Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2009-07-01

Metoda „na szczupaka”


Powiadają, że diabeł tkwi w szczegółach. Na przykład na zdjęciach, przy czym raczej nie mam na myśli portretówek rodzinnych. Zastanawialiście się, na ile sposobów fotograf artysta jest w stanie wykadrować swoje dzieło? To niby jowialne pytanko, wydaje się takim być jedynie w potocznym domniemaniu, co postaram się uzasadnić w tym felietonie. Aby nie pozostać gołosłownym, spróbuję posiłkować się materiałem dowodowym, który być może pozwoli mi dowieść, że właśnie zaczęły się wybory na burmistrza Lubawy.


Tomek Orlicz


Albo że właściwie kampania wyborcza w tym miasteczku pokracznych remontów i nie mniej dziwnych decyzji trwa w najlepsze od dłuższego czasu. Zacznijmy więc od twarzy, bo to o nie głównie rozbija się całe zagadnienie. Nieprzypadkowo bardzo często słyszymy, że taka to a taka postać z establishmentu danego ugrupowania politycznego jest w danym czasie Twarzą Partii. Owa przenośnia przekłada się bezpośrednio na czas, przez który twarz ta jest wyświetlana na ekranach naszych telewizorów, w skandalizujących gazetach czy też przemawia w rozgłośniach radiowych możliwie ludzkim głosem. Mamy tu do czynienia z socjotechniką indoktrynacji bezpośredniej, pozostającą w sferze tych najbardziej pierwotnych.

Zjawisko można przyrównać do procesu wdrukowywania (dosłownie) u gatunków niższych pewnych najistotniejszych życiowo wiadomości bezpośrednio do ich umysłów, tuż po narodzinach. Na przykład wykluwająca się gąska, widząc jakiegoś człowieka, odbiera jego widok jako obraz swojej matki i podąża za nim ufnie krok w krok.

Zasada ta, choć w bardziej zawoalowanej formie, dotyczy również ludzi. Tak już jesteśmy ukształtowani, że zwracamy baczną uwagę na twarze, starając się po ich wyglądzie, mimice – niejednokrotnie podczas pierwszego kontaktu z daną osobą – wnioskować o wielu rzeczach. Twarz jest niejako drogowskazem, który podpowiada nam, jak powinniśmy się zachować w bezpośrednim kontakcie z osobnikiem, na temat którego niczego nie wiemy.

Tak więc potrafimy „wyczuć”, czy dany człowiek nie jest oszustem, kryminalistą, zboczeńcem czy innym odszczepieńcem, który w jakikolwiek sposób zagrażałby naszemu zdrowiu czy wręcz życiu. Mało tego, obraz twarzy i sylwetek ludzkich jest do tego stopnia wpisany w naszą psychikę postrzegania świata, że niejednokrotnie zmusza nas do odnajdywania ludzkich postaci w świecie materii nieożywionej. Stąd wziął się Giewont – śpiący rycerz, a także wielka rzesza cudów, które rzekomo ukazują jakieś boskie postaci na przybrudzonych szybach bądź w koronach drzew (antropomorfizacja). Można się pokusić o stwierdzenie, że ludzka twarz jest dla nas czymś najważniejszym, wiodącym archetypem człowieczeństwa.

Bardzo dobrze wiedzą o tym „doktorzy polityczni”, którzy co rusz – imając się wszelkich możliwych sposobów – nakierowują naszą uwagę na „swoich ludzi”. W dzisiejszych czasach – podpierając się solidną wiedzą na temat psychologii tłumu – osoby mające dostęp do środków masowego przekazu potrafią nam wmówić niemal wszystko. Pod płaszczykiem „serdecznych” uśmieszków są w stanie przemycić ideę i człowieka, który jest w stanie przeobrazić się w bardzo wartościowy autorytet w zarządzaniu naszymi decyzjami wyborczymi.

Piotrowi Tymochowiczowi, który uchodzi za najzdolniejszego magika od wizerunku i manipulacji, wystarczyło ledwie pół roku, aby przeistoczyć sylwetkę Andrzeja Leppera w rasowego polityka z najwyższej półki. Na spektakularny sukces, którym bardzo długo mógł się cieszyć przewodniczący Samoobrony, złożyło się wiele czynników. Lepper zaczął gestykulować w inny, mniej buraczany sposób, ale przede wszystkim zatroszczył się, aby odpowiednio ustawiać się do kamer. I w tym momencie mogę już powrócić do wspomnianego we wstępie diabła albo raczej do zdjęć, przez które takowy czort niepostrzeżenie się przewija, posyłając lubawiakom do uszek niby niewinne podszepty…

Nie od dziś wiadomo, że ogólnokrajowe media są wykorzystywane do prowadzenia bezpardonowej walki o rząd naszych dusz, a kampania związana z wyborami – przykładowo – na prezydenta, pomimo zaprzeczeń polityków koalicji i opozycji, toczy się w najlepsze. Przekładając kwestię kampanii na prowincjonalne, lubawskie podwórko, możemy zadać pytanie, czy również i tutaj ma miejsce coś takiego jak ukryta kampania przedwyborcza? Pytanie, które na pierwszy rzut oka wydaje się być oderwane od rzeczywistości, może się okazać niezwykle interesujące. Zaryzykuję i pokuszę się o stwierdzenie, że uważny obserwator już dzisiaj jest w stanie dostrzec następcę burmistrza Lubawy. Gdzie powinien się rozglądać? Należałoby przede wszystkim zwrócić baczną uwagę na lokalne media – jak na przykład są kadrowane zdjęcia i kto tak naprawdę jest ich milczącym bohaterem. Jeżeli dostrzeżemy cztery fotografie, z których aż trzy będzie okupował nasz polityczny diabeł, będzie to znaczyło, że zdołaliśmy wyłowić milczącego gagatka. Metoda, którą roboczo nazwałem „na szczupaka”, polega na pokazaniu się publice możliwie największą ilość razy w danej jednostce czasowej, przy czym intensywność milczącego pokazywania się lubawiakom powinna z upływem czasu wzrastać.

Twarz kandydata na burmistrza Lubawy wryje nam się solidnie w pamięć. Podświadomie, zupełnie bezwiednie zaczniemy go darzyć wyborczą sympatią, gdyż „nie będziemy widzieli” innego godnego kandydata na to zaszczytne stanowisko. I, niestety, nie będziemy w stanie niczego zmienić w tej materii, gdyż atak skierowany jest bezpośrednio w nasze dusze – w nieświadomość tłumu, który jest i będzie bombardowany wielorakimi bodźcami, ukierunkowującymi coraz silniej naszą uwagę na jednej, „tej właściwej” osobie.

Pozostaje nam jedynie zachować wzmożoną czujność i maksimum sceptycyzmu. Kto wie, może śledząc podwórkowe informacje, zdołamy z nich wyłowić Taaaką Rybę?! Milczącego, politycznego szczupaka, który już dziś zaczął się sprężać do ataku na elektorat, hipnotyzując nas niemymi, pijarowskimi sztuczkami?

TOMEK ORLICZ

  2009-07-01  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129950111


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.