Logo Kurier Iławski

Pierwsza strona
INFORMACJE
Opinie
Kurier Zdrowia i Urody
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Stopka
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie
Dział OPINIE tymczasowo zawieszony
Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Sezon na grzyby
Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Pozostały tylko obietnice
Epidemia paradoksu
Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Nic się nie stało. Jedziemy!
Ciemność widzę!
Turystów może to nie irytować?
Śmieci nasze powszednie
Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Ulica księcia Surwabuno
Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Na młode wilki obława…
Serdeczny szwindelek
Więcej...

Opinie

2017-11-29

Olszewski: Przetestujmy niedziele wolne od handlu


Relacje międzyludzkie niezmiernie a dojmująco zanikają. Ludzie lubią swoje posty w internecie, ale gdy mijają się na ulicy, czasem ledwo powiedzą „cześć”. Kliknięcie jest łatwiejsze niż rozmowa. Ikona podniesionego kciuka (Facebook) lepiej kończy dialog w sieci niż napisanie „Do jutra, zmykam, trzymaj się” – ta epoka skrótu i skrótów jest nieznośna. Nauczycielka języka polskiego żaliła mi się, że widzi w wypracowaniach podstawówkowych hity w rodzaju: „Thx” (ang. „thanks”, czyli „dzięki”) albo „Wow!” – jak to umieścić w tekście pisanym po polsku? Doprawdy zdumiewające jest spustoszenie w młodych i starych masach.

Dawniej, gdy mieszkał brat w Krakowie, a siostra w Iławie, pisało się listy. Nikomu nie trzeba udowadniać, że to cholernie rozwijające napisanie od siebie kilku stron.

Z telefonowaniem był problem. Uzyskanie połączenia na takim dystansie najlepiej było zabukować sobie na poczcie i czekało się np. godzinę, aż pani zza okienka wzywała do kabiny nr 1, bo Kraków jest na linii. Po wszystkim płaciło się za pogaduchę niemały grosz – wszak dystans połączenia weryfikował taryfę dość pokaźnie.

No może dziś 10 minut gadki kosztowało 20-27 złotych, lepiej było komunikować się listownie. I cieplej, epistoły są genialną formą dotarcia do siebie, a przynajmniej emanacji siebie. Sam pamiętam, gdy będąc co roku w Zakopanem zimą, wieczory spędzałem na pisaniu do znajomych: kolegów, koleżanek, rodziny w Białymstoku, babki tutaj – kilka listów szło.

Kartki wysyłało się dekoracyjnie, by ktoś sobie nakleił ją na lodówkę. Widok Giewontu w śniegu ujmował. A do ludzi z pierwszego rzędu poza kartką szła koperta z konkretnie zapisaną zawartością. Ależ to rozgrzewało mózg, człowiek się wdrażał w treść niczym maratończyk w bieg! Do tego na te dwa tygodnie brało się ze dwie-trzy książki, wieczory upływały upojnie acz nieseksualnie.

Pisanie listów było popularne mniej więcej od czasów wynalezienia pisma do czasów pieprzonych komputerów stojących w domach, bo dzisiaj kto pisze? Nikt albo promil promila. Nawet w mailach idą zwykle zdawkowe informacje, korespondencja ludzka między znajomymi kuleje tam albo zamarła.

Na to wszystko pojawił się pomysł partii PiS wygaszenia handlu w niedziele – stopniowo, aż do happy endu za dwa lata bodaj. I tak jąłem się zastanawiać, dobre to czy złe?

Przyznam się szczerze, że na Kaczyńskiego nie mogę patrzeć, a cały PiS bym zdelegalizował. Jednak o ile „500+” jest bzdurą i wspieraniem często patologii na wsi, to pomysł z „Niedzielą+” wydaje mi się bardzo ciekawy. Ku nawrotowi więzów rodzinnych, przyjacielskich! Bo jak sklepy i galerie zamknięte, to coś trzeba przedsiębrać, by zapełnić kilkanaście godzin. Sam zakupy w niedzielę robię i się do nich przyzwyczaiłem, ale odzwyczaję się od wirusa. W święta też wszystko nieczynne na cztery spusty i gra! Atut drugi – pracownicy odpoczną, a to setki tysięcy populacji.

Aktualnie handel w niedzielę wszedł w krew, galerie w większych miastach przeżywają tego dnia oblężenie. Markety zresztą też, bo dużo ludzi przychodzi tam z nudów, że wymieńmy choćby emerytów. Ci w Boże Narodzenie nawet pomstują: „Dwa dni będziecie mieli zamknięte? To co ja mam robić w domu, cały dzień siedzieć przed telewizorem?”. Trzeba się więc będzie przetorowić – kto ma lat 9 i 109. Wałęsanie dla wałęsania skończy się, jak i robienie zakupów przez siedem godzin w Złotych Tarasach w Warszawie czy Galerii Warmińskiej w Olsztynie.

W tej ostatniej byłem w niedzielę miesiąc temu, dojazd spod budynku do… budynku – na dach parkingowy – trwał 57 minut! Całe województwo przybyło i dalej regiony ościenne. Termin mi wypadł przypadkowo i natknąłem się na oko cyklonu w pełnej okazałości. Część z nas już nie umie ostatniego dnia tygodnia poświęcić familii, spacerowaniu, konstatowaniu przyrody, ścieżek, wypadowi na rower – zatraciło się to jak listy w skrzynce.

Otrzeźwienie nie jest więc głupie. Na 40 milionów narodu, na wszelkie powiązania rodzicielskie, braterskie, przyjacielskie, konkubinackie – wszelakie. Zgiełk zewnętrzny można doprawdy upchnąć od poniedziałku do soboty i uczymy się brać siódmego dnia oddech – bez wyjątku! Jest też druga strona medalu, że się jeździ do Nowego Jorku na weekend na zakupy, do Paryża czy Mediolanu. No tak, ale nie porównujmy tych centr z Warszawą czy Olsztynem, inna półka to i los mniej liberalny.

Też nie przesądzam, iż nowalijka się sprawdzi, ba – może mi nawet zacznie czegoś brakować. Ale przebadać rozwiązanie warto. Dopóki bowiem ono nie wkroczy, nikt dobrowolnie nie odstawi się od koryta i ja – weźmy – zawsze pójdę po świeżą bułkę w dzień, który Biblia nakazuje święcić. Swoją drogą nie wierzę, że Bóg stworzył wszechświat, ale na swój sposób świętuję niedzielę tą bułką – forma świętowania wszak jest dowolna, dobieralna do osoby, co dla niej jest świętem.

Na tej zasadzie widziałem pijanego kumpla w Wielki Piątek i mimo swego ateizmu klaruję mu: „Andrzej, Wielki Piątek, a ty chlasz”? A on mi na to nomen omen najtrzeźwiej: „Słuchaj, skoro w zwykły piątek chlam, to co dopiero w wielki”? Argument przemówił od razu – Wielki Piątek ten człowiek uczcił i uhonorował według własnych wyobrażeń i najlepszych intencji!

Tylko czy my jako gatunek internetowo-zakupoholiczny jesteśmy w ogóle do odratowania? Ustawami, zaciskaniem na siłę paska, skoro wychodzi nam brzuch? Ludzie nie lubią, by ich wychowywać i mówić, co mają robić, bo wchodzą nowe zakazy. Nie ułatwienia – rozumiecie, a zakazy. Tu się jezuici z władzą mogą przejechać i to też trzeba brać pod uwagę. Przekonamy się zapewne jak „zakaz nr 505” sprawdzi się w praniu, czy elektorat niedzielnego wolnego nie wypluje tej idei razem z pomysłodawcami.

Ale test można wykonać, bez tego nie ma postępu. Testuje się niestety na zwierzętach nowe rakiety etc., to i Polaka-katolika można wbić w nieoczekiwany kierat, byle z tego niedzielnego chodzenia po ulicach i siedzenia w domu nie wybuchła jakaś ruchawka, potem rozruchy i zamieszki. Tego nawet PiS-owi nie życzę.

Pal licho te niedziele, wypróbujemy je!

LESZEK OLSZEWSKI





  2017-11-29  

 TWOJE ZDANIE

Wróć   Góra strony
95816884



REDAKCJA:
redakcja@kurier-ilawski.pl


Zaproszenia: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl






Pierwsza strona | INFORMACJE | Opinie | Kurier Zdrowia i Urody | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Stopka
Wyszukiwarka | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2023 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.