Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

Opinie, felietony
Gonzalez: Dumne cztery pokoje burmistrza (oklaski)
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Więcej...

Opinie, felietony

2013-10-16

Chołaszczyński: Biedni bogaci


Na własne oczy mogę przyglądać się fałszywej biedzie. Wszystko przez ten październik, miesiąc szału na studenckie zapomogi, dodatki, stypendia, które zawładnęły umysłami dwudziestolatków. Jestem dwuznacznie nastawiony do idei takiej pomocy, która może przybrać rolę krzywdzącej macochy, jak i kochającej matki. W tej chwili nie mam skrupułów do tego, żeby napisać, że to, co się wyrabia na wnioskach, kwitach i innych papierach, to głębokie nadużycie. Włóż coś do wspólnego wora i czekaj. Współobywatel zafunduje ci – co ja gadam – zabierze ci, bo przebieglejszy jest i w drodze do celu w środkach nie przebiera. Czy ja to potępiam? Skąd – byleby dla każdego starczyło.


Każdy wie, że świat z reguły jest niesprawiedliwy. To banał, ale jakże prawdziwy i bezbłędny. Kto się uchował i jeszcze nie wie, pewnie się przekona. Niektórzy dochodzą do takich wniosków po obejrzeniu „Układu zamkniętego”, drudzy niestety doświadczają tego na własnej skórze i musi ich to bardzo boleć i szczypać.

Na pewno nie możemy składać broni na starcie, ale warto wiedzieć, że z urzędu i paragrafu nie należy nam się zawsze i na pewno, ale co najwyżej zazwyczaj. Nabytych dóbr od państwa jest wiele, ale chyba najbardziej cieszy pieniądz, którym zdołamy nakarmić i odziać rodzinę, sprawić, by chociaż ulotnie poiła się szczęściem i radością. Wedle zasady, że powtarzamy zachowania, które niegdyś zostały uwieńczone sukcesem, z uśmiechem na twarzy idziemy po stypendium – w nagrodę za to, że jesteśmy „biedni”.

Co prawda w kolejce stać nie musiałem, bo wnioskowałem o inny rodzaj zapomogi, taki pozakolejkowy – który faktycznie jest w nagrodę – ale doświadczyłem niespotykanego widoku. Moi mili państwo, młodzież stojąca po zapomogę socjalną była rozweselona, żeby nie powiedzieć rozpromieniona – jedynym wrzodem na ich ciele zdawałyby się być sterty zaświadczeń a to od siostry, a to od ojca, czasem z ZUS-u, rzadziej z KRUS-u. Tak, to te papierzyska, które dziwnym trafem dają innym chleb i pracę – współczesne alma mater polskich rodzin, przedstawiam biurokrację. I to młode pokolenie tak stoi. Nie dość, że radosne, to jeszcze dobrze i schludnie ubrane – powiem więcej, trendy, topowo! Niczego im nie zazdroszczę, bo cenię to, co mam – nawet jeśli nie jest to wszystko, czego pragnę, ale przecież po co są marzenia?

Wracając, to obrazek ten mi się nie zgadzał za bardzo z postawą, jaką z definicji powinni pełnić – otóż nie chce mi się wierzyć, że człowiek ubierający się w markowe ciuchy i buty, równie wyczesane okulary „zerówki” to człowiek biedny, domagający grosza na podstawowe funkcje życiowe od państwa ostatniej instancji, do której się winien zwrócić. Piszę tak nie dlatego, żeby jakiś leming zarzucił mi, że na wszystko narzekam, tylko dlatego, że zobaczyłem zdecydowaną większość naciąganych „przypadków”. Drugi raz – czy ja to potępiam? O dziwo, skąd.

Żeby uzupełnić wiarygodność powyższej historii, w którą i tak wszyscy wierzą, bo większość tak robi w imię zasady „po co ma się zmarnować?”, przytoczę namacalny przykład tego, jak jawnie i uczciwie rabować państwo.

Ja znam, ty też pewnie znasz kogoś, kto pracuje na przysłowiowe „czarno” – ten człowiek to straszny przestępca względem państwa, który w sposób iście egoistyczny ograbia nas z potrzebnych środków komunalnych i funduszy na rzecz obywateli, wspierając odrębne państwo i tamtejszą infrastrukturę, etc. Nie zapominajmy, że to też ojciec – żywiciel rodziny, na co już prawo tak litościwie nie patrzy. Jedyną wadą, która ostatnimi czasy okazała się zaletą, jest to, że składek emerytalnych nie odkłada, czyli „swojego” OFE nie zasila, ale że jest ojcem, to wedle chińskiej myśli dziecko będzie go na starość utrzymywało – nie głupie, szczególnie, że w dniu urodzin nikogo nie prosiliśmy o łaskę opieki i wychowania, sytuacja niebawem się odwróci.

Nie będę odchodził zbyt daleko od tego modelu rodziny, który zawiera jeszcze legalnie pracującą mamę. Na papierach taka szczęśliwa rodzina to jednostka klasyfikująca się na zapomogę, w oczach prawa – biedna i potrzebująca. Realia wyglądają nieco inaczej, a wszystko widać w wyżej wymienionej kolejce po stypendium. Nie chcę generalizować, ale środowisko, w jakim się obracam, otwarcie mówi o tym, jak jest – co więcej, przyznaje się do takiego postępowania i w imię sprzeciwu systemowi, który funkcjonuje na wspak. Oni wcale nie udają słabej kondycji finansowej rodziny – wręcz przeciwnie i dla nikogo to nie jest anomalią.

Kolega, któremu faktycznie zabrakło niewiele do stypendium, kupił sobie trzeci raz w przeciągu kilku lat luksusowy produkt, jakim jest masło – drugi w „najkach” z tabletem w łapie, który na korytko się załapał, kupuje regularnie najlepsze smarowidła, takie, że mu cholesterol nie rośnie. Czy ten fundusz jest dziurawy i słabo przemyślany? Zastanówmy się, skoro faktycznie stypendia to nie tylko domena potrzebujących, ale dobrze funkcjonujących finansowo rodzin. Czy ja to potępiam?

Z jednej strony tak, bo każda wydana złotówka, którą dostaliśmy za przysłowiowe „darmo”, niszczy przedsiębiorczość, umiejętność radzenia sobie i kreatywność już młodego człowieka, który przyzwyczaja się do łatwego dostatku. Inną sprawą jest, że te pieniądze nam się należą i nieważne, czy nam, naszym rodzicom, dziadkom, dzieciom, ale po prostu płacimy ogrom składek, które giną w mgle niewyjaśnionych długów – w jakiś sposób warto to odzyskać.

Druga sprawa to czy te pieniądze są godnie inwestowane przez studentów i czy przypadkiem owa zapomoga nie powinna się zwać stypendium imprezowicza? Nie piję do bytu studenta – sam nim jestem i wiem, że zawczasu trzeba się wybawić – ale paradoksu świadczeń socjalnych w Polsce. Z drugiej strony jak temu zaradzić, skoro nikogo za rękę w Szwecji czy Niemczech polski urzędnik prowadzić nie będzie?

Przystańmy na tym, że obywatel i państwo oszukują w tej śmiesznej grze – tym pierwszym wcale się nie dziwię i gratuluję radzenia sobie w życiu, studentom tym bardziej.

KAROL CHOŁASZCZYŃSKI

  2013-10-16  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
131026744


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Wyszukiwarka | FORUM
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.