Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie, felietony
Gonzalez: Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie, felietony

2017-10-11

Olszewski: Czwarty poziom wtajemniczenia


Przytoczę wam fragment z dzienników Goebbelsa, wpis z piątku 13 czerwca 1941 roku. Mamy miesiąc po ucieczce Hessa do Anglii, a jak wiadomo, Hess otaczał się wróżbitami i temu podobnym asortymentem, ufał im i pytał o rady. No więc Goebbels feralnego piątku napisał: „Wszyscy astrolodzy, uzdrowiciele, magnetopaci, astropozofowie, etc. aresztowani, ich działalność została sparaliżowana. Tym samym został położony ostateczny kres temu szwindlowi. Osobliwe, że ani jeden jasnowidz nie przewidział, że zostanie aresztowany. Marne świadectwo kwalifikacji”! Bardzo marne – podzielam zdanie Josepha, choć z zastrzeżeniem, z kilkoma zastrzeżeniami...

Hochsztaplerzy są wszędzie, osobliwie obsiadają „tereny” z magią w tle: „wróżbita Maciej”, „wróżka Ilona” – znamy to wszyscy. No i nie jest pewne, że prawdziwy jasnowidz widzi swoje tarapaty dzień po dniu, to już zahacza o niewyobrażalne! Dlatego Józef (że przechrzczę Josepha) się pośmiał, ale mógł nie mieć racji.

Po cichu policje wszystkich krajów korzystają dziś z usług jasnowidzów, nie mówi się o tym, ale że się o tym nie mówi, nie zmienia to faktu, że tak jest. Zapewniam tylko, że nie są to „spece” pokazywani w TV albo lansowani w kolorowych tygodnikach. Nostradamusa też, przypuszczam, szło zaaresztować albo babki z wyroczni delfickiej, ale czy można to rozpatrywać w kategoriach dowodu ich dyletanctwa? Bynajmniej! Słowem wydaje mi się, iż niektórzy mają wgląd w przyszłość, wybrani z nas, ale pod „wybranych” podczepia się sto wypełnionych pociągów z oszustami.

I tu jest zaśmiecenie w branży i powód do fałszywych uogólnień. Prawdę mówiąc, o kim się nie czyta, ów korzystał z usług astrologów. Myślę tu o przywódcach oraz wąskich kręgach przywódczych tu i tam. Kilka nazwisk: Reagan, Napoleon, Ludwik XIV, Bismarck, carowie Rosji, królowie Anglii. Każdy, zwłaszcza w sytuacjach stresowo-kryzysowych, chciałby wiedzieć, jak sprawy się ułożą, których zaskoczeń uniknąć, ewentualnie je wyprzedzić. Takim podnietom ciężko się oprzeć. Dlatego jak wpiszecie w wyszukiwarkę „wróżka A”, to wyskoczy „wróżka Anin”, „wróżka B” – Bydgoszcz, „R” – Radom, Renata – jest tego mrowie! W okolicach Iławy też, choć w samej chyba astrolożki nie uświadczysz, bo bym coś usłyszał.

Kiedyś takowa była i mieszkała w starej kamienicy na Królowej Jadwigi, tej dziś do wyburzenia – szare, olbrzymie gmaszysko. Wróżyła na zasadzie piosenki Sikorowskiego z „Pod Budą”: „Przed tobą sława, wieczna zabawa, życie jak z nut, pieniędzy w bród”, kto czekał na pokrzepienie, brał 50 zł i walił do niej. Dla goryczy dodawała zawsze jedno zagrożenie: uważaj w pociągach, ktoś w rodzinie źle ci życzy – i było po seansie. Latami tam egzystowała, punkt był dobrze znany, ale nieszczególnie uczęszczany. Takie wyplątania swojego losu ludzie zwykle dostają w horoskopach.

Kto pamięta „Polskie drogi”, ten pamięta i wróżkę w Warszawie, do której poszła matka folksdojcza (grana przez znaną mi Ryszardę Hanin) pytać o Strasburgera, filmowego Niwińskiego. U tej pani kolejka stała na cały korytarz! Okupacja sprzyjała zadawaniu pytań zaświatom, a wróżka była na usługach SS, jej informacje były bezcenne: jakie padają nazwiska, kto o kogo pyta, itd.

Stąd pewnie termin Goebbelsa „szwindel”, bo 99% wróżbitów to naturalny szwindel obliczony na ludzi stukniętych bądź na zakręcie, ale ten jeden procent inności zostaje. Czy dwa – mniejsza o to. Rasputin się nawet do nich zaliczał, przepowiedział tyle rzeczy, że ciarki autentycznie po plecach przechodzą. Zresztą spójrzcie w jego oczy – szarlatan czy jasnowidz, uzdrowiciel? Moim zdaniem „szarlatan” mu doklejono, tak należy o nim myśleć. Ale są świadkowie, że zatrzymywał wzrokiem krwawienie carewicza, że przykładał dłoń do czoła, a ten zdrowiał. Dziesiątki ludzi to zdumienie potwierdzało. Zatem coś z tym jedynie „szarlatanem” nie za bardzo, skoro rzekł carowi, iż jeśli zostanie zabity (a nie umrze śmiercią naturalną), to i jego cesarstwo upadnie w przeciągu roku. Powiedział to 12 lat przed swoją śmiercią i dziwnie trafił, co za syberyjski mnich?

Honorowany jako uzdrowiciel i jasnowidz na długo przed tym, nim stał się sławny – już u schyłku XIX wieku. W Polsce kilku osobom pomógł Nowak, wcześniej słynny był ksiądz Klimuszko (zmarły w sierpniu 1980 r. w Elblągu), którego sam Kościół uznał za wizjonera, medium, jasnowidza i zielarza od niezwykłych eliksirów. Czytałem wspomnienia Klimuszki. Twierdził, że już jako dziecko, idąc lasem, niektóre rośliny widział dobrymi, przyjaznymi, inne zaś go odstręczały, odpychały. Różnicował je wzrokiem! Zioła Klimuszki to do dziś kilkadziesiąt unikalnych receptur, bo mieszał je na ślepo! Można powiedzieć tak, jak mu jakiś zmysł nakazywał – niezwykle rozbudowany (jak u Rasputina czy Hanussena) szósty zmysł.

W 20-leciu międzywojennym przeogromną sławą cieszył się warszawski inżynier, uważany za jasnowidza – Stefan Ossowiecki. Jego sława sięgała Ameryki, a jego zdolności badał m.in. laureat Nagrody Nobla, profesor Charles Richet z paryskiej Sorbony. Ossowiecki wiele razy rozmawiał z Piłsudskim, na jego seansach bywali Paderewski, generał Sosnkowski, Juliusz Osterwa czy Karol Szymanowski. A nie byli to przecież ludzie z ulicy, o IQ woźnicy zaprzęgu, nieprawdaż? Dobrze może te kwestie objaśniać Talmud, jedna z podstawowych ksiąg żydowskich. Talmud twierdzi otóż, że ludziom dane są cztery poziomy rozumienia. Najniższym z nich i powszechnym jest „Pszat” (rozumienie proste, bezpośrednie, jawa), najwyższym zaś „Sod” – tajemnica, widzenie niedostrzegalnego. Pozostałe to interpretacja i aluzja. Żydowscy kabaliści to mędrcy będący na poziomie czwartym, finalnym. Tam widać, jasnowidzów grupuje się religijnie, by im się wsłuchiwać i ich czcić, pośmiertnie również.

Słyszeliście pewnie o pielgrzymkach do grobów cadyków (z Lelowa, Radomska, Lublina), pielgrzymkach corocznych z Nowego Jorku, Tel Awiwu, Amsterdamu, Toronto. Mają wciąż tysiące wyznawców, a idzie to pokoleniowo, rozproszeni dziś po całym świecie uczniowie pozostają im wierni. Mistycyzm to poważna i tajemnicza sprawa, Majowie byli na poziomie czwartym oraz nasi dzisiejsi bohaterowie – z wyłączeniem planktonu, tj. hochsztaplerów.

Goebbels może i się pośmiał, ale stanowczo płytko. Polecam wam obejrzenie dwóch filmów: „Hanussen” i „Widzący z Lublina” – paranormalność jest normalnością, choć jej wrota są otwarte nielicznym jednostkom. A wróżka ponoć w Toruniu jest dość ciekawa, zadziwiająco zadziwiająca w trafianiu. Jak chcecie, to dotrzyjcie!

LESZEK OLSZEWSKI




  2017-10-11  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
131026658


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Wyszukiwarka | FORUM
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.