Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2007-09-19

Kleiny rzucanie „pereł”


Wzbudził moją refleksję artykuł Panów Radosława Safianowskiego i Jarosława Synowca pt. „Rzucanie pereł przed wieprze”. Miejsce akcji: sesja Rady Miejskiej w Lubawie, bohaterowie: Pan Andrzej Kleina, mieszkaniec Lubawy oraz Pan Jacek Różański, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji. Nie będę się wdawał w spór pomiędzy Panami, gdyż nie znam żadnego z nich, a sprawa jest tak żenująca, że nie sposób się nad nią pochylić.


Wojciech Kaniuka


No cóż, w życiu trzeba się cenić, szczególnie, że żyjemy w czasach, gdzie cenienie i promocja własnej osoby są dziś po prostu niezbędne – to tak, jak gdyby trochę na marginesie całej tej sprawy, przejdźmy jednak do jej sedna.

Na pewno każdy z nas zetknął się niejeden raz z dyskursem politycznym – i nie mam tutaj na myśli wyłącznie te osoby, które polityką faktycznie się interesują (a nawet się nią pasjonują – bo można i tak, uwierzcie mi państwo na słowo) – doszedł z pewnością do wniosku, że jego poziom pozostawia bardzo wiele do życzenia. Odnosi się to zarówno do ludzi, którzy zajmują się „wielką” polityką ogólnokrajową jak i również do tych, którzy pochylają się nad sprawami lokalnymi.

Jako obywatel szanującego się państwa, a także jako mieszkaniec gminy, powiatu czy województwa, mam takie życzenie, ażeby ludzie, którzy – co prawda w sposób pośredni, ale jednak – reprezentują moje interesy byli ludźmi wykształconymi, inteligentnymi, kulturalnymi, kreatywnymi – słowem, chcę, ażeby byli to zawsze ludzie odpowiedni i odpowiedzialni, którzy z powagą i wymaganym od samych siebie poświęceniem będą podchodzili racjonalnie do piastowanych przez siebie urzędów, traktując tym samym z należytym szacunkiem społeczeństwo, od którego dostali przecież całkiem niemały kredyt zaufania i szansę na spełnienie pewnych oczekiwań i nadziei.

Bardzo wątpliwy poziom ma następujące oświadczenie: „Panie burmistrzu, miałbym subiektywną prośbę. Jeżeli jest to możliwe, ażeby przesadzić pana Różańskiego, ponieważ wytrzeszcz oczu, który prezentuje, spozierając na mnie, powoduje, iż po każdej sesji dostaję łupież, a nawet zaczynam się moczyć!”.

Zastanawiać może oczywiście intencja takiej wypowiedzi. Jeśli nawet imperatywem było tutaj ubliżenie drugiemu człowiekowi, to raczej nie mogło stanowić ono imperatywu kategorycznego. Możemy kogoś nie lubić, ponieważ coś zrobił, powiedział czy też zachował się w sposób, który nie przypadł nam do gustu. Powody mogą być różne – powstające nawet w naszej podświadomości. Determinowane jest to często naszą percepcją środowiska, w którym funkcjonujemy, naszymi osobistymi doświadczeniami życia codziennego. Często ulegamy po prostu stereotypom – wiem, bo wielokrotnie sam siebie, niestety, na tym złapałem. Niemniej jednak obowiązuje nasz zawsze kultura słowa i wypowiedzi – zwłaszcza wtedy, gdy jest się osobą publiczną (przy czym nie tylko politykiem lub samorządowcem).

Trudno dziwić się jednak osobom od spraw lokalnych, skoro nasze władze państwowe oraz inne osoby publiczne „fundują” nam podobną retorykę. Ostatnie dwa lata rządów „egzotycznej” koalicji w naszym kraju dostarczyło tylu przykładów, że można by było śmiało stworzyć listę TOP 10, albo nawet TOP 20. Przykłady, które „na gorąco” przychodzą mi w tej chwili do głowy, to następujące określenia: „cieniasy", „małpa w czerwonym”, „warcholstwo”, „ZOMO”, „czarownica palona na stosie” (parafraza wypowiedzi o. Rydzyka), „kretyn” itp. Żeby nie być obłudnym, przyznam się bez bicia, że ja też bardzo często używam „ciężkich” określeń w stosunku do poszczególnych polityków, ale cóż – mam w tym momencie przywilej nie bycia osobą publiczną.

W zachowaniu Pana Kleiny dostrzegam pewien akt odwagi, który jednak zasługuje bardziej, moim zdaniem, na ostrą krytykę i moralne potępienie. Ujawniania spraw osobistych, czy intymnych podczas spotkań publicznych jest dalece niemoralne i – powiem to otwarcie – na pograniczu głupoty z obłudą. Na pewno nie można tego „podpiąć” tutaj tego pod maksymę Niccolo Machiavellego: „Cel uświęca środki”, choćby nawet dlatego, że – jak już wspomniałem wcześniej – bardzo trudno jest tutaj dostrzec wyraźny cel działania u jednego z tych Panów.

Odnoszę wrażenie, że im człowiek bardziej „współczesny”, tym częściej przychodzi mu zapominać o retoryce, czyli o krasomówstwie, sztuce wymowy, umiejętności rzetelnego i dobrego przekonywania słuchaczy, a więc o poprawnym przekazywaniu treści perswazyjnych, które mają za zadanie wywołać określoną reakcję u danego człowieka – nie poprzez narzucenie mu siłą, czy też w podobny do niej sposób (choćby poprzez manipulację), własnego zdania, lecz za pomocą spokojnej i rzetelnej argumentacji, która powinna być stosowana w równorzędnych, rzeczowych, kulturalnych i logicznych dyskusjach.

Wiadome jest to, iż bycie u władzy, czy też bardzo blisko niej, w społeczeństwie demokratycznym niesie ze sobą określone wymagania. Nie wiem do końca, w jakim charakterze występowali obaj Panowie podczas wspomnianej sesji w Lubawie, ale wiem natomiast na pewno, że byli oni – i nie tylko oni – zobowiązani do zachowania pełnej powagi, ze względu na miejsce i okoliczność spotkania.

Na tym przykładzie widać wyraźnie, że im ważniejszą pozycję społeczną człowiek zajmuje, tym częściej narażony jest na zrobienie czegoś irracjonalnego, choć bardzo rzadko chyba zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego też tak szalenie ważną rzeczą jest to, abyśmy my, obywatele, przy każdej okazji podejmowali decyzje o tym, kto będzie kierował naszymi sprawami. Nie mamy zbyt dużego wpływu na działania wybranych przez nas decydentów, naszym obowiązkiem jest jednak ich wybór – i to wybór możliwie najbardziej dobrze przemyślany i trafny.

Nie jest to antidotum na patologie, jakie zdarzają się występować wśród elity rządzącej, ale da nam to na pewno pewność, że spełniliśmy swój obywatelski obowiązek i mamy pełne przyzwolenie domagać się tego, co nam obiecano, a przede wszystkim tego, co zostało nam zagwarantowane przez prawo. To od nas w dużej mierze zależy, jakie będą oblicza władzy.

Wojciech Kaniuka


  2007-09-19  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129974227


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.