Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Gonzalez: Czy inni nie zasłużył w Iławie na pomnik?
Gonzalez: Wszystkie grzechy Krzysztofa Sadowskiego
Olszewski: Miasto w sosie własnym do przeglądu
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Olszewski: Bookcrossing, co to? Stymulator głowy!
Kurpiecki: Uwaga – natura!
Olszewski: Kontrola, rzecz święta, wyjmuj dokumenta!
Kurpiecki: Niepoprawne myśli z kraju kiszonego śledzia
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Olszewski: Słynny pan Macyra i inni w branży
Rochowicz: Zwyczaje swawolne
Olszewski: Gorzkie żale odjeżdżajcie!
Rochowicz: Sport i wartości w życiu Karola Wojtyły
Więcej...

opinie

2019-09-04

Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej


Z ciekawości podszedłem w pobliże iławskiego Soundlake Festiwalu. Już z daleka witały mnie jakby znane dźwięki. Coś jak Cocteau Twins – jedna z moich ulubionych kapel, których słuchałem w latach 90. Potem gwiazda wieczoru, perfekcyjna warsztatowo i w podobnych klimatach. A do trzeciej w nocy rozbrzmiewały dźwięki techno, trance i drum and bass oraz rytmy jakby z dawnego studia el-muzyki, Kordowicza. Poczułem się z 20 lat młodszy.

Z tym, że tych tanecznych rytmów słuchałem już z mieszkania, przez okno. Ale jeśli za rok będzie coś takiego, to chyba przygotuję się, pijąc herbatki ziołowe na wzmocnienie, zapewnię sobie wsparcie fizjoterapeutyczne i pójdę szaleć przy dźwiękach, które uwielbiałem w młodości. Miałem taki zwyczaj, by raz w roku szwendać się po Iławie aż do białego rana. W tym roku odpuściłem, a tu okazało się, że była taka okazja.

W roku poprzednim wdrapałem się na nazistowskiego orła na iławskim stadionie, żeby zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Wydawało mi się, że mieli to burzyć. Po wojnie orzeł nie był już nazistowski, ale robił też za... symbol socjalizmu. Tyle że tego słusznego, wschodniego. A ostatnio było tam jakieś zamieszanie z napisami i już nie wiem, za znak czego ta gapa robi obecnie. Może młodości i radości?

No to następny SoundLake można zorganizować „pod gapą”. Będzie gdzie potańczyć. Bo robienie imprez z muzyką taneczną jak szanty i techno „w betonie” to chyba trochę pomyłka. Za to refleksyjny jazz i muzyka klasyczna pasują do naszego amfiteatru jak najbardziej. Mimo że na festiwalu były zespoły odtworzeniowe muzyki dawnej, przyszło sporo młodych ludzi (i jeszcze więcej przyjechało daleko spoza Iławy – przyp. red.).

Zawsze to coś nowego. Skojarzyło mi się z pierwszym festiwalem Złota Tarka przy prowizorycznej scenie w parku. Kolejne tarki już nie były tak porywające, mimo że coraz bardziej profesjonalne. Zobaczymy, jak będzie z tym nowym festiwalem za rok, ale widać, że format przypadł młodym bardziej do gustu niż rockowa fama. Mnie też się podobało. Moje klimaty muzyczne. Bo tak jak inżynierowi Mamoniowi z „Rejsu”: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem”.

A państwu proponuję popsucie mi tej nadchodzącej za rok przyjemności i zrobienie wszystkiego, aby ten festiwal ponownie się nie odbył. Oto dlaczego.

Sprawdziłem sobie w Wikipedii, kto to był ta gwiazda wieczoru. Okazało się, że to Waglewscy. I od razu podskoczyło mi ciśnienie.

Skąd oni się wzięli? Dziadek artystów pracował we wrocławskiej komunistycznej „Gazecie Robotniczej”, reżimowym „Żołnierzu Wolności” i w ówczesnym „Polskim Radiu” (w programie dla zagranicy). Czyli, mówiąc krótko, był prominentnym funkcjonariuszem polskojęzycznej propagandy sowieckiej. I to we Wrocławiu!

Taki był wtedy klimat. To pod Wrocławiem radzieccy generałowie (ze sztabu północnej grupy wojsk armii czerwonej) decydowali o losach komunistycznej Europy Wschodniej od czasów II wojny aż po rok 1993. Między innymi o wkroczeniu wojsk do Czechosłowacji w 1968. W samym Wrocławiu bezpieka miała nawet do 800 etatów.

Syn ich dziadka, Wojciech, wprowadzał do propagandy radiowej, na odcinek młodzieżowy, niejakiego Jurka Owsiaka. Pamiętam jego audycje. Słuchałem ich z ciekawością, nie wnikając w to, że po prostu to odmiana komunistycznej propagandy. Bo co innego za komuny mogło być w publicznym radiu?

Jurasowi Owsiakowi oczywiście „upadek” komuny nie zaszkodził, świetnie radził sobie w firmach poloinijnych nadzorowanych przez służby specjalne (cywilne i wojskowe) i do dziś pracuje w propagandzie dla młodzieży organizując, z poparciem liberalno-lewicowych mediów, różne akcje.

A chodzi wciąż o to samo, co za komuny. O bezbolesne wciskanie młodym ludziom kitu. Juras zaczynał od wciskania kitu radzieckiego, a teraz wciska kit niemiecki. A hymnem jego WOŚP jest melodia Waglewskiego.

No i przyjeżdżają do Iławy wypromowane w Warszawie gwiazdy, Dumplings (ich album produkował Emade Waglewski) i zgarniają kasę, również z podatków publicznych, od prowincjuszy. Dodatkowo konferansjerkę robi były olsztyński radny PO, Mariusz Korpoliński. Czy to żerowisko dla jednego środowiska, które będzie promować tu swoich?

Tak jak festiwal Złota Tarka dawał zarobić ludziom, między innymi, z warszawskiego środowiska jazzmana Krzysztofa Sadowskiego (oskarżanego dziś przez dziennikarzy o wieloletni proceder pedofilii – przyp. red.). Czy biednym ludziom z prowincji opłaca się sponsorować dostatnie życie elit z centrów wpływu?

Patrząc na tych młodych ludzi na festiwalu, widzę oczyma wyobraźni ich rodziców pracujących i mdlejących na halach fabrycznych, na których jest powyżej 35 st. Celsjusza (temat z forum Kuriera). Rodziców, którzy zarabiają niewiele ponad najniższą krajową. W firmach, które są poddostawcami firm reprezentujących globalne „wartości”. Ale nie aż takie, aby zapewnić ludziom ludzkie warunki pracy.

Ktoś zapyta, co ma to wszystko ze sobą wspólnego? Co ma wspólnego propaganda sączona ludziom od najmłodszych lat z warunkami pracy? To, że dzięki tej propagandzie elity mogą okradać nas w świetle prawa.

W Polsce coraz więcej ludzi pracuje za płacę minimalną (oficjalne dane GUS). Jak 40 lat temu, gdy płaca zwykłego człowieka w Polsce pozwala ledwo na pokrycie podstawowych potrzeb życiowych. Mimo ogromnego postępu, jaki mamy w technologiach, wciąż pracujemy 8 godzin dziennie lub więcej. Co się dzieje z nadwyżkami?

Wiele lat minęło od czasów, gdy ograbiono Polaków szokowo (afera FOZZ), ale cichy rabunek trwa nadal. Na podobną modłę. Za pomocą gmatwaniny przepisów, które są ustawione tak, żeby zarobili ci ludzie, co trzeba. [...] Zresztą nieważne. Stara historia.

Ważne jest to, co dzieje się dzisiaj. Powszechne uleganie ludzi propagandzie kilku klik z Warszawy. I, jak widać na rozpatrywanym przykładzie, nawet płacenie im za „kulturę”, która jest po prostu kalką czegoś, co na Zachodzie działo się kilkanaście lat temu. Wykonywane przez profesjonalnych i utalentowanych artystów odtworzeniowych, ale znanych dlatego, że ich rodziny są od zawsze blisko centralnych tub.

Niech sobie grają. Ale nie powinniśmy za to płacić. Gdzieś w Polsce na pewno da się znaleźć jakichś oryginalniejszych wykonawców spoza głównego nurtu. Powinniśmy wyrobić w sobie nawyk oporu przeciwko temu, co serwują centrale, obsadzone przez te same rodziny od dekad. I podejrzliwie patrzeć na wybory, które są „skręcane” nie przez jakieś oszustwa przy urnach tylko przez to, że na to, kto zostanie wybrany ma wpływ wciąż ta sama grupa kilkunastu osób w Warszawie (a siedzą tam te same typy od dziesięcioleci).

Jak pisze na swoim blogu Izabela Brodacka-Falzmann:

„Tragicznie zmarły polityk z partii Kukiza pan Rafał Wojciechowski zauważył kiedyś trafnie, że w Polsce nikt z polityków nie pragnie powstania klasy średniej i wszystkie bez wyjątku ugrupowania starają się nie dopuścić do jej powstania”.

Jeżeli będziemy wspierać kasą i głosami te same kliki co zawsze, klasa średnia nie powstanie.

A jeszcze ciekawostka związana z wyborami. Komitet Wyborczy Wyborców „1POLSKA” został rozwiązany. Lider Konrad Daniel zauważył, że służby zinfiltrowały mu jego małą organizację. I ją rozwiązał. Pełny szacunek co do decyzji.

Jeszcze miesiąc temu w dyskusji z koleżanką na Facebooku pisałem, że w jego organizacji „nie widzę info o mechanizmie, który uniemożliwi przejęcie systemu przez różnych działaczy”.

A służby znają się na przejmowaniu takich inicjatyw. W końcu żyją z tego, żeby dalej było, tak jak było.

KRZYSZTOF KURPIECKI





  2019-09-04  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
125730735


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.