Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie, felietony
Gonzalez: Radni za handlem, ale przeciwko. Koniec Manhattanu
Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?
Rochowicz: Stadion miejski w Iławie czeka
Monika Binek: Strajk, a co z jakością nauczania?
Gonzalez: Z morza ruin powstało miasto Iława
Gonzalez: Nauczycielski strajk to... ucieczka od wychowania
Gonzalez: Lalka, która nie wróci nigdy
Rochowicz: Ronda z imionami czy bez?
Olszewski: Weźcie schowajcie te telefony!
Bartosz Gonzalez: Setka burmistrza Kopaczewskiego
Olszewski: Człowiek na właściwym miejscu, Ewa Wiśniewska
Gonzalez: Jakiego muzeum chcemy?
Olszewski: Brawo wy! Rzecz o polszczyźnie kaleczonej
Gonzalez: Iława to telewizyjna pustynia
Olszewski: Bezlitosne zapasy, my kontra handel i usługi
Olszewski: Lodowisko i polecam, i odradzam…
Gonzalez: Idzie młodość? Już dawno przyszła
Gonzalez: Basen czy szambo?
Olszewski: Grudzień w kalendarzu i kwestie przyziemne
Gonzalez: Zbigniew Nienacki problemem dla lewicy i prawicy
Więcej...

opinie, felietony

2019-05-01

Gonzalez: Pamiętacie taką dyskotekę „Gallus” w Iławie?


Jeśli ktoś myśli, że teraz jest wspaniale, nie zna historii. Lepiej już było. Współczesność jest nudna jak telewizyjny „Big Brother”. W czasach komunistycznych Gomułki i Gierka nasza Iława oglądała prawdziwe wyścigi samochodowe!

Ostatnio bywam w Nowym Mieście Lubawskim. Droga do sąsiadów jest kręta i wymaga od kierowcy ostrożności. Brawura kończy się na drzewie. Serpentyny na drodze z Nowego Miasta do Nawry są na poziomie górskim. Wspaniałe wyzwanie dla kierowców i rowerzystów!

W niedawnym felietonie pisałem o powstaniu przychodni przy szpitalu. Jej budowa ma bezpośredni związek z wypadkiem samochodowym Andrzeja Jaroszewicza, syna premiera rządu PRL.

Zgłosił się do mnie pan Andrzej Sufranek, dzięki któremu możemy poznać więcej szczegółów tamtego zdarzenia.

Na przełomie lat 60. i 70. na drogach powiatu nowomiejskiego i iławskiego rozgrywano odcinki samochodowego Rajdu Mazurskiego. Czy wyobrażają sobie państwo, jak wspaniałe było to wydarzenie? Rajd łączył się z takimi samymi emocjami jak współczesne wyścigi. Po krętych, wąskich i porośniętych przy krawędziach drzewami drogach mknęły fiaty 125p, minimorrisy, porsche 911, renault 8, ford cortina, lancia fulvia i inne wspaniałe samochody tamtych czasów.

Finał etapu, jak wspomina Andrzej Sufranek, miał miejsce na dzisiejszej ul. Konstytucji 3 Maja i Starym Mieście. Tłum ludzi czekał na mistrza Sobiesława Zasadę, który przyjeżdżał pierwszy i spokojnie palił papierosa, czekając na pozostałych.

Sobiesław Zasada na iławskich i nowomiejskich drogach wykuwał swoje nazwisko w panteonie najlepszych kierowców świata. Dziś możemy jedynie pomarzyć o zobaczeniu najlepszych z najlepszych na naszych drogach.

W Rajdzie Mazurskim ścigał się również regularnie Andrzej Jaroszewicz. Podczas jednego z rajdów, gdzieś na drodze w okolicach Radomna, samochód Jaroszewicza przy dużej prędkości uderza w drzewo. Syn premiera jest poważnie ranny i trafia do iławskiego szpitala. Tu opiekuje się nim chirurg-legenda Franciszek Stanibuła, który potem przekuje to nieszczęście w... przychodnię.

Jakie to były wspaniałe czasy! Zaradni ludzie działali na granicy prawa. W czasach milicji politycznej i wszechwładnej komunistycznej PZPR udawało się pchać Polskę do przodu. Niech dziś urzędnik spróbuje nagiąć prawo, choćby w słusznej sprawie – skończy z wyrokiem.

Urzędnicy dziś boją się działać, bo z każdej strony otoczeni są paragrafami jak drutem kolczastym albo polem minowym. Najlepiej nic nie robić albo niewiele. Stanibuła dziś by nic nie osiągnął.

Dzięki pamięci Andrzeja Sufranka dowiedziałem się, że przez Iławę przebiegał Rajd Mazurski i Rajd Warszawski. Wspaniała historia, której nawet internet nie zna.

Zapisuję te wspomnienia dla kolejnych pokoleń. Iława nie zaczęła się wczoraj, dekady temu też było ciekawie.

Przenosimy się do czasów bliższych.

W roku 1992 do Iławy przyjeżdża Paolo Cozza. Burmistrzem jest Adam Żyliński, który jest, na lokalną skalę, akuszerem przemian z PRL w III RP. Zamyka się fabryka domów, otwierają się stolarnie. Centrum życia towarzyskiego przenosi się z restauracji Kormoran do Gallusa. Ktoś jeszcze pamięta tę dyskotekę?

Gallus. Na jego tarasie stały najfajniejsze dziewczyny, przy których kręcili się różni adoratorzy. Rządziły krótkie spódniczki i skórzane kurtki. Gallusiarze to było specyficzne środowisko. Pieniądze, pieniądze i pieniądze. Jedni je mieli, inni chcieli mieć.

Spotkałem Paolo Cozzę na jakimś przyjęciu. Rozmawialiśmy o niczym, jak to na przyjęciach. Mówię, że jestem z Iławy. Paolo nagle uśmiecha się szeroko. Mówi jedno słowo. Gallus. Jestem zaskoczony. Jak to możliwe, że ten najpopularniejszy Włoch w Polsce, gwiazda telewizji, zna zapomnianą dyskotekę w powiatowym miasteczku?

Paolo szybko wyjaśnia, że w 1992 r., kiedy jeszcze był zwykłym Włochem a nie telewizyjnym, mieszkał w Iławie u przyjaciela. W domu nad Jeziorakiem, dwa kroki od restauracji Kormoran, Cozza, który wtedy nie mówił po polsku, zamieszkał u znanego iławskiego jubilera. Paolo obok Gallusa wymienia jeszcze restaurację Gastro, którą prowadził Andrzej Kubat.

Ciekawe, czy jest w Iławie jakaś kobieta, którą rozpalił przystojny Włoch w 1992 roku? Pewnie niejedna. Dolce vita!

Gallusa już dawno nie ma, Gastro też jest tylko wspomnieniem. Rajdy samochodowe możemy oglądać tylko w telewizji, bo jakoś omijają Iławę.

Na szczęście są pociągi! Dla wielu młodych iławian to najlepsze w rodzinnym mieście. Można stąd łatwo wyjechać, np. na studia i łatwo przyjechać, np. na święta. Ruch na dworcu przed świętami jest duży.

Mnie również zdarzyło się pojeździć pociągami w Wielkim Tygodniu. Pojechałem do Solca Kujawskiego zobaczyć słynny park dinozaurów. Za bilet dla siebie i córek zapłaciłem niemal 90 zł. Słownie dziewięćdziesiąt złotych! Ceny w Polsce są szokujące. Poszedłem z dziećmi na basen. Dwie godziny to od 40 do 90 zł w zależności od basenu. Jak żyć?

Czymś innym jest wyskoczenie na basen na kilka godzin raz w miesiącu, czymś innym codziennie. A przecież basen to nie powinien być luksus! Dlatego wprowadzenie programu 500 plus na pierwsze dziecko jest milowym krokiem w zrównaniu szans dzieci z różnych domów. Brawo! Jedni rodzice skorzystają, inni nie, ale szansę dostali.

Dla rodziny z dużymi dochodami to będzie kieszonkowe, dla większości polskich rodzin będzie to ogromne wsparcie. I nie martwię się, że pieniądze zostaną przejedzone. Znakomita większość rodziców dobrze je wyda.

500 plus nie obniża cen, ale powoduje, że więcej dzieci będzie miało szansę zobaczyć morze, góry albo plastikowe dinozaury w Solcu Kujawskim.

Podczas jednej z podróży pociągiem zdarzył mi się przypadek, o którym do tej pory słyszałem w strasznych legendach konduktorów PKP. Wszedłem do WC i patrząc na wypełnioną toaletę, przez sekundę przemknęły mi te wszystkie opowieści o eksplodujących toaletach.

Gdybym się tylko posłuchał opatrzności, która mnie ostrzegała! O ja małej wiary… Ufnie nacisnąłem guzik w ścianie, by zatrzeć ślady swojej czynności fizjologicznej. Toaleta zabulgotała i nagle wytrysnęła niczym fontanna na Małym Jezioraku wszystkim, co miała w sobie. W powietrze pofrunęły papierowe ręczniki i cała reszta brunatnej wody z zawartością. Odskoczyłem, ale toaleta w pociągu jest na tyle mała, że daleko uciec nie mogłem. Brud WC zalał mi spodnie i buty wielkimi plamami.

I to była lekcja druga. Pierwsza to zaufanie w przeczucie. Druga to reakcja na niepowodzenia. Stało się i co? To tylko spodnie. Wyszedłem z feralnego WC i poszedłem do innego. Podjąłem próbę zmycia plam ze spodni, co oczywiście skończyło się jeszcze większymi plamami. Na koniec chciałem umyć ręce i nacisnąłem przymocowane do ściany mydło, które trysnęło prosto na moje spodnie. Pomyślałem sobie, że ktoś chyba chce mi coś powiedzieć, bo niemożliwe, żeby zdarzyło się tyle nieszczęść. Spokojnie zakląłem i zmyłem ze spodni kolejną plamę. Co tam, pomyślałem, to tylko spodnie. Nic się przecież nie stało.

Najważniejsze jest zdrowie i kilka innych rzeczy w życiu. Nie warto przejmować się bzdurami, które po prostu się zdarzają. Są rzeczy ważne i mniej ważne w życiu. Poza tym przynajmniej wiem, że żyję. Jeśli zaskakuje mnie WC w pociągu, to może i zaskoczyć coś innego tym razem pozytywnie!

BARTOSZ GONZALEZ






Paolo Cozza (z prawej)
oraz iławianin Robert Kowalski





  2019-05-01  

Na skutek postanowienia sądu
komentowanie zostało wyłączone (tymczasowo).
Zapraszamy na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
123735970


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.