Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie, felietony
Gonzalez: Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie, felietony

2016-11-30

Gonzalez: Biało to widzę


Spadł śnieg! Ta sensacyjna wiadomość znalazła się na pierwszych stronach gazet i czołówek portali internetowych. Dojdzie do setek wypadków, znowu gdzieś coś zasypie. Drogowcy jak zwykle zaskoczeni kalendarzem, który od setek lat się nie zmienia.

Czy jest to zidiocenie społeczeństwa, czy może mediów, że naturalne zjawisko pogodowe traktujemy w kategoriach sensacji? Spadł śnieg! O matko! News porównywalny ze zrzuceniem bomby atomowej. Centymetr śniegu ma tę samą wagę co tsunami albo atak ptasiej grypy.

Nie wiem, czy w PRL media równie sensacyjnie donosiły o początku zimy, która przecież nie była czymś rzadkim. Z dzieciństwa pamiętam metrowe zaspy śniegu, autobusy, które tkwiły zamarznięte na poboczach i odwołane, z powodu mrozu, lekcje w szkole.

Dziś, w epoce plastikowych okien, styropianowych ścian, zimowych opon z supermarketu, zima nie powinna być problemem. A jednak jest.

W PRL opony zimowe były takim rarytasem jak śliwki w czekoladzie z Dobrego Miasta. Dostępne spod lady w Polmozbycie. Zresztą w ogóle nowe opony były czymś ekskluzywnym i chyba nikt nie zwracał uwagi, czy to zimowe czy nie. Jednak autobusy, pogotowie, milicja i wszystko, co ma koła, jakoś jeździło.

Dziś samochód bez opon zimowych wzbudza lęk u niedoświadczonych kierowców. Bo chyba właśnie to niewielkie doświadczenie ze śniegiem i lodem powoduje wypadki przy centymetrze śniegu.

Może to przerażenie śniegiem wynika z niedoświadczenia młodych kierowców, którzy zimę znają jedynie z opowiadań rodziców? Dla mnie śnieg i lód zimą to była oczywista oczywistość. Sanki, bałwanki, mokre od śniegu ubranie, zlodowaciałe dłonie i nos. Ciężko było wrócić do domu. Dziś dzieciom ciężko jest wyjść, bo zimno, mokro i w ogóle po co?

W Iławie najszybsza górka była koło kina. Sankami zjeżdżało się prosto na lód, na jeziorze. Jeśli akurat nie było lodu, to trzeba było mocno hamować. Kiedy śnieg przestał padać, ale ciągle jeszcze było zimno, poszedłem po lodzie na wyspę. Był to mój biegun południowy. Nie zachęcam do chodzenia po dzisiejszym lodzie. Jeszcze kilka lat temu mróz trzymał długie miesiące, a lód miał kilkadziesiąt centymetrów grubości. Dziś, kiedy temperatura skacze z plusa na minus, nie wchodzę na lód.

Zima to naturalny proces, żadna sensacja. Sensacją jest raczej to, że jesteśmy zaskoczeni jej nadejściem. Zimą dochodzi pewnie do wielu rozwodów. Powodem kłótni małżeńskich jest zapewne fundamentalny spór. Spać przy otwartym czy zamkniętym oknie?

Czy w naszych potrójnie izolowanych, superszczelnych domach można się dobrze wyspać? Czy pozbawione tlenu mózgi mogą odpocząć nocą? Może warto kupić grubą pierzynę i otworzyć okno na noc, zamiast inwestować w kolejną warstwę styropianu?

Pozostańmy przy bieli śniegu, który zasypał nasze ulice. Służba zdrowia również ma kolor biały. Białe są fartuchy lekarzy i pielęgniarek, białe kafelki w salach operacyjnych. Biały to symbol czystości, higieniczności i zdrowia w ogóle.

Dostałem list w sprawie szpitala w Iławie. Podpisane przez pielęgniarkę, niestety bez imienia ani nazwiska, pismo krytykuje mój felieton sprzed kilku tygodni.

Przypomnę, że pisałem o lądowisku dla helikopterów, które w mojej ocenie jest zbędne, biorąc pod uwagę słabe warunki zatrudnienia personelu w szpitalu i małą liczbę lekarzy. Pani podpisano jako pielęgniarka zwróciła mi uwagę, że występuję w imieniu środowiska, które umie mówić za siebie i nie potrzebuje rzecznika. W liście, który został wysłany z fałszywego konta na Facebooku, autorka zarzuca mi czepianie się dyrekcji szpitala, która dba o rozwój jednostki najlepiej, jak potrafi, co przekłada się na świetne wyniki finansowe. Dodatkowo zarzuca mi się brak znajomości mechanizmów funkcjonowania szpitala w Iławie.

Reasumując, autorka pisze, że personel jest zadowolony z warunków pracy, szpital jest zarządzany bardzo dobrze, a lądowisko na dachu to sukces a nie błąd inwestycyjny.

Nie wiem, kto jest prawdziwym autorem listu. Może to pracownik powiatu, może szpitala a może prawdziwa pielęgniarka? Nie ma to zresztą znaczenia, bo liczą się argumenty a nie autor. Milczenie pielęgniarek zawsze mnie martwiło. Wiem, jak ciężko pracują i jak mało zarabiają, a jednak milczą. Nie strajkują, nie protestują, nie piszą listów do redakcji. Nie skarżą się, choć przecież są fundamentem szpitala i bez nich nie da się zrobić ani operacji, ani urodzić dziecka, ani zrobić w nocy siku do kaczki.

Lata temu leżałem w iławskim szpitalu z niewielkim problemem chirurgicznym. Nocą sąsiad z sali tłukł kapciem prusaki na ścianie. To był zupełnie inny szpital. Leżałem na sali z pewnym instruktorem nauki jazdy po wylewie. Wielki mężczyzna w połowie bezwładny. Pomagał mu inny pacjent, który pewnej nocy nieco mocniej zasnął. Instruktor obudził mnie swoimi jękami. Próbował coś powiedzieć, ale rozumiał to tylko ten śpiący akurat pacjent. Więc zacząłem pytać: pić, jeść, pielęgniarkę wezwać? Męczył się człowiek, który sparaliżowany nie mógł wypowiedzieć swoich myśli i męczyłem się ja, nie mogąc go zrozumieć.

Po dłuższej chwili zrozumiałem, że instruktor chce do toalety. Mężczyzna ważył około setki, ja niecałe 60 kg. W połowie bezwładne ciało instruktora nie chciało usiąść na wózek. Po kwadransie beznadziejnych prób obudziłem śpiącego pomocnika. Tak mijały kolejne dni i noce. Lekarza widziałem raz, może dwa razy dziennie. Pielęgniarki były twarzą służby zdrowia. To od ich uśmiechu zależało poczucie pacjentów. Jeśli nie miały humoru, to zamykały się w pokoju i piły zimną herbatę. Długo było trzeba je wołać, szczególnie nocą.

Pielęgniarka podaje nocnik, zmienia zaropiałe opatrunki. Cieknące ropą bandaże to codzienność. Jak zachować przy tym uśmiech? Pielęgniarką może być tylko anioł. Nikt inny nie zdecydowałby się pracować tak ciężko za tak małe pieniądze.

Lekarz ma szacunek społeczny, dobry samochód, piękny dom. Pielęgniarka poza rzadkim szacunkiem nie ma nic.

Ile razy na pielęgniarce skupia się złość pacjentów? Czekoladki i kwiatki trafiają do lekarzy, ale za porażki odpowiada pielęgniarka. Bo kto się odważy wyzwać lekarza?

List pielęgniarki może jest prawdziwy, może faktycznie w iławskim szpitalu są doceniane. Jeśli to prawda, to się cieszę.

BARTOSZ GONZALEZ





  2016-11-30  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
131026728


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Wyszukiwarka | FORUM
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.