Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

kogel-mogel
Wakacyjne promocje w instytucie IMAGE
Woźnicki rozmawia z kierowcami (sierpień)
Gabinet Urologiczny Michał Borowik
Woźnicki rozmawia z kierowcami (lipiec)
Jak osiągnąć efekt „angielskiego” trawnika
Woźnicki rozmawia z kierowcami (czerwiec)
Powody do wymiany okna
Woźnicki rozmawia z kierowcami (maj)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (kwiecień)
Wstydliwy kłopot? Nie bój się lekarza
Lekarz reumatolog: Nie musisz żyć z bólem!
Wiosenna metamorfoza ogrodu małym kosztem
Woźnicki rozmawia z kierowcami (marzec)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (luty)
Market BricoMarche radzi jak odświeżyć stare meble
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Na zajęciach dla pań ciężarnych
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (50)
„Doktor Pijawka” w akcji!
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (46)
Więcej...

kogel-mogel

2006-12-01

Jerzego Kalisza wygibasy mózgowe


Felietonistyka to najtrudniejsza ze sztuk dziennikarskich, a jednocześnie najczęściej profanowana przez ordynarnych parweniuszy, którym wydaje się, że mając już własną kolumnę mogą bezczelnie uważać się za następców swoich wybitnych „kolegów po fachu”.


Andrzej Kleina


Bo do pisania felietonów trzeba mieć dryg, dobre pióro i nietuzinkowe doświadczenie. Żeby mieć coś interesującego – mądrego – wesołego (razem lub osobno) do opowiedzenia tydzień w tydzień, to trzeba być nie lada mocarzem. Lecz nawet taka umiejętność nie gwarantuje sukcesu w tej jakże niewdzięcznej dziedzinie. Niezbędny jest swego rodzaju magnetyzm zawarty pomiędzy wierszami, czy to kwestia stylistyki, doboru słów, poglądów, osobowości autora – przepisu nie zna nikt, bo albo ktoś to ma albo nie. Doszedłem do bezwzględnego przekonania, czym wielu zapewne ucieszę, że tego magnetyzmu nie posiadam”.

Powyższe, nie autorskie sformułowanie, będące – jak to czynię ostatnio – świadomą, kokieteryjną prowokacją, zamieściłem nie tak dawno na Forum Kuriera. Długo czekać nie musiałem. Reakcja była iście ekspresowa:

„Ponoć Kleina nie będzie pisał felietonów, bo mu talentu brakuje” – wykrztusił z siebie jakiś matoł radiowy pośpiesznie. Po czym żwawo dodał: „Czy on, kurwa, musiał aż tak długo znęcać się nad ludźmi, by to zrozumieć?”.

Ponieważ w ostatnich dniach wygibasy mózgowe ludzi radia obserwuję przeróżne, dam chłopcom kolejną lekcję erystycznej pokory.

Najpierw odrobina chronologii.

W końcu września obywatel Jerzy Kalisz spłodził niezwykle niezborny intelektualnie, a jednocześnie agresywny felieton dotyczący Jarka Synowca. Odgrażał się też przy okazji, iż jest to dopiero połowa jego „dzieła”, gdyż ciąg dalszy nastąpi niebawem.

Entuzjaści jego talentu niecierpliwie czekają dwa już ponad miesiące i doczekać się nie mogą, co w sposób zapewne niezwykle wyrazisty ich ogień poznawczy frustruje. Czyżby opiłki talentu gdzieś po drodze do radia własnego Kalisz zagubił? Raczej nie. Sądzę, a prawo nawet mam przypuszczać zarozumiale, że to moja odpowiedź co nieco żar twórczy Kalisza przygasiła...

Po zakończonych wyborach samorządowych dał Kalisz, a jakże, upust swej wenie pisanej i podzielił się z ludem iławskim przemyśleniami swymi nad wyraz głębokimi.

Odpowiedź moja była krótka, na łamach papierowych – tym razem dla odmiany – Kuriera. Wydawałoby się, co jest dość oczywiste i naturalne, że Kalisz Jerzy, po raz wtóry przeze mnie zaczepiony, zechce w sposób co najmniej obronny na zaczepkę takową zareagować. Zdegustował mnie jednak obywatel Jerzy niesamowicie, gdyż odpór zaczął dawać w sposób, jak się okazuje, dla siebie właściwy, czyli anonimowo, a więc mało męski i raczej na pewno wyuczony.

Zostałem więc poinformowany, a nieliczni czytelnicy jego witryny takoż, że „w ubiegłym roku jednemu z iławskich dyrektorów na pytanie, dlaczego uprawia w NKI kłamliwą publicystykę na zamówienie, powiedział mniej więcej coś takiego (nie wiadomo jednak, czy mniej, czy więcej – uwaga moja): „Panie, zna pan moją sytuację finansową. Sam nie wiem, jak długo jeszcze będę musiał prostytuować się u Synowca”.

Jest rzeczą oczywistą i naturalną, że popełniłem kolejny tekst, tym razem dla odmiany zamieszczony w witrynie internetowej Kuriera. Jak było do przewidzenia, obywatel Kalisz Jerzy uruchomił kolejne anonimy, za którymi, tak zakładam a priori, ukrywa się również sam. Rozrzewniające jest w ich kontekście natomiast niebywałe sformułowanie obywatela Jerzego w pierwszym jego debiutanckim felietonie wypowiedziane: „Net jest bezlitosny, prawie anonimowy, wulgarny”. Nie mam nic do dodania...

No i teraz moje dwie próbki klasyczne, znakiem jakości Q pomazane.

„No tak” – pierwszy anonim powiada. „Ale czy umysłowe prostytuowanie się jest karalne? Jest niemoralne, ale tam gdzie pieniądze trudno o moralność...”.

„Nie sądźcie pochopnie” – drugi mu wtóruje. „Bo czy prostytucja z głodu może być potępiona? Czy człowiek, który, jak sam mówi, uprawia prostytucję na rzecz Synowca, jest godny zaufania? Czy są okoliczności, które usprawiedliwiają prostytuowanie się? Czy ktoś, kto uprawia prostytucję nawet taką do której przyznaje się Kleina, może używać słów typu: honor, moralność, uczciwość? I kolejne pytanie: za ile? Ile za felieton obrażający Kalisza bierze ktoś prostytuujący się, a ile za Standarę oplutego? Taryfa jest czy płatne w zależności od wylanego jadu?”.

No to już wam chłopcy odpowiadam.

Ja nie piszę jadem i żółcią. Ja piszę niezłą polszczyzną. Piszę logicznie, nie zawsze czytelnie dla matołów, bo nie mam ambicji do matołów docierać radiowych i innych. Dokładam na koniec stalówki co nieco pieprzu i soli, ale to z przyczyn oczywistych niezwykle jest naturalne.

Moje własne stwierdzenie, iż „prostytuuję” się u Synowca, niezwykłej odwagi a i jednocześnie dystansu do tego co robię, wymagało. Z pragmatycznego punktu widzenia jest to sprzedaż niezależnych myśli autorskich niezależnemu tygodnikowi...

Nie jest więc prawdą stwierdzenie anonimowe kolejnego Downa, iż podpiszę każdą bzdurę swoim nazwiskiem. Każdy natomiast własny tekst podpiszę. I to mnie różni, jak widzę, od Kalisza Jerzego...

Gdybym chciał rzucić w każdą kurwę w Iławie czy Lubawie kamieniem, musiałbym rozebrać resztę ruin zamku biskupiego w Lubawie i połowę co najmniej magistratu w Iławie. To po pierwsze.

Nie jestem twórcą plwociny, a twórcą felietonów. To po drugie. Nie trzeba się z nimi zgadzać. Można natomiast z nimi polemizować. Rzekomo „opluty” Standara jeden jedyny raz wybełkotał na forum publicznym słowa „Dlaczego nie lubi pan Lubawy, panie Kleina”. No to mu odpowiedziałem...

Obu panów S. i K. (nie czytać razem jako „esak”) łączy wspólny mianownik. Jest to ucieczkowy mechanizm przed konfrontacją uzewnętrzniany przez brak osobistej reakcji, z entuzjazmem natomiast chowający się za parawanem prymitywnych, prostackich i niestety mało inteligentnych, anonimowych wypowiedzi... Nuże obywatelu Jerzy – niechże pióro giętkie przekaże to, co pomyśli głowa...

Ja wam już dzisiaj obiecuję natomiast pełną analizę psychologiczną waszej wypowiedzi niezwykłej w felietonie waszym powitalnym zawartą. Zważywszy, iż ponownie głośno się zrobiło o ubeckich powiązaniach najgłośniejszych luminarzy polskiego dziennikarstwa...

Zacytuję wam na zakończenie, obywatelu, myśl przednią Artura Schopenhauera: „Dobry styl polega na tym głównie, że ma się coś do powiedzenia”... Dobrym więc bez wątpienia stylem piszę, wylewa się ze mnie niezwykły ciąg fabuł.

Andrzej Kleina

  2006-12-01  

Wróć   Góra strony
125339216


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.