Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

kogel-mogel
Wakacyjne promocje w instytucie IMAGE
Woźnicki rozmawia z kierowcami (sierpień)
Gabinet Urologiczny Michał Borowik
Woźnicki rozmawia z kierowcami (lipiec)
Jak osiągnąć efekt „angielskiego” trawnika
Woźnicki rozmawia z kierowcami (czerwiec)
Powody do wymiany okna
Woźnicki rozmawia z kierowcami (maj)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (kwiecień)
Wstydliwy kłopot? Nie bój się lekarza
Lekarz reumatolog: Nie musisz żyć z bólem!
Wiosenna metamorfoza ogrodu małym kosztem
Woźnicki rozmawia z kierowcami (marzec)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (luty)
Market BricoMarche radzi jak odświeżyć stare meble
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Na zajęciach dla pań ciężarnych
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (50)
„Doktor Pijawka” w akcji!
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (46)
Więcej...

kogel-mogel

2006-12-18

Odwalili fuszerkę i jeszcze pyskują


Jestem zobowiązany Niesiobędzkiemu bardzo, że wreszcie zrozumiał, iż polemika na trudne nawet tematy, to nie walka na emocje. W związku z czym łatwiej będzie nam na argumenty być może rozmawiać, przy niebagatelnym aczkolwiek założeniu, że argumenty to fakty, a nie ich nazbyt dowolne tylko interpretacje. „Czy przeszłość się przedawnia...?”.


Andrzej Kleina


Zauważyłem pewien rodzaj fascynacji Wiesława Niesiobędzkiego osobą Carla Gustava Junga. A skoro tak, to fascynacja ta – w połączeniu z tematem za który wziął się Niesiobędzki celując we mnie – skutkować może tylko tym właśnie, że Junga zacytuję. W genialnej „Odpowiedzi Hiobowi”, Jung powiada co następuje: „Teraz chodzi tylko o człowieka: w jego rękach znalazły się potężne narzędzia zniszczenia i cały problem polega na tym, czy oprze się on chęci ich użycia i czy potrafi unieszkodliwić je w duchu miłości i mądrości” (s. 360). Jasne, wyrywam słowa te z kontekstu na doraźną pisaninę aktualną, ale któż prawa tego mi może zabronić? Tym bardziej, że sam Niesiobędzki, cytatem Hioba wielokrotnie w wielu swoich tekstach się posiłkuje...

Nie mogę się zgodzić z tym jednak wszelako, iż kiedy mówi Niesiobędzki o „przedawnianiu się przeszłości”, trybem warunkowym to obarcza i powiada, że rzeczywiście ona się nie przedawnia, ale wtedy i tylko wtedy, kiedy rządy „sprawują mądrzy władcy”.

Wyrażam przekonanie, iż nie przedawnianie się przeszłości to imperatyw bezwzględny, bez jakichkolwiek warunków wstępnych czy dodatkowych. Bo nie ważne, czy rządy sprawują mądrzy czy zdecydowanie mniej. Kto bowiem, nawiasem mówiąc, ustalać miałby mądrości ich kryteria? Kto należałby i dlaczego do kategorii nadrzędnej – mądrość władzy weryfikującą? Dla mnie nieprzedawnianie się złej przeszłości, bo przecież taką należy mieć tylko na myśli, to przede wszystkim kategoria moralna, i tak ją przede wszystkim postrzegam.

Należałoby zacząć przeto od kategorii definicyjnej, którą Niesiobędzki całkowicie pomija. Jest bowiem rzeczą oczywistą, iż należy zakreślić przybliżony chociaż zakres semantyczny pojęcia będący tematem sporu.

Kiedy nawoływałem w swym tekście sprzed 2 tygodni do dziennikarskiej lustracji Jerzego Kalisza, miałem na myśli łaciński zakres etymologiczny słowa „lustratio”, czyli oczyszczenie, rozumiane przede wszystkim jako oczyszczenie moralne, nie zaś francuskie „lustre” – połysk, blask znaczące. Nie chcę lustracji rozumianej jako specyficzny typ inkwizycji. Lustracja bezwzględnie tak, ale po dekomunizacji. Skoro ta nie nastąpiła, co zostało ustalone podczas obrad „Okrągłego Stołu”, lustracja winna mieć, przy aktualnym stanie prawnym tej niezwykle delikatnej materii, charakter moralny, czyli wcale niebagatelnie symboliczny.

Skoro nie znam przeszłości Jerzego Kalisza z radia (i potrzeby takowej poznawczej nie odczuwam), skoro nie została przeprowadzona też dekomunizacja w państwie, skoro nie wprowadzono zakazu obejmowania wysokich stanowisk urzędniczych i zawodów zaufania publicznego (dziennikarzy między innymi) przez osoby związane z reżimem minionej epoki, to nie mogę żądać, poruszając się w określonych realiach prawnych, iż lustracja Jerzego Kalisza (nawet nie wiem jak prawnie mająca wyglądać) miałaby nastąpić. O co ja nawoływałem, to o to jedynie, by dokonał Jerzy Kalisz samooczyszczenia (użyłem nawet eufemizmu o przejściu Rubikonu), ponieważ jego nawoływanie publiczne, żeby od lustracji de facto odstąpić, dla mnie – psychologa z wykształcenia – stanowiło specyficzny dość „test projekcyjny”, w którym Kalisz wyjawił swe tęsknoty, obawy, a nawet lęki.

Do obrony tych lęków, fobii, czy nawet uświadamianego strachu Jerzego Kalisza (z przyczyn dla niego wiadomych i oczywistych) został powołany Wiesław Niesiobędzki, dyżurny historyk powiatu. W sposób sobie właściwy, gorliwy bardzo, poszedł jednak na skróty. Ba, żeby tylko. Niesiobędzki – mistrz cytowania cudzych myśli – wie doskonale, iż „omne ignotum pro magnifico”, czyli wszystko co nieznane wydaje się wspaniałe, inaczej mówiąc, gdzie brak wiedzy występuje, tam rośnie podziw niebywały. Dlatego do ogromnego tygla, wielopoziomowego, wrzucił nazwisk niemało. I Talleyranda mamy, i Fouche, i Wałęsę, i Kaczyńskiego, Echnatona ponadto, Bucharina, Stalina, Hitlera i wielu, wielu innych. Czy uporządkował z tych nazwisk strukturę jakąś właściwą, będąca odniesieniem dla pytania zadanego ongiś przez Kalisza („Czy przeszłość się przedawnia?”). Moim zdaniem – absolutnie nie. Tu przypomnieć należy jeszcze, że nie ja pytanie to, jak zdaje się twierdzić Niesiobędzki, zadałem.

Jestem przekonany, że podstawowy błąd, który czyni Niesiobędzki, polega na nietrafionej technice metodologicznej, zasadzającej się na próbie przekonania czytelników (i siebie przede wszystkim też), iż najważniejszą sprawą w państwie, bez względu na ustrój, jest postać wszechwładnego oberpolicjanta, którego wyrazistą egzemplifikację zawarł Niesiobędzki w postaci ministra policji Fouche. Zadziwiające to twierdzenie w ustach historyka. Panie, nic bardziej mylnego! Teza ta, o mocy wręcz aksjomatu, tworzy niejako implikację, że najważniejszym ustrojem państwa jest „ustrój policyjny”, który stanowi dla dobra państwa i jego obywateli zasadę pryncypialną i koronną.

Dla psychologa, znającego odrobinę Niesiobędzkiego, nie jest dziwną fascynacja Fouche. To przecież zdrajca wszystkich kolejnych formacji (a dla Niesiobędzkiego „pożyteczny przykład policjanta służącego swemu państwu i jego władcom”). Z początku lojalista, później jakobin, działacz termidoriański, współpracownik Dyrektoriatu i wiele, wiele więcej... Rozkradał po mistrzowsku pieniądze publiczne, był zdrajcą wszystkich formacji, wiedział kiedy zdradzić, jego największa miłość to żądza władzy i powiększanie swego majątku. Człowiek ten, 4 lata przed śmiercią, został wygnany z kraju jako „królobójca”. I taka oto kreatura, pozbawiona podstawowych zasad moralnych, jest dla Niesiobędzkiego punktem odniesienia, wręcz sakralnym obiektem modłów i westchnień.

Dla Niesiobędzkiego, najważniejsza jest ciągłość służb specjalnych (tak przynajmniej twierdzi) w różnych okresach różnie nazywana, i rzekome dobro obywateli... Zakłada bowiem Niesiobędzki a priori, co błędem jest niebywałym, iż pracownicy służb specjalnych to ludzie spoza partii – szlachetni, nie posiadający poglądów uformowanych w określonych realiach państwowości, czy świadomości. Zdaje mu się, że to tylko specjaliści, nie ulegający zbrodniczej indoktrynacji, twory wręcz cybernetyczne, realizujące pryncypia państwowe, bez oparcia o panującą strukturę władzy, będącą do roku 1989 władzą zbrodniczą... Nie mogę się z takim widzeniem świata zgodzić.

Micha – tak, władza – tak, egoizm własny – bezwzględnie tak! Ale oprócz tego na pierwszym planie rzecz najważniejsza: CZYSTE REGUŁY GRY, których Niesiobędzki nie chce, bądź nie może zaakceptować... Reguły te, tak je postrzegam, w sytuacji braku zrealizowania (z przyczyn oczywistych) procesu dekomunizacji, to nic innego jak lustracja, rozumiana przynajmniej jako auto-lustracja. W tym konkretnym przypadku – nie Janka Kowalskiego pierwszego lepszego z ulicy, a kreatora obyczajowości i reguł współżycia społecznego, jakim jawi się być lokalny imperator radiowy, Jerzy Kalisz...

Nie jest prawdą, że można było „cichutko sobie tę władzę przejąć”, jak twierdzi z powagą Niesiobędzki. Nie jestem historykiem, z czego, patrząc na Niesiobędzkiego, egoistycznie się cieszę. Ale cóż, jak twierdził Orwell: „Raz się skurwisz, kurwą pozostaniesz...”.

Niewykluczone, że stosowna psychoterapia, swoiste zaburzenia charakterologiczne jest w stanie wyleczyć. Trzeba by zapytać psychologa, ale praktyka. Opatrzność czuwa nade mną, że fachem tym się nie zajmuję praktycznie na co dzień, bowiem casus Niesiobędzkiego jest moją dobitną, kolejną porażką w ocenie człowieka. Człowieka poprzez wyrażane poglądy, nie nazbyt ludzkiego, cynicznego – co budzi mój wstyd i zażenowanie...

Bo kiedy łączę to, co powiedziałem wyżej, z oceną obchodów 25-lecia internowanych przez zbrodniczy reżim w iławskim zakładzie karnym – nazwanych przez Niesiobędzkiego krótko: hucpą! – to z całą powagą śmiem twierdzić, iż człowiek wypowiadający te słowa, to przypadek określany mianem moral insanity, co DEBILIZM ETYCZNY oznacza...

Miał człowiek, parafrazując Junga, już 17 lat temu w rękach potężne narzędzie (lustracyjne). Nie tyle nie potrafił, ile nie chciał go w imię miłości i mądrości uruchomić. Po prostu Fouche(rkę) uczynił...

I jeszcze pyskują obaj, i jeszcze plują jeden z drugim...


Andrzej Kleina

  2006-12-18  

Wróć   Góra strony
125339072


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.