Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie, felietony
Gonzalez: Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie, felietony

2017-04-26

Olszewski: Za naszych czasów tego nie było


Daleki jestem od konfrontowania naszych czasów z minionymi, bo to po prostu głupie. Terminy „ta dzisiejsza młodzież” towarzyszą każdej epoce, a nieodmiennymi ich ofiarami nasze babcie i pradziadkowie. Znaleziono kiedyś hieroglify ze starożytnego Egiptu, odszyfrowano je, a tam jakiś podsuszony frajer wypisał: „Ta dzisiejsza młodzież nie ma żadnych zasad, do czego to idzie”? Epoka hippisów już w połowie w grobach i wyszli z tego prezesi banków, prezydenci i premierzy, jak z każdego innego pokolenia wielkiego buntu i mówienia establishmentowi: „Dość”!

Była taka śmieszna scena w „Alternatywach 4”, kiedy to cieć – Stanisław Anioł (grany przez Wilhelmiego) zwraca się do docenta, granego przez Pokorę. „Pan wie, co się dziś wyrabia, co ci młodzi teraz robią”? Po czym bez wyjawiania szczegółów konkluduje: „Panie – za naszych czasów tego nie było…”. To z kolei było tak rześko-debilne, iż uchwyciłem gadkę zaraz po przechwyceniu sceny. I tak – mrozy przyszły w kwietniu, mówię do kolegi – „Ty, za naszych czasów tego nie było…”, a on przytakuje. Podobnie gdy babka przechodziła na zielonym, a potem chwilę na czerwonym, bo nie wyrobiła się. Każdą dosłownie scenę można tak zinterpretować, nawet tę, że listonosz przyszedł dzisiejszej środy bardzo późno. Jak macie osobę, która zrozumie ładunek humoru, wyładujcie jej z kamienną twarzą: „Zdzisiek, za naszych czasów tego nie było…”.

Miałem i mam kolegę, który niesłychanie chwyta abstrakcję i w tę gadkę wszedł, aż mu się prześmiała przez jakieś dwa-trzy miesiące i z niej wyszedł. Kiedyś wpadamy do profesora Stefana Trykacza, on 67 lat, my 27, a on nam na dzień dobry: „Oglądaliście wiadomości? Jaka lawina zeszła, ile trupów w Zakopanem, z dwanaście!”. Trupy, nie trupy, kolega musiał wypalić i wypala: „Patrz Stefan, za naszych czasów tego nie było!” i mruga mi porozumiewawczo, a sam ledwo tłumi śmiech. Trykaczowi nawet powieka nie drgnęła i wypalił potakująco, poważnie, niczym z karabinu: „Nie – tylko powodzie”! I wyobraźcie sobie, że w tej chwili to piszę, a na klatce miauczenie i jakiś dziwny, obcy kot się przypałętał do bloku. Zaraz z sąsiadami go wyprowadzimy, a na zewnątrz damy jeść. No i co można powiedzieć po wszystkim?

Dokładnie tylko to jedno – za naszych czasów tego nie było! Co więc było za naszych czasów, oprócz powodzi?

Z dzieciństwa pamiętam zmaganie się z bajkami, które mnie irytowały, bo w większości bohaterowie ich byli niestrawni niczym sok z kwasu siarkowego. W kinie w niedzielę szły „Poranki” – półtorej godziny bajek dla spragnionych dzieciaków z całej Iławy oraz wsi, bo cieszyły się ogromną popularnością i taką frekwencją. 20 minut na te 90 zajmowały kreskówki amerykańskie – pies Huckelberry, Kaczor Donald, Tom i Jerry, reszta to produkcja rodzima i demoludów. Wyjąwszy „Wilka i zająca” stylizowanego na jędrne postaci Disneya, pozostałe grono to – ujmując ich dzisiejszym terminem – mydłki. Miś Uszatek – gruba ofiara losu, Colargol – takie tam historyjki dla grzecznych dziewczynek, Żwirek i Muchomorek – też stare pryki bez perspektyw. Kilka „Poranków” i powiedziałem, że nie chodzę, ku rozpaczy babki, która odliczała dni do niedzieli.

Amerykanie i w bajkach skrzyli się postaciami mającymi swoje słabostki. Jakże to było inne od tutejszych założeń, by Bolek i Lolek byli sympatyczni, a pomysłowy Dobromir pomagał dziadkom naprawić łóżko. Tam nawet mysz miała pokomplikowaną osobowość albo Fred Flinstone, albo każdy z pomyleńców w „Muppet Show”. A Uszatka można było jedynie w milczeniu przecierpieć, rozmyślając np. o kolacyjnym menu dla skrócenia mąk.

Na początku podstawówki wzięto klasy I-III do kina „Lenino” na „Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie”. Większość z nas spała, bo przyjemnie, a błogość miękkiego wypoczynku mąciły jedynie eksplozje papierowych torebek, które co jakiś czas odzywały się – to bliżej, to dalej. Niektórzy, widać, cierpieli na bezsenność i próbowali tym zdrowym wbijać kij w grzbiet i to tym hukiem się udawało. Świństwa w życiu towarzyszą nam, uważam, od poczęcia!

Ale wiecie, że opacznie – „za naszych czasów tego nie było”, mogą powiedzieć dzisiejsze, obyte w smartfonach starsze przedszkolaki, gdy demonstruje się im rzecz już trzydziestolatkom nieobcą.

Na portalu YouTube znalazłem kanał kanadyjski, jak to zbiera się grupę 5-6-latków, a przed nimi leży walkman z kasetą w środku. Badają to niczym jakąś zjawę kosmiczną, biorą do ręki, obracają, zaglądają. Coś wcisną – przycisk nie wraca, co dalej? Zadaje się im pytania – co mają przed oczami? Nikt nie wie. Minifrytkownica? Narzędzie majsterkowicza? To im się wyjaśnia, iż się na tym słuchało muzyki. Szukają miejsce na kartę SD i pytają, ile gigabajtów to coś ma pojemności? Idzie info, że emisja szła przez specjalną kasetę? „Przez co?” „Przez kasetę umieszczaną w środku”. Konsternacja.

Jedno dziecko: „A ile godzin muzyki mieściła ta kaseta”? „Około godziny”. „Takie duże, większe od telefonu dziś i tylko około godziny”? – dziwi się słodka mulatka, pytając, czym się przenosiło MP3 z internetu na kasetę. Niesamowite hece, a mają tak pokazywane telefony tarczowe, stare komputery („Spróbuj włączyć i uruchomić!”), dyskietki, adaptery, gry z prymitywną animacją. Jest to o tyle frapujące, że telefonów tarczowych używał zarówno prezydent Mościcki długo przed wojną, jak i w lekko zmodyfikowanej formie każdy urząd jeszcze w latach 90. Wiele więc pokoleń dzieci wiedziałoby co zacz. Ostatnie 10 lat to jednak tornado: pendrive’y, dotykowe ekrany, bluetooth, Wi-Fi – i taka jest dzieci wiedza czynna!

A trzecim znaczeniem „za naszych czasów tego nie było” winno być niedworowanie sobie z cytatu, pokazywanie osłupiałym kilkulatkom szpulowych magnetofonów, a pewien uniwersalizm i pęd każdego z nas, by nie zostawać w tyle. Z dotykowymi ekranami, bluetoothem, Wi-Fi, et cetera. Bo to często i akuratnie dokładanie do interesu. Przelew nie internetowy, a na poczcie? Grube pieniądze w skali roku, emerycie drogi. Karta wykupująca prąd – w sieci 20 kW więcej niż z kiosku – omijasz pośrednika. Dwa przykłady z brzegu.

No i co zrobimy, że za naszych czasów (75-20 lat temu) tego nie było? Chwytajmy ów fakt za grzywę i walmy w pysk! Aleksander Głowacki miał z tym problemy, czyli Bolek Prus. Bał się jeździć pociągiem i koledzy byli w Wiedniu tego samego dnia, a Bolek w konia pojutrze. I czy ja go tu wspominam poważnie? Bynajmniej, nie dajcie się też tak wspominać!

LESZEK OLSZEWSKI





  2017-04-26  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
131026115


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Wyszukiwarka | FORUM
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.