Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Dąbrowski: Jak zmienić targowisko w Iławie
Olszewski: Seniorzy kontra internet
Gonzales: Patron z niemieckiego importu
Kłosiński: Mała toga a wielka geopolityka
Olszewski: Ogłupiacze, czyli specjalne materace
Olszewski: Żylińskiego nie pożegnam, mimo że się pożegnał
Gonzalez: Twarde lądowanie lotniczej majówki
Gonzalez: Nepotyzm? Czy aby na pewno?
Gonzalez: Nasze i wasze kieszenie
Olszewski: Samochód egzaminem dojrzałości?
Olszewski: Brak tremy jest dobry, ale luz też!
Gonzalez: Fajerwerki i lasery zamiast karmy dla psów
Dąbrowski: Zatkana Iława w oczekiwaniu na obwodnicę
Gonzalez: Samorząd przeżarty rdzą
Orlicz: Moja znajoma Olga Tokarczuk
Olszewski: Cudze chwalicie, swego pierwej nie znacie!
Gonzalez: Iława zagłębiem kultury w... Warszawie
Olszewski: Mój chiński telefon
Olszewski: Odgrzebana notatka, a jaka paleta ludzi!
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Więcej...

opinie

2014-06-25

Krotowska: Oddać do schroniska czy wypuścić luzem?



Patrzę w jej oczy i wiem, że zdaje sobie sprawę, że niedługo na kilka dni wyjadę, a ona zostanie w mieszkaniu. Widzę ten jej niepokój, który za kilka dni przejdzie w etap obrażenia się. Ale cóż, zbliżają się wakacje. Czas znaleźć odpowiednią opiekunkę...


Nareszcie zrobiło się ciepło. W powietrzu czuć zbliżające się lato, a co za tym idzie – wakacje oraz urlopy krótsze i dłuższe. Patrzę na mojego kota, który wygrzewa się w słońcu na parapecie i zastanawiam się, co z nim zrobię, skoro w następny weekend wyjeżdżam.

Pomijam fakt, że nie lubimy się ze sobą rozstawać. Po moim powrocie zawsze jest cisza i wielka obraza ze strony pozostawionej księżniczki. Mnie też nie jest z tym dobrze, ale co zrobić. Jeśli mnie nie ma dwa dni – przeżyje. Ma zapewniony dostęp do wody, karmy, no i musi być spełniony warunek, że ktoś odwiedzi ją przynajmniej raz dziennie i zmieni kuwetę.

Jeśli jadę do teściów, którzy mieszkają w Bydgoszczy, nie ma problemu. Milka zostaje zapakowana w transporter i wyrusza z nami w tę podróż. Już nawet teściowie przyzwyczaili się do niej, choć gdy za pierwszym razem oznajmiłam im, że przyjeżdżam z kotem, to nie uwierzyli. Miny mieli ciekawe. Do tej pory nie wiem, czemu myśleli, że żartuję.

Problem był w tym, że oni nigdy nie mieli w mieszkaniu zwierząt (czego nie umiem sobie wyobrazić). Moim zdaniem każdy, kto ma podwórko, powinien mieć psa, a w bloku – kota.

Od lat przekonuję męża, że kotów w mieszkaniu może być maksymalnie tyle, ile kaloryferów, aby każdy miał swój do wylegiwania się w sezonie grzewczym – do tej pory jednak nie przekonał się do mojego pomysłu.

Ale wracając do tematu. Teściowie wysprzątali dom, żeby – jak mówili – kot nie roznosił kurzu. Byłam z tego zadowolona, bo kocica się przynajmniej nie pobrudziła, tzn. nie miała się pobrudzić. „Dziadki” mojego kota nie spodziewali się, że Milka pierwsze, co zrobi, to wskoczy na najwyższy kredens. Podsumowując, jak była biało-czarna, to później już tylko czarna:) No ale tu chodziło o to, żeby ją zaakceptowali – i tak się stało. Przez te dni chodzili za nią krok w krok i obserwowali z ciekawością. Ale wkradła się w ich serca i teraz zawsze jeździmy tam razem.

W sumie byłoby łatwiejsze rozwiązanie – mogłabym ją wysłać na wakacje do moich rodziców w Iławie. Jednak oni mieszkają w domku jednorodzinnym i uważam, że wyjście Milki po kilku latach na dwór może skończyć się tragicznie (ucieczka – samochód – placek na ulicy lub otrucie przez życzliwych). Wolę też nie ryzykować i nie robić jej w głowie mętliku. Myślę, że gdyby przeżyła, to po powrocie do 40-metrowego mieszkania tęskniłaby za wolnością.

Pamiętam jej pierwsze wakacje na Lipowym Dworze, kiedy wróciłyśmy do Iławy po dwóch latach mieszkania w Bydgoszczy. Lała wszystkie koty w dzielnicy i wspinała się na drzewa. Jedno trzeba było nawet ściąć, aby mogła wrócić na ziemię. Dlatego więcej tam nie pojedzie.

Nad morze ją ze sobą nie zabiorę, zwłaszcza że jedziemy z psem. Będę liczyła na to, że przyjedzie się nią zaopiekować moja siostra z narzeczonym. Ostatnio byli z nią 3 dni i jakoś to przeżyła. Nie ma to jak załatwić prywatną opiekunkę dla kota:) Ciekawe, czy z dziećmi jest tak samo?

Jedno jest pewne, samej jej nie zostawię. Cóż. Mogłabym postąpić jak niektórzy i po prostu podrzucić ją do schroniska lub wypuścić na wolność. A nuż przejedzie ją samochód lub złapie hycel i po sprawie. A wtedy mogłabym jeździć wszędzie i zawsze. Czyż to nie kusząca propozycja? Przeraża mnie, jak pomyślę, że wiele osób tak robi. Pora wakacyjna to czas przywiązywania psów do drzew w lesie i wzmożonego ruchu w schronisku. Ostatnio pisałam artykuł o kobiecie, która zastanawia się, czy odebrać psa ze schroniska, bo został złapany luzem, a jego wykup jest za drogi.

Ludzie. Po pierwsze, jestem przekonana, że pracownik schroniska nie wszedł do mieszkania tej pani bądź na zamknięte jej podwórko i nie zabrał psa siłą. Musiał biegać gdzieś luzem, co znaczy, że stwarzał zagrożenie. I musiało tej pani nie być w pobliżu, bo by tego psa też jej siłą nie wywieźli, najwyżej zapłaciłaby mandat – zresztą moim zdaniem słusznie.

Poraża mnie również stwierdzenie, że niektóre psy lubią sobie pozwiedzać. Jeśli z właścicielem na smyczy – ok, jeśli nawet bez – a w okolicy nie ma ludzi – też to akceptuję. Jeśli pies sam sobie zwiedza miasto, to po pierwsze: może kogoś przestraszyć, po drugie, pogryźć albo ewentualnie wpaść pod samochód. Lepiej jest stracić zwierzę i potem po kryjomu zakopać go na podwórku czy odebrać ze schroniska, gdzie był karmiony i krzywda mu się nie stała?

Zdarzają się oczywiście przypadki, że pies nam ucieknie. Gdyby to był mój i znalazłabym go w schronisku – spadłby mi kamień z serca. Tydzień bym nie jadła, ale nie marudziłabym, że wykup jest drogi.

Dla wielu osób zwierzęta są jak rodzina. Moim zdaniem czasami można przywiązać się bardziej do futrzaka niż do drugiego człowieka. Jeśli ktoś tego nie czuje – po prostu nie powinien mieć zwierząt. Przecież nie każdy nadaje się do wszystkiego i nie musi siebie zmuszać. Tak będzie lepiej dla wszystkich.

A więc wakacje. Czas zorganizować opiekę dla mojej Milki. Wiem, że będzie ciężko. Z bólem serca się z nią rozstanę, ale wynagrodzę jej to po powrocie.

OLA KROTOWSKA



  2014-06-25  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
127525959


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.