Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Dąbrowski: Jak zmienić targowisko w Iławie
Olszewski: Seniorzy kontra internet
Gonzales: Patron z niemieckiego importu
Kłosiński: Mała toga a wielka geopolityka
Olszewski: Ogłupiacze, czyli specjalne materace
Olszewski: Żylińskiego nie pożegnam, mimo że się pożegnał
Gonzalez: Twarde lądowanie lotniczej majówki
Gonzalez: Nepotyzm? Czy aby na pewno?
Gonzalez: Nasze i wasze kieszenie
Olszewski: Samochód egzaminem dojrzałości?
Olszewski: Brak tremy jest dobry, ale luz też!
Gonzalez: Fajerwerki i lasery zamiast karmy dla psów
Dąbrowski: Zatkana Iława w oczekiwaniu na obwodnicę
Gonzalez: Samorząd przeżarty rdzą
Orlicz: Moja znajoma Olga Tokarczuk
Olszewski: Cudze chwalicie, swego pierwej nie znacie!
Gonzalez: Iława zagłębiem kultury w... Warszawie
Olszewski: Mój chiński telefon
Olszewski: Odgrzebana notatka, a jaka paleta ludzi!
Gonzalez: Wybory 2019. Iława może zostać na lodzie
Więcej...

opinie

2012-09-12

Chołaszczyński: Pararonda i recepta na demencję


Wpadliśmy w wir komunikacji. Poza tą dotyczącą przekazu informacji, jest jeszcze ta druga, która polega na przemieszczaniu się, zwana komunikacją miejską. W dosłownym znaczeniu to autobusy, tramwaje, kolej miejska i tym podobne wynalazki. Pozwolę sobie, w celu scalenia i ujednolicenia nazwy, wszystko, co przemieszcza się w obrębie miasta i okolic, nazwać komunikacją miejską. Mam tutaj na myśli prywatne samochody, rowery, rolki, a nawet nasze stopy. Postanowiłem dokonać krótkiego przeglądu iławskich środków lokomocji, czyli co można spotkać na iławskich drogach, dróżkach i drożynach. Wspomnę też o stanie i typach nawierzchni – bardzo ważnym elemencie przemieszczania się.


Doba ma tylko 24 godziny, a gdyby wszystkim jeszcze obarczyć nasze nogi, mogłaby okazać się zdecydowanie za krótka. Pewnie przesadzam i dramatyzuję, bo cztery koła uważam za zbawiciela, prawie perpetuum mobile. Mimo tego chodzenie jest przecież zdrowe – jak każda inna forma ruchu. Najlepiej, gdybyśmy maszerowali, a nie snuli się po chodnikowej płycie. Wszystko dlatego, bo amerykańscy naukowcy dowiedli, że szybki chód dobrze wpływa na mózg. Szczególnie osoby w podeszłym wieku powinny wziąć sobie to do serca (i nóg), bo dzięki marszowi objętość ich istoty szarej mózgu nie będzie malała. Że co? To, że istnieje mniejsze ryzyko zachorowań na choroby typu Alzheimer czy inne demencje. Warto? Pytanie. Ostatnio modnym wynalazkiem stały się tzw. kijki. Co i rusz widać na iławskich chodnikach amatorów nordic walking. Marsz angażujący większą ilość mięśni ciała niż tradycyjna forma szybkiego chodu – też zdrowe, bo serce i układ oddechowy korzystają. Historia tej dyscypliny sięga lat 70., gdzie w Finlandii gościu o nazwisku Kantaneva postanowił stworzyć całoroczną formę treningu dla narciarzy biegowych. Nawet nie wiemy, że zimą spokojnie moglibyśmy przerzucić się na biegówki – osobiście polecam.

Nogi mogą posłużyć nam również do biegania. W Iławie można spotkać biegaczy oraz biegaczki – nie jest to jednak częsty widok. Najwięcej jest ich wokół Małego Jezioraka i na obwodnicach miejskich wyłożonych kostką polbrukową. Ostatnio brzeg Jezioraka z nowym obliczem również może gościć biegowych zapaleńców. Ostatnia inwestycja, poza traktem ścieżek rowerowych i ciągami spacerowymi, przyniosła nam krótką, ale treściwą bieżnię, czyli kąsek dla sprinterów oraz tych wytrawnych biegaczy, posiadaczy kolców. Teoretycznie można by rzec, że warunki do chodu i biegu mamy. Co z wpływem podłoża na nasze zdrowie? Chodnik, polbruk, asfalt to nawierzchnia niekoniecznie zdrowa dla naszych nóg i kręgosłupa. Odpowiednie buty z amortyzacją, urozmaicanie trasy i nie za długie przebieżki, to jedyna recepta na zdrowy bieg po miejskiej dżungli. Inaczej będziemy ofiarami twardego podłoża oraz braku techniki biegania. Kto by pomyślał? Przecież biegać każdy może, jeden trochę lepiej, drugi trochę gorzej. Radzę poczytać, żeby krzywdy sobie nie narobić. Okolica oferuje nam lasy, pola, również dróżki mniej cywilizowane – może tam warto się wybrać? Ale czym?

Do stacyjki wkładamy kluczyk. Przekręcamy, wyjeżdżamy, nie minęła minuta, a tu rondo. Mijamy wysepkę, napotykamy kolejną i następną, następną. Jest ich kilkanaście. Nie będę liczył, bo ten trud zostawię wam, rdzennym mieszkańcom Iławy. Nie interesuje mnie, czy kogoś to denerwuje, że tyle ich jest. Wyobraźcie sobie, że w Rybniku jest ich 31 – to dopiero przepych. Swoje wiem – upłynniają ruch, są lepsze niż sygnalizacja świetlna i skrzyżowania równorzędne. Mimo tego, że nieźle można wymusić, spełniają swoją rolę. Do czego mogę się przyczepić? Zapominamy kierunkowskazów, które zdają się być deklaracją i informacją dla innych uczestników ruchu drogowego. To od nich zależy decyzja, czy mogę już jechać, czy mam czekać. Gdybyśmy używali kierunków, spędzalibyśmy mniej czasu za kółkiem. Lawina czasu niczym domino trafiłaby do nas. Poza tym, że ronda są dobre, to mogłyby być jeszcze lepsze – mam tu na myśli szczególnie te w Iławie. Są w pewien sposób pararondami, a to dlatego, że żadne z nich nie ma swojego imienia, tytułu, wizerunku czy swojej niepowtarzalności. Zdaje się, że wiadomo, o co chodzi – wszystkie takie same. Nazywamy ulice, dlaczego nie możemy nazwać rond? To przecież popularne. Tym samym pomogłoby w rozróżnianiu fragmentów miasta. Poznań ma Kaponiera, Olsztyn Bema, a Iława? Wizerunek to coś, co mają ronda w Grudziądzu. Poza kwiatami, krzakami i drzewem na środku można spotkać tam chociażby łódź rybacką. Bajer? Od razu inaczej to wygląda. Kwestia smaku, doboru, a dzięki temu nasze miasto może się bardzo odświeżyć. Taka zmiana na pewno spodobałaby się przede wszystkim nam, kierowcom. Iławskim kierowcom współczuć można serowego wjazdu od strony Lubawy, tymczasowych jezior w okolicach dworca i niektórych fragmentów centrum. Kierowcy cierpliwi są, bo wierzą, że powolutku sytuacja ulegnie zmianie. Konsorcjum na Iława-Sampława wybrane, przy dworcu przybędzie ronda i droga od ul. Wojska Polskiego dozna odrodzenia. Samochody, autobusy, motocykle źle u nas nie mają, ale zawsze może być lepiej.

Wsiadam na rower. Trąbili w telewizji, że u nas jest totalny wypas – dla cyklistów ma się rozumieć. Tyle tych ścieżek, prawie tyle samo co chodników. Prawie, jak wiemy, robi wielką różnicę. O ile wyhasać się na rowerze rzeczywiście u nas można, to są takie miejsca, gdzie według prawa wypada grzecznie przejechać na asfalt i tam kontynuować przejażdżkę. Prawo to prawo, ale co, jeśli jest niekonkretne i dziurawe? Korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych możemy, gdy szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której jechać nie chcieliśmy, wynosi co najmniej 2 m. Dodatkowo na drodze, której z bojaźni lub niechęci do tirów nie wybraliśmy, winno być przyzwolenie jeżdżenia z prędkością powyżej 50 km/h. Sprawa jest prosta – przynajmniej dla mnie. Wspomnę tylko, że jest coś takiego jak pora nocna, w której mamy przyzwolenie na nieco szybsze prowadzenie auta. W przepisie o ruchu rowerów tego nie ma, a po drodze formalnie można jechać więcej niż pięćdziesiątką. Ale kiedy? To nas powinno nie obchodzić. Można to można. Poza tym rowerzyści to zmora zmotoryzowanych. Wydają się być wrzodem mieszkającym po prawej stronie ulicy lub na poboczu. Ilu przechodniów ginie na chodnikach przez rowerzystów, a ilu rowerzystów na jezdni przez „rajdowców”? Niedługo, coś czuję, rolkarze i kierowcy hulajnóg będą zobligowani do uczęszczania poboczem.

Iława to też żegluga śródlądowa. Jest gdzie zacumować. Niedługo będzie można dużo swobodniej wpłynąć z Dużego Jezioraka na ten mniejszy. To taka forma wypoczynku i totalne, rekreacyjne przemieszczanie. Odizolować się, poświęcić czas sobie, rodzinie i naturze. Szkoda mi tylko przystani przy ul. Sienkiewicza, na którą zabrakło pieniędzy. Straciliśmy dotację. Mogliśmy mieć port, który obsłuży handlowców, rybaków i turystów. Widocznie pomnik ma tam stać. A rower wodny, kajak? Też jest gdzie pływać. Na szczęście szlaków kajakowych nie trzeba remontować – natura nie była dla nas skąpa.

Każdy ma marzenia, nawet Iława. Miasto marzy o zabudowie Wielkiej Żuławy, odwiercie gazu łupkowego czy budowie kompleksu sportowego z parkiem linowym i lodowiskiem. Niektórzy pomyśleli, że miastu przydałoby się lotnisko turystyczne. Nie wiem, kto tu by przylatywał. Turystów u nas znowu tego roku nie było widać. Może dlatego, że nie mieli gdzie wylądować?

KAROL CHOŁASZCZYŃSKI

  2012-09-12  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
127525929


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.