Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie, felietony
Olszewski: Leciwe ciuchy do oddania, nie wkładania!
Gonzalez: Mamy Zachód na targowisku w Iławie
Gonzalez: Kuchenne złudzenia
Olszewski: Mobilne kamery do dzieła!
Olszewski: Zaraza piractwa drogowego
Gonzalez: Czy wspólnoty są lepsze od spółdzielni?
Chaburski: Nowe życie baszty
Gonzalez: Buty i poezja
Gonzalez: Wykształcenie niższe
Waruszewska: Mamy mistrza Patryka!
Gonzalez: Hollywood nad Jeziorakiem
Witkowski: Kogo się wstydzisz, Leszku Olszewski?
Olszewski: Zima już nie pokąsa, odejdzie!
Gonzalez: Poziom życia nad jeziorami
Synowiec: Kobietę zawiodły nerwy i opuścił rozum
Gonzalez: Chińczycy nas zjedzą
Olszewski: Lekcja życia w przerwie między lekcjami
Rochowicz: Symbioza czy debiloza?
Olszewski: Dlaczego urozmaicam, gdzie i co się da
Olszewski: Sny o powrocie do dawnej potęgi
Więcej...

opinie, felietony

2018-03-14

Gonzalez: Wykształcenie niższe


Studia potrzebne do pracy w spożywczaku? Byłem niedawno w jednym z iławskich sklepów. Sprzedawczyni okazała się mieć licencjat z socjologii. Pomyślałem, że żyjemy w podłych czasach. Dziewczyna z wyższym wykształceniem nie powinna pracować w sklepie.

Ktoś powie, że może ona chce, poza tym przecież żadna praca nie hańbi! Jasne, tylko po co studiować, po co płacić duże pieniądze za wykształcenie? Zazwyczaj człowiek się uczy, by zrobić krok do przodu. Znam mało osób, które uczą się dla samych siebie, z umiłowania wiedzy. Żyjemy w czasach, w których papier ma decydujące znaczenie. Bez kursu nie dostaniemy pracy, bez podyplomówki ominie nas awans. Każdy nauczyciel, czyli magister czegoś tam, wie, że jeden dyplom nic nie znaczy. Pracować w szkole można z dwoma, a najlepiej kilkoma dyplomami.

Jeśli ktoś nie chce pracować w szkole, to i tak czeka go doszkalanie, choć im bardziej fizyczna praca, tym mniej. Weźmy lekarza. Z gołym dyplomem akademii medycznej nie znaczy nic. Dopiero ze specjalizacją lekarz staje się prawdziwym lekarzem. Czyli wyższe wykształcenie niewiele znaczy. Stało się tak powszechne, że nawet kasjerka w spożywczaku ma jakiś licencjat.

Myślę, że w naszym społeczeństwie dzieje się coś niedobrego. Ludzie są łudzeni, że z dyplomem będzie im lepiej. Dziewczyna ze sklepu bardzo chce mieć lepsza pracę, ale nie wie, jak ją znaleźć. Znowu ktoś powie, że jest mało zaradna życiowo. A czy przypadkiem nie powinno być tak, że wyższe wykształcenie nawet niezaradnym zapewnia dobrą pracę? Dlaczego w PRL wykształcenie znaczyło tak dużo, budziło szacunek, nawet matura była czymś? Dlaczego dziś licencjat niczego nie gwarantuje?

Żyjemy w kapitalizmie, czyli czasach dla silnych i przebojowych. Ludzie porządni, skromni, mniej zaradni nie potrafią konkurować na rynku pracy, a może nie chcą się ścigać. Pewne jest jedno. W PRL nikt z wyższym wykształceniem nie musiałby pracować w sklepie. Dla komunistów byłaby to strata materiału ludzkiego a przede wszystkim pieniędzy. Bo po co płacić za wykształcenie socjologa, który następnie pracuje w sklepie?

Jestem bardzo ciekawy, co poradziliby lokalni Kulczykowie tej młodej dziewczynie. Co by powiedział np. Krzysztof Grabowski, który zbudował hotel Tiffi? Jak się robi sukces? Co ma zrobić młody człowiek ze swoim życiem?

Jedni powiedzą, że w Polsce można zrobić duże pieniądze, inni, że nie. Jak zrobić pieniądze, jeśli się zarabia 1.500 zł na rękę i płaci za mieszkanie 700 zł? Na życie zostaje 800 zł. Jestem ciekaw, czy człowiek w takiej sytuacji ma jakiekolwiek szanse na lepsze życie?

Trudno się dziwić, że ludzie ciągle wyjeżdżają z Polski. Zostawiają rodziców, rodziny i znajomych, by żyć normalnie. Zarabiać i nie odmawiać sobie minimalnych rozrywek. Nie wybierać między pompą paliwa do samochodu a rachunkiem za prąd.

Coś bardzo złego dzieje się wokół nas i smutne, że coraz bardziej uznajemy to za normalność.

Kiedy pracowałem w biurze dużej firmy odzieżowej w Anglii, tylko dwie osoby na ponad dwadzieścia miały wyższe wykształcenie uniwersyteckie. Reszta, dobrze zarabiających pracowników biurowych, miała tylko maturę i kursy. To wystarcza, by pracować w biurze. U nas nie. W Polsce trzeba zapłacić wielkie pieniądze tylko po to, by następnie pracować na najniższym stanowisku biurowym. Mimo że studia są darmowe, to przecież ktoś płaci profesorom, ktoś utrzymuje budynki. Całe społeczeństwo zrzuca się na wykształcenie kasjerki sklepu spożywczego.

Zróbmy więc płatne studia albo zapewnijmy absolwentom pracę zgodną z ich wykształceniem. Jeśli sam zapłaciłem za studia i chcę pracować w sklepie, to moja sprawa. Ale jeśli społeczeństwo zrzuciło się na czyjeś studia, a potem ten młody człowiek daje nogę za granicę, to chyba mamy problem. Polski podatnik kształci lekarzy dla Anglii, Norwegii i Niemiec. Polski podatnik kształci nauczycieli dla angielskich dzieci…

Żyjemy, mimo upływu trzech dekad od okrągłego stołu, w czasach przejściowych. W szkolnictwie jeszcze socjalizm, ale na rynku pracy już kapitalizm. W urzędach formalizm, w prywatnych firmach kapitalizm w najgorszym wydaniu. Pomieszanie z poplątaniem. Cud, że sektor prywatny i państwowy w ogóle ze sobą współpracują! Jak zgrać elastyczność prywatnych firm ze sztywnością państwowego zleceniodawcy?

Nie ma nic złego w pracy w sklepie, to jasne. W Anglii doświadczenie w customer service (obsługa klienta) jest wysoko pożądane w każdym życiorysie. Jeśli ktoś pracował w sklepie, to musi mieć dobry kontakt z ludźmi, musi dobrze pracować w zespole, musi mieć inteligencję emocjonalną… Same pożądane przez pracodawców cechy. Tego jednak nie można nauczyć się na wyższych studiach. Z tym trzeba się urodzić albo nabyć doświadczenie w praktyce.

Można zacytować kapitana statku z filmu „Rejs”. Kiedy kaowiec odpowiada na pytanie w ankiecie, że ma wykształcenie średnie, kapitan mówi, że to bardzo dobrze. Dodaje, że był u nich kiedyś student, który sobie nie poradził z ludźmi.

Składałem kiedyś cv do firm angielskich. Zaczynałem, jak to w Polsce, od wykształcenia. Kolega zwrócił mi uwagę, że wykształcenie podaje się na końcu. Najważniejsze jest doświadczenie! Czym jest inżynier budownictwa lądowego bez doświadczenia? Czym jest fryzjer po szkole bez praktyki? Lekarz z papierowym dyplomem, za którym nie kryje się doświadczenie? Przykłady można mnożyć.

Wróćmy jednak do sympatycznej sklepowej. Liczę, że nasi ludzie sukcesu podpowiedzą tej dziewczynie, co robić. Ja i czytelnicy chętnie dowiemy się, jak dochodzi się do wielkich pieniędzy. Bez zazdrości chętnie przeczytam, jak się osiąga sukces, startując z ulicy, bez znajomości i pieniędzy. Bez wsparcia rodziców i znajomych. Czekam na listy!

BARTOSZ GONZALEZ
opinie@kurier-ilawski.pl





  2018-03-14  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
116259458


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.