Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2006-03-22

No i kto tu zdziczał


Kaczory się zbuntowały, a wraz z nimi i łabędzie. Ptaki ruszyły w Iławę za chlebem. Porzuciły bulwar i kołyszącym krokiem przyszły pod szkołę trójkę, a nawet zabunkrowały się pod mostem przy Mickiewicza. Dlaczego? Ano dlatego, że zawsze gotowi do pomocy ludzie zastrajkowali. Nie karmią ptaków, bo boją się ptasiej grypy.


Joanna Majewska


Pandemia w pełnej krasie? Jeśli patrzeć na biegające po drzewach za wróblem koty, które też chorują na ludzką odmianę ptasiej grypy, to raczej nie widać, by ludzie dbali o swoje bezpieczeństwo.

Tradycyjne rodzinne spacery po niedzielnym obiedzie poszły do lamusa, gdy w telewizji podano informację o wirusie, który zadomowił się niespełna dwie godziny od Iławy – w Toruniu. Nawet już dzieci z przedszkoli nie przychodzą na spacerki z bułką w dłoni. Biedne kaczory i łabędzie, które od kilkunastu dobrze lat były dokarmiane... – straciły wikt. Rozpoczęły się zatem ich wędrówki za chlebem.

Przerażeni mieszkańcy na widok kaczki kroczącej po chodniku na ul. Niepodległości uciekają, gdzie pieprz rośnie. Urzędnicy z tejże samej ulicy nie mają zamiaru dokarmiać dzikich patów. Wręcz się z tego cieszą, że ludzie nie wysypują już bochenków chleba nad brzegiem jeziora, bo nie trzeba potem specjalistycznej ekipy sprzątaczy, która by te resztki usunęła.

Nasze polskie prawo, kulawe jak co niektóra kaczka szwendająca się po Iławie, nie zakazuje dokarmiania dzikich ptaków. Więc ludziska latami rzucali resztki z domowego stołu. A dziś? Nikt dziś już tego nie robi. A nuż jakiejś kaczce nie zasmakowałaby bułka wrocławska i ugryzłby rękę, która go karmi. A to najbliższa droga do zakażenia się wirusem ptasiej grypy lub jego mutanta H5N1 – groźnego podobno dla człowieka.

Wróćmy jednak do kupek kaczych i łabędzich.

Gdy taki, dokarmiany przez ludzi, kaczor siedział sobie spokojnie na bulwarze nad jeziorem, to i tam właśnie pozostawiał resztki ze swego przewodu pokarmowego. Teraz, gdy szwenda się po całym mieście, swe aromatyczne „ślady” zostawia gdzie popadnie. Nie sposób w „to” nie wejść. Przyklei się do buta i razem z nami paraduje po sklepach, domach przyjaciół, kościołach, aż trafi do naszego przedpokoju. A tam... Tam piesek się tym już zainteresuje i jesteśmy ugotowani.

Czy zatem nie lepiej rzucić kaczkom i łabędziom kilka worków ziarna – rozpakowanych rzecz jasna, jakieś siano i mieć je w taki sposób na oku póki lody nie stopnieją i same sobie żarcia nie znajdą? Kontrolowanie bulwaru nad Jeziorakiem będzie łatwiejsze niż całego miasta. Albo dojdzie do tego, że za kilka dni jeszcze jakiś kaczor zapuka nam dziobem w drzwi i zapyta: „Kwa, kwa! Ma pni suchy chleb dla kaczora?”.

Innym problemem w czasie szału ptasiej grypy (na którą zresztą umarło mniej ludzi niż na zwykła grypę, która dopada nas każdej jesieni i wiosny), są koty! Otóż nie ma nakazu ich szczepienia, a zwierzęta te poruszają się bez problemu po całym terenie. Czasem zapolują na dziką kaczkę lub wróbla.

Nie wychylając głowy z redakcji, zauważyłam drabinki z balkonów, takie schody dla kotka, który w każdej chwili może sobie wyjść i pobiegać, pooddychać świeżym powietrzem. Pani Zosia też ma taką drabinkę, a jej kot każdego ranka śmiga za wróblami. Jak złapie, to na pewno zje. A co jak wróbel ma grypę? Ano pewne na sto procent, że pani Zosia też ją będzie miała.

I znów tu kłania się nasze kulawe polskie prawo, które nie zakazuje wypuszczania kotów na łowy. Wiadomo wszak, że w Niemczech już jeden z kocurów załapał wirusa H5N1. No ale... Jak to na w naszej wsi... Po co zapobiegać, lepiej potem leczyć!

W sumie, jakby każdy z właścicieli kota wziął sobie do głowy, że jego pupil roznosi tysiące zarazków, a teraz może złapać grypę, to zamknąłby kocura w domu, wymieniał żwir kupiony w sklepie co kilka dni i byłoby po sprawie. Jednak większość kocich mam korzysta z piachu z przyblokowej piaskownicy. Stamtąd go bierze i tam, o zgrozo, ten osrany wrzuca z powrotem. No i... mamy cię! Mówią potem wylęgające się wirusy (np. toksoplasmozy) które małe dziecko wraz z łopatką wkłada do ust.

Kto tu jest więc dziki? Te biedne ptaki, które zmuszone burczeniem w żołądku i przyzwyczajone do chleba pod płetwami, wychodzą w miasto? A może koty, które nieświadomie – jak im nakazuje odwieczny łowczy instynkt – biegają za wróblem. Czy my, ludzie, którzy mając większy móżdżek niźli te kaczki i koty, nie myślimy realnie w ogóle... Psioczymy, myjemy sto razy dziennie ręce, uciekamy przed biednym kaczorem znad Jezioraka, a pod samym nosem trzymamy bombę wybuchową w postaci milutkiego czarnego kotka.

Nakaz szczepienia kotów przeciw wściekliźnie i innym chorobom jest tu jak najbardziej na miejscu. Na miejscu jest też płacenia podatku za kota. To chyba jedyne wyjście na prowadzenie statystyki tych wszędobylskich zwierzaków i uchronienie ich i siebie od niebezpiecznych chorób, którymi nosicielami są właśnie koty... A nie psy!

Proletariusze czworonogów! Łączcie się zatem! Koty niech też płacą podatki, bo zasrywają trawniki!

A teraz państwo wybaczą, ale idę zjeść kurczaka w potrawce. Główny inspektor weterynarii w Polsce mówi, że można się nimi opychać. No i sam przecież premier zajadał się kurczęcym kuferkiem.

Joanna Majewska


  2006-03-22  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129957401


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.