Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice jawności
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Więcej...

opinie

2016-04-06

Gonzalez: Starówka polem politycznego sporu


Powitanie pierwszego dnia wiosny zorganizowane przez radną Ewę Jackowską na Starym Mieście okazałą się solą w oku innych radnych Iławy. To sól, którą wraz z mieszkańcami sypie energiczna radna.

Na tle iławskich radnych Ewa Jackowska wyróżnia się świetnym kontaktem z mieszkańcami swojego okręgu. Potrafi słuchać i zamieniać słowa w działania. Mieszkańcy Starego Miasta po latach zapomnienia dostali radną, która tchnęła życie w tę część miasta.

Aktywność Jackowskiej, jej niezależność i energia pokazują, że mandat radnego to nie tylko praca w komisjach i nie tylko głosowania. Radni mogą być animatorami życia społecznego, mogą zmieniać otoczenie nie tylko za pomocą wniosków budżetowych do burmistrza, ale biorąc samemu sprawy w ręce.

Powitanie wiosny odbyło się bez udziału ratusza. To smutne, że inicjatywa radnej i mieszkańców jest pozbawiona zaangażowania miejskich instytucji, tym bardziej, że miasto w ogóle nie zorganizowało imprezy na pierwszy dzień wiosny. Kultura w Iławie to nie tylko Złota Tarka, ale również drobne wydarzenia przez cały rok. Mógł być koncert, grochówka, herbata dla całego miasta.

Inna sprawa, że po rewizji Ewy Jackowskiej w ICK i paru gorzkich posiedzeniach rady miasta, współpraca radnej z ratuszem przypomina rozwodzące się małżeństwo. Radna, która uzyskała mandat również dzięki poparciu burmistrza Adama Żylińskiego, dziś pełni rolę surowego cenzora jego działań i podległych mu służb.

Swoją energią przyćmiła nieco radną Annę Zakrzewską, która pilnowała przestrzegania prawa i jak lwica walczyła o sprawy jej bliskie. Radna Zakrzewska ucichła, a głównym krytykiem stała się Jackowska. Radosław Safianowski zapytał w niedawnym wywiadzie radną Jackowską, czy planuje ubiegać się o stanowisko burmistrza. Ta odpowiedziała, że na dziś nie ma takich planów, zostawiając sobie wygodną furtkę na przyszłość.

Dziś nie, ale przecież wybory są za 2 lata. Jako księgowa zapewne siądzie z kartką i zrobi bilans plusów i minusów. Jeśli wyjdzie na plus, pani Ewa może zostać pierwszą kobietą na stanowisku burmistrza Iławy.

To nie udało się Aleksandrze Skubij dziesięć lat temu i Bernadecie Hordejuk w ostatnich wyborach. Czy uda się Jackowskiej? Sięgnę po słowa pewnego przenikliwego, choć złośliwego pana, który przyczynę porażki obu pań widzi w zawiści kobiet. Według tego niezrównanego znawcy iławskiej historii i problemów Skubij przegrała z zawistnymi kobietami, które po prostu na nią nie zagłosowały. W tamtych wyborach zwyciężył szerzej nieznany Włodzimierz Ptasznik. Porażka Aleksandry Skubij była zaskakująca, niezła, a niezwykle widoczna kampania i dobry program nie dały wygranej. Ptasznik, który w zasadzie nie miał kampanii, zapewnił sobie 8 lat spokoju w ratuszu.

Bernadeta Hordejuk przegrała na fali ogólnej niechęci do Platformy Obywatelskiej. Zmasowana akcja wyborcza, w tym wizyta dołującej w sondażach popularności premier Ewy Kopacz były raczej pocałunkiem śmierci niż kołem ratunkowym dla Hordejuk. Niewykluczone jednak, że ta porażka również wynika z zawiści kobiet.

Ewa Jackowska dziś skupia się na pracy w swojej dzielnicy. Integruje, inspiruje i aktywizuje Stare Miasto, któremu, jak się okazuje, nie tyle jest potrzebna fizyczna rewitalizacja, ale duchowa. Dzięki niej duch wspólnoty odżył wśród mieszkańców tej części miasta.

Jednak kultura to nie wszystko. Czy głos radnej ma siłę i posłuch również w ratuszu, czy przekłada się na konkretne działania dla dobra wszystkich mieszkańców? Warto przypomnieć, że wizyta komisji rewizyjnej w ICK, po której Jackowska ujawniła nieprawidłowości z czasów Tomasza Woźniaka, była bezpłodna. Również w sprawie zakupu mieszkań przez ratusz radna samotnie głosowała przeciw.

Sięgając w historię iławskiego samorządu, przypomnę Eugeniusza Dembka i wspomnianą Annę Zakrzewską. Dembek również był blisko codziennych spraw mieszkańców. Jednak świetny kontakt z mieszkańcami oraz cięte wymiany zdań z władzami i radnymi nie zablokowały budowy stacji benzynowej przy Kauflandzie. Radna Zakrzewska, która ma nieco spokojniejszy charakter, również poniosła wiele porażek, mimo że reprezentowała interes społeczeństwa. Być może oratorskie popisy na posiedzeniach rady toną w oceanie układów i znajomości.

Trzeba też jednak powiedzieć, że praca radnych to przede wszystkim komisje. W wąskim gremium tychże podejmowane są najważniejsze decyzje dla mieszkańców. Tu rzadko zaglądają media, tu nie pomogą teatralne pauzy, trzeba mieć argumenty. Niestety samorząd jest tak skonstruowany, że władza zawsze ma rację, a radni mniejszości czy opozycji, choćby mieli najlepsze argumenty, są skazani na porażkę.

Jedynie układ z władzą pozwala na realizację swoich pomysłów. To oczywiście łamie kręgosłup, ale idąc do polityki, trzeba pamiętać, że to świat bardzo elastycznej moralności.

Pozostali radni pewnie nie najlepiej się czują z energią Jackowskiej. Ich wyborcy również mają prawo oczekiwać podobnych inicjatyw. Tymczasem radni zanurzeni w papierach zapominają czasami, że dla zwykłego człowieka liczy się tylko chleb i igrzyska. Droga pod domem musi być równa, chodnik gładki, podatki niskie. Festyn od czasu do czasu, jakaś kiełbaska. Większość radnych woli pracować w ciszy. No cóż, wyborcy ocenią, czy raczej ważniejsza jest efektywność, czy też efektowność.

Warto tylko jeszcze przytoczyć przykład wójta Krzysztofa Harmacińskiego, który nie skąpi ani festynów, ani dróg. Zdaje się, że właśnie wójt znalazł złoty środek w polityce.

Jedno jest pewne. Niezależnie od tego, czy Ewa Jackowska zdecyduje się startować w wyborach na burmistrza czy nie, Stare Miasto ma silny głos w iławskiej radzie i pozostaje tylko mieć nadzieję, że władze ten głos usłyszą.

BARTOSZ GONZALEZ





  2016-04-06  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129981566


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.