Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Olszewski: Cudze chwalicie, swego pierwej nie znacie!
Gonzalez: Iława zagłębiem kultury w... Warszawie
Olszewski: Mój chiński telefon
Olszewski: Odgrzebana notatka, a jaka paleta ludzi!
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Gonzalez: Czy inni nie zasłużył w Iławie na pomnik?
Gonzalez: Wszystkie grzechy Krzysztofa Sadowskiego
Olszewski: Miasto w sosie własnym do przeglądu
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Olszewski: Bookcrossing, co to? Stymulator głowy!
Kurpiecki: Uwaga – natura!
Olszewski: Kontrola, rzecz święta, wyjmuj dokumenta!
Kurpiecki: Niepoprawne myśli z kraju kiszonego śledzia
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Więcej...

opinie

2019-08-21

Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem


Coraz głośniej mówi się o nadchodzącym światowym kryzysie. Ceny złota w ostatnich tygodniach wspinają się coraz ostrzej. Wojna walutowa i celna jest w pełnym galopie. No to można coś wspomnieć o ekonomii i propagandzie, co uczynię tym chętniej, że na bycie ekspertem w tych dziedzinach mam jakieś papiery. W przeciwieństwie do futurologii. Jedziemy! Od Jaruzela do Excela.

Ale na futurologię dyplomów nie wydają, choć w przyszłości jawi się taka szansa. Francuska armia stwierdziła, że będzie zatrudniać pisarzy s-f do przewidywania scenariuszy przyszłych zagrożeń. W tym czasie minister Błaszczak przygotowuje się do przeszłej wojny, negocjując z Niemcami projekt budowy nowych czołgów. I chociaż w tym projekcie my mamy mieć 800 czołgów, a Niemcy 300, to oni mają zarządzać tym programem. Ażeby powiało też nowoczesnością, to wspomnę, że zamawiamy 40 kieszonkowych dronów za 14 mln zł. O naszym programie rakietowym nie wspomnę, bo tu niewiele mniej zaawansowany jest amerykański kaskader, który wystrzeliwuje się w skonstruowanej przez siebie rakiecie po to, aby udowodnić, że Ziemia jest płaska.

Odchodząc od wojskowości, od której ekspertem nie jestem, bo byłem w armii tylko pół roku, wejdźmy w ekonomię. Promotorem mojej pracy był były minister kultury i sztuki w rządzie Jaruzelskiego (lata 80.), wykładowca ekonomii, redaktor naczelny czołowego pisma gospodarczego PZPR i współtwórca planów gospodarczych PRL. W związku z tym czuję się w 100% kompetentny w ocenianiu tego, co teraz robi się w UE i u nas. Bo to te same numery, kończące się w ostatecznym rozrachunku katastrofą. Tyle że teraz i za PO nazywa to się sztuczkami w Excelu. Trochę to obecnie wygląda inaczej od strony praktycznej. Robi się po prostu informatyczny model gospodarki. Następnie, jeśli chcemy coś zmienić, wpisuje się do niego nowe parametry i obserwuje, jak to wpływa na poszczególne wskaźniki. I wtedy całkiem spokojnie możemy głośno obniżyć jakiś, a po cichu zorganizować np. dopływ szmalu pobieranego przez Urząd Dozoru Technicznego (UDT). Tak jak to zrobiono, każąc ludziom odnawiać pozwolenia na widlaki. A wózek widłowy to urządzenie tak proste, że nie potrzeba do tego wiele większej wiedzy niż do obsługi czajnika. Ale władza wymaga robienia na to uprawnień. Dzięki pobieranym za to opłatom można robić takie rzeczy jak dotacja od UDT dla Instytutu Meteorologii. I hokus pokus – nie nazywając tego podatkiem, zabieramy złotówki robiącym w halach i dosypujemy swoim w jakimś instytucie, w którym pracuje się ciepło i przyjemnie. Na tyle ciepło i przyjemnie, że dyrektor IMGW stworzył sobie tam homoseksualny harem z zatrudnianych pracowników.

Ale ekonomia wynagradzania swoich jest jeszcze ciekawsza. Weźmy polskie najlepsze uczelnie błąkające się po światowych rankingach najwyżej w okolicy pięćsetnego miejsca. Po co ten skansen zwany polską nauką jest utrzymywany? Jednym z niewielu jego sukcesów jest chwalenie się osiągnięciami młodych ludzi, biorących udział w światowych olimpiadach matematycznych czy informatycznych. A te sukcesy wynikają głównie z tego, że polskie środowisko akademickie nie zdążyło ich jeszcze ogłupić. Nauka? Tak, ale za prywatną kasę. Bo inaczej to worek bez dna. Z nie wiadomo czym i nie wiadomo po co.

A najlepszych niech zatrudnia wojsko. Jak to się już ogarnie z odnalezieniem w rzeczywistości. No ludzie, żebyśmy nawet sami nie potrafili czołgu zrobić!? Ale taka propozycja to oczywiście political fiction. Profesorstwo żyje sobie cieplutko, udzielając wykładów w różnych biznesach, zajmujących się produkcją papierów, zwanych dyplomami. Ich lobby powpisywało do ustaw, że podobnie jak w przypadku widlaków, do różnych prac potrzebne jest „wykształcenie”. I każą sobie za to płacić.

W USA profesorska mafia doprowadziła do takiej sytuacji, że „wykształcenie” jest drogie, ale można na to wziąć kredyt od banksterki. I sporo ludzi ląduje w życiu z dyplomem bez pracy i długiem, na który nie mogą ogłosić bankructwa. Dodam, że banksterka tak jakoś przypadkiem nie chce tym samym ludziom dawać takich samych kredytów na rozkręcanie własnych biznesów.

W Polsce rynek koryta edukacyjnego ciekawie wykorzystał do uciszania środowiska prawniczego Gowin. Obsypał sędziów przyszłą kasą podatnika. Zrobił ustawę, na podstawie której sędziowie – m.in. Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, będą na uczelniach zatrudniani dożywotnio. Czyli między innymi niejaka Gersdorf, o której przestępstwach pisze Ryszard Jach.

Tak samo jak Kaczyński, „wiemy, jak w Polsce funkcjonuje prawo, ta opowieść o państwie prawa to kompletna bajka”, więc nawet nas to nie dziwi. I tak to jeżdżący na widlakach wspomagają swoją pracą polską naukę.

Ten patologiczny sektor edukacji w Polsce ma też swoje dobre strony. Ktoś za tych ludzi musi pisać prace dyplomowe. Przy tym można zarobić i czegoś się dowiedzieć. Sam kiedyś dowiedziałem się dzięki temu, że naukowcy piszący analizy dla sektora publicznego wcale nie są głupi. I nawet nie muszą ściemniać w swoich analizach. Pisałem kiedyś coś o dotacjach, a tu w ręce trafiło mi badanie, w którym jak byk stoi udowodnione, iż dotacje na innowacje to marnowanie pieniędzy. Uczciwie zrobiona analiza, dołączona do papierów w ramach unijnych programów. Ale nikt i tak tego nie czyta, a jak czyta, to nie bierze tego pod uwagę.

Jak jest kasa na naukę, tak jest i kasa na propagandę. Ostatnio wzmogły się zadymy organizowane przez LGBT, bo zdaje się zaczęła lecieć na to pierwsza kasa z obiecanych przez Brukselę 5 miliardów. Z drugiej strony PiS przyznaje „swoim” na antypropagandę, ale to mniejsze środki, jak 200 tys. zł dla Ruchu 4 Marca. Nawet nie chce mi się sprawdzać, kto to, bo z doświadczenia wiem, że organizacje pozarządowe to koneserzy koryta i wezmą kasę na cokolwiek, byleby tylko płynęła.

Szczególnie podoba mi się Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum. Piękna nazwa. Właścicielka tego interesu zajmowała się, na zlecenie SB, donoszeniem na księży. Potem pracowała w MSWiA. Teraz broni różnych nowych wartości. Mam wrażenie, że cwaniaki w Warszawie dzielą się tymi wartościami według jakiegoś klucza i potem każdy ogłupia nimi swoich naiwnych. Na przykład, według informacji z mediów ogólnopolskich, muzyk Sadowski, który oprócz poławiania nieletnich dziewczyn na uciechy cielesne (także w Iławie) i przy okazji nieletnich chłopców (w tym samym celu), zatrudniany był w Iławie jako dyrektor Złotej Tarki przez ojca ultraprawicowego bajarza Cejrowskiego. I tak się miesza, nie gryząc się wcale, ciemnogród z liberalizmem obyczajowym.

W polityce to teraz już nikt się nie ogranicza. Wszyscy mają na bieżąco badania preferencji ludu i mówią mu to, co tylko ten chce usłyszeć. Nie bacząc na to, co mówili wczoraj. Tak w ogóle to różne oddolne ruchy obywatelskie należą do moich ulubionych bytów społecznych. Co nie pogrzebiesz, to okazuje się, że albo to znani kombinatorzy, którzy z „działalności społecznej” sobie żyją, albo że są upichcone na starym schemacie wszczepiania się w tkankę społeczną, pozorując działalność np. charytatywną. Tyle że kasa na te działania nie idzie od społeczności tylko od polityków (tak, zabierają ją m.in. kierowcom widlaków) lub od bogaczy (żyjących z pracy m.in. kierowców widlaków). Zapewne z dobrego serca dają, co? No ale co zrobisz? Już zdychający reżim Jaruzela dogadywał się z Rockefellerami na osłonę swojej kasty, w zamian za dojście do miejscowych zasobów i taniej siły roboczej. Na miliarderów nie poradzisz.

I na koniec studium sukcesu. A właściwie informacja, że jeżdżąc widlakiem, też można się załapać na niezły awans. Jak słynny @bogdan607 z Twittera. Tak namiętnie walił wpisami internetowymi w PO, Nowoczesną i inne antyPiSy na Twitterze, że z widlaka z UK awansował do telewizji publicznej.

KRZYSZTOF KURPIECKI




  2019-08-21  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
126199396


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.