Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

kogel-mogel
Wakacyjne promocje w instytucie IMAGE
Woźnicki rozmawia z kierowcami (sierpień)
Gabinet Urologiczny Michał Borowik
Woźnicki rozmawia z kierowcami (lipiec)
Jak osiągnąć efekt „angielskiego” trawnika
Woźnicki rozmawia z kierowcami (czerwiec)
Powody do wymiany okna
Woźnicki rozmawia z kierowcami (maj)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (kwiecień)
Wstydliwy kłopot? Nie bój się lekarza
Lekarz reumatolog: Nie musisz żyć z bólem!
Wiosenna metamorfoza ogrodu małym kosztem
Woźnicki rozmawia z kierowcami (marzec)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (luty)
Market BricoMarche radzi jak odświeżyć stare meble
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Na zajęciach dla pań ciężarnych
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (50)
„Doktor Pijawka” w akcji!
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (46)
Więcej...

kogel-mogel

2006-04-26

Powiedz mi, co czytasz...


Narobiło się różnych mądrości akademickich, a i ludowych też. Nie wiem, bo i skąd, do której kategorii zaliczyć stwierdzenie: „Powiedz mi, co czytasz, a powiem ci, kim jesteś”. Pal licho kategorię jednak. Sformułowanie to jest bezwzględnie intrygujące a nawet diagnostyczne. Kolejnym, wręcz urokliwym, jest stare angielskie powiedzenie: „My house is my castle”, co po prostu oznacza, iż mój dom jest moją twierdzą...


Andrzej Kleina


Z niezwykłym wzruszeniem przeczytałem pod fotką mikrych rozmiarów biblioteczki w lokalnej gazecie zamieszczonej stwierdzenie, że Edmund Standara, burmistrz Lubawy, indywidualnie pasjonuje się książkami o tematyce ezoterycznej, zespołowo zaś – wraz z żoną – beletrystyką.

I nastąpił w mojej mózgownicy wybuch niezwykły, to znaczy twórcze olśnienie. Miłość do ezoteryki to przecież miłość do wiedzy tajemnej, tajnej, dostępnej tylko dla wybrańców a także wtajemniczonych. A skoro tak, to burmistrz wyartykułował explicite (jasno, wyraźnie – gdyby w magistracie były problemy ze zrozumieniem), iż jego wizjonerskie działania samorządowe mogą mieć związek z SPZ, czyli spostrzeganiem pozazmysłowym, tajemniczym, intrygującym, wręcz fascynującym zjawiskiem parapsychologicznym.

Sam, kiedy byłem młodym człowiekiem, byłem tymi zjawiskami urzeczony. Ba, pracę nawet na ten temat chciałem jakąś napisać. Ale mi przeszło. I zazdroszczę burmistrzowi, bo u niego to trwa. I uzewnętrznia się od czasu do czasu. Bardzo często nawet, kiedy o ozdobnych fontannach czy szklanej windzie mówi. Że o krytym basenie w Lubawie nie wspomnę...

Ach, medium być i więcej nic! Czyli osobą przez spirytystów uważaną za zdolną do odczuwania zjawisk telepatycznych, wywoływania duchów, wirujących stolików. Myślą rzeczami poruszać... Widzieć niewidzialne.

W tej sytuacji przydałby się w magistracie też alchemik jaki. Żeby metale nieszlachetne w złoto zamieniać. Bo coraz większej zadyszki finansowej magistrat lubawski dostaje. A zmieniając proporcje ognia, wody, ziemi i powietrza przy pomocy kamienia filozoficznego – młodym być. Ach, młodym być i więcej nic...

Zna zapewne burmistrz takie tytuły, które z przyjemnością odstąpię nieodpłatnie lubawskiej bibliotece nowej, jak „Parapsychologia – nauka kontrowersyjna” Richarda S. Broughtona czy „Parapsychologia. Fakty, opinie” Milana Ryzla. Z przyjemnością spotkałbym się z burmistrzem (obawiam się, że bez wzajemności) i o jego wizjach inwestycyjnych (ale nie tylko przecież) porozmawialibyśmy...

Ciekawym jawi się też potencjalny wątek tematyczny taki, jakim jest niespójność światopoglądu marksistowskiego burmistrza (wszak komisarzem partyjnym był onegdaj), z ezoterycznym jego uduchowieniem dzisiaj. Chociaż niewykluczone, że dialektyczna to walka przeciwieństw...

A bo to zresztą daleka droga od lewego do prawego? Micha pełna ważna jest przede wszystkim... I poczucie mocy z właaadzą związane! Ba, żeby to tylko. A poczucie służebności własnej tego permanentnie grzejącego ognia wewnętrznego, który nie pozwala burmistrzowi na chwilę odpoczynku w pracy dla bliźnich?

Wracając na moment do mądrości dumnych synów Albionu. W lokalnej gazecie rozpoczęło się swoiste targowisko próżności. Lokalni nosiciele władzy (a i nie tylko) zaczęli pokazywać wnętrza swoich mieszkań. I nie potrzeba znać, jak sądzę, mądrości angielskiej, powinien każdy swoją immanentną posiadać, że moja chałupa jest moim skarbem. I tabu wręcz! I pokazywać ją tylko wybranym, przyjaciołom najczęściej. Ktoś mądry jednak powiedział, iż „żeby być skromnym, trzeba mieć z czego”.

Pokaż w mediach swoje mieszkanie, a powiem ci, kim jesteś. Nawet meble stylowe z epoki Ludwika XIV mając, pokazując je – powiem ci – z dużą dozą prawdopodobieństwa, że duchem ubogi jesteś... I że megalomańsko-narcystyczny rys posiadasz. Jeśli na podstawie rodzaju portfela, nie zawartości, powiedzieć można ponoć dużo o człowieku (wyczytałem to w lokalnej gazetce), to ileż można powiedzieć o nim, wiedząc, jaką literaturą się pasjonuje i czy w ogóle czyta. Ileż można powiedzieć o osobowości człowieka, który mieszkanie swoje na form publicznym odsłania... Ooo, albo i nawet jedno więcej!

Niezwykłą aktywność wykazuje dyrektor kulturalny Roman Krauze, zawiadowca lubawskiego MOK-u. Tym razem, wspierając magistrat, który pod cudze piórka podszywa się po raz kolejny, konkurs ogłosił plastyczny pt. „Gaz już w Lubawie”.

„Aż 50 autorów najciekawszych prac zostanie nagrodzonych” – Głos Magistracki gromko obwieścił. Nie ukrywam. Z nóg zwalił mnie ten konkurs.

Dlaczego jednak ja wystartować w konkursie tym nie mogę, a tylko młodzież szkolna? A nuż w 50-tce załapałbym się i lizaka dla wnuczki miałbym. Pomysł mam zaoczny na dzieło, nie powiem, wobec wszechogarniającej nas propagandy sukcesu. Mały człowieczek (bez żadnych skojarzeń, bo i tak ich nie autoryzuję), z dużym na plecach workiem pieniędzy, z napisem: „GAZ JEST DROGI” przez pola bezkresne sobie maszeruje, rachunek zapewne zapłacić...

I nie doczekałem się rozstrzygnięcia konkursu, a ze mną jego uczestnicy. Ba, nie doczekaliśmy się słowa wyjaśnienia, o przeprosinach nie wspominając – dlaczego konkurs, mimo podania regulaminu i daty rozstrzygnięcia – nie został sfinalizowany.

Mam pomysł też swój prywatny dla magistratu, który bez tantiem odstąpię. Konkurs może by ogłosić plastyczny kolejny, a nawet muzyczny: „Umarł basen, niech żyje basen” (ezoterycznie – kryty). Czyli innymi słowy, konkurs zorganizować socjologiczny wręcz celem wybadania tego, co młodzież o zasypaniu basenu sądzi. A może nawet o fakcie tym nie wie? Bo Głos nie zdążył nic jeszcze napisać. A i Gazeta Romana też. A czego nie było w zamyśle, tego nie ma przecież w umyśle...

Toczy się natomiast w Lubawie kolejny konkurs. Na nazwę tym razem. Nazwę stadionu miejskiego. Proponuję zawiązanie grupy formalnej jakiej. Bo w nazwie musi być bezwzględnie nazwisko Edmunda Standary. Co sądzą o tym patrioci lubawscy? Których znowu nie widać... Przed wyborami wyjdą! I komunikat ogłoszą. Na kogo głosować!

Andrzej Kleina

  2006-04-26  

Wróć   Góra strony
125342001


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.