Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Olszewski: Bookcrossing, co to? Stymulator głowy!
Kurpiecki: Uwaga – natura!
Olszewski: Kontrola, rzecz święta, wyjmuj dokumenta!
Kurpiecki: Niepoprawne myśli z kraju kiszonego śledzia
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Olszewski: Słynny pan Macyra i inni w branży
Rochowicz: Zwyczaje swawolne
Olszewski: Gorzkie żale odjeżdżajcie!
Rochowicz: Sport i wartości w życiu Karola Wojtyły
Gonzalez: Dawid Bobasek
Olszewski: Tysiąc kilometrów via Pendolino w dobę!
Gonzalez: Radni za handlem, ale przeciwko. Koniec Manhattanu
Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?
Więcej...

opinie

2011-08-17

Kurpiecki: Pracuj i bogać się w Iławie


W ostatnim Kurierze pojawiła się notka traktująca o tym, że w lipcu oficjalne bezrobocie u nas spadło o 3 osoby. Byłoby jeszcze lepiej gdyby spadło o 3,25 osoby (zysk 1/4 etatu), ale nie od razu Kraków zbudowano.


Krzysztof Kurpiecki


W powiecie mamy 11 procent bezrobotnych. To dane statystyczne, więc niekoniecznie jest to wskaźnik mający się jakoś do rzeczywistości, ale żeby zdobyć dane realne, ktoś niezależny musiałby zrobić poważne badania. Od razu mówię, że nie zamierzam narzekać na politykę lokalną w obszarze wspierania przedsiębiorczości, a to z uwagi, że na tym szczeblu z bezrobociem walczyć na serio się nie da.

Już kiedyś poświęciłem kilka słów na temat tego, co może samorząd, więc nie będę rozwijał tematu. Zaznaczę tylko krótko, że nie może np. na parę lat wstrzymać się z remontami, kulturą, terenami zielonymi, żeby np. obniżyć znacznie podatki firmom, które chcą się tu rozwijać, po to, aby zapewnić powiatowi większe dochody w przyszłości. W związku z tym politykę we wspomnianym zakresie może skutecznie prowadzić Państwo, a co gorsza, w coraz większym zakresie jedynie przysłowiowa Bruksela. A w jakim stopniu Brukselczykom zależy na dobrobycie mieszkańców jakiejś tam Iławy? No właśnie...

Skąd w ogóle problem bezrobocia? W przypadku, gdy w jakimś miejscu działa wolny rynek, coś takiego jak bezrobocie nie istnieje. Co prawda około 3 procent ludzi chcących pracować aktualnie nie zarabia, ale to tylko dlatego, że szuka właśnie nowej pracy. Czasem w przypadku Bardzo Wielkiego Kryzysu, gdy ludzie przedtem wyemigrowali do dużych miast, aby pracować w fabrykach, rzeczywiście robi się problem i kolejki do zatrudnienia. Tyle, że to sytuacje ekstremalne i wyjątkowe, a nam mogą wydawać się swoiste dla kapitalizmu, dzięki propagandowym zdjęciom w czytankach szkolnych i mass mediach. No i przejęliśmy się chyba tymi zdjęciami i wybraliśmy socjalizm. W konstytucji zapisaliśmy sobie \"politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia\", uprawnienia związków zawodowych, bezpłatną edukację, służbę zdrowia i takie tam. Marks z Engelsem pewnie są zadowoleni. Nie przewidzieli jednak, że to nie proletariat odnosi korzyści z takiego systemu. Beneficjentem są grupy, które to organizują, lub są dobrze umocowane w tak stworzonej rzeczywistości, zarabiając po kilka tysięcy (tu przepraszam za uproszczenie, bo wyjątków jest sporo, ale o tym by można książkę napisać). Dzięki temu średnia krajowa wychodzi nam 3,5 tys. zł brutto.

Przechodząc na grunt praktyczny, jakie możliwości stoją przed naszym lokalnym proletariatem? Wejdźmy na stronę Powiatowego Urzędu Pracy, gdzie mamy najwięcej ofert zatrudnienia. Murarz 1,7 tys. zł – 2 tys. zł brutto, stolarz 1 386 – 1,6 tys. zł, kucharz, pilarz, frezer, palacz – 1 386 zł brutto. Czyli 984 złotych do ręki. Tak jak 10% Polaków. A tak nawiasem mówiąc to fakt, że przy ofertach pracy w urzędzie mowa jest o wynagrodzeniu, jest rzeczą niespotykaną. Generalnie w Polsce należy do tradycji nie ujawnianie proponowanej płacy w ogłoszeniach. Jest to wielka tajemnica firmy, której nie chcą nawet zdradzić telefonicznie kandydatowi, bo \"trzeba przyjść i porozmawiać\". Mało to poważne, ale trzeba respektować lokalny koloryt i najwyżej w odpowiedzi na ogłoszenia pisać wymagana płaca minimalna – tyle i tyle. Oszczędza się na czasie. No, ale załóżmy jestem pilarzem, podoba mi się Iława, akceptuję ofertę pracy za 984 zł i szukam taniego mieszkania. Wchodzę w oferty i mamy coś w niskiej cenie: 500zł + 200zł czynsz + opłaty. A po jedzenie będę chyba chodził do MOPSu.

Inne prace tzw. biurowe czy w handlu, hotelarstwie - też są zwykle wyceniane na magiczne 1 386 brutto. Dolce vita.

Skąd te bezrobocie i niskie płace? Odpowiedź jest prosta – brak wolnego rynku. Prosty przykład. Chcę pracować na wózku widłowym, a jakaś firma potrzebuje kogoś takiego do magazynu. W normalnej sytuacji oferuję pracę za darmo np. przez tydzień, żeby nauczyć się obsługi wózka w realiach danej firmy. Potem dostaję normalną pensję pozwalającą żyć. Ale w realu tak nie można. Na wózek trzeba mieć uprawnienie lub przejść szkolenie w jednostce wyznaczonej przez ministra. Serio, sprawdziłem. Czy bez tego przedsiębiorca pozwoli pracownikowi się zabić lub zniszczyć magazyn? No i w ten sposób kasa za wykonaną pracę kierowcy wózka, która byłaby do podziału miedzy nim i pracodawcą, rozparcelowywana jest na większą grupę. Idzie do tych, co piszą ustawę, zatwierdzają ustawę, drukują ustawę, robią szkolenia, przygotowują materiały kursowe, wystawiają papiery, dofinansowują szkolenia za pieniądze podatnika, kierują na szkolenia (urzędy pracy) i diabli wiedzą kogo jeszcze. Niesamowita ilość pobierających wynagrodzenie, czyli miejsca pracy.

A przecież tworzenie miejsc pracy jest dobre dla gospodarki, prawda? Ale czy na pewno, gdy rezultatem jest papierek, zezwolenie? A ta sytuacja powtarza się praktycznie dla każdego zawodu, dla każdej działalności. I już mamy część odpowiedzi na pytanie, dlaczego zarabiamy tak mało. Mówiąc potocznie, za dużo uprawnionych do zgarnięcia części naszej działki.

Produkcja papieru uprawniającego, nakazującego, dokumentującego i regulującego, to nasza narodowa rozrywka, na której zresztą świetnie wychodzą ci, co się tym zajmują. W necie trafiłem na \"Partnerską Strategię Zarządzania Zmianą Gospodarczą w powiecie iławskim na lata 2011-2014\". Fundusze na ten projekt pochodzą z kasy Europejskiego Funduszu Społecznego, który w latach 2007-2013 zabierze pracującym Europejczykom 75 mld euro. Z dokumentu dowiedziałem się, że w powiecie znajdują się 163 pomniki przyrody, i że do rozwiązywania problemów gospodarczych powiatu powoła się forum, zespół konsultacyjny, zrobi się monitoring obietnic przedwyborczych, stworzy się bank informacji i zorganizuje wizyty studyjne u pracodawców. Komu to było potrzebne i ma kopię tego w domu, ręce do góry. Nie widzę.

To ja mam prosty projekt za darmo – pozwólmy ludziom pracować przy robieniu rzeczy potrzebnych. Jak ktoś ma hobby – biurokracja, niech robi to na własny koszt. To wystarczy, aby wszyscy dobrze żyli ze swojej pracy. Bo jeśli będzie dalej tak jak jest, to na któreś Boże Narodzenie będziemy musieli raczyć się kanapkami z urzędowego papieru polanymi sosem z tuszu do pieczątek.

KRZYSZTOF KURPIECKI

  2011-08-17  

Wróć   Góra strony
125342257


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.