Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Kurpiecki: SoundLake, czyli festiwal muzyki dawnej
Gontarz: Panoramiczne spojrzenie sąsiedzkie z boku na Iławę
Chaburski: Piękno na uboczu, czyli Zwiniarz
Kurpiecki: O tym, co finansujesz, jeżdżąc widlakiem
Reich: Jak już się tam urządzi w niebie, to może odpocznie
Olszewski: Wilczy Szaniec doinwestowany, aż ciarki suną
Olszewski: Lubawa ma silne karty w ręku
Olszewski: Bookcrossing, co to? Stymulator głowy!
Kurpiecki: Uwaga – natura!
Olszewski: Kontrola, rzecz święta, wyjmuj dokumenta!
Kurpiecki: Niepoprawne myśli z kraju kiszonego śledzia
Olszewski: Gwiazda Karen Edwards zachwycona regionem Iławy
Olszewski: Słynny pan Macyra i inni w branży
Rochowicz: Zwyczaje swawolne
Olszewski: Gorzkie żale odjeżdżajcie!
Rochowicz: Sport i wartości w życiu Karola Wojtyły
Gonzalez: Dawid Bobasek
Olszewski: Tysiąc kilometrów via Pendolino w dobę!
Gonzalez: Radni za handlem, ale przeciwko. Koniec Manhattanu
Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?
Więcej...

opinie

2005-09-28

Komu woda padła na głowę


Taka aktualnie w Iławie narodziła się przykra tendencja, że wgniata się non stop jakieś fakty w ziemię, by potem w oczy dezinformować ludzi, nawet za cenę robienia im krzywdy. Nie wyłączywszy żerowania po ich stanie zdrowia. Sprawa pełnej bakterii wody w miejskich kranach jest tu kolejnym kwiatkiem do kożucha włodarzy grodu, lub też ich – z jakichś przyczyn – protegowanych.


Leszek Olszewski


W normalnej rzeczywistości raczej nie dochodzi do takiej sytuacji, że jeden podmiot utrzymuje dajmy na to, że poprzedniego dnia wieczór spędzał np. w Siemianach, drugi zaś daje się pociąć za to, że czas ten spędził w gronie rodziny na swoim osiedlu – jakimś hipotetycznym Podleśnym w pobliżu Wikielca. Umiejętność bislokacji miał ostatnio baron Muenhausen. Nawet dzieje słynnego Chrystusa nie wspominają o takich zdolnościach swego bohatera.

Tu iławski problemik zasadza się na wykluczających się tezach. Szef sanepidu, zacny bardzo człowiek – Juliusz Bittel – oświadcza, że woda dostarczana nam przez wodociągi w pewnym czasie była bądź jest nadal wyzuta z norm swej jakości w ramach obecności kilku bakterii, spółka zaś z ulicy Wodnej rozwiesza po blokach swoją wizję stanowiącą, że wodzie nigdy nic nie dolegało, fałszywe larum wywołała placówka z Sienkiewicza, a pochorowali sobie chłopaki H2O przez wprowadzenie w błąd a potem z nudów.

Prokuratura ponoć w to wchodzi, gdyż Juliusz Bittel nie wytrzymał konfrontacji ze swoimi adwersarzami na poziomie magla, czemu notabene się nie dziwię. Gdyby wszak w istocie doszło do pomyłki, to wystawiłby wówczas cały swój wieloletni autorytet i kwalifikacje pod jedynie surowy osąd społeczny, bo jak się ktoś aż w takim stopniu nie nadaje do wykonywanego zawodu, to powinien pomyśleć o zmianie profesji.

Tendencja ta raczej głównie dotyka jednak nauczycieli w polskich szkołach, stąd ja przynajmniej w tym absurdalnym sporze trzymam bez reszty stronę sanepidu i bądźcie pewni, że to oni mają rację i to oni nie pozwolili w kryzysowym momencie narażać waszych organizmów na dewastację wnętrzności, a to bomba z opóźnionym zapłonem. Podobnie jak zawał, gdy się tłusto odżywiasz a ruszasz siadając przed telewizor i sprzed jego oblicza wstając pospać.

Rodzi się na końcu tego tematu pytanie wyjątkowo serio, jakie zagrożenie ludzkie są w stanie zminimalizować lub przemilczeć potencjalni winowajcy w Iławie, by chronić siebie i własne tylne części ciała przed odpowiedzialnością za to? Co i jak wmówić ogółowi, by to „be” był cały świat nie oni? Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z takim upadkiem jakichkolwiek norm podczas debat i sporów zbiorowych, żenujące jest ogromnie, że czynniki pewne mimowolnie wkręcają nas w tak poniżające cywilizowane czynniki spory.

Bo jak woda istotnie przypominała nie tak dawno poletko wylęgu czegokolwiek dla nas szkodliwego, to odpowiadający za to pan prezes czy pan dyrektor powinien dziś robić wszystko inne poza zawiadywaniem podobną miejską spółką. Jeśli zaś wymiar sprawiedliwości jemu istotnie odda finalnie honory w tym prowincjonalnym cyrku, zrobię to zaraz po nim, w formie nie mniej kwiecistej jak dzisiaj zjadliwej. Obiecuję.

Z mniej stresowych kwestii, odbyły się – jak wiecie – wybory do SS – jak to można w skrócie ująć. Ludzie ogólnie dopisali mizernie, bo to raz, że lato jesienią, dwa zaś – scena polityczna dla wielu się przejadła. Zabrakło powiewu świeżego powietrza, w postaci choćby ugrupowań o mogących pociągnąć tłumy pod urny programach bądź nazwach.

Kiedyś startowała Polska Partia Przyjaciół Piwa – ludzie bez wątpienia odpowiedzialni i uczciwi, dziś trudno szukać czegoś w rodzaju koalicji „Balanga 2005”, Stronnictwa Czcicieli Długich Weekendów czy centroprawicowego Bloku Nieprzejednanych we Wszystkim. To musiało się odbić na frekwencji i niech się nie dziwią chłopkowie-roztropkowie, którzy weszli w izby, że poparcie dla nich jest generalnie śladowe.

Generowane zwłaszcza przez zapatrzonych w księdza i TVP posmutniałych emerytów i trochę bardziej radosnych rencistów. Z takim mandatem aż się nie chce sprawować władzy, ale im tego nie wytłumaczysz. I gangrena schodzi potem w głąb, w lokalnych elekcjach też najczęściej posucha kandydatów cokolwiek sobą reprezentujących poza chęcią ciepłej posadki w zamian za robienie w konia przez cztery lata swych wyborców. Ale jaki poziom wyrobienia tych ostatnich tacy potem fajni ludzie u sterów, daleko szukać?

Na koniec o granicach odpowiedzialności za słowo pisane. Kilka spośród iławskich lokali gastronomicznych ma pecha, bo serwuje potrawy o obco brzmiących nazwach, które częstokroć w menu pisze za każdym razem inaczej. To „mozarella”, to za moment „mozzarela”, a na koniec wersja kompromisowa – „mozzarella”. Element rozrywki więc dla oczekujących na realizację zamówienia jest i za to chwała.

Oby celowy, chociaż jakoś nie znajduję u osobników, których mam na myśli twarzowych tendencji do twórczości literackiej o zabarwieniu kabaretowym, ale może się mylę. Jeśli mam rację zalecam zredefiniowanie karty dań i nawet zostawienie jako obowiązującej wersji „mmozzarellaaa”, byle za każdym razem awizowana była identycznie. Wysiłek generalnie nieduży, a trochę mniej śmiechu w mieście, bo takie „atrakcje” lubią być rozpowszechniane przez ludzi nie do końca zdołowanych.

Sklepy tu jakoś pomijam, choć i tu co i raz widzi się reklamę naniesioną mniej wprawną ręką: „Kurczaki świerze”, raz widziałem nawet „świrze”, co odebrałem jako twarde postawienie sprawy odnośnie rzeszy odbiorców. Może to był szyfr, że śp. drób jest VII świeżości i tylko świr po niego sięgnie, nie wiem. Życie jak to mawiał klasyk to ciągłe odczytywanie znaków i tutaj jeden kupi sztukę, zje i tydzień spędzi między ubikacją a łóżkiem, inny zaś taktownie opuści sklep wiedząc co się za ową transakcją kryje.

Może nawet pomyśli o żonie ukochanej, by sprezentować ciepły posiłek, potem dać kobiecinie do popicia wodę z iławskiego kranu i czekać na szczęśliwy rozwój wypadków.

Ale to tylko dywagacje i wszelkie podobieństwa do sytuacji rodzinnej X-ów czy Y-ów są przypadkowe, zaręczam „ręcami” i na przykład podudziem swoim.

Nie dezawuujmy więc każdej podobnej inicjatywy, bo ponabijać się z kogoś najprościej, uszanować zaś podskórny komunikat zastraszonej utratą pracy ekspedientki trudniej, co stwierdzam z rosnącą irytacją, więc kończę meeting.

Leszek Olszewski


  2005-09-28  

Wróć   Góra strony
125373104


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.