Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2006-02-01

Jakość, głupku...


Coraz bardziej zaczynam obawiać się o własną dyspozycję psychiczną. Coraz częściej sam siebie cytuję, a to zaczyna rodzić podejrzenie, że innych nie czytam, co rodzi przecież określone implikacje. Coraz bardziej zaczynam obawiać się też zaocznie o kondycję psychiczną PRZEMYSŁAWA KAPERZYŃSKIEGO.


Andrzej Kleina


Po raz kolejny bowiem zacięcie autodestrukcyjne wykazał. Nie zdążyłem bowiem raptem tydzień temu zauważyć, że po raz kolejny szef porno-gromadki Przemysław Kaperzyński z „Burmistrzowskiego Tygodnia” zaatakował Kuriera, a on ci już w trans jakiś popadł...

I nic to, że pokusiłem się poprzednio na stwierdzenie, iż „należałoby przyjrzeć się baczniej procesom dokonującym się w mózgu Kaperzyńskiego. Bo ten, który już widać, kiedy artykułuje zdania nienawiścią okraszone (nie tylko wobec wydawców Kuriera), dobrze mu nie wróży”. On swoje bowiem czyni jak ćma, która instynkt straceńczy wykazuje i koniecznie zginąć w ogniu się żywym uparła.

Powiada Kaperzyński, instynktu samozachowawczego nie wykazując w ogóle, mentalność woźnicy odkrywając niezbyt trzeźwego, iż „redaktor naczelny tej gazety (Jarosław Synowiec – a jakże) ma łeb nie od parady. A do tego wielki jak ceber” (wiadro – uwaga też moja).

Nie mogę nie zgodzić się z Kaperzyńskim w tonie tej frazy obraźliwej, że Synowiec ma głowę nie od parady. To, że w zwarcie z Kaperzyńskim nie wchodzi polemiczne (personalne), winno być niezwykłym sygnałem weń ostrzegawczym. Milczenie Synowca, Kaperzyński fałszywie postrzega i permanentnie go obraża.

Od dłuższego czasu już niestety Kaperzyński niezbyt wysoki poziom kultury słowa prezentuje. Obawiam się niestety, że znajduje się to poza kontrolą rozumu i rysem autodestrukcyjnym jest namaszczone. Pod pozorną ogładą szamoczącego się „redaktora” z Ząbrowa fermentują kompleksy prostaka, który raczył był zauważyć, że „słowo” moc ma ogromną. I używa sobie, nadużywając słów kloacznych.

Chcąc nie chcąc, zadać sobie należy pytanie, czym jest gazeta? Również ta Kaperzyńskiego (i spółki bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowo). Czy to tylko krój czcionki, sposób łamania, gatunek papieru? W powiązaniu z typem i rodzajem odbiorcy? To też, ale przede wszystkim są to ludzie którzy w niej piszą. Ich horyzonty, wiedza, wyobrażnia, wrażliwość, smak. Ale też ich urazy, kompleksy, frustracje, a i konstrukcja psychiczna często labilna, a nawet z pogranicza... A całokształt warunków sprawia dodatkowo, że piszą tak nie inaczej, to a nie tamto, i tacy w niej piszą, a nie inni...

Mateusz Partyga (następny as z gromadki Kaperzyńskiego) stawia tezę, że „nam nikt nie zabroni pisać o Jezioraku”. Ba, żeby to tylko. On powiada, że „będziemy to robić, pomimo że wpomniana wyżej konkurencja (czyżby?) i jej coraz bardziej sfrustrowany redaktor naczelny dwoją się i troją (naprawdę w to wierzy?), aby stosować coraz bardziej prymitywne chwyty poniżej pasa”.

Na podstawie jakiej wiedzy i posiadanych instrumentów twierdzi Partyga, że Synowiec jest sfrustrowany? Jeśli bowiem postrzegać frustrację jako nieosiągnięcie celu, to jakiegoż celu Synowiec nie osiągnął? Jeśli zaś jako stan, który powstał podczas niemożności osiagnięcia celu (w skrócie), to jaki to jest stan? Konkretnie!

W słowie komentarza pt. „Orły i zające” Przemysław Kaperzyński poprzez niezborne zoologiczne porównanie (czyż nie lepsze byłoby: orły i kuropatwy, na przykład dla ujednolicenia kategorii gatunkowej) znów obraża nie tylko redaktora Synowca. On obraża również te wszystkie osoby, które udział biorą w plebiscycie „Człowiek Roku 2005”. Podważa Kaperzyński reguły ustalone w redakcji Kuriera, podważa ideę samego konkursu.

Ba, powiada Kaperzyński nawet, że konkurs z gruntu ma charakter korupcyjny. On już dzisiaj wie kto wygra i nawet dlaczego. Bo wystarczy sobie kupić miejsce i w ten sposób splendor rzekomy załatwić. On nawet wie (co prawda słówkiem „podobno” dla bezpieczeństwa się podpiera), że „dobre miejsce kosztuje 10 tysiecy złotych”.

Pomijam przysłowie o złodzieju, który krzyczał najszybciej i najgłośniej. Ma prawo Kaperzyński nie lubić Synowca. Powody, pozornie rzecz ujmując, są dość oczywiste. Ba, ale Kaperzyński ludzi nie lubi w ogóle. On ich na każdym kroku obraża. Charakterystyczna to cecha Kaperzyńskiego. Podejrzliwość, nieufność, spiski, kupowanie – to przecież charakterystyczne wykwity jego mentalności (delikatnie rzecz ujmując).

Wyznaję zasadę, niezbyt zresztą odkrywczą, że dobrymi radami dno piekła jest wybrukowane. Dlatego nie „radzę”, a głośno tylko myślę. Może orły Kaperzyńskiego winny zająć się tym, co naprawdę potrafią najlepiej, a i zadbać też o swój rozwój osobisty – chcąc walczyć. Walczyć nie z wyimaginowanymi przciwnikami, a autentycznymi. Zdecydować się, czy nagą prawdę chcemy (kulturalnie!) czytelnikom serwować, czy patrzeć pozytywnie, co nie oznacza, że jednego i drugiego nie można robić.

Kiedy pokazał się „Burmistrzowski Tydzień” na rynku wydawniczym, nie wykonał Jarosław Synowiec jednego ruchu, powtarzam: jednego nawet, ażeby go zohydzić, obrazić, pomniejszyć. Walka, którą bezwzględnie toczy, odbywa się według Synowca na drugim zupełnie planie, dotyczy bowiem jakości własnej gazety, dbałości w zaspakajaniu potrzeb czytelniczych: poznawczych, informacyjnych, opiniotwórczych (erotyczne i „inne” zostawiając specjalistycznym czasopismom).

„Burmistrzowski Tydzień” Kaperzyńskiego i gromadki (pod światłym i mentorskim przewodnictwem fal mózgowych towarzysza Arkadiusza Dzierżawskiego juniora) zainicjował walkę, której – w mojej ocenie – wygrać nie może. Przede wszystkim dlatego, że fauluje. Parafrazując Billa Clintona: „Jakość, głupku”.

Andrzej Kleina


  2006-02-01  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129949380


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.