Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2009-07-22

O wyższości lipca nad czymkolwiek


Mój znajomy historyk stwierdził kiedyś, że każdy szanujący się naród ma swoje święto narodowe w lipcu! Przykłady miał dwa – USA i Francja. Udowadniał przy tym, że to jedyne kraje globu, które autentycznie się sobą szczycą. W Polsce osobliwie drażnił go 11 listopada. Czy nie lepiej świętować na całego 15 lipca – pytał retorycznie – czasy największej swojej potęgi, niż późnojesienny dzień obrazujący powstanie z kolan po uprzednim bagiennym okresie przedrozbiorowym?


Leszek Olszewski


Polska, jak wiadomo, woli świętować klęski, stąd mniejsza ranga 3 maja niż 11 listopada właśnie, itd. Piję do tego w kontekście swego ostatniego felietonu, który, może pamiętacie, traktował o triumfie nad Krzyżakami w 1410 r. O wiele bardziej zaś pewno chowacie w pamięci wydźwięk daty dzisiejszej. A to z tego tytułu, że przez dekady 22 lipca właśnie przypadało święto nr 1 w Polsce, tyle że Ludowej. Nie dowód to, że ktoś tamte realia i święto kochał czy lubił, ale… zanim dojdziemy do nieoczekiwanej puenty tego felietonu, zanotowałem kilka próśb, by i tu dokonać małej wiwisekcji historycznej tego, co było, ale się zmyło i wrócić trochę klimatem w tamte dziwne lata! Słowem – do dnia, który również w Iławie przyjmował formę bardziej karykatury święta niż jego samego. Będzie trochę autoryzowanych, choć pogrobowo, wspomnień!

Na początku przypomnijmy, że o istnieniu czegoś takiego jak Manifest PKWN doniosło radio moskiewskie, odczytując go triumfalnie na swej antenie, naturalnie po rosyjsku! Komuniści uznawali to za najważniejsze święto Polski Ludowej. Organizowano pochody, zabawy, wiele ważnych inwestycji starano się oddać właśnie tego dnia. Termin był nieprzekraczalny, każdy czuł powagę sytuacji! Zaś telewizja – zerkam na program z lat 70-tych – rozpieszczała!

Program trwał od 10 do 22 i stał m.in. półgodzinnym dokumentem o… Jaśle, manifestacją młodzieży przed pomnikiem Czynu Rewolucyjnego w Sosnowcu, filmem polsko-radzieckim „Oczami przyjaciół” oraz koncertem orkiestry PRiTV zaraz po tej młodzieży. Koncert trwał 90 minut. Czuję, że ludzie odpuszczali plaże i lasy, odmawiali sobie jadła i seksu, by go wysłuchać. Najhuczniej obchodzono 22 lipca w rocznicę XXX-lecia PRL w roku 1974, tuż po prezencie, jaki zrobili krajowi piłkarze Górskiego, zdobywając na mundialu tytuł trzeciej drużyny świata! Wpisali się tym w ogólnie euforyczny ton. W dniu święta do Warszawy przyjechał sam Breżniew, była defilada, uroczyste posiedzenie Sejmu, igrzyska młodzieżowe. Otwarto Trasę Łazienkowską i Wisłostradę – no po prostu w głowie się musiało kręcić!

W Iławie jak coś otwierano 22 lipca, to butelki wódki na domowych imprezach, które były zwykle drugim i ostatnim aktem świętowania po tym, jak obeszło się wcześniej jarmarki i festyny, bardzo starannie zorganizowane przez lokalne władze, odpowiadające przed przełożonymi głową, gdyby w tak ważkim dniu ludowi nie dostarczono igrzysk, i to nieporównywalnych z żadnymi innymi! W jakim wymiarze nieporównywalnych? Otóż powszechnie brakowało wszystkiego: młynki do kawy były luksusem obserwowanym w sklepach spożywczych. Tam ustawiały się kolejki domowników, którzy gdzieś nabyli kawę ziarnistą, ale co dalej? Posiadając zaświadczenie z USC, młode małżeństwo nabywało prawa do zakupu pralki, odkurzacza i wersalki – inaczej można ich było szukać latami po pustych sklepach. Alkoholu brakowało, mięso nie było codziennym widokiem w lodówce, słodycze dzieci częściej widywały w snach niż na jawie. 22 lipca zaś musiało być wszystko, do kupienia „od zaraz” i w dużych ilościach – ludzie cały rok zbierali pieniądze, by się zgodnie z potrzebami, bo nie luksusami, obkupić w tym zwykle słonecznym i upalnym dniu!

Profesor Trykacz z Iławy długo chwalił się czarno-białym telewizorem, jaki nabył gdzieś na kiermaszu. Fuksem, bo stał po kiełbasę na ciepło, a tu nagle zakryty namiot się otwiera i dwa telewizory Unitry bodaj proponują! Był pierwszy, za nim doszło do prawie bijatyki konkurentów o drugie miejsce na podium! Nie wiem, który to był rok, ale pół grona pedagogicznego LO przychodziło do niego na różne transmisje. Przyjmował też długi czas gratulacje z okazji tak niespodziewanego uśmiechu fortuny! Ojciec z kolei utrzymywał, że sensowniejsze rzeczy można trafić w Lubawie i starał się tam zawsze udać, jak w Iławie oficjalne obchody zakończono – cyrk, drodzy państwo, nie życie wśród ludzi!

Domyślacie się, że wraz z upadkiem socjalizmu bez śladu żalu ludzie pożegnali ów cyrk, a za nim i samo święto, ale z pewnością nie jego termin! Słyszało się głosy, że przerzucić trzeba emocje na Grunwald. Tyle że po tylu latach bytności przecież w świadomości narodu 15 lipca trudno nagle nakazać, by nie ledwie dygnąć przed Jagiełłą i kompanami za to, co zrobili, a kłaniać się im w pas, jeśli nie najlepiej klęczeć przed nimi, bo PKWN wyszedł z mody jak i jego ojczyzna. Została więc pustka i dziś mamy dzień jak co dzień. Gdzie mu do defilad, masowych popijaw i imprez nawet najniższych lotów!

I tu mój znajomy historyk znalazł złoty środek, niestety jedynie na swoją własną chwałę i chwalebne poszerzenie naszej wiedzy! Zrobił rzecz niezwykłą. Utrzymał termin, zmienił entourage. Otóż 22 lipca, tyle że 1807 roku, Napoleon w Dreźnie z kolei, nie Moskwie, nadał konstytucję Księstwu Warszawskiemu! Waga wydarzenia jest dużo większa niż możecie przypuszczać. Dekadami pod zaborami tego dnia rozpędzano manifestacje i spiskowano, jak się zdobyć na niepodległość. Konstytucja wyprzedzała cały ówczesny świat: głosiła zasadę równości wszystkich ludzi wobec prawa, tworzyła jednolite sądownictwo dla wszystkich obywateli kraju, znosiła poddaństwo chłopów – w 1807 roku!

Ponoć w 1990 roku gdzieś po parlamencie krążyła idea przemianowania 22 lipca na tę modłę, ale potem pojawił się 15 sierpnia i wziął letni termin! Niby nic, ale można się było i odrodzić, i spróbować dołączyć do szanujących się narodów. A te – jak wiadomo – w sierpniu czekają na wrzesień, bo po lecie!

LESZEK OLSZEWSKI

  2009-07-22  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129978704


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.