limit nieszczęść się wyczerpie i czerwiec będzie po prostu czerwcem – zwykłym, ciepłym, przyjaznym. Polsce potrzeba aktualnie normalności jak statystycznemu węgorzowi wody i liczę, że ta w końcu, jakżeż długo oczekiwana zakotwiczy między Odrą a Bugiem na dobre.


Leszek Olszewski


Niepotrzebnie się tylko miesza w te wszystkie doczesne sprawy pana Boga: czemu pozwolił na Smoleńsk, na powódź, wcześniej na 11 września, holocaust, itd. Odpowiedzi są dwie – dla niewierzących i wierzących. Pierwsza: nie miał nic do pozwalania, bo Bóg nie istnieje, druga: Bóg w zamian za wiarę nie daje poczucia bezpieczeństwa i gwarancji, że z tego tytułu czegoś unikniemy.

Kwestia wiary nijak nie wpływa na meandry ludzkiej szarej codzienności w Polsce czy Szkocji, więc nie wprzęgajmy sił wyższych w jakieś skryte fatalizmy, bo np. samolot zawadził o drzewa i spadł. Pora skończyć z bajkami dla nie do końca chyba wydoroślałych ludzi. Słowem – jeżeli Bóg jest, istnieje, to nawet jeśli jesteś głęboko wierzący nie spodziewaj się, że ominie cię z tego tytułu wypadek losowy w postaci chociażby katastrofy lotniczej czy porażenie prądem – żadnego parasola nad tobą nie ma – licz się z tym.

Ja generalnie wolę wierzyć w całkowitą przypadkowość niektórych sytuacji, bo aż o świętokradztwo ociera się pytanie dlaczego np. Bóg zabrał jakiemuś mężowi żonę i dwójkę dzieci, którzy zginęli w wypadku samochodowym? Nie mieszajmy w to Boga, zmarłych chowajmy i módlmy się o spokój ich dusz. Wielka metafizyka tkwi w tym zwrocie, bo nawet niewierzący są przekonani, że duszę posiadamy i po śmierci powinna ona zaznać przede wszystkim spokoju – jakżeż to uduchowione. A przypadkowość śmierci niech najlepiej zobrazuje wam pewien znajomy mi przypadek. U pewnej starszej, wykształconej pani, dotąd nie chadzającej do kościoła wykryto nowotwór, który okazał się złośliwym. Kilkuletnie leczenie o dziwo przyniosło przełom – rak zatrzymał się w inwazji, nie było przerzutów, pani żyła kilkanaście lat.

Przypisała to jednocześnie Matce Boskiej, wysłała „dziękczynnie” pokaźną darowiznę na Jasną Górę, na tyle pokaźną, że znalazła się na jakiejś elitarnej cegiełce jako wybitny darczyńca czy coś w tym rodzaju. Datki szły niezależnie co roku, pani zaś w rodzinnym mieście blisko Iławy stała się w swojej parafii parafianką nr 1. Oboje z mężem w dobrym zdrowiu przekroczyli 80-tkę, wszystko wydawało się boską ręką pisane. Aż tu dwa lata temu przed Bożym Ciałem pani ta myła okna, mieszkała na czwartym piętrze i w pewnym momencie jakiś zawrót głowy czy coś równie „sprzyjającego” zachwiało jej równowagą i kobieta spadła na chodnik ginąc na miejscu. Gdzie tu pytanie pana Boga jaki miał w tym cel? Przypadki fundują nieraz zadziwiające scenariusze, zwykle jednak trywialne – postarajmy się to na trzeźwo dostrzegać, a Bogu zostawiajmy co boskie, słowem boskość, świątynie nie zaś siłę sprawczą zatonięcia Titanica czy faktu, że podczas burzy piorun trafił w dom sąsiada, a nie nasz.

Miałem zacząć od tutejszych spraw bieżących, a okazuje się, że na nich skończę. Primo, ponoć jacyś wandale pobazgrali sprayem tablice na szlaku na Kamionkę, a naprawienie szkód ma kosztować 1000 zł. Policji nie udało się ustalić sprawców, czemu trudno się dziwić – dewastacja miała wszak miejsce w środku lasu. Nie chcę się nad sprawcami znęcać ale mniemam, że umieją czytać i może mają przed sobą ten tekst. Jeśli tak – przebaczam i wielkodusznie proszę o nie robienie podobnego bałaganu w przyszłości. Wykonanie takich tablic informacyjnych to żmudna praca, potem pełnią one niezwykle pożyteczną rolę publiczną – dają turystom możliwość zapoznania się ze specyfiką mijanego obszaru.

Nie niszczcie tego ani niczego innego co upiększa to miasto i okolice tak lekkomyślnie – raz was nie złapią, potem pewno złapią – po co wam taka ujma i plama na życiorysie? Teraz się udało i na tym może koniec, zastanówcie się sami. Nie wiem czy słyszeliście, że w Niemczech wpadli na bardzo inteligentny pomysł eliminujący prawie w całości miejskich wandali. Mowa o wschodnich landach, pokomunistycznych, gdzie mentalność części nastolatków, podobnie jak w Polsce jest często agresywna, co jest pochodną biedy. Otóż miasta jak długie i szerokie obwieszono kamerami, z których ponoć gros to atrapy, tylko jak to sprawdzić? Na wszelki wypadek więc nikt nic nie przewraca, nie zamalowuje, nie kopie – strach, że jesteś niejako wystawiony „na tacy” jest większy.

W Iławie gdy widzę te zdewastowane budki telefoniczne w centrum miasta, kosze na śmieci powywracane po sobocie, butelki potłuczone na chodnikach, wnioski są dwa – policja ostatniej nocy miała imprezę integracyjną gdzieś w Sarnówku, secundo zaś, nawet jeśli taka sytuacja miała miejsce, porozwieszane na słupach kamery z pewnością powstrzymałyby krewkich asów przed daniem upustu swojej furii. Podobnie jak radary-atrapy każą piratom drogowym zdjąć nogę z gazu. Myślicie, że w marketach wszystkie kamery nas obserwują? Skądże, czasem w ogóle nie działają, ale efekt odstraszający złodziei spełniają znakomicie. Czemu nie przeszczepić tego sprytnego i taniego rozwiązania na grunt miejski, pro publico bono?

Jak to powiedział sołtys chłopom w „Konopielce” − droga do dobrobytu jest w sumie prosta: trzeba robić to, co mądrzejsi przed nami robili, a dziś żyją po pańsku, korzystać więc z osiągnięć innych, którym coś wyszło. Polska − często ulegam wrażeniu − sama siedzi i kombinuje jak sobie z czymś poradzić, podczas gdy świat już kiedyś z tym samym się uporał i darmo udostępnia chętnym receptę skutecznego działania.

Jak już być pawiem i papugą narodów, to w pozytywnym tego słowa znaczeniu – ponoć rondo przy „Budowlance” jest kopią pomysłu włoskiego, moda na aktywny tryb życia też już się wdziera z Zachodu, europeizacja więc następuje, oby i głowy objęła.

LESZEK OLSZEWSKI

  2010-05-26  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
126418776


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.