Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2013-04-10

Grosz: Kolejarska przygoda



Zdarza mi się jeździć naszymi polskimi pociągami żelaznymi. No i cóż... Jednak istnieje ziarenko prawdy w starym i dobrym powiedzeniu, że „podróże kształcą”. U mnie na pewno wykształciły silne nerwy.


Pociągami jeżdżę od zawsze. Mój stały kierunek podróży to Olsztyn, czyli niedaleko można powiedzieć. Jednakże czasami, żeby tam dojechać, zamiast godziny potrzeba niestety znacznie więcej czasu. Moja najdłuższa podróż na trasie Iława-Olsztyn trwała prawie pięć godzin. To było jeszcze na studiach. Zima trzymała wtedy dość długo, mogę ją nawet do tej obecnej przyrównać. Pociąg stanął gdzieś za Ostródą, w szczerym polu. Ciemno dookoła, konduktorzy biegają po wagonach, jakby się paliło, a my siedzimy jak te kołki i nie wiemy, co się dzieje. Ktoś z podróżnych złapał w locie jednego z mundurowych, zadał standardowe pytanie, ale odpowiedzi się nie doczekał. Konduktor kazał mu wrócić na miejsce i czekać na dalszy ciąg zdarzeń.

No więc czekaliśmy tak ponad trzy godziny. W pociągu powoli zaczynało robić się zimno, okrycia wierzchnie trzeba było założyć na wychłodzony grzbiet. Po czterech godzinach ruszyliśmy, oczywiście nikt z nas nie wiedział, co się tak naprawdę stało. Jak się później okazało, ktoś targnął się na życie. I niestety, jak to w takich przypadkach bywa, trzeba wezwać całą brygadę, która zbada okoliczności. To nie zmienia jednak faktu, że uczestnicy przygód, jakie często potrafi zafundować PKP, powinni zostać przynajmniej w mniejszym stopniu poinformowani, co się dzieje i jak się sprawy mają.

Jednego razu, pamiętam, dojechałam do Olsztyna Zachodniego i nastąpił koniec podróży. Pociąg stanął i ani myślał ruszyć. Jak zwykle w takiej sytuacji kazali nam czekać, nie wiadomo, na co zresztą. W końcu podjechał po nas inny skład, niestety nie był on specjalnie ściągany dla nas. Był to pociąg, który ruszał do Iławy godzinę po moim feralnym transporcie. Czyli jednym słowem, po przejechaniu czterech kilometrów godzinę czekałam na kolejny pociąg do Iławy. Na szczęście lato trwało na całego, więc nie było tak źle.

O licznych spóźnieniach chyba nie ma co wspominać, bo do tego jest już każdy z nas przyzwyczajony. Chociaż jednego razu dziękowałam za takie spóźnienie. Parę tygodni temu siedziałam w pociągu relacji Iława-Bydgoszcz, niestety z przesiadką w Toruniu. Oczywiście nikt nie wiedział, z którego peronu pociąg z Torunia odjeżdża. Sprawdzam w necie – brak informacji, pytam w kasie – nie wiedzą. Myślę sobie, spytam konduktora, a on mi na to, że nie ma takich informacji i że nie wie. Jak on nie wie, to kto, do diaska, ma to wiedzieć?! Proszę go, żeby był tak miły i sprawdził, zadzwonił, popytał. Owszem, nie mogę narzekać, sprawdził, poinformował mnie o tym, gdy wysiadałam z pociągu. Pędem trzeba było szukać odpowiedniego peronu, a w obcym mieście to trochę ciężko. Ale jest, znalazł się. Dzięki Bogu przez megafon ogłosili spóźnienie, więc zdążyłam, inaczej kwitłabym nie wiadomo ile i czekała na kolejny pociąg.

Niestety prawda jest taka, że nasze kochane PKP jest dość słabo doinformowane. Ostatnio zresztą byłam świadkiem debaty dwóch konduktorów i nieświadomego pasażera, który pokazał bilet wydrukowany z terminalu, a obsługa pociągu spierała się, czy ów „tiket” jest jeszcze ważny, czy przypadkiem nie został wycofany ze sprzedaży. Niestety, nie doszli do porozumienia, ale na szczęście pasażer mógł jechać spokojnie.

Pamiętam, latem zeszłego roku upał na dworze był straszny. Było wtedy około 30 stopni, wsiadam do pociągu, a tam sauna. Grzeją i to na maksa. Wszystkie okna pootwierane, przeciągi powinny hulać po przedziałach, ale gdzie tam. Powietrze stoi w miejscu, nie było nawet najmniejszego podmuchu. Ktoś zdesperowany prosi, żeby coś z tym zrobili. Niestety, skończyło się tylko na prośbie. Kisiliśmy się tak do samej Iławy. Możecie sobie wyobrazić, jak każdy z nas wyglądał po wyjściu z pociągu. W tym przypadku powiedzonko „wyglądasz jak kupa nieszczęścia” nabrała w moich oczach nowego znaczenia.

Niestety często trafiają się sytuacje, że grzeją latem, a zimą nie. Parę razy zdarzyło mi się jechać dość mocno oszronionym pociągiem. Oj, ciężko było wysiedzieć godzinę w takim mrozie. Mało brakowało, a każdy z podróżnych wtopiłby się w białe otoczenie. Ale skończyło się tylko anginą, więc nie ma co narzekać.

Oj, długo by można wymieniać kolejarskie przygody. Na pewno każdy z was ma ich bez liku. Moich jest już całkiem pokaźna ilość. Niestety gdybym zaczęła tak wymieniać wszystkie, to myślę, że można by z tego napisać niewielką książeczkę. No niestety, PKP bywa zaskakujące. To nie zmienia jednak faktu, że lubię jeździć pociągami. Mimo wszystko. Chciałabym jednak doczekać czasów, kiedy zaczniemy podróżować włoskimi pociągami typu Pendolino. Wsiąść do takiego cuda i od razu zmienia się komfort jazdy. Niestety z takim wspaniałym rządem jak nasz możemy tylko pomarzyć o czymś takim.

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko uzbroić się w cierpliwość, zacisnąć zęby i wsiąść do pociągu byle jakiego. Ciekawe jednak, jak będę śpiewać po kolejnej przejażdżce. Życzę sobie powodzenia.

Jak już wcześniej wspomniałam, podróże kształcą, a podobno z każdej nauki powinniśmy wyciągnąć jak najwięcej. Jak to mówią co poniektórzy „bo Ryanairem trzeba umieć latać”, tak więc „PKP trzeba umieć jeździć”. Czego wszystkim tu życzę. Wesołej podróży, ewentualnie miłej zabawy oraz pohamowania w gniewie i złości…

KASIA GROSZ

  2013-04-10  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
130000782


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.